tak powinniśmy się spotkać z Lotosem w finale, ale....
1) grając tak jak w sobotę to z Gorzowem nie wygramy, no chyba że Gorzowianki położą się na parkiecie i będą leżeć nieruchomo

, ale w takie cuda to chyba nikt nie wierzy
2) jeżeli nasze wspaniałe panie nie przypomną sobie, że w koszykówce istnieje też obrona, która nie polega wcale na tym, że należy stać na parkiecie jak tyczka od grochu
3)atak przeciwko strefie nie polega na staniu jak tyczka od grochu i odrzucaniu piłki do najbliższej koleżanki('piłka parzy'

), bo skutki tego bywają opłakane(patrz ostatnia sobota)
4)nie każdy mecz da się wygrać w końcówce(patrz sobota), ale każdy da się wygrać grając w miarę porządnie od początku(patrz niedziela) do końca
5)proponuje wysmarować Dado ręce klejem może w końcu zacznie łapać ta piłkę jak należy
6) i na koniec marzenie

nasz trener zacznie reagować kiedy trzeba( w niedziele nie było tak źle), brać czasy, robić właściwe zmiany......
no to wtedy powinniśmy zagrać w finale
Gratulacje dla Pabianiczanek za wielką wolę walki w obu meczach, mam nadzieje że ta porażka podziała dalej też mobilizująco na nasze gwiazdki.