Wisła Kraków - AZS PWSZ Gorzów 66:63
Moderatorzy: ann, rzymi, paulo2907, przemoe, Kuba
PLKK: Zwycięstwo Wisły na inaugurację
W pierwszym spotkaniu nowego sezonu ekstraklasy koszykarek Wisła Can-Pack Kraków pokonała we własnej hali AZS PWSZ Gorzów Wlkp. 69:66.
Pierwsze punkty w nowym sezonie ligowym koszykarek zdobyła Aleksandra Karpińska z AZS. Wyślaczki dość długo nie mogły trafić do kosza. Pierwszy punkt dla krakowianek zdobyła dopiero w 6. minucie Kara Braxton. Wisła grała bardzo słabo i wysoko przegrała pierwszą kwartę.
W drugiej części gry wiślaczki zaczęły grać znacznie lepiej, wyraźnie dominowały na parkiecie, odrabiając systematycznie punktowe straty. W trzeciej kwarcie w 21. minucie Wisła po raz pierwszy objęła prowadzenie. Po rzucie Braxton było 32:31 dla krakowianek. Od tego momentu przewaga punktowa Wisły rosła i pod koniec tej kwarty wynosiła już 21 pkt.
W ostatniej kwarcie krakowianki znów zagrały bardzo słabo i dla odmiany akademiczki z minuty na minutę skutecznie odrabiały straty punktowe i w 39. minucie było już tylko 66:64 dla Wisły. W ostatnich sekundach spotkania AZS miał szansę nawet na zwycięstwo, ale zawodniczki tego zespołu grały zbyt nerwowo. Nie doszło więc do niespodzianki.
W drużynie Wisły bardzo dobrze grała Monika Krawiec, a w zespole gości Agnieszka Szott. Nieźle spisywały się w Wiśle dwie nowe koszykarki ze Stanów Zjednoczonych Kara Braxton i Anna DeForge, jednak nie są jeszcze zgrane z zespołem, przebywają bowiem w Polsce dopiero od kilku dni.
Wisła Can-Pack Kraków - AZS PWSZ Gorzów Wlkp. 69:66 (7:21, 23:10, 30:11, 9:24)
Wisła: Anna DeForge 17, Kara Braxton 13, Jelena Skerovic 13, Monika Krawiec 12, Marina Kress 5, Iva Perovanovic 4, Magdalena Radwan 2, Natalia Trafimava 2, Patrycja Czepiec 1, Dorota Gburczyk 0;
AZS PWSZ: Agnieszka Szott 24, Justyna Żurowska 12, Aleksandra Karpińska 10, Barbara Kaszewska 7, Magdalena Kozdroń 5, Marta Żyłczyńska 3, Katarzyna Czubek 3, Joanna Czarnecka 2.
PAP
W pierwszym spotkaniu nowego sezonu ekstraklasy koszykarek Wisła Can-Pack Kraków pokonała we własnej hali AZS PWSZ Gorzów Wlkp. 69:66.
Pierwsze punkty w nowym sezonie ligowym koszykarek zdobyła Aleksandra Karpińska z AZS. Wyślaczki dość długo nie mogły trafić do kosza. Pierwszy punkt dla krakowianek zdobyła dopiero w 6. minucie Kara Braxton. Wisła grała bardzo słabo i wysoko przegrała pierwszą kwartę.
W drugiej części gry wiślaczki zaczęły grać znacznie lepiej, wyraźnie dominowały na parkiecie, odrabiając systematycznie punktowe straty. W trzeciej kwarcie w 21. minucie Wisła po raz pierwszy objęła prowadzenie. Po rzucie Braxton było 32:31 dla krakowianek. Od tego momentu przewaga punktowa Wisły rosła i pod koniec tej kwarty wynosiła już 21 pkt.
W ostatniej kwarcie krakowianki znów zagrały bardzo słabo i dla odmiany akademiczki z minuty na minutę skutecznie odrabiały straty punktowe i w 39. minucie było już tylko 66:64 dla Wisły. W ostatnich sekundach spotkania AZS miał szansę nawet na zwycięstwo, ale zawodniczki tego zespołu grały zbyt nerwowo. Nie doszło więc do niespodzianki.
W drużynie Wisły bardzo dobrze grała Monika Krawiec, a w zespole gości Agnieszka Szott. Nieźle spisywały się w Wiśle dwie nowe koszykarki ze Stanów Zjednoczonych Kara Braxton i Anna DeForge, jednak nie są jeszcze zgrane z zespołem, przebywają bowiem w Polsce dopiero od kilku dni.
Wisła Can-Pack Kraków - AZS PWSZ Gorzów Wlkp. 69:66 (7:21, 23:10, 30:11, 9:24)
Wisła: Anna DeForge 17, Kara Braxton 13, Jelena Skerovic 13, Monika Krawiec 12, Marina Kress 5, Iva Perovanovic 4, Magdalena Radwan 2, Natalia Trafimava 2, Patrycja Czepiec 1, Dorota Gburczyk 0;
AZS PWSZ: Agnieszka Szott 24, Justyna Żurowska 12, Aleksandra Karpińska 10, Barbara Kaszewska 7, Magdalena Kozdroń 5, Marta Żyłczyńska 3, Katarzyna Czubek 3, Joanna Czarnecka 2.
PAP
-
Don Igłata
- Młodzik
- Posty: 731
- Rejestracja: 26 lipca 2004, 12:03
Hersi pisze:statsy http://www.plkk.pl/mecz.asp?r=EK5&m=2
Wisła sięgnęła po klonowanie - grały dwie Kary B. i dwie Natalie T.
Do czego zdolni są w Krakowie by wygrać.
Don Igłata pisze:Hersi pisze:statsy http://www.plkk.pl/mecz.asp?r=EK5&m=2
Wisła sięgnęła po klonowanie - grały dwie Kary B. i dwie Natalie T.
Do czego zdolni są w Krakowie by wygrać.
Tam wszystko jest poplątane.Wybaczmy im , pierwszy mecz dopiero
co za kretyn pisze te statystyki!! nr. 8 to Kaśka Kenig, która nie grała nawet minuty, Kara ma tylko 2 ofensywne zbiórki a tylko w 1 akcji miała 3, no i Czubak tylko 3 straty...chyba w 1 kwarcie// a z 10 to Anna DeForge moja ślepa babka by to lepiej widziała!!
Cellar Door
No chyba że tutaj są emeryci, renciści, bądź inne osoby, które mają nadmiar czasu wolnego i szperają od A do Z

No chyba że tutaj są emeryci, renciści, bądź inne osoby, które mają nadmiar czasu wolnego i szperają od A do Z

Pierwszy mecz, a zamieszania narobił sporo... Nie tylko chodzi o statsy - zajrzyjcie do LT
http://kosz.webd.pl/kkforum/viewtopic.php?t=2832
Nikt nie wytypował poprawnie wyniku - jedynie trzech typerów prorokowało Wisła 6-10 (oni byli najbliżej). Iwanek jako jedyna, patriotycznie, typowała wygraną Gorzowa, no i w sumie była dość blisko...
http://kosz.webd.pl/kkforum/viewtopic.php?t=2832
Nikt nie wytypował poprawnie wyniku - jedynie trzech typerów prorokowało Wisła 6-10 (oni byli najbliżej). Iwanek jako jedyna, patriotycznie, typowała wygraną Gorzowa, no i w sumie była dość blisko...
Bardzo wysoka Kara Braxton (198 cm) niemal prosto z samolotu wyszła na parkiet, by pokazać kilka świetnych akcji i pomóc koleżankom w pierwszym ligowym zwycięstwie. Rywalkami krakowianek były gorzowskie akademiczki, którym kibicuje i wiceprezesuje kandydat na premiera Kazimierz Marcinkiewicz.
Ku zaskoczeniu krakowskich kibiców i zawodniczek, AZS szybko znalazł sposób na wiślaczki, stawiając na obronę strefową. Przy stanie 0:7 trener Wisły Elmedin Omanić wziął czas, ale niewiele to zmieniło. Ręce drżały i Annie DeForge i Jelenie Skerović, a nieatakowana Iva Perovanović nie potrafiła trafić spod kosza.
Pierwszy punkt zdobyła najwyższa na parkiecie Braxton (po przylocie z USA nie zdążyła nawet potrenować z zespołem) w 6. min z rzutu wolnego. Za moment AZS - dzięki Agnieszce Szott i jej koleżankom - prowadził już 14:1. Wisła grała twardo w obronie, ale kompletnie chaotycznie w ataku. W pierwszej kwarcie punktowały jedynie rezerwowe: Magdalena Radwan i Monika Krawiec.
Przez kolejne dwie kwarty przewaga gospodyń (dosłownie zmiażdżyły rywalki w walce na tablicach!) nie podlegała dyskusji. Wisła odrabiała straty (od 19:30), choć znów została wypchnięta spod kosza i ratowała się rzutami z dystansu.
Uznanie widzów wzbudził blok Braxton, akcja Krawiec (świetna gra szczególnie w obronie), "2+1" i rzut Maryny Kress za trzy punkty. Do przerwy Wisła przegrywała 30:31.
Trzecia kwarta to popis DeForge i Skerović. Gdy przewaga miejscowych osiągnęła już 22 pkt, wydawało się, że w tym meczu nie wydarzy się nic ciekawego. Tymczasem po zejściu z parkietu Kress i przede wszystkim Skerović (obie za pięć fauli) krakowianki nie zdobyły punktu przez prawie siedem minut (!), a Wisła wygrywała już tylko 66:64. W tym momencie akcję meczu rozegrała Braxton, blokując Katarzynę Czubak, a punkty z wolnych Patrycji Czepiec i DeForge ukoronowały zwycięstwo.
- Mecz był bardzo nierówny. Ponieśliśmy druzgocącą porażkę na tablicach i fizycznie nie daliśmy rady Wiśle - podał przyczyny porażki trener AZS Dariusz Maciejewski. - Ten zespół będzie groźny, bo czas pracuje dla Wisły - komplementował szkoleniowiec gorzowianek.
- Każda z drużyn rozegrała po dwie dobre kwarty. Wiedzieliśmy, że AZS gra świetnie w szybkim ataku. I dlatego najlepszą zawodniczką meczu była Monika Krawiec, która zastopowała rozgrywające przeciwnika i tym samym ich szybkie ataki - podsumował trener Wisły Elmedin Omanić. - Zagraliśmy tylko jeden mecz sparingowy, ale będziemy grać lepiej i tylko lepiej - obiecywał.
- A dlaczego Wisła grała długimi momentami tak nerwowo? - pytali dziennikarze.
- Straciliśmy kontrolę, gdy zabrakło podstawowego playmakera, jakim jest "Skera". Niestety, nie mamy wartościowej zmienniczki na pozycji "jeden", nie sprawdziły się tam ani DeForge, ani Radwan - przyznał niepocieszony trener Omanić.
Wisła Can-Pack Kraków 69
AZS PWSZ Gorzów Wlkp 66
Kwarty: 7:21, 23:10, 30:11, 9:24.
Wisła: DeForge 17 (2x3), Skerović 13 (3), Kress 5 (1), Perovanović 4, Czepiec 1 oraz Braxton 13, Krawiec 12 (1), Radwan i Trafimava po 2, Gburczyk 0.
AZS: Szott 24, Żurowska 12, Karpińska 10 (1), Kozdroń 5 (1), Czubak 3 (1) oraz Kaszewska 7 (1), Żyłczyńska 3, Czarnecka 2.
Sędziowali Marek Ćmikiewicz (Wrocław) i Janusz Calik (Kraków). Widzów 500.
Waldemar Kordyl Gazeta Wyborcza
Ku zaskoczeniu krakowskich kibiców i zawodniczek, AZS szybko znalazł sposób na wiślaczki, stawiając na obronę strefową. Przy stanie 0:7 trener Wisły Elmedin Omanić wziął czas, ale niewiele to zmieniło. Ręce drżały i Annie DeForge i Jelenie Skerović, a nieatakowana Iva Perovanović nie potrafiła trafić spod kosza.
Pierwszy punkt zdobyła najwyższa na parkiecie Braxton (po przylocie z USA nie zdążyła nawet potrenować z zespołem) w 6. min z rzutu wolnego. Za moment AZS - dzięki Agnieszce Szott i jej koleżankom - prowadził już 14:1. Wisła grała twardo w obronie, ale kompletnie chaotycznie w ataku. W pierwszej kwarcie punktowały jedynie rezerwowe: Magdalena Radwan i Monika Krawiec.
Przez kolejne dwie kwarty przewaga gospodyń (dosłownie zmiażdżyły rywalki w walce na tablicach!) nie podlegała dyskusji. Wisła odrabiała straty (od 19:30), choć znów została wypchnięta spod kosza i ratowała się rzutami z dystansu.
Uznanie widzów wzbudził blok Braxton, akcja Krawiec (świetna gra szczególnie w obronie), "2+1" i rzut Maryny Kress za trzy punkty. Do przerwy Wisła przegrywała 30:31.
Trzecia kwarta to popis DeForge i Skerović. Gdy przewaga miejscowych osiągnęła już 22 pkt, wydawało się, że w tym meczu nie wydarzy się nic ciekawego. Tymczasem po zejściu z parkietu Kress i przede wszystkim Skerović (obie za pięć fauli) krakowianki nie zdobyły punktu przez prawie siedem minut (!), a Wisła wygrywała już tylko 66:64. W tym momencie akcję meczu rozegrała Braxton, blokując Katarzynę Czubak, a punkty z wolnych Patrycji Czepiec i DeForge ukoronowały zwycięstwo.
- Mecz był bardzo nierówny. Ponieśliśmy druzgocącą porażkę na tablicach i fizycznie nie daliśmy rady Wiśle - podał przyczyny porażki trener AZS Dariusz Maciejewski. - Ten zespół będzie groźny, bo czas pracuje dla Wisły - komplementował szkoleniowiec gorzowianek.
- Każda z drużyn rozegrała po dwie dobre kwarty. Wiedzieliśmy, że AZS gra świetnie w szybkim ataku. I dlatego najlepszą zawodniczką meczu była Monika Krawiec, która zastopowała rozgrywające przeciwnika i tym samym ich szybkie ataki - podsumował trener Wisły Elmedin Omanić. - Zagraliśmy tylko jeden mecz sparingowy, ale będziemy grać lepiej i tylko lepiej - obiecywał.
- A dlaczego Wisła grała długimi momentami tak nerwowo? - pytali dziennikarze.
- Straciliśmy kontrolę, gdy zabrakło podstawowego playmakera, jakim jest "Skera". Niestety, nie mamy wartościowej zmienniczki na pozycji "jeden", nie sprawdziły się tam ani DeForge, ani Radwan - przyznał niepocieszony trener Omanić.
Wisła Can-Pack Kraków 69
AZS PWSZ Gorzów Wlkp 66
Kwarty: 7:21, 23:10, 30:11, 9:24.
Wisła: DeForge 17 (2x3), Skerović 13 (3), Kress 5 (1), Perovanović 4, Czepiec 1 oraz Braxton 13, Krawiec 12 (1), Radwan i Trafimava po 2, Gburczyk 0.
AZS: Szott 24, Żurowska 12, Karpińska 10 (1), Kozdroń 5 (1), Czubak 3 (1) oraz Kaszewska 7 (1), Żyłczyńska 3, Czarnecka 2.
Sędziowali Marek Ćmikiewicz (Wrocław) i Janusz Calik (Kraków). Widzów 500.
Waldemar Kordyl Gazeta Wyborcza
Drzemały, grały...
Czwartek, 6 października 2005r.
Wisła Can-Pack Kraków 69 - AZS PWSZ Gorzów 66
(7:21, 23:10, 30:11, 9:24)
WISŁA: DeForge 17 (2x3), Skerovic 13 (3x3), Kress 5 (1x3), Perovanovic 4, Czepiec 1 oraz Braxton 13, Krawiec 12 (1x3), Radwan i Trafimava po 2, Gburczyk.
AZS: Szott 24, Żurowska 12, Karpińska 10 (2x3), Kozdroń 5 (1x3), Czubak 3 (1x3) oraz Kaszewska 7, Żyłczyńska 3, Czarnecka 2, Zalesiak.
Sędziowali: M. Ćmikiewicz z Wrocławia i J. Calik z Krakowa. Widzów ok. 400.
O godz. 18, kiedy rozpoczął się mecz, krakowianki najwyraźniej jeszcze drzemały lub myślami były daleko od parkietu. Dość powiedzieć, że przegrywały już 0:11, pierwszy punkt w spotkaniu zdobyły w 6 min (wolny Braxton), a pierwsze punkty z gry w 8 min (Krawiec na 3:14). Na trybunach byli już tacy, którzy zastanawiali się czy wiślaczki w pierwszej kwarcie trafią piłką do kosza...
Widać jednak te 10 minut potrzebne było gospodyniom na rozgrzanie się, albowiem w kolejnych dwóch kwartach dyktowały już warunki. Szczególnie mogła się podobać Krawiec, aktywna i skuteczna zarówno w obronie jak i w szeroko rozumianej ofensywie. Tym samym druga kwarta poświęcona została na dogonienie punktowe "akademiczek", trzecia zaś na wypracowanbie sobire dużej przewagi punktowej.
Pierwsze prowadzenie w meczu uzyskały krakowianki w 21 min (32:31 po rzucie Braxton), przez kolejne 5 minut rzuciły dalszych 14 "oczek", przy zerowym dorobku rywalek. Wreszcie w 29 min było 60:39 i wolno było przypuszczać, że ostatnia kwarta upłynie szybko i w miłej atmosferze.
Kto jednak zrozumie kobiety... W 34 i 35 min, jeszcze przy wysokim (14?15 punktowym) prowadzeniu, za 5 przewinień "spadły" Skerovic oraz Perovanovic i w szeregi wiślaczek wkradł się niezrozumiały bałagan. A nie mające nic do stracenia gorzowianki uwierzyły w swoją szansę sprawienia niespodzianki. Wiśle nic już nie wychodziło, AZS zaś spokojnie punktował i na 95 sekund przed ostatnią syreną gospodynie prowadziły tylko 66:64. Dodatkowo gorzowianki zdobyły piłkę. Wtedy jednak Braxton "zaczapowała" przeciwniczkę, Czepiec poprawiła jednym wolnym i było 67:64. Ale znowu akcja AZS i na niespełna 2 sekundy przed końcem gry przewaga stopniała do jednego punktu (67:66).
Co mógł zrobić wtedy AZS? Tylko popełnić faul. Tak się też stało, ale DeForge (w sumie udany występ po zaledwie dwóch treningach z drużyną) wytrzymała ciśnienie, trafiła dwa rzuty wolne i można było zaksięgować pierwsze ligowe punkty. Po meczu tyleż interesującym, co obfitującym w przestoje jakie - mogłoby się wydawać - nie powinny się zdarzać na szczeblu ekstraklasy.
Wojciech Batko - Gazeta Krakowska
Amerykanka Kara Braxton w debiucie zdobyła 13 punktów i popisała się w końcówce efektowną "czapą" fot. Jacek Kozioł
Czwartek, 6 października 2005r.
Wisła Can-Pack Kraków 69 - AZS PWSZ Gorzów 66
(7:21, 23:10, 30:11, 9:24)
WISŁA: DeForge 17 (2x3), Skerovic 13 (3x3), Kress 5 (1x3), Perovanovic 4, Czepiec 1 oraz Braxton 13, Krawiec 12 (1x3), Radwan i Trafimava po 2, Gburczyk.
AZS: Szott 24, Żurowska 12, Karpińska 10 (2x3), Kozdroń 5 (1x3), Czubak 3 (1x3) oraz Kaszewska 7, Żyłczyńska 3, Czarnecka 2, Zalesiak.
Sędziowali: M. Ćmikiewicz z Wrocławia i J. Calik z Krakowa. Widzów ok. 400.
O godz. 18, kiedy rozpoczął się mecz, krakowianki najwyraźniej jeszcze drzemały lub myślami były daleko od parkietu. Dość powiedzieć, że przegrywały już 0:11, pierwszy punkt w spotkaniu zdobyły w 6 min (wolny Braxton), a pierwsze punkty z gry w 8 min (Krawiec na 3:14). Na trybunach byli już tacy, którzy zastanawiali się czy wiślaczki w pierwszej kwarcie trafią piłką do kosza...
Widać jednak te 10 minut potrzebne było gospodyniom na rozgrzanie się, albowiem w kolejnych dwóch kwartach dyktowały już warunki. Szczególnie mogła się podobać Krawiec, aktywna i skuteczna zarówno w obronie jak i w szeroko rozumianej ofensywie. Tym samym druga kwarta poświęcona została na dogonienie punktowe "akademiczek", trzecia zaś na wypracowanbie sobire dużej przewagi punktowej.
Pierwsze prowadzenie w meczu uzyskały krakowianki w 21 min (32:31 po rzucie Braxton), przez kolejne 5 minut rzuciły dalszych 14 "oczek", przy zerowym dorobku rywalek. Wreszcie w 29 min było 60:39 i wolno było przypuszczać, że ostatnia kwarta upłynie szybko i w miłej atmosferze.
Kto jednak zrozumie kobiety... W 34 i 35 min, jeszcze przy wysokim (14?15 punktowym) prowadzeniu, za 5 przewinień "spadły" Skerovic oraz Perovanovic i w szeregi wiślaczek wkradł się niezrozumiały bałagan. A nie mające nic do stracenia gorzowianki uwierzyły w swoją szansę sprawienia niespodzianki. Wiśle nic już nie wychodziło, AZS zaś spokojnie punktował i na 95 sekund przed ostatnią syreną gospodynie prowadziły tylko 66:64. Dodatkowo gorzowianki zdobyły piłkę. Wtedy jednak Braxton "zaczapowała" przeciwniczkę, Czepiec poprawiła jednym wolnym i było 67:64. Ale znowu akcja AZS i na niespełna 2 sekundy przed końcem gry przewaga stopniała do jednego punktu (67:66).
Co mógł zrobić wtedy AZS? Tylko popełnić faul. Tak się też stało, ale DeForge (w sumie udany występ po zaledwie dwóch treningach z drużyną) wytrzymała ciśnienie, trafiła dwa rzuty wolne i można było zaksięgować pierwsze ligowe punkty. Po meczu tyleż interesującym, co obfitującym w przestoje jakie - mogłoby się wydawać - nie powinny się zdarzać na szczeblu ekstraklasy.
Wojciech Batko - Gazeta Krakowska
Amerykanka Kara Braxton w debiucie zdobyła 13 punktów i popisała się w końcówce efektowną "czapą" fot. Jacek Kozioł
Wisła Kraków - AZS PWSZ Gorzów 69:66
iki 06-10-2005 , ostatnia aktualizacja 06-10-2005 12:41
Nie od dziś wiadomo, że kobieta zmienną jest. AZS PWSZ prowadził w Krakowie 11:0, aby początek trzeciej kwarty przegrać 0:16, a potem znów odrobić straty. Gdyby udało się zebrać więcej piłek z tablic doszłoby do sensacji.
- Mecz był bardzo nierówny, mieliśmy dwie świetne kwarty, w innych dwóch zdecydowaną przewagę miały krakowianki - powiedział trener AZS PWSZ Dariusz Maciejewski. - Przede wszystkim ponieśliśmy druzgocącą porażkę na tablicach i fizycznie nie daliśmy rady Wiśle. To główne przyczyny naszej minimalnej porażki.
Pod tablicami rządziły dwie krakowskie wieże - mierząca 192 cm Białorusinka Maryna Kress i przede wszystkim 22-latka z USA Kara Braxton - 198 cm. Ta druga dopiero we wtorek rano przyleciała do Polski. Mimo to była jedną z bohaterek meczu z AZS PWSZ. - Jestem potwornie zmęczona, ale szczęśliwa - powiedziała po meczu Amerykanka. - To były naprawdę dobre zawody. U was gra się o wiele szybciej. Muszę się do tego przyzwyczaić.
Braxton była bohaterką jednej z ostatnich akcji. Po fatalnej trzeciej kwarcie, w czwartej gorzowianki ruszyły do szalonego pościgu. Doprowadziły do wyniku 64:66. - Mieliśmy rozrysowaną zagrywkę na Agnieszkę Szott, ale rywalki stanęły strefą - opowiadał Maciejewski. - Niestety akurat w tym momencie akcję meczu zagrała Braxton, która zablokowała rzut Kasi Czubak.
Dysponująca kilka razy większym budżetem od naszego Wisła zmontowała skład, który na 100-lecie klub ma wywalczyć mistrza Polski. Obok dwóch znakomitych Amerykanek z WNBA - transfery Braxton i Anny DeForge mogą być strzałami w dziesiątkę - są nadal w zespole dwie reprezentantki Serbii i Czarnogóry oraz dwie Białorusinki. Budujące, że z tak silną ekipą nasze akademiczki podjęły walkę. Do pełni szczęścia zabrakło naprawdę bardzo niewiele. W najbliższą środę zagramy z obrończyniami tytułu mistrzowskiego Lotosem w Gdyni. Może tam dojdzie do sensacji?
WISŁA CAN PACK KRAKÓW - AZS PWSZ GORZÓW 69:66 (7:21, 23:10, 30:11, 9:24)
Wisła: DeForge 17 (2x3), Skerovic 13 (3), Kress 5 (1), Perovanovic 4, Czepiec 1 oraz Braxton 13, Krawiec 12 (1), Radwan i Trafimava po 2, Gburczyk 0.
AZS PWSZ: Szott 24, Żurowska 12, Karpińska 10 (1), Kozdroń 5 (1), Czubak 3 (1) oraz Kaszewska 7 (1), Żyłczyńska 3, Czarnecka 2.
http://miasta.gazeta.pl/gorzow/1,52665,2954964.html
iki 06-10-2005 , ostatnia aktualizacja 06-10-2005 12:41
Nie od dziś wiadomo, że kobieta zmienną jest. AZS PWSZ prowadził w Krakowie 11:0, aby początek trzeciej kwarty przegrać 0:16, a potem znów odrobić straty. Gdyby udało się zebrać więcej piłek z tablic doszłoby do sensacji.
- Mecz był bardzo nierówny, mieliśmy dwie świetne kwarty, w innych dwóch zdecydowaną przewagę miały krakowianki - powiedział trener AZS PWSZ Dariusz Maciejewski. - Przede wszystkim ponieśliśmy druzgocącą porażkę na tablicach i fizycznie nie daliśmy rady Wiśle. To główne przyczyny naszej minimalnej porażki.
Pod tablicami rządziły dwie krakowskie wieże - mierząca 192 cm Białorusinka Maryna Kress i przede wszystkim 22-latka z USA Kara Braxton - 198 cm. Ta druga dopiero we wtorek rano przyleciała do Polski. Mimo to była jedną z bohaterek meczu z AZS PWSZ. - Jestem potwornie zmęczona, ale szczęśliwa - powiedziała po meczu Amerykanka. - To były naprawdę dobre zawody. U was gra się o wiele szybciej. Muszę się do tego przyzwyczaić.
Braxton była bohaterką jednej z ostatnich akcji. Po fatalnej trzeciej kwarcie, w czwartej gorzowianki ruszyły do szalonego pościgu. Doprowadziły do wyniku 64:66. - Mieliśmy rozrysowaną zagrywkę na Agnieszkę Szott, ale rywalki stanęły strefą - opowiadał Maciejewski. - Niestety akurat w tym momencie akcję meczu zagrała Braxton, która zablokowała rzut Kasi Czubak.
Dysponująca kilka razy większym budżetem od naszego Wisła zmontowała skład, który na 100-lecie klub ma wywalczyć mistrza Polski. Obok dwóch znakomitych Amerykanek z WNBA - transfery Braxton i Anny DeForge mogą być strzałami w dziesiątkę - są nadal w zespole dwie reprezentantki Serbii i Czarnogóry oraz dwie Białorusinki. Budujące, że z tak silną ekipą nasze akademiczki podjęły walkę. Do pełni szczęścia zabrakło naprawdę bardzo niewiele. W najbliższą środę zagramy z obrończyniami tytułu mistrzowskiego Lotosem w Gdyni. Może tam dojdzie do sensacji?
WISŁA CAN PACK KRAKÓW - AZS PWSZ GORZÓW 69:66 (7:21, 23:10, 30:11, 9:24)
Wisła: DeForge 17 (2x3), Skerovic 13 (3), Kress 5 (1), Perovanovic 4, Czepiec 1 oraz Braxton 13, Krawiec 12 (1), Radwan i Trafimava po 2, Gburczyk 0.
AZS PWSZ: Szott 24, Żurowska 12, Karpińska 10 (1), Kozdroń 5 (1), Czubak 3 (1) oraz Kaszewska 7 (1), Żyłczyńska 3, Czarnecka 2.
http://miasta.gazeta.pl/gorzow/1,52665,2954964.html
Ania i Alex... Na zawsze w naszych sercach!!! [']
-
gosc
osesek pisze:co za kretyn pisze te statystyki!! nr. 8 to Kaśka Kenig, która nie grała nawet minuty, Kara ma tylko 2 ofensywne zbiórki a tylko w 1 akcji miała 3, no i Czubak tylko 3 straty...chyba w 1 kwarcie// a z 10 to Anna DeForge moja ślepa babka by to lepiej widziała!!
No własnie. Kara spokojnie przekroczyła 10 zbiorek (sumujac obrone i atak). Zreszta zwazywszy ze było to jej pierwsze zetkniecie z druzyna, to wypadła rewelacyjnie. Prawde mowiac jeszcze nie widziałem zawodniczki o takich parametrach z tak koordynacja ruchowa i sprawnoscia
W tekscie z GK tez jest bład. Za 5 przewinien spadła Kress a nie Perovanovic, ktora zreszta poki co zdecydowanie słabsza niz w ubiegłym sezonie.
W sumie było widac w tej druzynie ogromny potencjał. Mam nadzieje ze forma i zgranie bedzie systematycznie rosła w gore i obedzie sie bez wpadek w pierwszych 4 kolejkach. A potem pierwszy mecz prawdy z druzyna z Neapolu.
Taka mała analiza i stosunek do oponentów.
Logiczne a przede wszsytkim normalne jest ze zawodnik przebywający najdłuzej na boisku, mający najwiecej kontaktu z piłką mają najwiecej strat. Powołuje sie na wszelakie statystyki. Ci ktorych tyczy sie ta uwaga powinni wiedziec ze to o nich chodzi. Wiec zając sie obiektywizmem a nie tworzyć "padake" :p
A teraz moja ocena: hmm... to był mecz Polska - Reszta Świata.
Z tym ze naszym kubom zenskiej ekstraklasy wypada miec w składzie wiekszosc zawodniczek z poza kraju a to dlatego ze daleko naszym Panią do dna jakie prezentuja Polskie kluby i kadra męska.
bye
Logiczne a przede wszsytkim normalne jest ze zawodnik przebywający najdłuzej na boisku, mający najwiecej kontaktu z piłką mają najwiecej strat. Powołuje sie na wszelakie statystyki. Ci ktorych tyczy sie ta uwaga powinni wiedziec ze to o nich chodzi. Wiec zając sie obiektywizmem a nie tworzyć "padake" :p
A teraz moja ocena: hmm... to był mecz Polska - Reszta Świata.
Z tym ze naszym kubom zenskiej ekstraklasy wypada miec w składzie wiekszosc zawodniczek z poza kraju a to dlatego ze daleko naszym Panią do dna jakie prezentuja Polskie kluby i kadra męska.
bye
Wróć do „Aktualności Ekstraklasa”
Kto jest online
Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 2 gości




