Sezon, sezon i po sezonie.
Bylo sporo emocji, byly sensacje i rozczarowania. W Gorzowie dominuje jedak rozczarowanie i minorowe nastroje. Pozostal niedosyt i nie spelnione oczekiwania. Ale taki jest sport i trzeba to godnie przyjac. Sportowe zycie AZS Gorzow nie konczy sie na finalach sezonu 2009/2010. Szkoda szansy ale to juz historia. Od dzisiaj trzeba pracowac na finaly sezonu 2010/2011 bo w Krakowie nie proznuja

Dolaczam sie do opini kilku osob, ktore wyzej napisaly, ze sytuacja ze Spencer kontrowersyjna i ciezko cos jednoznacznie ustalic. Sid na 100% miala oddac rzut... rzucila dla nas ponad 100 trojek w tym sezonie i miala najwyzsza skutecznosc z osobistych, ale czy faul nastapil tuz przed oddaniem czy jednak ulamek sekundy za pozno? To juz jest wszystko nie wazne

Rysiu Labedz ktorego nie trawie od finalow Bulls - Jazz oraz za dretwe "hej hej tu NBA" powiedzial, ze sedzia mogl gwizdnac i tak i tak ... i tu sie z nim zgodze. Nawet gdyby Cmikiewicz wydal dzis oswiadczenie, ze to byla zla decyzja i przeprasza to juz niczego nie zmieni i dajcie spokoj z ogladaniem powtorek klatka po klatce.

Inna sprawa, ze ta sama Sid miala na sekunde przed koncem "pilke meczowa" i nie trafila spod samego kosza. Sytuacja znacznie latwiejsza niz ta ktora miala Anna De Forge (bo na tego typu rzut sie zapowiadalo)... latwiejsza nawet niz trafienie 3 osobistych pod rzad. Ciut mocniej tamta pilka i zaryzykuje stwierdzenie, ze dalibysmy rade w dogrywce bo Lecia "wyleciala" juz za 5 fauli a to byl w Gdyni key player w finalach + przewaga psychologiczna.
Dzisiaj pod hala na Chopina stalo jedynie auto Sapovej. Cisza i spokoj. Dziewczyna przyjechala sama przed wyjazdem do Gdyni ale nie byla w stanie prowadzic samochodu z kontuzja wiec pewnie zabrala ja Dureika. Szkoda mi jej strasznie (Ludy) bo w Gorzowie stala sie czolowa zawodniczka i bardzo chciala sie pokazac w tych finalach. Tak samo zreszta pozostale dziewczyny... szczegolnie Zurowska.
hellraiser pisze:Co do finału. To się AZS sfrajerzył i największa w tym niestety wina Maciejewskiego.
Nie zgodze sie. Mysle, ze gra na centra (szczegolnie na poczatku meczu) byla obliczona na wyfaulowanie Leci badz Ivany. To mialo duzy sens

Jaka byla realizacja? Taka jak bylo widac

)) Ogolnie potrzebujemy nowe centerki... Nicky chciala bardzo ale grala dno. Od spodu natomiast pukala Piekarska. To, ze Iza jest w kadrze to prawdziwy dramat zenskiego kosza w naszym kraju. Zeby nie bylo choc jednej lepszej koszykarki z polskim paszportem na ta pozycje? Polka na centrze to wazna sprawa... niestety na dzien dzisiejszy uwazam, ze powinnismy szukac Polek na innych pozycjach. Piekarska to swietna zawodniczka... ale do bicia MUKSu i Bydgoszczy. W Eurolidze wygladala jak wyjeta z innej bajki. W finalach podobnie. Iza ma kontrakt na 2-3 lata? Zerwac i podziekowac.
Anosike to mloda i ambitna koszykarka... mysle, ze moga byc z niej ludzie. W finalach jednak wyraznie nie dala rady. Szczegolnie w Gdyni gra fatalnie ... od zawsze. Juz w ubieglym sezonie grala tam slabo. W tym tez w rundzie zasadniczej zagrala slabo. Ostatnie dwa mecze to juz masakra. Rozumiem, ze przeciwko Ivanie nie ma lekko ... ale pewien poziom trzeba trzymac. Ogolnie dziewczyna nie ma co liczyc na kontrakt u Krawczyka

. U Madeja tez pewnie juz nie. Miala byc gwiazda tego zespolu ... gwiazda byla jedynie dla ksiegowej.
paulo2907 pisze:Jeśli chodzi o przyszłość, to na pewno - pomimo porażki w finale - rysuje się ona ciekawiej dla AZS-u. Budżet ma być wyższy, w Eurolidze też może być lepiej. Patrząc na finały, priorytetem powinna być pozycja centra i to sprawdzone nazwisko, a nie żade gwiazdy ligi serbskiej czy wschodzące gwiazdki WNBA.
Czego sobie i pozostalym kibicom AZS Gorzow zycze

Mysle, ze kluczowym momentem tych finalow byla wygrana Lotosu w Gorzowie. Byl to mecz w ktorym nasze dziewczyny zupelnie sie pogubily... w obronie zapanowal chaos... zespol nie powinnien do tego dopuscic. Brakowalo determinacji i spokoju. Brakowalo takze sprytu i wyrachowania. Finaly to finaly i moze nie byc okazji aby to odrobic - tak tez sie stalo tym razem. Ktos (chyba z Krakowa) pisal przed finalami, ze jest ciekawy jak Gorzow udzwignie presje. Mysle, ze kilka dziewczyn nie udzwignelo. W obliczu kontuzji Sapovej duzo wiecej minut dostala Dureika i strasznie pudlowala. Grala bardzo nerwowo ... tak jak nigdy wczesniej. Do finalow na wysokim procencie... pozniej juz pudlo za pudlem. Nie wytrzymala tez osobistych w koncowce 4-ego meczu.
Gratulacje dla zawodniczek z Gdyni, trenera oraz dzialaczy .. a takze kibicow za 11 tytul Mistrza Polski. Druzyna miala swoje problemy, byly przemeblowania w skladzie ... no i przede wszystkim w polowie sezonu PP postanowila zawinac zagle i poplynac w gore Wisly z nad morza do Krakowa. Tego ruchu dzialacze sie nie spodziewali. Mimo to dali rade... liderki nie rozczarowaly a juniorki wytrzymaly presje. W ostatnich meczach dobrze zagrala takze Wright. Erin Phillips? Transfer sezonu. Niektore rozgrywajace sa bezcenne. Za wszystkie inne zaplacisz karta Mastercard, gotowka lub rozliczysz sie w barterze

Tegoroczny tytul dla Gdyni wywalczony znacznie wiekszym nakladem sil na parkiecie ale mniejszym nakladem finansowym. Ogolnie dla koszykowki jako dyscypliny to chyba dobrze

przemoe pisze:Gratulacje za srebro, na pewno macie niedosyt, bo w przekroju całego sezonu byliście lepsi, ale to my byliśmy lepsi wtedy, gdy miało to znaczenie.
Trafne podsumowanie. Sporo jadu tutaj polecialo w tym watku i na Gorzow i ze strony Gorzowa wiec tym cenniejsze bylo wylowic z tej rzeki jakis cenniejszy tekst. Dodalbym jedynie "najwieksze" przed "znaczenie"

Wracajac do Lotosu Gdynia to przycukrze troche Winniciemu. Nie wnikam jak rozegral te finaly taktycznie.. jaka byla akurat jego rola w tym, ze Lecia i Urbaniak rozegraly swoje mecze zycia itd. ale w jednym facet mi zaimponowal. W momencie kiedy pilka po rzucie Spencer zaczela spadac z obreczy i wiadomo bylo, ze zloto zostaje u Mistrza na kolejny sezon, Winnicki pierwsze co zrobil to ruszyl do Maciejewskiego. W pierwszej kolejnosci podszedl do pokonanego i wyciagnal dlon, pogratulowal za walke i dopiero pozniej byla radosc ze swoimi zawodniczkami. Szacunek!
Zachowanie Maciejewskiego naganne. Puscily nerwy ewidentnie. Dobrze, ze sie szybko zreflektowal i wrocil bo dziewczyny pewnie by sie mocno zdziwily gdzie trener gdyby jednak Sid wepchnela tamta ostatnia pilke

Facet przez ostatnie 10 lat wykonal ogromna prace dla zenskiego basketu w Gorzowie i nikogo porazka w finalach nie bolala tak bardzo jak jego. Jednak co nie zabije to wzmocni. Mial pecha bo wyleciala mu ze skladu Sapova a w sporcie zeby wygrac mistrzostwo czasem trzeba miec jednak troche tego szczescia. W Gdyni to juz przerabiali i widocznie teraz byla nasza kolej. Ogladajac ostatnie momenty 4 meczu i dekoracji przypomnial mi sie motyw z Rockiego. Odszukalem cytat i zamieszczam ponizej:
Let me tell you something you already know. The world ain't all sunshine and rainbows. It is a very mean and nasty place and it will beat you to your knees and keep you there permanently if you let it. You, me, or nobody is gonna hit as hard as life. But it ain't how hard you hit; it's about how hard you can get hit, and keep moving forward. How much you can take, and keep moving forward. That's how winning is done. Now, if you know what you're worth, then go out and get what you're worth. But you gotta be willing to take the hit, and not pointing fingers saying you ain't where you are because of him, or her, or anybody. Cowards do that and that ain't you. You're better than that! Na koniec jeszcze kilka slow o "gorzowskich krokach"

Mysle, ze w tym roku zespol rowniez zrobil krok do przodu. Wprawdzie juz nie tak wyrazny jak w poprzednich latach, nie przelozylo sie to na wyzsza pozycje w tabeli ale jednak postep byl... w koncu po raz pierwszy w historii przystepowalismy do finalow po wygraniu rundy zasadniczej i bez porazki na wyjezdzie w calym sezonie. Trener i zawodniczki zebrali doswiadczenie euroligowe, zespol znow walczyl w finale a sala pekala w szwach. Mamy zapewnienia od sponsorow na kolejny sezon oraz plany budowy nowej hali. To byl kolejny dobry rok gorzowskiej koszykowki wiec glowy do gory!
