WYJAZD AUSTRIA-WIEDEN-MATTERSBURG-WISŁA
W PUEFA los skojarzył ze sobą SV Metterburg i Wisłę Kraków. Ogladając losowanie cała nasza grupa stwierdziła ze jak trafimy na 1 z 2 austriackich klubów to jedziemy na 100% a na 90% autami. I tak sie stało

) Już przed i w trakcie losowania miałem skompletowany skład na wyjazd. Zostawały do dogrania szczegóły. Opis ustaleń sobie odpuszczę bo są mało istotne

. (jechac przez Słowację czy Czechy, wygraly Czechy i Znojmo

) Wyjazd z Krakowa ustalilismy sobie na 5:00 aby dotrzec do Wiednia kolo poludnia i pozwiedzać. Z osiedla wyruszam Ja i kolega Wojtek Na miejscu zbiorki meldujemy się tuż po 4:30 dostajac jeszcze cynk ze policja łapie na radar i robie rytynową kontrolę

tak wiec obowiązujące 70km/h

i nie ma zmiluj sie. W umowionym miejscu czeka juz na nas Invisible i kwassek, po jakims czasie dociera takze kolega Liq. W sumie to ustalismy ze jedziemy na Wadowice ale jak to bywa plany uległy zmianie tym bardziej ze zadzownil jeszcze kolega Y. (ktory jechal autokarem) z zapytaniem do Liq’a czy mu podrzuci koszulkę z tym ze musimy sie pospieszyć gdyż za 5 minut odjeżdzają. Zdazylismy:) dojazd zajął jedynie 3 minuty

. Na miejscu 3 autokary, kilka samochodów w tym jeden naszych przyjaciół z UW. Wiec szybka rozmowa i decyzja jedziemy „na 2 auta” Autokary jak i pozostałe auta ruszyły wczesniej, my jeszcze musielismy zachaczyć o osiedle gdyz koledzy zapomnieli atlasu(???) Jako, że moje auto dysponuje mniejszą mocą co w przypadku 5 osob uwidacznia sie dosyć bardzo postanowilsimy nie czekać tylko ruszyć mowiąc ze dogonią nas na A4 Kraków-Katowice. (Jak się później okaże spotkamy sie na granicy w Cieszynie

)) ) Na granicy spotykamy kilka aut na krakowskich blachach. Aby sobie pojeździc po Czechach i Austrii to trzeba wykupić winietki, oczywiscie jedno czy dwudniowych nie ma (wogole nie istnieją) tak wiec trzeba bylo wykupić te dluzsze za i tu szok 90 zł. (42Czechy, 48 Austria) jeszcze przyklejenie i mozemy ruszać. Czeska straz graniczna przepuszcza bez problemu. Po przkroczeniu granicy formuje sie kolumna wiślackich aut. Na trasie spotykamy busa z Wadowic czyli Urodzonych Wiślakow. Szczegóły na trasie pominę, nadmienie tylko ze kilka razy było trochę zamieszania z tego powodu ze niektorzy dysponowali lepszymi jednostkami napędowymi

) Punktem zbioryczm wszytskich udających się do Wiednia było Znojmo czyli „strefa bezcłowa” gdzie mozna zrobic super zakupy za tanie pieniądze, perfumy, alkohole i inne rzeczy mozna kupic 100, 200 zl taniej niz w Polsce. Mimo ze od Znojmo mielismy jechac wszyscy razem to jednak przy takiej ilosci transportu jak rowniez tym ze kibice „zwiedzali” Znojmo kazdy wyruszył na granice czesko-austriacką wg swojego uznania. Przy samym wyjeździe info telefoniczne ze austriacy przeszukują dokladnie auta. I tak tez było w naszym przypadku, 2 pograniczników+ 2 ze sluzby celnej czy tam innej jednostki od przeszukiwań. Widac bylo ze ich wzrok odrazu wedruje w miejsce lokalizacji tablicy rejestracyjnej. Przy przekazywaniu paszportów podstawowe pytanie „Fussbal”???? Odp. „Ja” no to na boczek i przeszukiwanie plecaków bagaznika i wnetrza pojazdu. Szybko sie z tym uporali i nawet robili to kulturalnie a nie jakies przezucanie

. Z granicy juz niedalko do Wiednia i ponownie udalo sie sformowac kolumnę kilku aut i tak juz wjeżdzamy do Wiednia. Poczatkowowo niektorzy parkuja przy Praterze, my rowniez jednak szybko decydujemy ze tankujemy auto na pobliskim Shellu i jedziemy odrazu pod stadion i tam zostawic auto i byla to dobra decyzja. Parking przygotowany (darmowy) osoba(y)z obslugi mowiace po polskun poprostu super
Tam tam juz kilka autokarów i kilkadziesiat aut z kibicami Wisły , jak rowniez auta austriaków. Parkujemy obok znajomych z UW. Odpoczynek i decyzja ruszamy w CENTRUM. Pomocą sluzy nam przenosny GPS oraz dwie mapy centrum stolicy. Udajemy sie na przystanek tramwajowy i rozkminka jak i gdzie jechac. Padło na linię 21 :] Nasza grupa liczy sobie10 osob, do ktorej dołaczają 4 inne osoby, ktore mają w zamiarze kupić za 3 euro bilet na caly dzien i udają się przystanek dalej gdzie niby mozna takie kupić, my jako Wisła Kraków preferujemy jednak jazdę na spontanie. Zanim przyjechalo „21” do naszej 10osobowej grupy dołącza kilkunastoosobowa grupa kibiców Wisły, z ktorych jednych znamy i innych nie ale to niewazne, Wazne jest to ze razem postanawiamy udac sie do Centrum. Na nasptenym przystanku dosiadają sie wspomniane 4 osoby i odrazu po wejscu wita ich tekst ktory wywołał smiech” Bilety do kontroli” Podróż tramwajem mija w dobrych nastrojach. Na ktoryms z przystanków decyzja ze to tu wysiadamy jednak po wyjsciu stwierdzilismy ze jeszcze nie , wiec szybki powrót z powrotem. Ktos na tylach zapytał gdzie mamy dotrzec aby bylo dobrze

i chyba dobrze zostało wszytsko zrozumiane bo wysiedlimy tam gdzie chcielismy. Ciekawym elementem podrozy był widok małego żyda z duzymy pejsami i czyms na głowie zapier..... na hulajnodze po chodniku

. W centrum obie grupy sie rozdzielily i poszly swoimi sciazkami. Idac przez centrum cosmy zobaczyli to zobaczyli to jest nasze

Jednak jak to bywa po podrozy dopadl nas „mały głód” centrum postanowilismy sobie odpuscic bo po co przeplacac kolega M. Zasięgnał informacji gdzie mozna dobrze i tanio zjesc. Okazlo sie to po drugiej stronie centrum, troche sie nachodzilismy zeby tam dotrzec, juz niektorzy byli sklonni isc do McDonalda ale jednak rozsądek zwyciezył

Droga uplywała pod znakiem ogladania ciekawych budowli i pomników. Wkoncu trafilismy do włoskiej restauracji w ktorej posilismy się i odpoczeli wygrywając mecz 6:0 [KMWTW, PDK hehehe]
Powrót zaplanowalismy już metrem + tramwaj. Dobrze w roli przewodnika wywiązał sie kolega M. Przy przesiadce z jednej do drugiej lini metra spotykamy dwie młode Polki, ktore przebywają na wakacjach, a mieszkają w jednej z podkrakowskich miejscowosci, gdy nas zobaczyly doszedł nas tylko tekst „patrz polacy” i podeszły w naszym kierunku wiec nie wypadalo nie zamienic słowa

)Tak wiec podróz mija na rozmowie i takim tam plotkowaniu. Dziewczyny udały się z nami pod stadion będąc naszymi przewodniczkami tak wiec o powrót bylismy juz spokojni. Pod stadionem tak sie zlozylo ze my poszlismy w swoją stronę a one gdzies sie „zgubily” jednak odnalazły się pod stadion przed meczem jak i pozniej na samym meczu. Na parkingu oczekiwalismy na otwarcie kas(19:00) raz co raz spotykajac znajomych, caly czas przyjezdzaly kolejne auta kibiców Wisły.19:15 pora udać sie na stadion, mimo duzej liczby kibiców sluzby dobrze przygotowane , zwłaszcza te kontrulujące przeplyw kibiców aby na kontroli tuz przed kasami nie bylo scisku. UW przygotowało oprawę jednak ochrona, w ktorej znajduje sie osoba mowiaca po polsku(raczej polak bo nie mowil z niemieckim akcentem:)) informuje nas ze policja austriacka nie zezwala na wniesienie. Pomimo usilnych staran i telefonów do osob na wyzszych stanowiskach nie udało sie niczego zalatwic i wszystko wraca do autokaru. Mecz meczem mozna bylo ogladnąc w TV:P Nas wg mnie 2500 jak nic! Doping dobry momentami b. dobry. Oflagownaie tez mysle na dobrym poziomie, trans po niemiecku super sprawa. Na meczu obecni przyjaciele z Lechii, Śląska i Unii Tarnów. Po meczu, oczekiwanie na rozładowanie korków na parkingu i jeszcze taka mała pogawędka z dwoma pewnymi osobami [KMWTW, PDK widok bylby super no nie kwassek???:)] No wiec nadeszła chwila ze czas opuscic teren stadionu, wyjazd z Wiednia [24:00??] sprawił nam troche trudnosci, a pewnym momencie trzeba bylo „cisnąć” pod prąd ale nie ma tego zlego co by na dobre nie wyszło

Trafilsmy na dobrą drogę w kierunku Znojmo. Tam tez kwassek. Liq, kolega Wojtek i Invisible robią zakupy a ja jako kierowca postanowilem zmruzyc oko aby nie zasnąc w drodze powrotnej. Spanie twalo moze 10 minut i tez postanowilem zaczerpnac swiezego powietrza i dolaczylem do kolegów. W Znojmo [z ktorego wyruszylismy okolo 02:00 zostały zrobione zakupy a drobne euro postanowilsmy wydac na prowiant na dalszą czesc podrózy, pod czas ktorej pozostała 4 sobie slodko przysypia ,a Ja wykorzystuję moce drzemiące pod maską. Na granicy aus-cze mila autriacka pani ze sluzby granicznej nie omieszkała zapytac „Fussbal”?!

„Ja” taka była odpowiedz.

to samo bylo po stronie czeskiej , gosciu nawet nie odebrał paszportów tylko kazał jechac. Przejazd przez Czechy mija spokojnie zero patroli policji (w przeciwienstwie w drodze w dzien w kierunku Wiednia) W Cieszynie przekroczenie granicy nie sprawia problemów, czech wział i popatrzyl na dokumenty i kazał jechac dalej, polacy nawet nie mają posterunku

. Krotki postoj na stacji tuz za granicą i ruszamy dalej, kierując sie tym razem na Bielsko-B-Wadowice itd. Nie polecam!!! Wolę zrobić wiecej kilometrów zaplacić za A4 i jechac po normalnej drodze w normalnych warunkach, bo to co jest w okolicach Bielska mimo ze nazywa sie droga ekspresowa S1 trudno nazwac drogą a tym bardziej ekspresową!!!. No ale nic jakos udało się dotrzec na Zakopiankę i nią powrócić do Krakowa.(6:50) Kolegów Invisible, Liq’a i kwasska odstawiam w miejsce zbiórki i wraz z kolegą Wojtkiem wracam na nasze osiedle. (7:00)
Podsumowanie:
Dobra liczba kibiców Wisły

[2500 min]
Dobry doping
Stan licznika: osiedle-Wiedeń-osiedle 988 km
Stan osobowy: 5 osob (Marco.Liq. Wojtek, Invisible, kwassek)
Silniki VW jednak sa super. Nawyższa predkosc 145 km/h (mozna wiecej, jednak nie bylo potrzeby)
Podczas drogi powrotnej co jakis czas spotykane autokary i samochody z Krakowa.
Wstałem o 3:30 (sroda/czwartek) spać poszedłem 8:00 (piątek)
Na konto wyjeżdzonych kilometrów moge sobie dopisać kolejne 988
Krótko: Wyjazd super
