Powiem więcej - myślę, że nie przesadza tylko, że...: "Jaki Pan - taki kram..."
Czasem to nie zawodniczka ani zespół jest (są) winne tego, że "przeszły obok meczu". – otóż ZESPÓŁ ma jeszcze jedno, może najważniejsze ogniwo - czy czasem to nie ono najbardziej zawodzi?
Gdzieś już pisałem, że zdziwię się (na "+" oczywiście) jeśli ten wózek (o nazwie Wisła) zostanie dopchnięty bez rewolucyjek, gniewań, rozłamów, olewań - do SZCZĘŚLIWEGO końca sezonu w tym składzie (a przynajmniej z tym woźnicą w tym składzie...). Dlatego i tylko dlatego nie stawiam Wisły w roli żadnego faworyta nawet do finału...
Wisła ma ogromne (potencjalne) możliwości - ale zlepek tego składu z tym trenerem nie ma prawa przynieść za dużo - w aspekcie dłuższego czasu - bo krótkoterminowo wyniki mogły być (i były) doskonałe. Może jakoś się dogadają? dotrą? zaakceptują?
- wierzycie w to?
Lietuvos Telekomas - Wisła 79:53
Moderatorzy: ann, rzymi, paulo2907, przemoe, Kuba
-
Zły
simon pisze:Powiem więcej - myślę, że nie przesadza tylko, że...: "Jaki Pan - taki kram..."
Czasem to nie zawodniczka ani zespół jest (są) winne tego, że "przeszły obok meczu". – otóż ZESPÓŁ ma jeszcze jedno, może najważniejsze ogniwo - czy czasem to nie ono najbardziej zawodzi?
Gdzieś już pisałem, że zdziwię się (na "+" oczywiście) jeśli ten wózek (o nazwie Wisła) zostanie dopchnięty bez rewolucyjek, gniewań, rozłamów, olewań - do SZCZĘŚLIWEGO końca sezonu w tym składzie (a przynajmniej z tym woźnicą w tym składzie...). Dlatego i tylko dlatego nie stawiam Wisły w roli żadnego faworyta nawet do finału...
Wisła ma ogromne (potencjalne) możliwości - ale zlepek tego składu z tym trenerem nie ma prawa przynieść za dużo - w aspekcie dłuższego czasu - bo krótkoterminowo wyniki mogły być (i były) doskonałe. Może jakoś się dogadają? dotrą? zaakceptują?
- wierzycie w to?
Na czym ma polegać ta zła atmosfera...Sugerujesz że w Wisle jest gorsza atmosfera od tej w Pabainicach,Gdyni itp.[b]ROZUMIEM ZE TO TAKA RADOSNA TWÓRCZOŚĆ{/b]
Nie - nie to miałem na myśli - nie zrozumiałeś mnie lub napisałem zbyt zagmatwale - sorki... Chodziło mi o to, że poprzez pracę "Konia" nie da się wydobyć (poprzez m/innymi szczególną atmosferę) tego efektu wartości dodanej do przeciętnych umiejętności i możliwości zawodniczek z osobna i zespołu. Twierdzę, że "ameryka" (szczególnie w końcówce) owszem zagra (bo niby dlaczego nie?) - ale bez tego "zęba" o jaki by wszystkim chodziło.... - a zawodniczki "krajowe" widząc to, wcale nie będą jakość szczególnie bardziej zmotywowane do pracy. Słowem - moim zdaniem ten trener - to nie jest typ zwycięzcy, i ten sezon w/g mnie to potwierdzi...
Nasza gra była zła!
Piątek, 17 grudnia 2004r.
W swoim szóstym meczu grupowym w Eurolidze koszykarki Wisły Can-Pack nie sprostały w Wilnie tamtejszemu Telekomasowi (53:79), dla którego było to piąte zwycięstwo. Z kolei ,Biała Gwiazda" doznała trzeciej euroligowej porażki.
Wczoraj po godzinie szesnastej krakowska drużyna wylądowała na stołecznym Okęciu. Trener Arkadiusz Koniecki znalazł jednak czas, żeby podzielić się swoimi uwagami...
- Na taki, a nie inny przebieg wileńskiego spotkania nałożyło się kilka czynników - oświadcza szkoleniowiec ,Białej Gwiazdy". - Przede wszystkim personalnych. Najpierw uraz, a potem jeszcze choroba Johnson, niedospozycja Skerovic, choroba Kress oraz nieobecność Krawiec i Czepiec. Tym samym przeciwko Telekomasowi musieliśmy grać w innym zestawieniu, a na jakże istotnej pozycji rozgrywającej nie mieliśmy praktycznie zawodniczki.
- A inne uwagi odnośnie środowej potyczki?
- Nie będę ukrywał, że nasza gra była po prostu zła. Za dużo mieliśmy przestojów i prostych błędów technicznych. Poza tym dziewczyny zaprezentowały olbrzymią indolencję strzelecką. Po dwóch kwartach przegrywaliśmy ośmioma punktami, więc w kolejnych podopieczne ,rzuciły" się na rywalki chcąc odrobić straty. Tylko, że skończyło się to dużo wyższą przegraną...
- Czy Litwinki potwierdziły swoje walory, które mogliście zaobserwować oglądając wcześniejsze mecze Telekomasu?
- Zdecydowanie tak. Jednocześnie stwierdzam, że drużyna z Wilna jest w naszym zasięgu. Naturalnie przy dobrej dyspozycji fizycznej całej drużyny, a co za tym idzie przy dużo lepszej, skuteczniejszej grze. W reważnu będziemy chcieli odrobić tę .rodową przegraną, choć raczej trudno liczyć, żebyśmy byli w stanie zniwelować tak wysoką porażkę, jakiej doznaliśmy w Wilnie.
- Czy teraz wypada życzyć drużynie tylko zdrowia?
- Przede wszystkim! Cóż, do tej pory kontuzje i inne przeciwności zdrowotne strasznie nas polubiły. Najwyższa pora, żeby się z nimi rozprawić!
bat - Gazeta Krakowska
Piątek, 17 grudnia 2004r.
W swoim szóstym meczu grupowym w Eurolidze koszykarki Wisły Can-Pack nie sprostały w Wilnie tamtejszemu Telekomasowi (53:79), dla którego było to piąte zwycięstwo. Z kolei ,Biała Gwiazda" doznała trzeciej euroligowej porażki.
Wczoraj po godzinie szesnastej krakowska drużyna wylądowała na stołecznym Okęciu. Trener Arkadiusz Koniecki znalazł jednak czas, żeby podzielić się swoimi uwagami...
- Na taki, a nie inny przebieg wileńskiego spotkania nałożyło się kilka czynników - oświadcza szkoleniowiec ,Białej Gwiazdy". - Przede wszystkim personalnych. Najpierw uraz, a potem jeszcze choroba Johnson, niedospozycja Skerovic, choroba Kress oraz nieobecność Krawiec i Czepiec. Tym samym przeciwko Telekomasowi musieliśmy grać w innym zestawieniu, a na jakże istotnej pozycji rozgrywającej nie mieliśmy praktycznie zawodniczki.
- A inne uwagi odnośnie środowej potyczki?
- Nie będę ukrywał, że nasza gra była po prostu zła. Za dużo mieliśmy przestojów i prostych błędów technicznych. Poza tym dziewczyny zaprezentowały olbrzymią indolencję strzelecką. Po dwóch kwartach przegrywaliśmy ośmioma punktami, więc w kolejnych podopieczne ,rzuciły" się na rywalki chcąc odrobić straty. Tylko, że skończyło się to dużo wyższą przegraną...
- Czy Litwinki potwierdziły swoje walory, które mogliście zaobserwować oglądając wcześniejsze mecze Telekomasu?
- Zdecydowanie tak. Jednocześnie stwierdzam, że drużyna z Wilna jest w naszym zasięgu. Naturalnie przy dobrej dyspozycji fizycznej całej drużyny, a co za tym idzie przy dużo lepszej, skuteczniejszej grze. W reważnu będziemy chcieli odrobić tę .rodową przegraną, choć raczej trudno liczyć, żebyśmy byli w stanie zniwelować tak wysoką porażkę, jakiej doznaliśmy w Wilnie.
- Czy teraz wypada życzyć drużynie tylko zdrowia?
- Przede wszystkim! Cóż, do tej pory kontuzje i inne przeciwności zdrowotne strasznie nas polubiły. Najwyższa pora, żeby się z nimi rozprawić!
bat - Gazeta Krakowska
Wisła Can-Pack po porażce w Wilnie
- Powinnyśmy ten mecz wygrać 15 punktami - mówi o środowym spotkaniu z Telekomasem Dorota Gburczyk. Trener Arkadiusz Konecki uważa, że na porażkę złożyło się kilka przyczyn.
W trakcie przygotowań drużyna była pozbawiona rozgrywających: chorowała Shannon Johnson, a po kontuzji stawu skokowego w słabszej formie była Jelena Skerović. Dwa dni spędziła w łóżku (angina z gorączką) Maryna Kress. Przeciwko Telekomasowi zagrała na własną prośbę - jako rezerwowa - raptem kilka minut.
Patrycja Czepiec (po kontuzji) spędziła cały mecz na ławce rezerwowych. Dlaczego tak nieskuteczna była Tangela Smith? - Nie mam pojęcia. Mnie powiedziała, że była faulowana przy rzutach - odpowiada trener Konecki. - Jest mi bardzo przykro, bo rywalki były w zasięgu naszych możliwości.
Najskuteczniejsza krakowianka Dorota Gburczyk rzuciła 12 punktów. - Nie ma się z czego cieszyć. Jestem rozgoryczona - przyznała koszykarka. Uważa ona, że mecz Wisła powinna wygrać nawet różnicą 15 pkt. Dlaczego tak się nie stało?
Wystarczy popatrzeć w statystyki. 22 łatwe straty w obronie i słaba skuteczność rzutów. - Nie można wygrać, jeśli tylko dwie zawodniczki [druga Johnson - 11 pkt - przyp. red.] zdobyły powyżej 10 pkt - tłumaczy Gburczyk.
Po pierwszej rundzie Euroligi Wisła Can-Pack ma trzy zwycięstwa i trzy porażki na koncie. Trener liczył na trzy wygrane mecze przed własną publicznością. Nie udało się, bo jego zespół przegrał z US Valenciennes. W zamian przyszła dosyć niespodziewana (ale tym bardziej ceniona) wygrana w Sopronie. Wisła jest na piątej dającej awans do dalszej fazy rozgrywek pozycji. Teraz krakowianki mają trzy mecze z potencjalnie silniejszymi zespołami, ale u siebie, a na wyjeździe dwa z wyraźnie słabszymi - Kozaczką Zaporoże i Baltiskają Zwiezdą Sankt Petersburg. Do tego dochodzi mecz we Francji. Wisła ma szanse wygrać pięć razy i przegrać tylko raz. - Jestem optymistą i wierzę w to. Wszystko zależy od zdrowia, koncentracji i atmosfery w zespole - podsumowuje trener Konecki.
Waldemar Kordyl Gazeta Wyborcza
- Powinnyśmy ten mecz wygrać 15 punktami - mówi o środowym spotkaniu z Telekomasem Dorota Gburczyk. Trener Arkadiusz Konecki uważa, że na porażkę złożyło się kilka przyczyn.
W trakcie przygotowań drużyna była pozbawiona rozgrywających: chorowała Shannon Johnson, a po kontuzji stawu skokowego w słabszej formie była Jelena Skerović. Dwa dni spędziła w łóżku (angina z gorączką) Maryna Kress. Przeciwko Telekomasowi zagrała na własną prośbę - jako rezerwowa - raptem kilka minut.
Patrycja Czepiec (po kontuzji) spędziła cały mecz na ławce rezerwowych. Dlaczego tak nieskuteczna była Tangela Smith? - Nie mam pojęcia. Mnie powiedziała, że była faulowana przy rzutach - odpowiada trener Konecki. - Jest mi bardzo przykro, bo rywalki były w zasięgu naszych możliwości.
Najskuteczniejsza krakowianka Dorota Gburczyk rzuciła 12 punktów. - Nie ma się z czego cieszyć. Jestem rozgoryczona - przyznała koszykarka. Uważa ona, że mecz Wisła powinna wygrać nawet różnicą 15 pkt. Dlaczego tak się nie stało?
Wystarczy popatrzeć w statystyki. 22 łatwe straty w obronie i słaba skuteczność rzutów. - Nie można wygrać, jeśli tylko dwie zawodniczki [druga Johnson - 11 pkt - przyp. red.] zdobyły powyżej 10 pkt - tłumaczy Gburczyk.
Po pierwszej rundzie Euroligi Wisła Can-Pack ma trzy zwycięstwa i trzy porażki na koncie. Trener liczył na trzy wygrane mecze przed własną publicznością. Nie udało się, bo jego zespół przegrał z US Valenciennes. W zamian przyszła dosyć niespodziewana (ale tym bardziej ceniona) wygrana w Sopronie. Wisła jest na piątej dającej awans do dalszej fazy rozgrywek pozycji. Teraz krakowianki mają trzy mecze z potencjalnie silniejszymi zespołami, ale u siebie, a na wyjeździe dwa z wyraźnie słabszymi - Kozaczką Zaporoże i Baltiskają Zwiezdą Sankt Petersburg. Do tego dochodzi mecz we Francji. Wisła ma szanse wygrać pięć razy i przegrać tylko raz. - Jestem optymistą i wierzę w to. Wszystko zależy od zdrowia, koncentracji i atmosfery w zespole - podsumowuje trener Konecki.
Waldemar Kordyl Gazeta Wyborcza
Wróć do „Aktualności Ekstraklasa”
Kto jest online
Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość



