Sobota, 30.11.2013
17:00 Artego Bydgoszcz - MKS MOS Konin
17:45 CCC Polkowice - Riviera Gdynia
18:00 Energa Toruń - King Wilki Morskie Szczecin
18:00 Widzew Łódź - AZS PWSZ Gorzów Wlkp.
Niedziela, 1.12.2013
16:00 Wisła Kraków - Basket ROW Rybnik
12 kolejka BLK (30.11-1.12.2013)
Moderatorzy: ann, rzymi, paulo2907, przemoe, Kuba
-
Koszykarz (Toruń)
- Kadet
- Posty: 1758
- Rejestracja: 19 września 2010, 07:57
Re: 12 kolejka BLK (30.11-1.12.2013)
Wielkie brawa dla Katarzynek. ..... Jeszcze best Dosty.... straciliśmy Idczak...Wydawalo się że WILKI prowadzac 63-54... pewnie wygraja.. Nic z tego.
Dixon , Tłumak a także Vrdoljak i Iamstrong..... poprowadziły do zwycięstwa...Co ciekawe..Aśka Walich była dobrze pilnowana przez Kaczmarczyk....
Końcowka zdecydowanie dla Energi : Tłumak zagrała jak prawdziwy KAPITAN. Dixon z pewnoscia w nogach ma ten mecz.......Energa pokazała KLASE w tym meczu...Tym bardziej , ze w przekroju meczu sędziowie gwizdali wiecej dla Szczecina.... To jednak szczecin dostał dwa techniczne
Dixon , Tłumak a także Vrdoljak i Iamstrong..... poprowadziły do zwycięstwa...Co ciekawe..Aśka Walich była dobrze pilnowana przez Kaczmarczyk....
Końcowka zdecydowanie dla Energi : Tłumak zagrała jak prawdziwy KAPITAN. Dixon z pewnoscia w nogach ma ten mecz.......Energa pokazała KLASE w tym meczu...Tym bardziej , ze w przekroju meczu sędziowie gwizdali wiecej dla Szczecina.... To jednak szczecin dostał dwa techniczne
Re: 12 kolejka BLK (30.11-1.12.2013)
Co sie u Rudej wydarzyło że zaniemogła?
Re: 12 kolejka BLK (30.11-1.12.2013)
Rzadko pisuje coś o meczach ligowych, bo tez z reguły niespecjalnie jest o czym, ale dziś zrobię wyjątek bo po raz pierwszy w tym sezonie wyszedłem z meczu koszykarek zirytowany (irytacja się pogłębiła po meczu koszykarzy, ale tu już sam sobie jestem winny. Jak ktoś decyduje się oglądać zespól w którym 3/4 zawodników jest jak Jujka - tzn rzut nawet i w miarę przyzwoity, ale pojęcie o taktyce, grze obronnej a także ogólne boiskowe myślenie takie jakby się było częścią haitańskiego zaciągu piłkarzy i to ledwo co po przylocie to niech do nikogo pretensji nie ma) A to wszystko dlatego, ze panie najwyraźniej chciały udowodnić ze moje pochwały z poprzedniego tyg dotyczące ich pełnego zaangażowania także w meczach ligowych były zdecydowanie przedwczesne. Dzisiejsze spotkanie w niczym nie przypominało choćby tego z Gorzowem. Owszem, szybko wyszły na wysokie prowadzenie, ale główna to zasługa strasznie słabego Rybnika - dla mnie to najsłabiej zorganizowana drużyna poza Koninem. Juz AZS zrobił na mnie dużo lepsze wrażenie pomimo smutnego wyniku.
Pierwsza połowa jeszcze była w miarę, a w każdym razie jej 19 minut i 58 sek. Ostatnie 2 sek to czysty koszykarski kryminał. Najpierw Jujka stara się powstrzymać rywalkę stojąc do niej tyłem, co kończy sie akcja 2+1, apotem Justyna stara się byc sprytna i wznowić akcje długim podaniem - co skutkuje celnym rzutem z polowy boiska Walker. Pogratulować.
Te 2 akcje najwyraźniej nie podziałały w przerwie motywująco, bo na druga połowa spotkania nasze panie wyszły takich humorach jakby właśnie zaczynała się impreza andrzejkowa a nie kolejna cześć meczu. Jak widzę ze zawodniczki rozpoczynają grę z zerowa koncentracja, to nie mam wątpliwości jakie tego będą efekty. Drugiej połowy w naszym wykonaniu nie dało się oglądać choć oczywiście nasza wygrana ani przez moment nie była zagrożona - bo przewaga osiągnięta (chciałem napisać "wypracowana" ale to byłoby bardzo dalekie od prawdy) na poczatku meczu jak byłą zbyt dyza, a umiejętności rywalek zbyt małe by moc je zniwelować. Tyle głupich - bo nie wymuszonych przez rywalki a wynikających z własnej nonszalancji - strat i podłych pudeł nie mieliśmy chyba we wcześniejszych meczach we własnej hali razem wziętych, jak również chyba w żadnym meczu nie wymusiliśmy tam mało strat i nie mieliśmy tak mało przechwytów.
Kto minie zawiódł najbardziej? Zagraniczne trio - Ouvina, Quigley i Lavender. Wszystkie trzy zagrały tak jakby się poczuły jak Tina Charles rok temu. Ogromna nonszalancja, bylejakość i ogólny brak zaangażowania. I w tym momencie nie obchodzi mnie to ze Kryska uzbierała te swoje 5 asyst, Jantel była blisko d-d, a Allie miała najlepszy wskaźnik +/- - jak dla mnie wszystkie 3 przeszły dziś obok gry.
Inaczej ma się sytuacje z McCray, Po niej było widać ze chce, ale że jeszcze poki co niewiele może. Piłka jej ewidentnie nie słuchała, kilkakrotnie uciekając gdzieś z rak, ale ciężko sie temu dziwić skoro to był jej pierwszy występ w dłuższym wymiarze czasowym od kilku miesięcy. Jak dojdzie do siebie to powinna byc dobrym uzupełnieniem zespołu, choć snajperką w stylu Quigley czy ADF na pewno nie jest - by sie w tym przekonaniu upewnić wystarczyło mi obejrzeć jej rzuty na rozgrzewce. Ale w obronie powinna być przydatna, a i w ataku będzie kolejna opcja na która rywale będą musieli uważać.
Z zagranicznych na plus zagrała tylko jedna - Tamane, bo i walczyła i jej sporo wychodziło. Z Polek to samo można napisać o Justynie - mimo tej nieszczęsnej straty. One we dwie byla takim gwarantem ze rywal nam dziś krzywdy nie zrobi. A pozostałe Polki? Do nich wielkich pretensji nie mam, bo niby się starały, ale ale albo zbyt mało potrafią by to robiło różnice na dłuższa metę, albo - w wypadku Agi Szott - nie miały swojego dnia. A i u nich nieco zbyt duże rozluźnienie było widoczne.
Wiem że to co napisałem jest może trochę zbyt ostre, zwłaszcza ze to w sumie pierwszy taki wystep w naszej hali (bo chyba trochę podobnie było w Gdyni) ale tego typu odwalanie pańszczyzny nieodmiennie działa mi na nerwy.
edit: z wislaportal.pl - ciesze sie ze nie tylko mnie panie nie zachwyciły
:
Pierwsza połowa jeszcze była w miarę, a w każdym razie jej 19 minut i 58 sek. Ostatnie 2 sek to czysty koszykarski kryminał. Najpierw Jujka stara się powstrzymać rywalkę stojąc do niej tyłem, co kończy sie akcja 2+1, apotem Justyna stara się byc sprytna i wznowić akcje długim podaniem - co skutkuje celnym rzutem z polowy boiska Walker. Pogratulować.
Te 2 akcje najwyraźniej nie podziałały w przerwie motywująco, bo na druga połowa spotkania nasze panie wyszły takich humorach jakby właśnie zaczynała się impreza andrzejkowa a nie kolejna cześć meczu. Jak widzę ze zawodniczki rozpoczynają grę z zerowa koncentracja, to nie mam wątpliwości jakie tego będą efekty. Drugiej połowy w naszym wykonaniu nie dało się oglądać choć oczywiście nasza wygrana ani przez moment nie była zagrożona - bo przewaga osiągnięta (chciałem napisać "wypracowana" ale to byłoby bardzo dalekie od prawdy) na poczatku meczu jak byłą zbyt dyza, a umiejętności rywalek zbyt małe by moc je zniwelować. Tyle głupich - bo nie wymuszonych przez rywalki a wynikających z własnej nonszalancji - strat i podłych pudeł nie mieliśmy chyba we wcześniejszych meczach we własnej hali razem wziętych, jak również chyba w żadnym meczu nie wymusiliśmy tam mało strat i nie mieliśmy tak mało przechwytów.
Kto minie zawiódł najbardziej? Zagraniczne trio - Ouvina, Quigley i Lavender. Wszystkie trzy zagrały tak jakby się poczuły jak Tina Charles rok temu. Ogromna nonszalancja, bylejakość i ogólny brak zaangażowania. I w tym momencie nie obchodzi mnie to ze Kryska uzbierała te swoje 5 asyst, Jantel była blisko d-d, a Allie miała najlepszy wskaźnik +/- - jak dla mnie wszystkie 3 przeszły dziś obok gry.
Inaczej ma się sytuacje z McCray, Po niej było widać ze chce, ale że jeszcze poki co niewiele może. Piłka jej ewidentnie nie słuchała, kilkakrotnie uciekając gdzieś z rak, ale ciężko sie temu dziwić skoro to był jej pierwszy występ w dłuższym wymiarze czasowym od kilku miesięcy. Jak dojdzie do siebie to powinna byc dobrym uzupełnieniem zespołu, choć snajperką w stylu Quigley czy ADF na pewno nie jest - by sie w tym przekonaniu upewnić wystarczyło mi obejrzeć jej rzuty na rozgrzewce. Ale w obronie powinna być przydatna, a i w ataku będzie kolejna opcja na która rywale będą musieli uważać.
Z zagranicznych na plus zagrała tylko jedna - Tamane, bo i walczyła i jej sporo wychodziło. Z Polek to samo można napisać o Justynie - mimo tej nieszczęsnej straty. One we dwie byla takim gwarantem ze rywal nam dziś krzywdy nie zrobi. A pozostałe Polki? Do nich wielkich pretensji nie mam, bo niby się starały, ale ale albo zbyt mało potrafią by to robiło różnice na dłuższa metę, albo - w wypadku Agi Szott - nie miały swojego dnia. A i u nich nieco zbyt duże rozluźnienie było widoczne.
Wiem że to co napisałem jest może trochę zbyt ostre, zwłaszcza ze to w sumie pierwszy taki wystep w naszej hali (bo chyba trochę podobnie było w Gdyni) ale tego typu odwalanie pańszczyzny nieodmiennie działa mi na nerwy.
edit: z wislaportal.pl - ciesze sie ze nie tylko mnie panie nie zachwyciły
Štefan Svitek (trener Wisły Can-Pack): - Myślę, że to nie trener Mikołajec ma gratulować nam, ale to my musimy pogratulować jemu oraz jego zespołowi. Pomimo dużej straty punktowej w pierwszej połowie, zespół z Rybnika wciąż walczył o korzystny rezultat. Myślę, że był to nasz najsłabszy mecz od kiedy jestem tutaj trenerem. Chciałbym przeprosić za to naszych kibiców ponieważ zagraliśmy dziś naprawdę słabo. Oprócz dwóch, trzech zawodniczek żadna nie skupiła się na tym meczu. Myślały, że ten będzie on łatwy, a tak nie było. W drugiej połowie nie mogliśmy znaleźć właściwego rytmu gry. Ale też nie mogliśmy go znaleźć, bo nawet nie próbowaliśmy tego zrobić. Za dużo było strat, za dużo zbiórek przeciwniczek w obronie. Nasze zawodniczki muszą z tego meczu wyciągnąć wnioski, ponieważ to nie była postawa z jaką mają wychodzić na nasz parkiet.
... tysiące przejechanych kilometrów ... setki przegadanych godzin .. dziesiątki odwiedzonych miast, stadionów i hal ... jedna trójkolorowa pasja ...
Re: 12 kolejka BLK (30.11-1.12.2013)
Po takim meczu jak wczoraj w Krakowie śp. trener Nowakowski opierniczyłby zawodniczki tzw. "rezerwowe" za to, że gdy ich koleżankom się nie chce/są nieskoncentrowane/ i grają raczej smutno to i tak na boisku z nimi wynik wygląda lepiej...
Słów kilka jeszcze o McCray.. nie jest to wielka zawodniczka, pewnie gdybyśmy porównywali to na jakim jest poziomie do innych pań z USA które w Wiśle grały to byłaby to gdzieś półka Canty.. ale w obecnej sytuacji nie ma co wybrzydzać.
Nie wiem kto i gdzie wymyślił, że ona ma 185 cm.. wg. plkk ma 182 cm i to już jest bliższe prawdy, bo na pewno wzrostem bliżej jej do Kryśki niż Szott.
Słów kilka jeszcze o McCray.. nie jest to wielka zawodniczka, pewnie gdybyśmy porównywali to na jakim jest poziomie do innych pań z USA które w Wiśle grały to byłaby to gdzieś półka Canty.. ale w obecnej sytuacji nie ma co wybrzydzać.
Nie wiem kto i gdzie wymyślił, że ona ma 185 cm.. wg. plkk ma 182 cm i to już jest bliższe prawdy, bo na pewno wzrostem bliżej jej do Kryśki niż Szott.
"Powiem Ci, to zapomnisz. Pokażę- zapamiętasz. Zainteresuję cię- wtedy zrozumiesz."
Re: 12 kolejka BLK (30.11-1.12.2013)
Justynę i Tamane wypada pochwalić, bo ostatnio w ogóle że tak powiem trzymają poziom, szczególnie Tamane przestaje mnie irytować - albo już tak nie gubi piłek, albo się przyzwyczaiłem.
Szott nie miała dnia?
Może to skutek uderzenia się w głowę w Sopronie, po którym to uderzeniu zagotował jakiś autochton, co widać na skrócie z meczu. Szkoda, że nie akcji nie ma pokazanej w całości, to był hit
Szott nie miała dnia?
Może to skutek uderzenia się w głowę w Sopronie, po którym to uderzeniu zagotował jakiś autochton, co widać na skrócie z meczu. Szkoda, że nie akcji nie ma pokazanej w całości, to był hit
Wróć do „Aktualności Ekstraklasa”
Kto jest online
Użytkownicy przeglądający to forum: Google [Bot] i 2 gości

