Lotos Gdynia - Meblotap Chełm 88:84 !!!

Wszystko na temat Tauron Basket Ligi Kobiet

Moderatorzy: ann, rzymi, paulo2907, przemoe, Kuba

Cavek
Żak
Posty: 222
Rejestracja: 19 grudnia 2004, 12:37
Lokalizacja: Chełm
Kontaktowanie:

Postautor: Cavek » 06 lutego 2005, 15:15

peps pisze:
...no i dlatego pożegnamy się na jakieś 10 lat z jakąkolwiek ligą w lubelskiem.
Peps.


Twój pesymizm powala :-) Na szczescie nie wszyscy go podzielaja :p

Awatar użytkownika
Matii
Młodzik
Posty: 921
Rejestracja: 07 czerwca 2004, 13:07
Lokalizacja: Chełm/Gdynia
Kontaktowanie:

Postautor: Matii » 06 lutego 2005, 15:29

KIBIC pisze:acha zapomniałem dodać , że
Meblopap powinien wygrać :D należało im się to 8)

acha i mam nadzeje , że Meblopap będzie jeszcze w extraklasie :D


Dzieki, jestes chyba jedynym kibicem na tym forum co chce zeby Meblotap zostal w ekstraklasie... oczywiscie kibicem innego zespolu :wink: Pozdrawiam Gdynie i zaluje ze nie udalo nam sie pojechac do Was, taki mecz, takie emocje.... ehh

peps
Nowy na forum
Posty: 4
Rejestracja: 06 lutego 2005, 15:13
Lokalizacja: Lublin City

Postautor: peps » 06 lutego 2005, 15:31

Cavek pisze:
peps pisze:
...no i dlatego pożegnamy się na jakieś 10 lat z jakąkolwiek ligą w lubelskiem.
Peps.


Twój pesymizm powala :-) Na szczescie nie wszyscy go podzielaja :p


Ja z natury jestem czarnowidzem, ale wydaje mi się że to co napisałem to jest realizm a nie pesymizm. Ja nie mam złudzeń - Meblotap AD. 2004/2005 to klub prowizoryczny, klub na który działacze nie mieli ani pieniędzy ani pomysłu. I piszę to bez cienia satysfakcji, bo koszykówce lubelskiej kibicuję gdzieś od 14 lat. Za rok zostaną po niej tylko sentymenty, i to nie po obenym, ani nawet poprzednim sezonie, tylko przede wszystkim wspomnienia wielka radość po wejściu do I ligi w 1999 roku i pamięć o piątce sezonu 2000/2001: Proszczenko - Pazur - Dubojska - Dołgorukowa - Pietraś i meczach, które razem zagrały.

Awatar użytkownika
MirU <poznań>
Kadet
Posty: 1235
Rejestracja: 01 listopada 2004, 13:15
Lokalizacja: Poznań
Kontaktowanie:

Postautor: MirU <poznań> » 06 lutego 2005, 17:44

Gratulacje dla Meblotapu za dobrą grę. Tak jak Ostrovia jest nieprzewidywalny :lol:

Hersi
Junior
Posty: 2957
Rejestracja: 07 czerwca 2004, 08:08
Lokalizacja: Chełm
Kontaktowanie:

Postautor: Hersi » 06 lutego 2005, 18:55

Niewiele brakowało do wielkiej sensacji w ekstraklasie koszykarek. Niepokonane od 72 meczów we własnej hali mistrzynie Polski po wielkich mękach pokonały AZS Chełm.

- Po raz pierwszy od niepamiętnych czasów od razu po meczu powiedziałem dziewczynom kilka słów na temat ich gry. I zapewniam, że nie były to słowa przyjemne. Ta pomeczowa wypowiedź trenera Lotosu Krzysztofa Koziorowicza najlepiej oddaje to, co działo się na parkiecie. Gdynianki wyszły na boisko całkowicie rozkojarzone, a ambitnym akademiczkom wychodziło niemal wszystko. Wspaniale grała szczególnie malutka (168 cm) Amerykanka Shaquala Williams, która tylko w I kwarcie zdobyła 14 punktów. Dzielnie wspomagały ją Maryna Sazonenko i Daria Cybulak, dzięki czemu przyjezdne systematycznie powiększały przewagę. 5:13, 15:26 i w końcu 18:33 na koniec tej części gry. W II kwarcie niewiele się zmieniło i po 20 minutach wynik brzmiał szokująco - 41:31 dla ostatniej drużyny w tabeli! Po przerwie Lotos nieco wzmocnił obronę i zaczął konsekwentnie grać na wysokie Małgorzatę Dydek i Ewelinę Kobryn. Te, wykorzystując swoją przewagę fizyczną, raz po raz dziurawiły kosz AZS-u. W 25. minucie po trafieniu Kobryn gospodynie objęły prowadzenie 48:46 i od tego momentu kontrolowały wynik (75:66 w 35 min.), chociaż w końcówce chełmianki miały szansę nawet na dogrywkę. - Dziewczyny są już podmęczone sezonem, ale na takie lekceważenie przeciwnika nie możemy sobie pozwolić - mówił po meczu trener Koziorowicz. - Każdemu należy się szacunek, jesteśmy zbyt poważną firmą, by kibice byli świadkami takich "widowisk" - podsumował szkoleniowiec.

LOTOS GDYNIA 88
MEBLOTAP CHEŁM 84
Kwarty: 18:33, 13:8, 31:20, 26:23

Lotos: Dydek 23, Nolan 16 (1), Bibrzycka 8, Powell 6, Chomać 5 - Kobryn 21, Veselovsky 6, Troina 2, Pawlak 1.

Meblotap: Williams 26, Cybulak 17 (3), Marczanka 15 (3), Sazonenko 12 (2), Zdziesinska 6 (1) - Bull 6 (2), Pazur 2.

Tomasz Osowski Gazeta Wyborcza

Hersi
Junior
Posty: 2957
Rejestracja: 07 czerwca 2004, 08:08
Lokalizacja: Chełm
Kontaktowanie:

Postautor: Hersi » 06 lutego 2005, 22:13

Krok od sensacji


MEBLOTAP STAWIŁ CZOŁA MISTRZYNIOM POLSKI

Koszykarki Meblotapu Chełm jechały do Gdyni na mecz Lotosem jak na egzekucję. Nikt nie dawał szans. Niemal wszyscy zastanawiali się jedynie nad rozmiarami ich porażki z mistrzyniami Polski. Tymczasem chełmianki napędziły gdyniankom niemało strachu. Uległy im dopiero w końcówce i to zaledwie różnicą czterech punktów – 84:88.

Przed meczem trener Lotosu Krzysztof Koziorowicz nie przewidywał żadnej niespodzianki. Podkreślał jednak, że chociaż jego zespół jest zdecydowanym faworytem, to należy pamiętać, że to jest tylko sport i nie można mówić o pewnej wygranej. – Do takich meczy nie chcę podchodzić za wszelką cenę – mówił gdyński szkoleniowiec. – Dziewczyny są profesjonalistkami i zdają sobie sprawę, że to spotkanie należy po prostu wygrać – dodając po chwili. Koziorowicz wiedział, co mówił, a jego słowa najlepiej obrazują sobotni mecz.
Chełmianki nie przestraszyły się mistrzyń. Potyczkę rozpoczęły w imponującym stylu. Objęły prowadzenie 5:3 i stale powiększały przewagę. Znakomicie na boisku spisywała się Shaquala Williams, która nie tylko obsługiwała koleżanki, ale i sama trafiała do kosza. Amerykanka zdobyła w pierwszej kwarcie, wygranej przez Meblotap 33:18, aż dziesięć punktów, nie myląc się ani razu.
Jeszcze do przerwy dzięki celnym rzutom za trzy punkty akademiczki mogły cieszyć się z prowadzenia 41:31. Schody zaczęły się dopiero po zmianie stron, gdy na parkiet powróciły w gdyńskim zespole Małgorzata Dydek oraz Amerykanki Nolan i Powell. Dzięki ich grze w 24. minucie na tablicy pojawił się remis 46:46, a Lotos wygrał trzecią kwartę 31:20. Po 30 minutach było jednak tylko 62:61 dla miejscowych. Losy meczu rozstrzygnęły się na początku ostatniej części. W 34. minucie Lotos wygrywał 72:64 i nie było już wątpliwości kto zwycięży. Co ciekawe, gdynianki we własnej hali pokonały przeciwniczki w ekstraklasie już po raz 72!
– Lotos zaczął dziwnie ospale. Później w jego szeregi wkradła się nerwowość, co skrzętnie wykorzystaliśmy. O naszym zwycięstwie nie było jednak mowy – przyznaje Sławomir Depta, II trener Meblotapu.
Do zakończenia sezonu zasadniczego pozostały już tylko dwie serie spotkań. 12 lutego Meblotap zagra w Polkowicach z CCC, a 20 lutego u siebie z PZU Polfą Pabianice. Tylko dwa zwycięstwa i dwie ewentualne porażki ŁKS Łódź (gra u siebie z AZS Gorzów i w Krakowie z Wisłą) pozwoliłyby chełmiankom na opuszczenie ostatniego, dziesiątego miejsca w tabeli i lepszą sytuację wyjściową w walce o utrzymanie w krajowej elicie.

Krzysztof Basiński Kurier Lubelski


Lotos Gdynia – Meblotap AZS PWSZ Chełm 88:84 (18:33, 13:8, 31:20, 26:23)

Lotos: Dydek 23, Nolan 16 (1x3), Bibrzycka 8, Powell 6, Chomać 5, oraz Kobryn 21, Veselovsky 6, Pawlak 1, Troina 2,
Meblotap: Zdziesińska 6 (1x3), Cybulak 17 (3x3), Williams 26, Marczanka 15 (3x3), Sazonenko 12 (2x3) oraz Bull 6 (2x3), Pazur 2.

Obrazek

Hersi
Junior
Posty: 2957
Rejestracja: 07 czerwca 2004, 08:08
Lokalizacja: Chełm
Kontaktowanie:

Postautor: Hersi » 06 lutego 2005, 22:15

- Szkoda, że tego nie przegrały - mówił kibic koszykarek Lotosu po meczu AZS Meblotapem Chełm. Mistrzynie Polski nie bez trudu wygrały z ostatnią drużyną w tabeli Torell Basket Ligi 88:84. Zdenerwowania postawą swojej drużyny nie krył również trener gdynianek Krzysztof Koziorowicz.
Kibice Lotosu z mieszanymi uczuciami opuszczali halę GOSiR. Z jednej strony, niby nic się nie stało, bo punkty zostały w Gdyni. Z drugiej jednak, nie po to przecież przychodzili na mecz, by oglądać jak jedna z najlepszych drużyn Europy męczy się na własnym parkiecie z kandydatem do spadku z polskiej ekstraklasy.
Zaczęło się normalnie, czyli od prowadzenia Lotosu 2:0. Później jednak, ku zdumieniu gdyńskiej publiczności, inicjatywę przejęły koszykarki Meblotapu. Shaquala Williams, Daria Cybulak i Maryna Sazonenko raz po raz "dziurawiły" piłką kosz gospodyń. Kiedy po siedmiu minutach gry przyjezdne prowadziły 26:15, zdenerwowany trener Koziorowicz odwołał z parkietu cztery swoje zawodniczki z pierwszej piątki i wprowadził rezerwy. Obraz gry nie uległ jednak zmianie. Rozpędzone koszykarki Meblotapu nie dały się zastopować i na przerwę po pierwszej kwarcie schodziły prowadząc 33:18.
W drugiej odsłonie mistrzynie Polski poprawiły grę w obronie, ale nadal raziły brakiem skuteczności w akcjach ofensywnych. W rezultacie po 20 minutach gry traciły do przeciwniczek 10 punktów (31:41). Indolencji Lotosu nie wytrzymała nawet elektroniczna tablica wyników, która w 22 minucie odmówiła posłuszeństwa i zgasła.
Dopiero ta nieprzewidziana awaria zmobilizowała gdynianki do lekiego przyspieszenia. To wystarczyło, by w 24 min. Agnieszka Bibrzycka wyrównała stan meczu na 46:46, a chwilę później Ewelina Kobryn odzyskała dla Lotosu prowadzenie (48:46). Koszykarki z Chełma postanowiły jednak walczyć do końca. Pod koszem nie miały żadnych szans, gdyż najwyższa ich zawodniczka, Ludmiła Zdziesińska, mierzyła tylko 182 cm. Przeniosły więc ciężar gry na obwód i rzutami za trzy punkty (Natalia Marchanka, Lauren Bull, Zdziesińska i Cybulak) do końca meczu pozostawały z Lotosem w bezpośrednim kontakcie punktowym.

Lotos - Meblotap 88:84 (18:33, 13:8, 31:20, 26:23)

Lotos: Dydek 23 pkt., Nolan 16 (1x3), Bibrzycka 8, Powell 6, Chomać 5 oraz Kobryn 21, Veselovsky 6, Troina 2, Pawlak 1.
Meblotap: Willims 26, Cybulak 17 (3), Marchanka 15 (3), Sazonenko 12 (2), Zdziesińska 6 (1) oraz Bull 6 (2), Pazur 2.
Sędziowali: Pastusiak i Zapolski.
Widzów: 300.

Wkurzony "Kozioł"

Krzysztof Koziorowicz
trener Lotosu
- Po trzech przegranych meczach w Eurolidze nie byłem tak zdenerwowany jak po dzisiejszym spotkaniu z Meblotapem. Nic nas nie tłumaczy. Ani to, że w styczniu przez 17 dni byliśmy w rozjazdach, ani to, że dzisiejszy przeciwnik nie był zbyt wymagający. Jesteśmy firmą i dlatego kibicom, działaczom, sponsorom oraz rywalkom należy się z naszej strony szacunek. Niedziela miała być wolna, ale po sobotnim meczu zarządziłem trening.

Bez usprawiedliwienia

Monika Veselovsky
zawodniczka Lotosu
Nic nas nie tłumaczy. Grałyśmy bardzo źle w obronie. Na szczęście w ataku było solidnie i dlatego wygrałyśmy ten mecz. Mam świadomość, że takie spotkania nie powinny nam się zdarzać. Nie możemy w ciągu trzech minut tracić 18 punktów. Wiedziałyśmy, że gramy ze słabym przeciwnikiem i dlatego brakowało nam motywacji. Zaczęłyśmy słabo skoncentrowane i później trudno nam było złapać właściwy rytm gry.

Adam Suska - Dziennik Bałtycki

Hersi
Junior
Posty: 2957
Rejestracja: 07 czerwca 2004, 08:08
Lokalizacja: Chełm
Kontaktowanie:

Postautor: Hersi » 06 lutego 2005, 22:19

To miał być spacerek, a było dziwne granie. Niby każdy wiedział, że Lotos Gdynia jest lepszy od Meblotapu AZS PWSZ Chełm, niby mistrzynie Polski wygrały 88:84 (18:33, 13:8, 31:20, 26:23) w 16. kolejce Torell Basket Lidze, ale... To ostatni zespół tabeli zasłużył na słowa pochwały. Za ambicję i za chęć podjęcia walki z faworytem. Wczoraj Lotos miał mieć wolne. Trener Krzysztof Koziorowicz zaprosił jednak te najbardziej potrzebujące tego zawodniczki na zajęcia.

LOTOS: Powell 6, Nolan 16 (6/7 za 2, 3 zbiórki), Bibrzycka 8 (9 zbiórek), Chomać 5, Dydek 23 (9/12 za 2, 5/6 z wolnych, 6 zbiórek) - Pawlak 1, Veselovski 6, Troina 2 (1/5 za 2), Kobryn 21 (9/12 za 2, 9 zbiórek).
MEBLOTAP: Sazonenko 12 (2/7 za 2, 5 zbiórek), Zdziesinska 6, Cybulak 17 (4/9 za 2, 5 zbiórek), Williams 26 (11/15 za 2, 4/6 z wolnych, 5 zbiórek, 4 asysty), Marchanka 15 (7 asyst) - Pazur 2, Bull 6 (2/5 za 3).

Zespół Todora Mołłowa wygrał w tym sezonie, trwającym od 3,5 miesiąca, zaledwie dwa mecze. W Gdyni Meblotap miał polec mniej lub bardziej honorowo. Mówiąc bardziej, kibice mieli na myśli utrzymanie 10-punktowej różnicy, na korzyść Lotosu oczywiście. Tym bardziej, że goście przyjechali nad morze w dniu meczu. Zawsze to mniejszy koszt. A jak było? Szokująco odwrotnie. Wystarczy spojrzeć na wynik pierwszej kwarty. 18:33! Lekceważona, nawet przez swoich trenerów, Amerykanka Shaquala Willimans już do przerwy zdobyła 14 punktów, nic nie robiąc sobie z opieki wyższych gdynianek. Małgorzata Dydek nawet nie przypuszczała przed meczem, że w tak luźno zapowiadającym się spotkaniu będzie zmuszona grać aż przez 25 minut, by ratować wynik. Bo zwycięstwo uciekało naszym z rąk. Gospodynie doszły rywalki w 24 minucie, kiedy Ewelina Kobryn po raz kolejny zebrała piłkę po niecelnym rzucie koleżanki i dobiła na 48:46. Akademiczki jednak nie zamierzały składać broni. Przed ostatnią kwartą Lotos prowadził zaledwie 62:61...

Trener Koziorowicz był po meczu mocno wzburzony. Długo nie wychodził z szatni. - Nie używam brzydkich słów. Od razu leję - próbował żartować. - Rozumiem zmęczenie grą w Eurolidze, ale szacunek dla kibiców, sposorów, działaczy i wobec siebie trzeba zachować
16. kolejka.
AZS PWSZ TelecomMedia Gorzów Wlkp. - Cukierki Odra Brzeg 51:52 (13:12, 16:15, 12:15, 10:10); Żyłczyńska 14 - Kędzior 17, PZU Polfa Pabianice - AZS Poznań 75:72 (25:18, 18:13, 18:23, 14:18); Pantelejewa 24 - Krupska-Tyszkiewicz 22, Wisła Can-Pack Kraków - Ostrovia Ostrów Wielkopolski 92:40 (20:12, 21:6, 26:8, 25:14); Tillis 26 - Mądra 15, CCC Polkowice - ŁKS Łódź 77:52 (22:13, 9:16, 30:11, 16:12); Waligórska 16 - Włodarska 15.


Autor: Kryst. Głos Wybrzeza

Awatar użytkownika
Zbych
Żak
Posty: 231
Rejestracja: 07 czerwca 2004, 07:27
Lokalizacja: Brzeg
Kontaktowanie:

Postautor: Zbych » 06 lutego 2005, 22:29

Aż przykro się człowiekowi robi, gdy zda sobie sprawę, że taka drużyna jak Meblotap najprawdopodobniej opuści ekstraklasę. Ja mam jeszcze nadzieję, że nie. Szczególnie kiedy petrzy się na mecze rywalizującej z Chełmem o miejsce w ekstraklasie Ostrovii. Liczba spotkań zespołu z Ostrowa przegrana w sposób deklasujący tą drużynę jest tak samo liczna jak liczba spotkań w których drużyna z Chełma była o włos od zwycięstwa. Dziwi tylko fakt, że drużyna (Chełm), która w taki sposób potrafi napsuć krwi faworytom ligi, przegrywa w bezpośredniej konfrontacji z tak często deklasowaną Ostrovią. Trochę mi to przypomina naszą reprezentację piłkarską sprzed kilku lat dgy nawiązywała równą walkę z Anglikami, a ledwo radziła sobie z San Marino. Trudno w takiej sytuacji znaleźć przyczynę tego zjawiska. Być może dziewczyny z Chełma mają po prostu alergię na zwycięstwa :wink:

Awatar użytkownika
Viallos
Administrator
Posty: 1827
Rejestracja: 06 czerwca 2004, 23:13
Lokalizacja: Pabianice
Kontaktowanie:

Postautor: Viallos » 07 lutego 2005, 00:11

peps pisze:
Pozdrowienia dla starych formumowiczów, zwłaszcza tych, którzy grali w WLKK.

Peps.


Gdzieś ty się stary tyle czasu podziewał ;-)

Pozdro


Wróć do „Aktualności Ekstraklasa”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 2 gości