III kolejka FGE: MUKS Poznań - Lotos PKO BP Gdynia
Moderatorzy: ann, rzymi, paulo2907, przemoe, Kuba
- hellraiser
- Junior
- Posty: 2479
- Rejestracja: 17 listopada 2004, 12:04
- FAIR PLAY
- Młodzik
- Posty: 908
- Rejestracja: 29 września 2005, 19:29
- Lokalizacja: POZNAŃ :)
- Kontaktowanie:
nie wiem czy w lotosie to jest kwestia zgrania.... niesadze, szczerze mowiac Lotos wyglada na zespol bardzo slaby kondycyjnie - to jest moja skromna opinia - gdynianki mialy przewage przez praktycznie cale spotkanie - nie wiem jak mecz sie zaczal bo troszke sie spoznilem ;P - i w 4 kwarcie pozwolily dojsc MUKSowi na 1ptk 4min przed koncem... Poznanianki mogly to wygrac na papierze bardzo malo zabraklo, bo jak dla mnie to one sa zwyciezczyniami tego pojedynku. Mlodziez pokazala ze nie ma co sie bac LOTOSu i tak samo trzeba grac jak z kazdym innym wiara w zwyciestwo byla widoczna chyba na calej hali sazkoda ze tak malo zabraklo. BRAWO MUKS!
przemoe pisze:Endrju pisze:Czyli Lotos kolejny raz sie slizga...
Prawdę mówiąc niczego innego się nie spodziewałem.
Wisła podobnie jak my może za wynik podziękować Zychowi.
Tak najlepiej - zwalać na temrinarz. Byłeś na tym meczu w ogóle, żeby wypowiadac sie co zadecydowało?
To nie jest boks, żeby do pojedynku przygotowywać się 3 miesiące i niepotrzebnie ujmujesz poznaniankom, bo to dzięki ich walce wynik tak się ukształtował.
Ostatnio zmieniony 28 września 2008, 20:35 przez Nas, łącznie zmieniany 1 raz.
hellraiser pisze:Tak się gra bez centra i czarnego mięsa. A center przeciwnika 15 zbiórek w tym 10 w ataku![]()
.
Sissoko to jedna z najwaleczniejszych koszykarek na tablicy rywala, jakie do tej pory widziałem - gdyby popracowała nad bardziej precyzyjnym wykonwyanime rzutów, a co za tym idzie skutecznością, byłaby koszykarką prawie-że kompletną. Ale i tak jest niezła
Przypomnę, że gra na centrze pomimo, że ma 1,82 cm
rzymi pisze:przemoe pisze:Endrju pisze:Czyli Lotos kolejny raz sie slizga...
Prawdę mówiąc niczego innego się nie spodziewałem.
Wisła podobnie jak my może za wynik podziękować Zychowi.
ale Wisła i tak miała lepiej, bo została w Toruniu.. a my jeszcze do Poznania musieliśmy jechać
Mozna odbic pileczke .. i to ze 3 dni wczesniej gralismy z tak wymagajacym przeciwnikiem jak Gorzow to chyba nie przypadek
Foty ze spotkania http://www.polskikosz.pl/galeria/457
Wszystko można osiągnąć, gdy człowiek sie uprze i wytrwale dąży do celu... Takie cuda zdarzają się codziennie...
kwassek pisze:rzymi pisze:przemoe pisze:Endrju pisze:Czyli Lotos kolejny raz sie slizga...
Prawdę mówiąc niczego innego się nie spodziewałem.
Wisła podobnie jak my może za wynik podziękować Zychowi.
ale Wisła i tak miała lepiej, bo została w Toruniu.. a my jeszcze do Poznania musieliśmy jechać
Mozna odbic pileczke .. i to ze 3 dni wczesniej gralismy z tak wymagajacym przeciwnikiem jak Gorzow to chyba nie przypadek???
Bez przesady, wszystkiego na wczorajszy mecz o Superpuchar zrzucać nie można. Gdyby była zima, to pewnie kibice Lotosu narzekaliby, że po drodze z Torunia do Poznania padał śnieg.
Kilka słów o wyniku męskiej kadry na Eurobaskecie:
https://nowe-refleksje.blogspot.com/202 ... y.html?m=0
https://nowe-refleksje.blogspot.com/202 ... y.html?m=0
Bez przesady, aż tak nikt się nie tłumaczy.
MUKS Poznań - Lotos PKO BP Gdynia 57:60. Zwycięstwo po ciężkim boju.
Bardzo wysoko zawiesiły poprzeczkę koszykarki MUKS Poznań Lotosowi PKO BP Gdynia. Gdynianki wygrały co prawda w Poznaniu, ale po ciężkim boju. Losy zwycięstwa ważyły się do ostatnich sekund. Wicemistrzynie Polski ostatecznie zwyciężyły 60:57 i była to ich druga wygrana w Ford Germaz Ekstraklasie.
W składzie gdynianek zabrakło przeziębionej Ivany Matovic. Pierwsze dwie kwarty nie zapowiadały emocji. Otwarcie dla poznanianek, które objęły prowadzenie 6:2. Szybko jednak "trójką" skarciła je świetnie tego dnia dysponowana Michelle Maslowski i w 4 minucie zrobiło się 6:5 dla gospodyń. Prowadzenie dała swojej drużynie Marta Jujka i do końca kwarty podopieczne Jacka Winnickiego systematycznie powiększały przewagę. Punktowały głównie Michell Maslowski (10 punktów w pierwszej kwarcie, 3 zbiórki, 3 przechwyty, 100 procent skuteczności) i Oliwia Tomiałowicz (dwie "trójki" w końcówce). W efekcie po pierwszej kwarcie 21:11 dla Lotosu PKO BP Gdynia.
Druga odsłona zaczęła się czterech punktów z rzędu Sissoko, na które odpowiedziała akcją 2+1 Katia Snytsina. To właśnie Białorusinka wzięła na siebie ciężar zdobywania punktów w tej kwarcie. W 16 minucie po "trojce" Katii było 29:18 dla zespołu z Gdyni. Co prawda poznaniankom udało się zmniejszyć różnicę do pięciu punktów, ale wtedy po raz kolejny klasę pokazały Snytsina i Maslowski, które solidarnie trafiły za trzy punkty. W efekcie kwarta wygrana trzema punktami i spokojne prowadzenie Lotosu PKO BP Gdynia 39:26.
Podopieczne Iwony Jabłońskiej nie zamierzały jednak składać broni. Trzecią kwartę rozpoczął trzypunktowy rzut Aleksandy Semmler, ale potem gdynianki odpowiedziały 6 oczkami z rzędu (4 Maslowski, 2 Leciejewska). Następnie nastąpił okres niedokładnej gry z jednej i drugiej strony, sporadycznie przerywany celnymi rzutami gdynianek. Gdy wydawało się, że koszykarki z nad morza swobodnie będą budować przewagę, nagle coś się w ich grze zacięło. Ostatnie 4,5 minuty trzeciej kwarty MUKS wygrał 9:0 i po trzech kwartach przegrywał tylko 40:51.
W ostatniej odsłonie wszystko szło po myśli gdynianek do 33 minuty. Za trzy punkty zdążyła trafić Tomiałowicz, 2 rzuty wolne wykorzystała Maslowski i było 56:44. Zaraz jednak nastąpił czterominutowy przestój w grze Lotosu PKO BP Gdynia. W tym czasie poznanianki zdobyły 11 punktów z rzędu nie tracąc żadnego. Z 12 punktowego prowadzenia gdyńskiej drużynie został zaledwie 1 punkt przewagi na 3 minuty przed końcem. Na szczęście ręka nie zadrżała Emiliji Podrug, która przełamała niemoc strzelecką swojej drużyny. Za chwilę jednak celnym rzutem odpowiedziała Rushing i na 2 minuty przed końcem znowu było tylko plus 1 (58:57 Lotos PKO BP). Do końca gra już była nerwowa. Na 4 sekundy przed końcem dwa rzuty wolne wykorzystała Maslowski i ustaliła wynik meczu na 60:57 dla Lotosu PKO BP Gdynia.
Gdynianki odniosły cenne zwycięstwo, ale zastrzeżeń do gry jest sporo. Przede wszystkim trzeba poprawić walkę na tablicach. Z przeciętnym MUKS-em Lotos PKO BP przegrał "deskę" w stosunku 31:42. Wicemistrzynie Polski pozwoliły rywalkom na zebranie aż 16 piłek z własnej tablicy! Druga, jeszcze bardziej istotna sprawa, to przestoje w grze. Widać to było zarówno w meczu z MUKS-em, jak i w meczu o SuperPuchar z Wisłą Can Pack Kraków. Drużyna, która aspiruje do tytułu mistrza Polski i czołowych miejsc w Eurolidze nie może pozwolić sobie na okres 5 minutowej gry bez zdobyczy punktowej! Są jednak też plusy. Gdynianki z meczu na mecz popełniają coraz mniej strat. Cieszy też dojście do formy Kati Snytsiny i Michelle Maslowski. Oby ją utrzymały. Czekamy na eksplozję formy Jennifer Fleischer, jak na razie jedna z najlepszych środkowych ubiegłorocznych rozgrywek Euroligi gra poniżej oczekiwań.
MUKS Poznań - Lotos PKO BP Gdynia 57:60 (11:21, 15:18, 14:12, 17:9)
MUKS: Najtkowska 1, Semmler 5, Rushing 13, Nowicka 2, Beachem 9, Mistygacz 2, Antczak 3, Sissoko 16, Casimiro 6, Skowronek 0, Miszczuk 0, Kowalska 0
Lotos PKO BP Gdynia: Maslowski 21, Snytsina 17, Tomiałowicz 7, Podrug 7, Jujka 4, Pawlak 2, Leciejewska 2, Marchanka 0, Fleischer 0, Sosnowska 0
lotospkobp.pl
------------------
O krok od sensacji
Koszykarki MUKS Poznań były bardzo bliskie sprawienia olbrzymiej sensacji w trzeciej kolejce Ford Germaz Ekstraklasy. Ekipa Iwony Jabłońskiej po niezwykle zaciętym spotkaniu uległa Lotosowi PKO BP Gdynia 57:60.
Mimo, że MUKS rozpoczął bardzo dobrze i prowadził w tym spotkaniu 6:2, to jednak zawodniczki trenera Jacka Winnickiego szybko uporządkowały sytuację na parkiecie i jeszcze w tej kwarcie objęły prowadzenie. Z minuty na minutę, ale jednak gdynianki były lepsze od ambitnych poznanianek. Po dwóch kwartach wicemistrzynie Polski prowadziły 39:26. Kiedy na początku trzeciej kwarty Lotos "odjechał" nawet na 18 punktów, wszyscy zgromadzeni na sali myśleli już, że jest po meczu. Znakomicie grała szczególnie Ekaterina Snytsina. Białorusinka praktycznie się nie myliła i dzielnie ją wspierała Amerykanka Michele Maslowski. Ale jeszcze w trzeciej kwarcie MUKS zdołał odrobić trochę strat. Tak, że przed decydującym starciem gdynianki prowadziły, ale już tylko 51:40.
MUKS grał coraz lepiej. Na parkiecie szalały nawet szesnastoletnie koszykarki: Dorota Mistygacz, Angelika Kowalska i szczególnie Ramona Casimiro. Był nawet taki moment, że grały one równocześnie na parkiecie. Tymczasem zagraniczna trójka MUKS: Jennifer Rushing, Djenebou Sissoko, a szczególnie Keila Beachem wprost rządziły i dzieliły na parkiecie. Trener Jacek Winnicki coraz bardziej się denerwował i na 45 sekund przed końcem w hali przy ul. Chwiałkowskiego zapachniało wielką sensacją. MUKS przegrywał już tylko 57:58. Wtedy to Beachem i Sissoko zmarnowały znakomite sytuacje. W końcówce więcej zimnej krwi okazały jednak wicemistrzynie Polski i dość szczęśliwie pokonały MUKS 60:57.
Mimo wygranej Jacek Winnicki nie wyglądał na zadowolonego. - Z czego mam się cieszyć? Forma zespołu jest daleka od doskonałości. Przed nami naprawdę ciężki sezon. Czeka nas przecież jeszcze Euroliga. W dalszym ciągu brakuje nam zgrania. Nawet czas nie jest naszym sprzymierzeńcem, bo gramy co trzy dni, a gra, jak widać, idzie nam bardzo opornie - skomentował szkoleniowiec Z Gdyni.
Tymczasem mimo porażki dobre nastroje panowały w ekipie MUKS. - Szkoda, że finisz w tym spotkaniu rozpoczęliśmy zbyt późno. Mimo to, cieszę się, że drużyna szybko nabiera doświadczenia i w starciu z tak silnym rywalem byliśmy tak blisko od wielkiej sensacji. W przerwie musiałam trochę potrząsnąć zespołem i na szczęście poskutkowało. Będziemy z każdym rywalem w taki sposób walczyć, ale liga w tym roku jest bardzo wyrównana i ciężko o każdy punkt - skomentowała Iwona Jabłońska, trener MUKS.
plkk.pl
MUKS Poznań - Lotos PKO BP Gdynia 57:60. Zwycięstwo po ciężkim boju.
Bardzo wysoko zawiesiły poprzeczkę koszykarki MUKS Poznań Lotosowi PKO BP Gdynia. Gdynianki wygrały co prawda w Poznaniu, ale po ciężkim boju. Losy zwycięstwa ważyły się do ostatnich sekund. Wicemistrzynie Polski ostatecznie zwyciężyły 60:57 i była to ich druga wygrana w Ford Germaz Ekstraklasie.
W składzie gdynianek zabrakło przeziębionej Ivany Matovic. Pierwsze dwie kwarty nie zapowiadały emocji. Otwarcie dla poznanianek, które objęły prowadzenie 6:2. Szybko jednak "trójką" skarciła je świetnie tego dnia dysponowana Michelle Maslowski i w 4 minucie zrobiło się 6:5 dla gospodyń. Prowadzenie dała swojej drużynie Marta Jujka i do końca kwarty podopieczne Jacka Winnickiego systematycznie powiększały przewagę. Punktowały głównie Michell Maslowski (10 punktów w pierwszej kwarcie, 3 zbiórki, 3 przechwyty, 100 procent skuteczności) i Oliwia Tomiałowicz (dwie "trójki" w końcówce). W efekcie po pierwszej kwarcie 21:11 dla Lotosu PKO BP Gdynia.
Druga odsłona zaczęła się czterech punktów z rzędu Sissoko, na które odpowiedziała akcją 2+1 Katia Snytsina. To właśnie Białorusinka wzięła na siebie ciężar zdobywania punktów w tej kwarcie. W 16 minucie po "trojce" Katii było 29:18 dla zespołu z Gdyni. Co prawda poznaniankom udało się zmniejszyć różnicę do pięciu punktów, ale wtedy po raz kolejny klasę pokazały Snytsina i Maslowski, które solidarnie trafiły za trzy punkty. W efekcie kwarta wygrana trzema punktami i spokojne prowadzenie Lotosu PKO BP Gdynia 39:26.
Podopieczne Iwony Jabłońskiej nie zamierzały jednak składać broni. Trzecią kwartę rozpoczął trzypunktowy rzut Aleksandy Semmler, ale potem gdynianki odpowiedziały 6 oczkami z rzędu (4 Maslowski, 2 Leciejewska). Następnie nastąpił okres niedokładnej gry z jednej i drugiej strony, sporadycznie przerywany celnymi rzutami gdynianek. Gdy wydawało się, że koszykarki z nad morza swobodnie będą budować przewagę, nagle coś się w ich grze zacięło. Ostatnie 4,5 minuty trzeciej kwarty MUKS wygrał 9:0 i po trzech kwartach przegrywał tylko 40:51.
W ostatniej odsłonie wszystko szło po myśli gdynianek do 33 minuty. Za trzy punkty zdążyła trafić Tomiałowicz, 2 rzuty wolne wykorzystała Maslowski i było 56:44. Zaraz jednak nastąpił czterominutowy przestój w grze Lotosu PKO BP Gdynia. W tym czasie poznanianki zdobyły 11 punktów z rzędu nie tracąc żadnego. Z 12 punktowego prowadzenia gdyńskiej drużynie został zaledwie 1 punkt przewagi na 3 minuty przed końcem. Na szczęście ręka nie zadrżała Emiliji Podrug, która przełamała niemoc strzelecką swojej drużyny. Za chwilę jednak celnym rzutem odpowiedziała Rushing i na 2 minuty przed końcem znowu było tylko plus 1 (58:57 Lotos PKO BP). Do końca gra już była nerwowa. Na 4 sekundy przed końcem dwa rzuty wolne wykorzystała Maslowski i ustaliła wynik meczu na 60:57 dla Lotosu PKO BP Gdynia.
Gdynianki odniosły cenne zwycięstwo, ale zastrzeżeń do gry jest sporo. Przede wszystkim trzeba poprawić walkę na tablicach. Z przeciętnym MUKS-em Lotos PKO BP przegrał "deskę" w stosunku 31:42. Wicemistrzynie Polski pozwoliły rywalkom na zebranie aż 16 piłek z własnej tablicy! Druga, jeszcze bardziej istotna sprawa, to przestoje w grze. Widać to było zarówno w meczu z MUKS-em, jak i w meczu o SuperPuchar z Wisłą Can Pack Kraków. Drużyna, która aspiruje do tytułu mistrza Polski i czołowych miejsc w Eurolidze nie może pozwolić sobie na okres 5 minutowej gry bez zdobyczy punktowej! Są jednak też plusy. Gdynianki z meczu na mecz popełniają coraz mniej strat. Cieszy też dojście do formy Kati Snytsiny i Michelle Maslowski. Oby ją utrzymały. Czekamy na eksplozję formy Jennifer Fleischer, jak na razie jedna z najlepszych środkowych ubiegłorocznych rozgrywek Euroligi gra poniżej oczekiwań.
MUKS Poznań - Lotos PKO BP Gdynia 57:60 (11:21, 15:18, 14:12, 17:9)
MUKS: Najtkowska 1, Semmler 5, Rushing 13, Nowicka 2, Beachem 9, Mistygacz 2, Antczak 3, Sissoko 16, Casimiro 6, Skowronek 0, Miszczuk 0, Kowalska 0
Lotos PKO BP Gdynia: Maslowski 21, Snytsina 17, Tomiałowicz 7, Podrug 7, Jujka 4, Pawlak 2, Leciejewska 2, Marchanka 0, Fleischer 0, Sosnowska 0
lotospkobp.pl
------------------
O krok od sensacji
Koszykarki MUKS Poznań były bardzo bliskie sprawienia olbrzymiej sensacji w trzeciej kolejce Ford Germaz Ekstraklasy. Ekipa Iwony Jabłońskiej po niezwykle zaciętym spotkaniu uległa Lotosowi PKO BP Gdynia 57:60.
Mimo, że MUKS rozpoczął bardzo dobrze i prowadził w tym spotkaniu 6:2, to jednak zawodniczki trenera Jacka Winnickiego szybko uporządkowały sytuację na parkiecie i jeszcze w tej kwarcie objęły prowadzenie. Z minuty na minutę, ale jednak gdynianki były lepsze od ambitnych poznanianek. Po dwóch kwartach wicemistrzynie Polski prowadziły 39:26. Kiedy na początku trzeciej kwarty Lotos "odjechał" nawet na 18 punktów, wszyscy zgromadzeni na sali myśleli już, że jest po meczu. Znakomicie grała szczególnie Ekaterina Snytsina. Białorusinka praktycznie się nie myliła i dzielnie ją wspierała Amerykanka Michele Maslowski. Ale jeszcze w trzeciej kwarcie MUKS zdołał odrobić trochę strat. Tak, że przed decydującym starciem gdynianki prowadziły, ale już tylko 51:40.
MUKS grał coraz lepiej. Na parkiecie szalały nawet szesnastoletnie koszykarki: Dorota Mistygacz, Angelika Kowalska i szczególnie Ramona Casimiro. Był nawet taki moment, że grały one równocześnie na parkiecie. Tymczasem zagraniczna trójka MUKS: Jennifer Rushing, Djenebou Sissoko, a szczególnie Keila Beachem wprost rządziły i dzieliły na parkiecie. Trener Jacek Winnicki coraz bardziej się denerwował i na 45 sekund przed końcem w hali przy ul. Chwiałkowskiego zapachniało wielką sensacją. MUKS przegrywał już tylko 57:58. Wtedy to Beachem i Sissoko zmarnowały znakomite sytuacje. W końcówce więcej zimnej krwi okazały jednak wicemistrzynie Polski i dość szczęśliwie pokonały MUKS 60:57.
Mimo wygranej Jacek Winnicki nie wyglądał na zadowolonego. - Z czego mam się cieszyć? Forma zespołu jest daleka od doskonałości. Przed nami naprawdę ciężki sezon. Czeka nas przecież jeszcze Euroliga. W dalszym ciągu brakuje nam zgrania. Nawet czas nie jest naszym sprzymierzeńcem, bo gramy co trzy dni, a gra, jak widać, idzie nam bardzo opornie - skomentował szkoleniowiec Z Gdyni.
Tymczasem mimo porażki dobre nastroje panowały w ekipie MUKS. - Szkoda, że finisz w tym spotkaniu rozpoczęliśmy zbyt późno. Mimo to, cieszę się, że drużyna szybko nabiera doświadczenia i w starciu z tak silnym rywalem byliśmy tak blisko od wielkiej sensacji. W przerwie musiałam trochę potrząsnąć zespołem i na szczęście poskutkowało. Będziemy z każdym rywalem w taki sposób walczyć, ale liga w tym roku jest bardzo wyrównana i ciężko o każdy punkt - skomentowała Iwona Jabłońska, trener MUKS.
plkk.pl


No i bardzo mało brakło, aby była wielka sensacja. Ale chciałbym trochę o czym innym. Bardzo boję się zasłodzenia i wody sodowej u młodych zawodniczek MUKS, które chwali sięwszerz i wdłuż. To naprawdę wielkie talenty i po prostu się onie boję. W komentarzu znajdującym się wyżej pisze się np. jak to kadetki szalały na parkiecie w czwartej kwarcie, z tego co pamiętam grała w niej tylko Dorota Mistygacz. Wczoraj na meczu usłyszałem jakie wspaniałe zawody rozegrała Ramona w Polkowicach. Mówił to człowiek związany z MUKS, sprawdzam statystyki: 8 minut grania, 5 fauli i 4 straty, więc gdzie ten wspaniały mecz, myślę, żę sama zawodniczka jest z niego niezadowolona. Więc prośba do trenerów, działaczy i komentatorów- nie zmarnujcie tych dziewczyn.
Wróć do „Aktualności Ekstraklasa”
Kto jest online
Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 2 gości




