simon pisze:Wojteg pisze:- Gdy byłyście przy piłce, krakowscy kibice cały czas gwizdali. Jak się gra w takich warunkach?
- To była specyficzna widownia, której połowę stanowili kibice piłkarscy. Byli bardzo nieprzyjemni. Wygwizdywali nas i obrzucali wyzwiskami, ale nas to tylko mobilizowało do jeszcze lepszej gry.
Adam Suska - Dziennik Bałtycki
Ciekawe czy nie było jakiś siatkarskich, hokejowych itd. - bo czasem mogłoby się okazać po policzeniu, że jedynie "koszykarscy" to byli Ci przyjezdni...
Ech Ci "piłkarscy kibice" po co Wy chodzicie na koszykówkę... całe szczęście, że są jeszcze takie miejsca, gdzie widownia jest "czysta" od innych zainteresowań... Dziwię się zresztą także kinomanom, których czasem spotykam w teatrze - ba, często bywa, że i ponad połowa widowni w Teatrze Wielkim to miłośnicy kina - nie rozumiem, po co łażą do teatru i psują atmosferę - a tacy roweżyści w parku w sobotę czy niedzielę

normalnie na tygodniu gajerek, autko, teczuszka - a w sobotę rower - zdrajcy. A niektórzy

- podjedzie sobie rowerkiem pod jeziorko, hlup - i do wody - i dalej pływać - zdrada! Pływać powinni tylko pływacy. Biblioteki dla bibliotekarek! Księżyc dla księży! A na mecze koszykówki to najlepiej jakby same koszykarki przychodziły - to by było pewne, że poza koszykówką nic nie robią...
Moim zdaniem wypowiedź Simona najlepiej oddaje całe to zamieszanie z kibicami piłkarskimi. Dla mnie to określenie jest żałosne. Zazwyczaj używają go te osoby które nie mogą uwierzyć że gdzieś na hali ktoś nie siedzi z deseczkami na rękach i nie dopinguje sponsora. Ja również już nie raz na tym forum zostałem określony jako "kibic piłkarski"

Ci co mnie znają więdzą że za piłką jako sportem najmniej przepadam, jednak chodzę na mecze piłkarzy ŁKSu, koszykarek ŁKS, koszykarzy ŁKS i siatkarek ŁKS a jakby czas pozwolił to pewnie chodziłbym na mecze tenisa stołowego ŁKS o ile ŁKS miałby taką sekcję

. Nie jestem kibicem wszechstronny bo np. piłka i siatkówka jako sport mało mnie interesują i gdyby nie ŁKS to pewnie w życiu bym na taki mecz nie poszedł. Jednak gra mój klub i bez wzgledu na dyscyplinę staram się chodzić na jego mecze i na każdym z nich (czy to w 40 osób na koszykarkach czy w 10 na siatkarkach czy 1000 na piłkarzach) dopinguję go ile sił w płucach.
Kibice z Gdyni i jak widać ich koszykarki też, nie potrafią zaakceptować że ich sposób dopingowania w wielu miejscach w Polsce nie jest akceptowany i panuje inny klimat. Czy on jest zły czy dobry nie będę oceniać? Ale zawsze gdy coś jest nie tak spotykam się z określeniem "kibiców piłkarskich".
Pozdrawiam wszystkich kibiców Lotosu którzy tak napiętnie czytają to forum i... do zobaczenia w Łodzi w przyszłym sezonie.
SHALOM
