AZS PWSZ Sowood Gorzów z dodatnim bilansem

Wszystko na temat Tauron Basket Ligi Kobiet

Moderatorzy: ann, rzymi, paulo2907, przemoe, Kuba

Awatar użytkownika
Wojteg
Junior
Posty: 2880
Rejestracja: 07 czerwca 2004, 07:30
Lokalizacja: Pabianice
Kontaktowanie:

AZS PWSZ Sowood Gorzów z dodatnim bilansem

Postautor: Wojteg » 03 listopada 2005, 14:10

AZS PWSZ Sowood Gorzów z dodatnim bilansem w koszykarskiej ekstraklasie

Gorzowianki sprawiają nam coraz więcej radości, łamią kolejne sportowe bariery. To jednak nie jest jeszcze ten sezon, w którym spełnią się wszystkie nasze marzenia. Bądźmy cierpliwi, bo czyniący olbrzymie postępy zespół Dariusza Maciejewskiego to wciąż plac budowy.

- Wygraliśmy bardzo ważne mecze z ŁKS i w Poznaniu, dzięki którym będziemy bardzo mocno w grze o zakładane przed sezonem czwarte, piąte miejsce w końcowej klasyfikacji - takie słowa wypowiedział po niedzielnym zwycięstwie w poznańskiej Arenie dumny ze swojego zespołu trener Maciejewski. Wiedział, że jego drużyna ma kolejny komplet punktów, ale nawet nie miał siły cieszyć się z tego sukcesu. Tak był wyczerpany. Gorzowski zespół nie może jeszcze liczyć na łatwe, piękne dla oka wygrane. W każde zwycięstwo nasze dziewczyny wkładają olbrzymią ambicję. Wykonują niewiarygodną pracę w obronie. Ani chwili wytchnienia tuż przy boisku nie ma także szkoleniowiec. W każdej sekundzie spotkania przypomina o taktyce, namawia do jeszcze mocniejszego nacisku w defensywie. Karci za błędy. Bo AZS PWSZ to ciągle jeszcze nie jest zespół kompletny. Młodzieńcza fantazja często pomaga, ale i przeszkadza.


SIĘGAMY MARZEŃ

Bez dwóch zdań naszą drużyną możemy już się chwalić. 12 miesięcy temu po cichu liczyliśmy, aby zostać w ekstraklasie bez baraży. Teraz spoglądamy tylko w górę tabeli. Po raz pierwszy w historii wygraliśmy w elicie trzy mecze z rzędu, a w najbliższym spotkaniu z najsłabszą w lidze Jelenią Górą, dobrą passę jeszcze powinniśmy podtrzymać. Mamy korzystny bilans spotkań - trzy zwycięstwa i dwie porażki. Bardzo możliwe, że cały sezon zasadniczy gorzowianki zakończą z większą ilością wygranych niż przegranych.

Mocne Polkowice nie mogą już powiedzieć, że mają patent na wygrane w Gorzowie. Po wspaniałym meczu, najlepszym ze wszystkich dotychczasowych w wykonaniu AZS PWSZ Sowood, brązowe medalistki musiały uznać wyższość naszej drużyny. Osłabione przed obecnym sezonem poznanianki też nie zdołały obronić się na swoim parkiecie. Twierdza Arena po raz pierwszy pod gorzowskim naporem padła w ostatnią niedzielę. I to w jaki sposób. Gospodynie rzuciły zaledwie 38 pkt. Możemy być pewni, że nasze koszykarki sprawią jeszcze jedną, czy drugą niespodziankę. Prawdziwą wartość naszej drużyny poznamy jednak dopiero w play-off. Tam walka o poszczególne miejsca rozgorzeje na całego. To ma być dla kibiców fascynujący czas, bo przecież AZS PWSZ Sowood chce być wysoko.


TU NIE MA PRZYPADKU

Gratulujemy wzmocnień. Aleksandra Karpińska to gracz dużego formatu. Przyszłość AZS PWSZ Sowood i także polskiej reprezentacji. Ciągle zgrywa się z zespołem, przyplątały jej się drobne dolegliwości. Dlatego jeszcze nie pokazała pełni swoich możliwości. Ważne, że Ola podpisała w Gorzowie dwuletni kontrakt, a więc nie zaprząta sobie głowy myślami o najbliższych planach.

Karpińska potrzebuje czasu i zaufania tak jak krakowianka Joanna Czarnecka. Podczas czerwcowych akademickich mistrzostw Europie w Gorzowie o koszykarskich umiejętnościach "Czarnej" trudno było powiedzieć jakieś dobre słowo. Sama zawodniczka także miała wątpliwości, czy dobrze zrobiła zmieniając klub. W niedzielę Poznaniu, uśmiechnięta od ucha do ucha powtarzała, że Gorzów to był strzał w dziesiątkę. Czarnecka robiła to co do niej należy, czyli jak lew walczyła na tablicach. Miała pięć zbiórek w ataku - tyle co cała drużyna rywalek - także cztery przechwyty. A poczekajmy jeszcze miesiąc. Wszyscy są przekonani, że tak koszykarka może grać jeszcze lepiej.

Takiej filozofii wzmacniania drużyny należy tylko przyklasnąć. Jeśli za rok znów tak trafimy z transferami to AZS PWSZ Sowood stanie się drużyną na medal.


ATUTY I BRAKI

Agresywną i ofiarną obroną na trzech czwartych boiska jesteśmy w tej chwili w stanie zmęczyć każdego przeciwnika. Z naszą defensywą muszą się liczyć nawet najmożniejsi polskiej ligi. W najważniejszych momentach spotkań przegrywamy jeszcze z indywidualnościami. W naszym zespole mimo wszystko wciąż brakuje doświadczonych, ogranych zawodniczek, którym nie zadrży ręka w kluczowych momentach spotkania.

Obrona to nasza wizytówka. Lepiej jest także w ataku. Regularniej zdobywamy więcej punktów niż w poprzednich rozgrywkach. Wciąż czekamy jednak na bilans w ofensywie. Gdy rewelacyjnie spisującą się od początku sezonu Agnieszkę Szott kilkunastoma punktami w każdym spotkaniu regularnie wesprą pod koszem Czarnecka i Justyna Żurowska, a na obwodzie Karpińska to o sukcesy będzie zdecydowanie łatwiej, a i gra będzie dla kibiców coraz ciekawsza i bardziej efektowna.

W Krakowie i Gdyni zostaliśmy pobici pod tablicami. Jak się okazało to były surowe, ale potrzebne lekcje. Intensywne treningi nad tym kluczowym w koszykówce elementem zaczynają dawać efekty. Z Polkowicami już walczyliśmy pod koszami na równi, a w Poznaniu to my, mówiąc sportowym żargonem, skakaliśmy rywalkom po głowach.

AZS PWSZ Sowood gra najbardziej efektywnie, gdy ściśle trzyma się taktyki nakreślonej przez trenera. Momentami tęsknimy za zawodniczką, która tak jak Agnieszka Bibrzycka w Lotosie weźmie piłkę i zrobi tak niewiarygodną rzecz, że przeciwniczkom odechciewa się dalszej rywalizacji. Na szczęście w koszykówce przede wszystkim wygrywa drużyna niż pojedyncze gwiazdy. Do efektownych zagrań, w kluczowych momentach meczu mamy Agnieszkę Szott, która w tym sezonie o wiele częściej spełnia pokładane w niej nadzieje niż zawodzi.



BĄDŹMY CIERPLIWI

Chcemy być w czołowej czwórce. Czy to możliwe? Tak, ale jednocześnie bardzo trudne. Układ sił w naszej lidze nie zmienił się. Rządzą Lotos, Wisła, Pabianice i Polkowice. Kolejność jest przypadkowa, bo w tej chwili trudno wytypować kto będzie nowym mistrzem. AZS PWSZ Sowood musiałby złamać ten układ. Takie zadanie możemy sobie postawić tylko wtedy, jeśli gorzowianki przed meczami play-off będą w pełnym składzie i w pełni formy.

W naszej drużynie nie ma jeszcze komfortu, że jedno ważne ogniwo można zastąpić drugim. Maciejewski świadomie postawił na bardzo agresywną obronę, bo tylko tym elementem można w koszykówce nadrobić braki w innych. Ofiarna walka na najwyższym poziomie niesie za sobą kontuzje. I w Gorzowie też mają kłopoty. Na dłużej wypadła Magdalena Kozdroń. Z urazami i zmęczeniem, po letnich występach w różnych reprezentacjach kraju, borykają się także inne zawodniczki. Przypomnijmy sobie ubiegły rok, gdy dłuższą przymusową przerwę miała Szott. Niestety takie nieszczęśliwe sytuacje są wpisane w sportową rywalizację. Przegrywaliśmy wtedy mecz za meczem. Nikt nie zagwarantuje, że taka sytuacja znów się nie powtórzy.

Najważniejsze, aby nikt nie wpadł na szalony pomysł pochopnych rozliczeń. Nie wolno, nawet w przypadku porażek i niezrealizowania zakładanego planu, zniszczyć tego co już zostało zbudowane. Bądźmy cierpliwi. Do Lotosu, czy Wisły jeszcze nam trochę brakuje. Umiejmy się cieszyć mniejszymi sukcesami, których od początku tego sezonu było już kilka. Przecież nie musimy już martwić się o utrzymanie. Nawet przed meczami z najmożniejszymi nie skazujemy naszej drużyny na porażce. Cierpliwość zostanie nagrodzona. Prędzej czy później zobaczymy koszykarki AZS PWSZ Sowood na podium. To pewne.

Ireneusz Klimczak (Gazeta Wyborcza)

MARAS
Oldboy
Posty: 5593
Rejestracja: 09 czerwca 2004, 10:47
Lokalizacja: Poznań
Kontaktowanie:

Postautor: MARAS » 03 listopada 2005, 20:06

Twierdza Arena :lol: :lol: :lol: Jak to brzmi!
W tym sezonie AZS w tej twierdzy nie wygrał ani razu 8)
Chwiałka A Chwiałka Z Chwiałka AZS!


Wróć do „Aktualności Ekstraklasa”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość