Alicja Perlińska, rozgrywająca reprezentacji Polski, podpisała dwuletni kontrakt z Polfą Pabianice. - Musiałam odejść z ŁKS. Nie chciałam czwarty rok grać za darmo, bo mam przecież długi, które muszę spłacić - tłumaczy powody swojej decyzji
Przemysław Iwańczyk: Jak było na pierwszym treningu w Polfie Pabianice?
Alicja Perlińska: Jakoś poszło. Prawie wszystko było dla mnie nowe - trener, zawodniczki. Nim oswoję się z otoczeniem, minie trochę czasu.
Przecież spotkała tam Pani wiele koleżanek.
- Z Julką Iwliejewą i Gabi Tomą grałam w Łodzi. Z Renatą Piestrzyńską, Elżbietą Trześniewską i Emilią Lamparską spotykałam się na zgrupowaniach reprezentacji. Przychodząc z Widzewa do ŁKS było pod tym względem gorzej, bo znałam jedynie Agnieszkę Rohacewicz.
Jakie są Pani wrażenia z pracy z trenerem Tadeuszem Aleksandrowiczem?
- Zorientowałam się na razie, że szkoleniowiec kładzie duży nacisk na obronę.
Kiedy podpisze Pani kontrakt z nowym klubem?
- Już to zrobiłam. Zaraz po treningu podpisałam dwuletnią umowę. Szybko, prawda? I dobrze, jestem bardzo zadowolona.
Wcześniej musiała jednak Pani rozwiązać obowiązujący kontrakt z ŁKS.
- Doszliśmy do porozumienia.
Łódzkiej drużynie udało się znaleźć pieniądze na grę w ekstraklasie, klub jest coraz stabilniejszy. Nie trzeba było zostać?
- Nie wiem, jak teraz jest w ŁKS, bo dawno mnie nie było w klubie. Po trzech latach trudno mi jednak uwierzyć, że będzie tam lepiej. Ja już nie mogłam czekać. Mam przecież długi, które muszę spłacić.
Ale aż tak źle nie powinna Pani wspominać ŁKS. To dzięki temu klubowi wypłynęła Pani na szerokie wody.
- Za to jestem wdzięczna, szczególnie trenerom. Dzięki ŁKS jestem reprezentantką Polski. Ale czy mam przez to grać czwarty rok za darmo?
W ŁKS odgrywała Pani czołową rolę, w Pabianicach nie będzie Pani liderką zespołu.
- Wiem. W łódzkim zespole nie miałam z kim rywalizować, w Pabianicach jest konkurencja. Mam się od kogo uczyć, że wspomnę tylko Sylwię Wlaźlak, moją idolkę.
Idol, z którym musi Pani zacząć rywalizować.
- Sylwia naprawdę nie musi się niczego obawiać. Do pięt jej nie dorastam.
Taka z Pani minimalistka? Nie chce Pani nawet powalczyć?
- Będę się starała, ale patrzę na to realnie. Już sama gra w Polfie to dla mnie krok do przodu, więc trudno mówić o minimalizmie.
O miejsce w pierwszej piątce będzie Pani bardzo trudno.
- Zdaję sobie z tego sprawę. Trudno mi zresztą oceniać swoje szanse po jednym treningu.
Ten rok jest przełomowym w Pani karierze. Zmieniła Pani klub, a kilka tygodni wcześniej na stałe zagościła w reprezentacji Polski.
- Mój awans do kadry nie wziął się z tego, że jestem taka dobra. Trzeba sobie jasno powiedzieć, że nie miał kto grać w kadrze, dlatego otworzyła się szansa przede mną i Pauliną Pawlak. Nie wygryzłyśmy dotychczasowych rozgrywających, po prostu je zastąpiłyśmy.
Tak trudno uwierzyć Pani we własne umiejętnośc?
- A czy się mylę, mówiąc o kadrze? Co zdecydowało, że do niej awansowałam?
Umiejętności przede wszystkim.
- Nie tylko, także szczęście. Dostałam szansę i postaram się ją wykorzystać, ale jestem realistką.
Trener Andrzej Nowakowski podkreśla, że będzie Pani koszykarką wielkiego formatu, jeśli uda się Pani zostać generałem na boisku. Potrafi Pani już rządzić, czy jeszcze nie?
- Jeszcze nie. Cóż, taki mam charakter. Ciężko mi uzewnętrznić cechy przywódcze, po prostu nie jestem do tego stworzona. Ale popracuję nad tym.
Zdążyła już Pani pokazać się publiczności w Pabianicach?
- Sama jestem tym zaskoczona, że zagrałam w memoriale Małgorzaty Gliszczyńskiej. Nie znam jeszcze wszystkich zagrywek drużyny, ale starałam się maksymalnie koncentrować i podołać zadaniu.
Rozmawiał Przemysław Iwańczyk (Gazeta Wyborcza)
DLA GAZETY
Andrzej Nowakowski
były trener Alicji Perlińskiej
Nie miałem z Alą kontaktu przez ostatnie trzy miesiące, dlatego nic nie wiem o jej przenosinach do Polfy. Wiem za to, że powinna się jeszcze długo, długo uczyć. Tylko od niej i nowego trenera będzie zależało, czy dostanie szansę, a później ją wykorzysta. Pracując z nią widziałem u niej jeszcze wiele mankamentów. Jej szkoleniowiec z pewnością będzie chciał je wyeliminować. Na razie jednak Ala jest zmęczona pobytem z reprezentacją i jeszcze wiele czasu minie, nim dobrze pozna nowy zespół i się do niego wdroży.
not. iwan
Alicja Perlińska: - Musiałam odejść z ŁKS
Moderatorzy: ann, rzymi, paulo2907, przemoe, Kuba
Wróć do „Aktualności Ekstraklasa”
Kto jest online
Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 3 gości
