Finał FGE: Wisła Kraków-Orzeł Polkowice

Wszystko na temat Tauron Basket Ligi Kobiet

Moderatorzy: ann, rzymi, paulo2907, przemoe, Kuba

Kuba
Oldboy
Posty: 5443
Rejestracja: 07 czerwca 2004, 18:42
Lokalizacja: Polkowice

Re: Finał FGE: Wisła Kraków-Orzeł Polkowice

Postautor: Kuba » 09 kwietnia 2011, 19:59

Szkoda pierwszych minut, kiedy dziewczyny wyszły na parkiet chyba w nastroju z wtorkowego wieczoru. Wiadomo, że sukces wielki już jest, ale trzeba walczyć do samego końca, by nie okazało się, że dwie najlepsze drużyny w kraju dzieli przepaść. defensywa wyglądała dobrze dopiero od 3 kwarty i przyjemnie się na to patrzyło. jednak to Wisła w dniu dzisiejszym udowodniła pozycję lidera i jeśli do końca sezonu będzie tak dysponowana jak dziś, to nawet przy naszej maksymalnej koncentracji i dobrej grze, jest absolutnie poza zasięgiem. ale, jak to mówią, dopóki piłka w grze... :)

friel
Kadet
Posty: 1373
Rejestracja: 01 lutego 2008, 19:10
Lokalizacja: Gorzów Wlkp

Re: Finał FGE: Wisła Kraków-Orzeł Polkowice

Postautor: friel » 09 kwietnia 2011, 20:07

Zawiodłem się :( Wisła grając w zasadzie 7 dziewczyn bo te "minutowe wejścia " to tylko na oddech w zasadzie rozniosła Polkowice na Kopniakach aż się kurzyło :( ale trzymam za dziewczyny dalej kciuki niech to się nie skończy 3:0
Brąz ///Srebro///Srebro///Złoty-brąz!!!

Awatar użytkownika
Saletra
Junior
Posty: 2359
Rejestracja: 11 czerwca 2004, 19:09
Lokalizacja: Poznań

Re: Finał FGE: Wisła Kraków-Orzeł Polkowice

Postautor: Saletra » 09 kwietnia 2011, 20:27

Gratulacje dla Wisły!

Mam jednakże nadzieję, że Orzeł pokaże jeszcze, ze nie zadowolił się finałem na zasadzie 0 - 3. Tak sobie myślałem juz kiedyś, że Tangela nie zachwycała kiedy parę lat temu grała w Wiśle, a co dopiero teraz kiedy doszło jej parę lat na leciwym już w sumie karku.....
Jeszcze bardziej byłem niezadowolony z zakontraktowania Kalany - bardzo nie lubię kiedy kluby wymieniają się między sobą zawodniczkami, miast ściągnąć jakąś ciekawą, młodą twarz. Efekty jak widać...

Co do Wisły to życzę jak najlepszej gry Kasi Krężel i jak największej liczby minut na parkiecie. Zobaczymy jak się to potoczy, ale ciężko będzie będzie raczej Orłowi coś zdziałać. W zasadzie Powell i Philips to zawodniczki z innej ligi, więc naszym rodzimym zespołom ciężko będzie taki tandem zastopować.

Awatar użytkownika
Marco
Junior
Posty: 2575
Rejestracja: 22 października 2004, 17:01
Lokalizacja: Królewskie Miasto Kraków
Kontaktowanie:

Re: Finał FGE: Wisła Kraków-Orzeł Polkowice

Postautor: Marco » 09 kwietnia 2011, 21:02

Obrazek

co za moda :mrgreen:
Obrazek
Obrazek
WislaLive.pl

Awatar użytkownika
Shavo
Młodzik
Posty: 873
Rejestracja: 07 kwietnia 2011, 11:56
Lokalizacja: Kraków
Kontaktowanie:

Re: Finał FGE: Wisła Kraków-Orzeł Polkowice

Postautor: Shavo » 10 kwietnia 2011, 10:03

http://www.sportowefakty.pl/koszykowka/2011/04/10/jelena-leuczanka-wielkie-uznanie-i-podziekowania-dla-ewki/

Jelena Leuczanka: Wielkie uznanie i podziękowania dla Ewki!

Wisła Can Pack Kraków przystępowała do serii finałów Ford Germaz Ekstraklasy jako zdecydowany faworyt. Humory popsuły jednak nieco kontuzje, które miały zachwiać równowagę wśród zawodniczek Białej Gwiazdy. Tak się jednak nie stało. Podopieczne Jose Ignacio Hernandeza rozegrały kapitalny pojedynek otwierający serię finałową, a jedną z kluczowych postaci była bez wątpienia Jelena Leuczanka.

Biała Gwiazda do serii finałowej przystąpiła bez kontuzjowanej Magdaleny Leciejewskiej, natomiast występ Eweliny Kobryn stał do samego końca pod znakiem zapytania. W tym wypadku pod koszem pozostawała jedynie Jelena Leuczanka. Białorusinka pokazała jednak, że w takich meczach o stawkę, potrafi nawet w pojedynkę rozstrzygnąć walkę pod deskami na korzyść swojego zespołu.

- To był bardzo ciężki tydzień dla nas ze względu na kontuzje i urazy, dlatego doskonale zdawałyśmy sobie sprawę, że sobotni pojedynek nie będzie łatwy. Jeżeli chcesz jednak walczyć o tytuły, musisz doskonale zagrać na tablicach oraz w defensywie i właśnie na tym starałyśmy się w pełni skoncentrować - komentuje Leuczanka.

O dziwo nawet przy braku wysokich Białorusinka nie pojawiła się w pierwszej piątce, gdyż trener Jose Ignacio Hernandez omyłkowo zaznaczył krzyżyk przy nazwisku... Pauliny Gajdosz. Leuczanka szybko jednak usiadła na zmianie, a potem rozpoczęła swój koncert gry, notując w całym meczu 20 punktów, 12 zbiórek i 4 asysty.

- Chciałyśmy stworzyć prawdziwy team, który doskonale broni, bije się o każdą piłkę na tablicach oraz gra szybką koszykówkę. Chciałyśmy pokazać nasz styl gry i wydaje mi się, że udało się nam zrealizować zamierzony cel - mówi najlepsza środkowa ostatnich mistrzostw świata.

Zawodniczka zdaje sobie również doskonale sprawę, że to dopiero pierwszy krok w kierunku mistrzostwa Polski, a przed nimi jeszcze kolejne ważne i trudne mecze. - Musimy być w dalszym ciągu maksymalnie skoncentrowane i grać dobrze w każdej kwarcie. W sobotę nie do końca to się udało, bowiem zaczęłyśmy popełniać w pewnym momencie proste straty i nad tym musimy popracować, żeby to wyeliminować. 22 straty, jakie popełniłyśmy w sobotnim meczu, to zdecydowanie za dużo, jak na nas - mówi najlepsza zawodniczka pierwszego finałowego starcia. - Jeżeli chcemy osiągnąć sukces, czyli wywalczyć ten tytuł, musimy znakomicie grać w defensywie i zdominować walkę na tablicach. Jeżeli to się uda - będzie sukces.

Białorusinka była również pod wrażeniem Kobryn, dla której miała pełne uznanie za to co zrobiła, czyli zdecydowała się wystąpić w tym meczu i rozegrała naprawdę bardzo dobre zawody, pomimo faktu, że jeden palec ma złamany, a drugi przecież jeszcze niedawno był solidnie wybity. Popularna Ewka grała bardzo czujnie, uważając na dłoń, ale pomimo tego i tak zrobiła kawał dobrej roboty.

- Jestem dumna z naszego zespołu, że stworzyłyśmy tak znakomicie współpracujący team. Największe podziękowania natomiast należą się Ewie (Ewelinie Kobryn - przyp. red.). Zdecydowała się nam pomóc i zagrała naprawdę bardzo dobre zawody pomimo złamanego palca. Ja osobiście czułam się zdecydowanie lepiej na parkiecie mając ją obok siebie - zakończyła Leuczanka.

Ekipa CCC Polkowice zdecydowanie nie ma takiego typowego centra w swoim zespole, jakim jest Leuczanka w Wiśle Can Pack. Przed drugim meczem trener Krzysztof Koziorowicz będzie musiał zdecydowanie poszukać jakiejś recepty, jak ograniczyć poczynania Białorusinki, bo ta naprawdę może wyrządzić dużo krzywdy CCC.
Koszykówka jest jak religia-wiele osób ją praktykuje,ale nikt do końca jej nie rozumie...

http://www.wnba-basketball.com/ - jedyny polski serwis poświęcony WNBA (informacje o Ewelinie Kobryn, historia oraz kluby WNBA, ciekawostki i wiele innych)

Koszykarz (Toruń)
Kadet
Posty: 1758
Rejestracja: 19 września 2010, 07:57

Re: Finał FGE: Wisła Kraków-Orzeł Polkowice

Postautor: Koszykarz (Toruń) » 10 kwietnia 2011, 11:23

No przecież pierwszą połowe to był po prostu wstyd nie finał.... Polkowice się zwyczajnie kompromitowały.

Ale trzeba też dodać że Wisła ostro punktowała rywalki. Trafiały wszystkie , Phillips wjeżdzała jak w masło , a Leuczanka robiła sobie w I połowie ,,jesień średniowiecza '' ze środkowych CCC.

Smiać mi się chciało gdy oglądałem popisy T.Smith , Ka.Greene - kompletne zero...A przecież one powinny być liderkami na dobrą sprawę... Greene się ledwo słaniała na tych nogach... Myśle że któraś z nich ma szansę na ,,niewypał sezonu'' w podsumowaniach...
To chyba najlepsze wrażenie sprawiała Ania Pietrzak - jeśli chodzi o CCC.

Oby kolejny mecz był zupełnie inny....Bo nie da się tego tak oglądac gdy w pewnych momencie jest wynik np: 44-15 8)

plk_ONeal
Amator
Posty: 150
Rejestracja: 09 sierpnia 2004, 14:05
Lokalizacja: Polkowice

Re: Finał FGE: Wisła Kraków-Orzeł Polkowice

Postautor: plk_ONeal » 10 kwietnia 2011, 13:46

Znów nie wytrzymam i coś napiszę: nie chcę tu robić analogii do męskiego basketu, ani deprawować jakiejkolwiek zawodniczki, ale patrząc na postawę CCC w pierwszej połowie drugiego meczu jedna rzecz z taktyki mnie dręczy:

Kiedyś był mecz NBA Spurs - Suns, w Phoenix grał legendarny Shaq O'Neal, który - jak wiadomo - pudłuje wolne seryjnie. Spurs (genialny Popovic) wymyślili, że wysokiemu centrowi na początku każdej akcji "sprzedadzą hebla", po czym powędruje on na linię rzutów wolnych. Rzucał w trzeciej i czwartej kwarcie, jeśli dobrze pamiętam, 44 razy, a trafił w tym meczu... osiem rzutów wolnych. Spurs wygrało wtedy mecz, ale przegrało co prawda serię...

I teraz Wisła - CCC: kontuzja Kobryn. Ktoś widzi pomysłową analogię?!? Jedno jest pewne: przepisy w Europie są trochę inne i trzeba by wielkiej cwaniary, by nie dać się wrolować w niesportowy. Ale, moim zdaniem, jak Jeziorna i Musina nic nie grają, to może by się przydały do tego planu?

PS: Broń Boże nie chcę krytykować przesympatycznej Eweliny, ani drażnić wspaniałych kibiców Wisły, z którymi piwko na Reymonta podczas każdej rywalizacji, w której zwiedzałem Gród Krakusa, smakowało wyjątkowo dobrze...

PS2: Trenerze, szacuneczek za tatuaż :P
PLKK: Where amazing happens... With beauty!!!

zibiz
Żak
Posty: 308
Rejestracja: 28 listopada 2009, 21:02
Lokalizacja: Kraków

Re: Finał FGE: Wisła Kraków-Orzeł Polkowice

Postautor: zibiz » 10 kwietnia 2011, 14:30

Miło ogłosić, że Wisła osiąga 2 zwycięstwo w finale PO. Było trudniej i mecz bardziej zacięty. Wynik 64-52.
Pochwała dla całej drużyny.

kristofer
Kadet
Posty: 1347
Rejestracja: 27 grudnia 2008, 16:34

Re: Finał FGE: Wisła Kraków-Orzeł Polkowice

Postautor: kristofer » 10 kwietnia 2011, 15:59

dzisiaj Wiśle grało się trudniej. Z jednej strony szalała Leuczanka, z drugiej Carter. Ostatecznie ta pierwsza miała większe wsparcie koleżanek i wygrała drużyna Wisły.

Off topując mam lekki niedosyt, bo Wisłę widziałem dziś w finale, ale nie FGE, tylko Euroligi. Zabrakło w sumie niewiele...

wislakosz.pl
Młodzik
Posty: 595
Rejestracja: 28 lipca 2010, 12:18
Lokalizacja: Kraków

Re: Finał FGE: Wisła Kraków-Orzeł Polkowice

Postautor: wislakosz.pl » 10 kwietnia 2011, 16:18


Kuba
Oldboy
Posty: 5443
Rejestracja: 07 czerwca 2004, 18:42
Lokalizacja: Polkowice

Re: Finał FGE: Wisła Kraków-Orzeł Polkowice

Postautor: Kuba » 10 kwietnia 2011, 19:41

dużo przyjemniej oglądało się dzisiejszy mecz. Dziewczyny walczyły na parkiecie tak, jak trzeba. bardzo fajnie Ania Pietrzak. kolejny dramat w wykonaniu Musiny, Greene i Smith. gdyby choć jedna z nich dołączyła do gry, mogłoby być ciekawe widowisko do samego końca.

Leuchanka klasa. Powell - w ważnym momencie walnęła 2 trójki pod rząd i dziękuję. Phillips, Ewka - wiadomo ... Szkoda, że choć jednej takiej indywidualności nie mamy w swoim zespole :roll: ale może w przyszłym sezonie 8)


Amisha eval 35 :shock: :shock: a od połowy 2 kwarty z 3 faulami... :D

paulo2907
Senior
Posty: 4127
Rejestracja: 12 maja 2008, 16:33
Lokalizacja: Kraków
Kontaktowanie:

Re: Finał FGE: Wisła Kraków-Orzeł Polkowice

Postautor: paulo2907 » 10 kwietnia 2011, 20:28

Emocje trochę już opadły, więc pora podsumować to, co wydarzyło się wczoraj i dzisiaj...

Pierwsza połowa pierwszego meczu to miazga. Wynikało to tak samo ze świetnej postawy Wisły, jak i totalnej indolencji Polkowic. Gdyby nie nazwiska koszykarek, można byłoby pomyśleć, że trzyliterowa nazwa klubu to nie CCC, ale ŁKS albo ROW. 8) Świetna defensywa Wisły i perfekcyjnie rozgrywane akcje kontra zupełna bezradność i brak pomysłu Polkowic. Wiadomo było, że potem już tak świetnie nie pójdzie. Specyfika play off (a już zwłaszcza finału) nie polega na tym, aby zgnębić rywala różnicą 50 pkt, gdy nazajutrz też jest mecz, a ekipa rywala ma szeroki skład i może zagrać dużo lepiej. Inna kwestia to skuteczność, która musiała być z biegiem czasu niższa. Różnica 18 pkt nie oddaje ogromnej przewagi wiślaczek. Świetny mecz Jeleny, kapitalna pierwsza kwarta Pauliny, swoje zrobiły też Erin i Gunta. Osobny rozdział tych obydwu meczów to Ewelina. Jestem pełen podziwu, że zagrała. Co prawda skuteczność pozostawiała sporo do życzenia, ale nie wymagajmy cudów od zawodniczki grającej ze złamanym palcem. Dla mnie jest prawdziwą bohaterką. Warto zwrócić uwagę na świetną skuteczność za 3 pkt - 7/11. :shock:

Dzisiaj - tak jak przypuszczałem - było cokolwiek trudniej. Polkowice po fatalnym początku mogły odpuścić pierwszy mecz i skupić się na drugim. Widać było, że są bardziej skoncentrowane, pewniej grały w ataku, lepiej broniły, choć trzeba przyznać, że naszym zawodniczkom dzisiaj gorzej siedział rzut. No i zdarzył się przestój, który wczoraj na przełomie drugiej i trzeciej kwarty nie mógł mieć jakichkolwiek konsekwencji. Dzisiaj od 21:14 straconych 9 pkt wprowadziło pewną nerwowość. Podobnie było na początku trzeciej kwarty. Wówczas świetnie zagrały Nicole i Paulina, które praktycznie same wyciągnęły zespół na 10 pkt przewagi. Bardzo ważne, że w czwartej kwarcie akcje rozgrywane przez Wisłę były bardzo rozsądnie (pewnie w dużym stopniu dlatego, że Hernandez nie jest szaleńcem i trzymał na ławce Jelavić 8) ) i Polkowice chyba tylko raz doskoczyły na 6 pkt. Ale widać było, że Koziorowicz mimo szerszego składu nie miał już pomysłu. W pojedynku coachów można było bardzo dobrze przekonać się, co znaczy zagraniczny fachowiec w porównaniu do tzw. polskiej myśli trenerskiej... Jeśli chodzi o zawodniczki, to dziś najlepsza była znowu Jelena (chociaż zaliczyła dwa grzyby spod kosza i początkowo nie mogła się wstrzelić na linii rzutów wolnych), która swoją postawą zaskoczyła mnie bardzo na plus. Z Lotosem nie grała źle, ale też nie zachwyciła. Dlatego zastanawiałem się, jak to będzie, gdy na nią w większym stopniu spocznie ciężar zdobywania punktów, no i czy utrzyma się na boisku, znając jej tendencję do łapania fauli. No a tu proszę - dwa razy double double. Poza tym duży wkład w wygraną miały Erin, a także Nicole i Paulina. Ta ostatnia jest w ogóle dla mnie taką wartością dodaną, jeśli chodzi o play off. Pewniej rzuca, nie boi się brać na siebie ciężaru gry w trudnych momentach. Widać, że jej obecność na parkiecie w takim wymiarze czasowym nie jest wyłącznie koniecznością z uwagi na obowiązek gry dwóch Polek. A może inaczej - jest koniecznością z uwagi na wyczyny zagranicznej rozgrywającej... Tak wczoraj, jak i dzisiaj pani Jelavić nie pozostawiła cienia wątpliwości, że w przyszłym sezonie nie powinna już grać w Wiśle. Wchodząc na boisko powodowała niezły chaos. Cieszy, że w najważniejszych momentach dziewczyny zagrały jak prawdziwy zespół - bardzo dobrze w obronie i skutecznie w ataku, przełamując się po wcześniejszej indolencji.

Jeśli chodzi o CCC, to można powiedzieć - Carter i potem długo, długo nikt. Może jeszcze Zoll sprawiła w miarę niezłe wrażenie, ale raczej nie jest to rozgrywająca na miarę Euroligi - patrząc pod kątem przyszłego sezonu. Z Polek to może jeszcze jako tako zaprezentowała się Pietrzak (zwłaszcza biorąc pod uwagę marginalną ostatnio rolę w drużynie), inne przeciętnie. Tak jak ktoś tu pisał - kompletnie nie rozumiem po co w tej drużynie są Smith i Greene. W zasadzie nic nie wnoszą (chociaż ta druga zagrała całkiem dobrze w piątym meczu z AZS), a biorą niemało kasy. Tangela dołączyła do doborowego towarzystwa z poprzednich sezonów, czyli Walker, Pierson i Ford, chociaż przynajmniej wytrzymała do końca sezonu. 8) To już taka polkowicka tradycja i tylko pozostaje zgadywać, jaką renomowaną amerykańską podkoszową, która potraktuje grę w barwach CCC jako fajne wakacje, tudzież płatne sanatorium, ściągną działacze w przyszłym sezonie. Talent pod tym względem mają spory. :lol: Podobnie dziwię się obecności w zespole Musiny, która też niewiele wnosi do gry drużyny. No ale to już nie moje zmartwienia. :P

Jest 2:0 i jestem pewny, że w Polkowicach nastąpi koronacja. Musiałoby wydarzyć się coś nieprzewidzianego, żeby CCC wygrało dwa kolejne mecze i była konieczność rozegrania piątego w Krakowie. Chociaż to tylko sport, a jak wiadomo - niespodzianki w nim się zdarzają. Z jednej strony radość, a z drugiej lekki smutek, że to chyba ostatni raz w tym sezonie w Krakowie. Takie życie.


PS. Pożegnanie z kibicami po meczu bardzo fajne. 8)
Kilka słów o wyniku męskiej kadry na Eurobaskecie:
https://nowe-refleksje.blogspot.com/202 ... y.html?m=0

A.R.C.H.I. ball
Młodzik
Posty: 853
Rejestracja: 29 lipca 2010, 10:45

Re: Finał FGE: Wisła Kraków-Orzeł Polkowice

Postautor: A.R.C.H.I. ball » 10 kwietnia 2011, 20:53

Wydaję mi się, że jak Carter zostanie to Cheryl Ford wróci do Polkowic. 8)

PS - przecież chcieli ją w tym sezonie ale Brno nie pozwoliło na transfer...

Awatar użytkownika
diablewcielone:P
Kadet
Posty: 1450
Rejestracja: 22 października 2005, 10:37
Lokalizacja: Miasto Krakuff
Kontaktowanie:

Re: Finał FGE: Wisła Kraków-Orzeł Polkowice

Postautor: diablewcielone:P » 10 kwietnia 2011, 20:59

Ale widać było, że Koziorowicz mimo szerszego składu nie miał już pomysłu. W pojedynku coachów można było bardzo dobrze przekonać się, co znaczy zagraniczny fachowiec w porównaniu do tzw. polskiej myśli trenerskiej...


w ramach małej obrony polskiej myśli trenerskiej 8)
Koziorowicz ma szeroką ławkę, ale zawodniczek średnich, tak jak napisał Kuba brak mu tej pani, która pociągnie mecz jak nie idzie, Carter sama jedna meczu nie wygra jak jej jeszcze przynajmniej ze 2 koleżanki nie pomogą, a jak Carter nie pójdzie mecz to Polkowice leżą i kwiczą. Panie przybyłe jako potencjalne gwiazdy ligi, grają dno i liderkami bynajmniej nie są...

Hernandez ławkę ma krótsza, ale ma kilka pań, które potrafią zrobić, różnicę, raz jedna a raz druga :D i dlatego narazie mamy 2:0 dla zagranicznej myśli trenerskiej 8)

Awatar użytkownika
Shavo
Młodzik
Posty: 873
Rejestracja: 07 kwietnia 2011, 11:56
Lokalizacja: Kraków
Kontaktowanie:

Re: Finał FGE: Wisła Kraków-Orzeł Polkowice

Postautor: Shavo » 10 kwietnia 2011, 21:13

ja bardzo sie ciesze z ladnych meczow Lewczenko. pokazala ze potrafi udzwignac caly ciezar gry, gdy "nie ma" Kobryn. dwa mecze i daw double double. gratki! 8) 8)
Koszykówka jest jak religia-wiele osób ją praktykuje,ale nikt do końca jej nie rozumie...

http://www.wnba-basketball.com/ - jedyny polski serwis poświęcony WNBA (informacje o Ewelinie Kobryn, historia oraz kluby WNBA, ciekawostki i wiele innych)


Wróć do „Aktualności Ekstraklasa”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 94 gości