Wisła - USVO 58:74

Wszystko na temat Tauron Basket Ligi Kobiet

Moderatorzy: ann, rzymi, paulo2907, przemoe, Kuba

Awatar użytkownika
Wojteg
Junior
Posty: 2880
Rejestracja: 07 czerwca 2004, 07:30
Lokalizacja: Pabianice
Kontaktowanie:

Postautor: Wojteg » 25 listopada 2004, 08:22

Wisła Can-Pack - US Valenciennes Olympic 58:74

Wiślaczki nie sprostały mistrzowi Francji i najlepszej drużynie w poprzedniej edycji Euroligi. Zadecydowały wielkie indywidualności Valenciennes, większe doświadczenie i kultura gry przyjezdnych.

Spotkaniu towarzyszyła znakomita oprawa: prezentacja multimedialna drużyny koszykarek na dużym telebimie, cheerleaderki w czerni i nowy niebieski smok z brzuchem w kształcie piłki do koszykówki.

Dla kibiców zaskoczeniem była pierwsza piątka Wisły. Zabrakło w niej Tangeli Smith i Ivy Perovanović. Dorota Gburczyk zupełnie nie radziła sobie z Amerykanką Chantelle Anderson, która zdobyła w łatwy sposób pierwsze dziewięć punktów dla Valenciennes, i Francuzki w 3. min prowadziły 9:1. Wejście Smith i Moniki Krawiec zmieniło obraz gry. Czarnoskóra środkowa Wisły z gracją zdobywała punkty, a Krawiec dwa razy zebrała piłkę z tablicy i bez kompleksów kryła szybką portugalską rozgrywająca Tichę Penicheiro. W efekcie krakowianki po pierwszej kwarcie przegrywały tylko trzema punktami.

W 12. min trzeci faul popełniła Anderson i wydawało się, że krakowiankom będzie się łatwiej grało pod koszem. I rzeczywiście, tak było przez moment, gdy w krakowskim (tylko z nazwy) zespole grały wyłącznie zagraniczne koszykarki. Po trafieniach Smith i Johnson Wisła prowadziła po raz pierwszy i ostatni 28:25.

Kompletnie zawiodły Natalia Trafimava, Patrycja Czepiec, Joanna Czarnecka i Gburczyk. Perovanović trafiła tylko trzy z ośmiu rzutów wolnych. Do przerwy Wisła traciła tylko sześć punktów do rywalek (34:40).

Decydujące okazały się pierwsze trzy minuty III kwarty. Zdekoncentrowane krakowianki przegrały wtedy 2:12. - Pozwoliliśmy na beztroską grę Iciss Tillis i Anderson - tłumaczył trener Wisły Arkadiusz Koniecki. Gospodynie przegrały wyraźnie walkę na tablicach (29:41 w zbiórkach!).

- Potraktowaliśmy ten mecz bardzo poważnie, bo w Wiśle jest bardzo wiele dobrych zawodniczek - powiedział po meczu trener USVO Laurent Buffard. - Liczyliśmy na więcej, w drugiej połowie rywalki zagrały lepiej w obronie. W ataku grałyśmy bez pomysłu - przyznała Katarzyna Kenig.

Smith dwa razy zablokowała Francuzki, ale widać wyraźnie, że odczuwa jeszcze skutki kontuzji kolana. Źle prowadziła grę Johnson (w opinii trenera "ospała, a może obrażona?"), która pięciokrotnie gubiła piłkę i trafiła tylko trzy rzuty do kosza.

Nie sprawdził się sposób na wygraną z Valenciennes trenera Konieckiego: - Zakładałem, że 20-25 pkt zdobędziemy po rzutach za trzy punkty. Trafiliśmy tylko raz - przyznał niepocieszony trener.

Zamiast tego była nierówna, siłowa walka pod koszem. W tym elemencie górą były przeciwniczki. Isabel Sanchez, Tillis i Anderson (do momentu gdy dostała czwarte przewinienie) bezlitośnie punktowały wiślaczki. - Początek meczu był przespany, a dziewczyny były stremowane. Wyglądało, jakby ten mecz już w szatni był przegrany, nie było złości i dobrego ducha w drużynie - zakończył ocenę Koniecki.



Wisła Can-Pack

58
US Valenciennes

74
Kwarty: 18:21, 16:19, 14:22, 10:12.

Wisła: Johnson (1x3) i Kress po 7, Gburczyk 2, Czepiec 1, Trafimava 0 oraz Smith 16, Perovanović 10, Kenig 8, Krawiec 5, Skerović 2, Czarnecka 0.

USVO: Anderson 19, Sanchez 17 (1), Berthieu 9 (1), Le Drean 6 (1), Penicheiro 3 oraz Tillis 18, Gruszczynski 2, Tuvic, Gomis po 0.

Sędziowali Sergiej Bułanow z Rosji i Robert Paulik z Czech. Widzów 800.

Waldemar Kordyl (Gazeta Wyborcza)

MARAS
Oldboy
Posty: 5593
Rejestracja: 09 czerwca 2004, 10:47
Lokalizacja: Poznań
Kontaktowanie:

Postautor: MARAS » 25 listopada 2004, 14:23

No 800 widzów! A doping w skali 1-10?
Chwiałka A Chwiałka Z Chwiałka AZS!

Seba
Oldboy
Posty: 5202
Rejestracja: 08 czerwca 2004, 12:57

Postautor: Seba » 25 listopada 2004, 20:35

:( Szkoda, bo była dość realna szansa na pokonanie mistrzyń. Zawiodła mnie osobiście zwłaszcza "Pee-Wee" Johnson. Za wiele strat, nieprzemyślanych zagrań, w miarę skutecznie jedynie na samym początku meczu, potem zupełnie straciła panowanie nad przebiegiem wydarzeń na boisku i postawą swojego zespołu. Podobno dobrze spisała się "Kangur" (w kwarcie której nie pokazano) - mam nadzieję, że może w końcu pozwoli jej to wrócić na należne jej miejsce - do pierwszej piątki. Myślę, że już czas, by zastapiła w niej Pati Czepiec, która mogłaby być bardziej przydatna jako joker - wchodząca z ławki w przełomowych momentach. Taka rola kapitana Wisły moim zdaniem poprawiłaby obraz walki w momentach, gdy trochę odpoczynku potrzebują już gwiazdy z zagranicy. Podobną rolę pełniła niezapomniana Gosia Downar-Zapolska i przynosiło to świetne efekty.
Ania i Alex... Na zawsze w naszych sercach!!! [']


Wróć do „Aktualności Ekstraklasa”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 3 gości