Co słychać w Lotosie?

Wszystko na temat Tauron Basket Ligi Kobiet

Moderatorzy: ann, rzymi, paulo2907, przemoe, Kuba

Awatar użytkownika
ann
Administrator
Posty: 8379
Rejestracja: 07 maja 2005, 17:36
Lokalizacja: Tarnów

Postautor: ann » 06 lutego 2007, 18:33

Merike Anderson zwolniona z Lotosu Gdynia

Michał Sielski

Estońska koszykarka nie miała już szans na występy w gdyńskiej drużynie
Los gwiazdy reprezentacji Estonii przesądzony był już od kilku dni. Merike Anderson nie znalazła uznania w oczach nowego trenera Romana Skrzecza i tylko kwestią czasu było, kiedy opuści zespół. Po ostatnim meczu z AZS Gorzów, w którym Anderson nie pojawiła się nawet na minutę, wszystko było już jasne.

- Chciałbym wyselekcjonować grupę 8-9 zawodniczek, które będą stanowiły trzon zespołu - odpowiedział Skrzecz na pytanie, czy już nie potrzebuje tej zawodniczki. Wczoraj oficjalnie rozwiązano kontrakt za porozumieniem stron. Lotos zaoszczędzi na tym, ale niewiele, bo Estonka zarabiała słabo. Nie było jednak sensu trzymać jej w zespole, zwłaszcza wobec ostatnich wzmocnień. Na tej samej pozycji (rzucającego obrońcy) co Anderson może grać Amerykanka Betty Lennox, która szybko stała się jedną z gwiazd zespołu, i ostatnio pozyskana Niemka Anne Breitreiner, która ma wszelkie predyspozycje, by taką zawodniczką zostać. Pod koniec grudnia przyjeżdża jeszcze gwiazda światowego formatu Amerykanka Nykesha Sales, która również gra na obwodzie, a nie można przecież zapominać o jej rodaczce Tan White.

W kadrze drużyny zrobiło się więc ciasno, ale klubowi działacze na razie nie myślą o czystce w zespole. - Anderson nie grała ostatnio tak, jak od niej oczekiwaliśmy i dlatego kontrakt został rozwiązany. Pozostałe zawodniczki generalnie nie zawodzą, ale ich pozycja w drużynie zależy tylko od nich samych - przestrzega dyrektor klubu Marcin Kicior.
www.gazeta.pl
Jeśli ktoś w Krakowie zapyta się za 20 lat: kim była DeForge? Odpowiedź będzie tylko jedna: wielką zawodniczką!


https://www.youtube.com/watch?v=N7ABk7vDous

Awatar użytkownika
ann
Administrator
Posty: 8379
Rejestracja: 07 maja 2005, 17:36
Lokalizacja: Tarnów

Postautor: ann » 06 lutego 2007, 18:37

Jak gra Lotos Gdynia trenera Romana Skrzecza

Michał Sielski

Trzy mecze, trzy wysokie zwycięstwa - ten sam zespół prowadzony przez innego trenera gra zupełnie inaczej. Dużo lepiej!
Roman Skrzecz jest asystentem trenera Krzysztofa Koziorowicza w reprezentacji Polski. To właśnie jemu Koziorowicz zaproponował kontynuację swojej pracy. Skrzecz długo się nie zastanawiał i podjął wyzwanie. Początki obu trenerów są bardzo podobne. Koziorowicz zaczynał pracę w Lotosie jako niezbyt znany szkoleniowiec, mimo że pracował wcześniej w Prokomie Trefl Sopot. Skrzecz, jak sam podkreśla, nie pracował dotąd w żadnym (!) klubie. Przed pracą w Gdyni związany był głównie z Polskim Związkiem Koszykówki, trenując młodzieżowe reprezentacje Polski.

- To była całkiem inna praca, nawet w SMS Łomianki, który w Ford Germaz Ekstraklasie przegrywał kolejne mecze, nie było presji wyniku. Najważniejsze było szkolenie i postępy poszczególnych zawodniczek, a nie utrzymanie się w ekstraklasie - mówi Skrzecz.

Jak świeże powietrze

Zawodniczki Lotosu zaskakująco szybko zaufały nowemu szkoleniowcowi, co więcej, widać, że zaufanie jest obustronne. Skrzecz na każdym kroku podkreśla, że zawodniczki są szalenie ambitne i chcą pracować. Trener Koziorowicz mówił to samo, ale w ostatnich tygodniach zespół nie wykazywał się w meczach ligowych wielkim entuzjazmem. Skrzecz ma też dużo szczęścia, bo przejął drużynę już po tym, gdy odpadła z rozgrywek Euroligi. Zawodniczki wypoczęły, nabrały świeżości i efekty są widoczne gołym okiem.

Drużyna prowadzona przez Skrzecza gra także zdecydowanie lepiej, bo została wzmocniona. Betty Lennox, Tatiana Troina czy Anne Breitreiner to zawodniczki, których Koziorowiczowi brakowało. Teraz Skrzecz ma wielki wybór na obwodzie, choć po kontuzji Iriny Ryukhiny pozostała mu już tylko jedna klasyczna rozgrywająca - Paulina Pawlak. Reprezentantka Polski gra teraz jednak jak natchniona. Na początku sezonu wyglądała tak, jakby cofnęła się w koszykarskim rozwoju, ale okazało się, że to wrażenie było mylne. Pawlak co roku robi postępy. Na początku grała praktycznie tylko w obronie. Gdyby w koszykówce można było robić tak szybkie zmiany, jak w piłce ręcznej, pewnie okresy ataku swojej drużyny spędzałaby na ławce rezerwowych. Na szczęście dla niej przepisy w koszykówce nie są tak liberalne pod względem zmian i Pawlak mogła się rozwijać.

W poprzednim sezonie zaczęła trafiać z dystansu, choć wcześniej nawet nie straszyła rywalek rzutem z dystansu, co bardzo ułatwiało im obronę. Pawlak zostawała po treningach, maltretując obręcz rzutami za trzy. Dzięki temu w trakcie meczów zaczęła nie tylko rzucać, ale przede wszystkim trafiać. Z pewnością nie jest i nigdy nie będzie snajperką, ale prezentuje już poziom, którego jako rozgrywająca nie musi się wstydzić. W tym sezonie dołożyła kolejny element, bez którego żadna rozgrywająca nie może się obejść - penetrację. Wcześniej wejścia pod kosz tej zawodniczki wyglądały jak walenie głową w mur, a najczęściej w ogóle ich nie było. Teraz Pawlak gra odważnie i mądrze, często zdobywając punkty po indywidualnych akcjach albo wymuszając faule rywalek. U Skrzecza miała na początku czystą kartę i jak na razie zapisuje się w niej bardzo pozytywnie. Co nie oznacza, że nowy szkoleniowiec gdynianek nie ma do niej uwag. Ma i to całkiem sporo, wiele przerw na przykład podczas rzutów wolnych Pawlak spędza przy bocznej linii bocznej, wysłuchując instrukcji szkoleniowca.

Trener Skrzecz, podobnie jak Koziorowicz, a może nawet większość trenerów koszykarskich, jest entuzjastą gry obronnej. Słusznie twierdzi, że od tego zaczyna się atak i swą dewizę wpaja koszykarkom. Tylko, że obrona Lotosu wygląda teraz o niebo lepiej niż na początku sezonu. W trzech meczach pod wodzą Skrzecza Lotos stracił bardzo mało punktów. Najwięcej, zaledwie 54, w ostatniej kolejce rzucił mu AZS Gorzów. Co więcej, Lotos za każdym razem wygrywał bardzo wysoko i bezapelacyjnie.

Obudzona ambicja

Przy tak szerokiej kadrze na pozycjach 1.-3. w Lotosie nie widać nawet braku środkowej. Bo Ewelina Kobryn i Magdalena Leciejewska są praktycznie osamotnione pod koszem. Czasami wspomaga je jeszcze Tatiana Troina, ale Białorusinka jest stworzona do gry na pozycji niskiej skrzydłowej i zastępując Kobryn i Leciejewską, nie radzi już sobie tak dobrze. Na szczęście pod koniec lutego do zespołu dołączy Amerykanka Ruth Riley i Lotos nie będzie już miał dziur, nawet na ławce rezerwowych.

Trener Skrzecz przyznaje, że chce wyselekcjonować grupę 8-9 zawodniczek, które będą stanowiły trzon drużyny. To również ważne, bo daje koszykarkom jasno do zrozumienia, że kto teraz się nie wykaże, później będzie musiał gonić. A dołączyć do dobrze funkcjonującego organizmu, jakim ma stać się Lotos, na pewno nie będzie łatwo. Dlatego w każdym meczu, a zwłaszcza treningu widać, że wszystkie zawodniczki chcą być w tej grupie. White, która po przerwie świątecznej miała w ogóle do Gdyni nie wracać, gra coraz lepiej. Zarówno w obronie, jak i ataku. Jeśli jeszcze ograniczy zbyt często stosowane szukanie efektownego podania przez całe boisko, które jest przyczyną wielu strat, będzie z niej jeszcze większy pożytek. Wcześniej Amerykanka nie bardzo interesowała się tym, co mówi trener, teraz gdy czegoś nie rozumie, prosi o wytłumaczenie. Niby jest to szczegół, ale w decydujących momentach meczów najważniejszą rolę odgrywają właśnie niuanse. Łatwo wyobrazić sobie akcję w ostatnich sekundach meczu, w której cały zespół misternie ustawia zasłony, a Amerykanka nie wie, co robić...

Ambicja to jedna z wielu cech, której ostatnio Lotosowi zabrakło, ale zespół pobudziła również Betty Lennox. Amerykanka jest indywidualistką, dobrze czuje się w roli gwiazdy i chętnie bierze na siebie ciężar gry. Nie jest jednak stereotypową gwiazdką, która uważa się za lepszą od innych. Po jednym z niezbyt udanych, w jej mniemaniu, meczów, mimo wolnego przedpołudnia (Lotos miał wtedy tylko wieczorny trening) przyjechała rano do hali i wraz z siostrą (mieszka z nią w Gdyni) przez kilkadziesiąt minut rzucała za trzy.

Zatrudnienie trenera Skrzecza, a raczej zwolnienie Koziorowicza, wbrew wcześniejszym obawom pozytywnie wpłynęło na większość zawodniczek. Koziorowicz wydawał się osobą nie do ruszenia, niektórzy mogli być przekonani, że Lotos bez niego nie ma prawa istnieć. Okazuje się, że może, więc podobnie będzie niezależnie od tego, kogo w drużynie zabraknie. Z pewnością to poczucie także pomaga gdyniankom, które przyzwyczaiły się już do stresu i jak widać, doskonale to je mobilizuje.
www.gazeta.pl
Jeśli ktoś w Krakowie zapyta się za 20 lat: kim była DeForge? Odpowiedź będzie tylko jedna: wielką zawodniczką!


https://www.youtube.com/watch?v=N7ABk7vDous

Awatar użytkownika
tankista
Żak
Posty: 426
Rejestracja: 21 stycznia 2007, 21:56
Lokalizacja: Gdynia ,Olimpijska 5
Kontaktowanie:

Postautor: tankista » 06 lutego 2007, 20:06

ann pisze: Paulina Pawlak. Reprezentantka Polski gra teraz jednak jak natchniona.
HA HA HA to są jakies żarty?!NIedługo Paulina to się z tą piłka zabije

qBK
Młodzik
Posty: 865
Rejestracja: 13 kwietnia 2005, 12:07
Lokalizacja: Bg/Wro
Kontaktowanie:

Postautor: qBK » 07 lutego 2007, 09:19

ann pisze:Pod koniec grudnia przyjeżdża jeszcze gwiazda światowego formatu Amerykanka Nykesha Sales, która również gra na obwodzie


Rozumiem, że Sales jeszcze nie przyjechała... ale jeśli przyjedzie pod koniec grudnia to chyba nie pomoże Lotosowi w walce z Wisłą w tym sezonie :wink:

[edit]
Gwoli ścisłości: "Do drużyny LOTOSU Gdynia, zawodniczka dołączy w lutym b.r." (lotosgdynia.pl) 8)
Ostatnio zmieniony 07 lutego 2007, 12:45 przez qBK, łącznie zmieniany 1 raz.

Awatar użytkownika
Siero
Senior
Posty: 3841
Rejestracja: 04 października 2006, 13:38
Lokalizacja: Pabianice (51° 39'N 19° 23'E)
Kontaktowanie:

Postautor: Siero » 07 lutego 2007, 09:45

qBK pisze:
ann pisze:Pod koniec grudnia przyjeżdża jeszcze gwiazda światowego formatu Amerykanka Nykesha Sales, która również gra na obwodzie


Rozumiem, że Sales jeszcze nie przyjechała... ale jeśli przyjedzie pod koniec grudnia to chyba nie pomoże Lotosowi w walce z Wisłą w tym sezonie :wink:


Może koniec z kupowaniem, a warto zrobić ostrą selekcje :!: Myśle, że z tym składem to 1/16 Euroligi to minimum, a Wisła 1/8
MRKS Włókniarz Pabianice http://mrks.wlokniarz.info/

Greebo nzl

Postautor: Greebo nzl » 07 lutego 2007, 13:04

sienot pisze:
qBK pisze:
ann pisze:Pod koniec grudnia przyjeżdża jeszcze gwiazda światowego formatu Amerykanka Nykesha Sales, która również gra na obwodzie


Rozumiem, że Sales jeszcze nie przyjechała... ale jeśli przyjedzie pod koniec grudnia to chyba nie pomoże Lotosowi w walce z Wisłą w tym sezonie :wink:


Może koniec z kupowaniem, a warto zrobić ostrą selekcje :!: Myśle, że z tym składem to 1/16 Euroligi to minimum, a Wisła 1/8


Czyli w tym sezonie te plany min zostały osiagniete przez oba kluby :D

Awatar użytkownika
ann
Administrator
Posty: 8379
Rejestracja: 07 maja 2005, 17:36
Lokalizacja: Tarnów

Postautor: ann » 27 lutego 2007, 19:05

Po co nam Irina Ryukhina?

Michał Sielski

Rosjanka jest w fatalnej formie, ale najprawdopodobniej zostanie w klubie do końca sezonu, bo minął już czas na dokonywanie zmian w składzie
W ostatnim meczu z AZS Jelenia Góra Ryukhina zagrała beznadziejnie. W ogóle nie potrafiła poradzić sobie z prowadzeniem gry, wręcz przeszkadzała pozostałym koszykarkom Lotosu. Gdynianki bez problemów pokonały rywalki, ale Ryukhina nie miała w tym żadnego wkładu. Przez dziewięć minut spudłowała dwa rzuty za dwa punkty i jeden zza linii 6,25 metra. Miała też dwie straty, a na plus można jej jedynie zapisać dwie zbiórki i trzy asysty. Te statystyki mogą być jednak mylące, bo przy jednej zbiórce piłka po prostu sama wpadła jej w ręce, a asysty to w większości zwykłe odrzucenie na obwód, po którym koleżanka trafiła do kosza. Takie asysty notują wszystkie koszykarki, od rozgrywającej trzeba wymagać więcej.

Druga sprawa to fakt, że Ryukhina jest zawodniczką, która ewidentnie gra "pod statystyki". Widać to zwłaszcza podczas kontrataków, gdy Rosjanka, nawet kosztem powodzenia akcji, próbuje podawać piłkę dopiero w ostatnim momencie, gdy koleżanka z zespołu jest już blisko kosza i jest wielkie prawdopodobieństwo, że nie będzie wymyślać, ale zrobi dwutakt i zdobędzie łatwe punkty. Poza tym cały czas szuka efektownych zagrań przez pół boiska, jakby za wszelką cenę chciała udowodnić, że koszykówka to wcale nie jest prosta gra. Często zachowuje się tak, jakby nie walczyła o ligowe punkty, ale grała w meczu gwiazd.

Ryukhina dopiero w poprzednim tygodniu wróciła z Rosji, gdzie poddała się szczegółowym badaniom kręgosłupa. Polsce specjaliści zabronili jej wyczynowego uprawiania sportu, ale lekarz reprezentacji Rosji stwierdził, że choć wada jest poważna, nie wyklucza tej zawodniczki z treningów. Rozgrywająca miała ogromną szansę, bo przed wyjazdem trener Roman Skrzecz widział ją tylko na jednym treningu. Mogła przekonać do siebie szkoleniowca Lotosu, ale nie przekonała. Trener Skrzecz nie ma wątpliwości, oceniając aktualną przydatność Ryukhiny dla zespołu.

- Na razie nie wykorzystała szansy. Trenuje jednak z pełnym zaangażowaniem i zapewne otrzyma kolejne okazje, by udowodnić swoją wartość - mówi Skrzecz, ale trudno oprzeć się wrażeniu, że formą Ryukhiny jest głęboko rozczarowany.

Ryukhina nie ma teraz żadnych szans w rywalizacji z Pauliną Pawlak. Reprezentantka Polski jest teraz od niej co najmniej o klasę lepsza. A trzeba pamiętać, że w zespole są jeszcze Amerykanki. Tan White i Betty Lennox już były próbowane na pozycji rozgrywających i zaprezentowały się bardzo dobrze.

Rosjanka najprawdopodobniej zostanie jednak w Gdyni do końca sezonu, bo minął już czas na zmiany w składzie. Na grę nie będzie miała jednak zbyt wielkich szans i raczej będzie musiała pogodzić się z rolą rezerwowej.



Komentarz Michała Sielskiego

neo
Nie ma czasu na młode zdolne

Irina Ryukhina przychodziła do Lotosu Gdynia jako młoda i zdolna reprezentantka Rosji, która w Gdyni miała się rozwinąć i zostać świetną rozgrywającą. Szans dostawała tyle, że można by nimi obdzielić kilka zawodniczek. Czasami grała przeciętnie, czasami nawet dobrze, ale generalnie rozczarowuje.

Gdynianki walczą o odzyskanie tytułu mistrzyń Polski i nie mogą sobie pozwolić na dalsze eksperymenty. Ryukhina jest po prostu za słaba i nie powinna zbyt wiele grać w decydujących meczach. Zresztą trener Roman Skrzecz jest wyznawcą zasady wystawiania najlepszych, więc trudno spodziewać się, by Rosjanka mogła jeszcze odegrać znaczącą rolę w drużynie.

Może być w drużynie, może nawet wchodzić na parę minut w niektórych meczach, ale po co? W tym sezonie głównym celem jest złoto, a nie ogrywanie młodych, bo to, jak widać, do niczego nie prowadzi. Ryukhina ma przecież 21 lat, tyle samo co Magdalena Leciejewska! Ich przydatności do drużyny chyba nikt o zdrowych zmysłach nie porównuje. Leciejewska gra dlatego, że jest dobra. I każda dobra koszykarka przebije się do podstawowego składu, niezależnie od tego, ile ma lat.

Dlatego nie ma sensu wciąż inwestować w koszykarki, które się nie rozwijają. Może nie mają talentu, a może nie pasują do drużyny. Niezależnie od tego, trzeba stawiać na sprawdzone i doświadczone zawodniczki, bo tylko one mogą zapewnić złoto.

www.gazeta.pl
Jeśli ktoś w Krakowie zapyta się za 20 lat: kim była DeForge? Odpowiedź będzie tylko jedna: wielką zawodniczką!


https://www.youtube.com/watch?v=N7ABk7vDous

Awatar użytkownika
tankista
Żak
Posty: 426
Rejestracja: 21 stycznia 2007, 21:56
Lokalizacja: Gdynia ,Olimpijska 5
Kontaktowanie:

Postautor: tankista » 27 lutego 2007, 19:38

Irina -243 minut
Magdalena-476minut
Pawlak-562


Irina przeciwko Wiśle rzuciła 7 punktów chcoiaz grała 15minut
A Paulina rzuciła 2 punkty chociaz grała 27 minut.
Gdy trenerem był Koziorowicz Irnie dawał strassznie mało minut nawet gdy mecz jej "wychodził"(patrz Wisła).Trzeba zapamietac że ona jakies 2 tyg. nie trenowała.W zeszłym roku mówiono ze Lotos trzeba odmłodzic i jedyne co pozostało po tym "odłmadzaniu"to Irina.Jezeli nie chca jej w składzie to niech ją zwolnią,bo według mnie Irina to niezła zawodniczka która potrzebuje gry.

Awatar użytkownika
Pamela
Kadet
Posty: 1107
Rejestracja: 28 sierpnia 2004, 21:20
Lokalizacja: z piekla rodem ;)
Kontaktowanie:

Postautor: Pamela » 02 marca 2007, 08:04

Lotos Gdynia w pełnym składzie

Basketball Investments Sportowa Spółka Akcyjna pragnie poinformować, iż 28 lutego 2007 r. (środa) o godz. 14.40 na lotnisko im. Lecha Wałęsy w Rębiechowie przylatuje ostatnia zawodniczka Lotosu Gdynia, Amerykanka Nykesha Sales. Tym samym zespół Lotosu Gdynia do meczu w Krakowie przystąpi w najsilniejszym zestawieniu.

Informacja prasowa/plkk.pl
Antychryst powrócił ;)
lołszyn in loco mołszyn ;) redehader ;) B&B :)
:lol: C'MoN PoKeMoN :lol: i ŻóŁwIk ;)
:mrgreen: Pimp My Pokemon :mrgreen:

Awatar użytkownika
Pamela
Kadet
Posty: 1107
Rejestracja: 28 sierpnia 2004, 21:20
Lokalizacja: z piekla rodem ;)
Kontaktowanie:

Postautor: Pamela » 05 marca 2007, 09:11

Ruth Riley: Było dużo emocji

Aktualna mistrzyni WNBA - Ruth Riley - zaprezentowała się w Krakowie z dobrej strony. Jednak nie może być w pełni usatysfakcjonowana, gdyż Lotos znów nie sprostał Wiśle Can-Pack. Zapraszamy do przeczytania krótkiej rozmowy z środkową wicemistrzyń Polski.

Rozegrałaś dwa mecze przeciwko Wiśle. Możesz być chyba zadowolona ze swojej postawy...

- To jest mój pierwszy mecz po przyjeździe do Polski. Jestem niezadowolona z wyniku. Potrzebuję czasu, żeby się zaaklimatyzować.

Mimo Twojej obecności Lotos znów przegrał z Wisłą. Co musicie poprawić w swojej grze, by wygrać w play-off z "Białą Gwiazdą"?

- Przede wszystkim musimy zagrać lepiej pod koszem i w obronie. Zbiórki będą kluczem do zwycięstwa.

Jak oceniasz poziom tego meczu?

- Mecze w WNBA są na różnym poziomie. Ten naprawdę stał na bardzo dobrym. Było dużo emocji.

A gdzie lepsza atmosfera w Krakowie czy w Gdyni? Pamiętaj - kibice Lotosu będą czytać ten wywiad.

- Oczywiście, że lepsza "u siebie"! (śmiech)

Rozmawiał: Robert Błaszczyk/plkk.pl
Antychryst powrócił ;)

lołszyn in loco mołszyn ;) redehader ;) B&B :)

:lol: C'MoN PoKeMoN :lol: i ŻóŁwIk ;)

:mrgreen: Pimp My Pokemon :mrgreen:

Awatar użytkownika
diablewcielone:P
Kadet
Posty: 1450
Rejestracja: 22 października 2005, 10:37
Lokalizacja: Miasto Krakuff
Kontaktowanie:

Postautor: diablewcielone:P » 05 marca 2007, 10:34

jeżeli zawsze będzie się tak "dobrze" prezentować to ja gratuluje Lotosowi transferu 8)

E. Powell!!!!

Postautor: E. Powell!!!! » 05 marca 2007, 13:02

diablewcielone:P pisze:jeżeli zawsze będzie się tak "dobrze" prezentować to ja gratuluje Lotosowi transferu 8)

poczekajcie a zobaczycie 8) 8) Riley to jest klasowa zawodniczka, po pierwszym meczu nie wymagajmy od niej cudów, dopiero się rozkręca

Awatar użytkownika
jimmy
Senior
Posty: 3498
Rejestracja: 07 marca 2005, 23:39
Lokalizacja: Kraków

Postautor: jimmy » 05 marca 2007, 13:07

E. Powell!!!! pisze:
diablewcielone:P pisze:jeżeli zawsze będzie się tak "dobrze" prezentować to ja gratuluje Lotosowi transferu 8)

poczekajcie a zobaczycie 8) 8) Riley to jest klasowa zawodniczka, po pierwszym meczu nie wymagajmy od niej cudów, dopiero się rozkręca


oby nie skończyła jak Powell...
Cellar Door
No chyba że tutaj są emeryci, renciści, bądź inne osoby, które mają nadmiar czasu wolnego i szperają od A do Z
Obrazek

Awatar użytkownika
betti
Senior
Posty: 3625
Rejestracja: 02 lutego 2005, 17:01
Lokalizacja: Świnoujście

Postautor: betti » 05 marca 2007, 13:11

E. Powell!!!! pisze:poczekajcie a zobaczycie 8) 8) Riley to jest klasowa zawodniczka, po pierwszym meczu nie wymagajmy od niej cudów, dopiero się rozkręca


Klasę to ona wczoraj pokazała :lol: :lol: :lol: .
Jeśli chodzi o centra z USA, to już bardziej drewnianego nie można było ściągnąć. Jak dla mnie żaden problem, może tak dalej grać. :D :D

Awatar użytkownika
ann
Administrator
Posty: 8379
Rejestracja: 07 maja 2005, 17:36
Lokalizacja: Tarnów

Postautor: ann » 06 marca 2007, 17:32

a tutaj bardzo ciekawy art pana redaktora Sielskiego

Jak gdyński Lotos ma pokonać krakowską Wisłę
Michał Sielski2007-03-06, ostatnia aktualizacja 2007-03-06 15:50
Po przegranym meczu z Wisłą Kraków kibice Lotosu Gdynia mogą martwić się o swoją drużynę, ale nie powinni popadać w przesadny pesymizm
Wisła już po raz drugi w tym sezonie pokonała Lotos i przed decydującymi meczami play-off z pewnością ma sporą przewagę psychiczną. Ale niedzielny mecz, który do samego końca był bardzo wyrównany, zwiastuje, że już niedługo może tę przewagę stracić. W piątek w Gdyni rozpoczyna się bowiem finałowy turniej Pucharu Polski i nic nie stoi na przeszkodzie, by Lotos pokonał rywalki i zdobył pierwsze w tym sezonie trofeum. Musi jednak zlikwidować mankamenty, które były aż nadto widoczne podczas ostatniego spotkania.

Co Lotos musi poprawić, by wygrać z Wisłą?

1. Grać równiej przez cały mecz.

W niedzielnym spotkaniu Lotos grał zrywami. Pierwszą i trzecią kwartę rozpoczynał od prowadzenia 8:0, ale przegrał mecz. Gdynianki muszą być cały czas skoncentrowane, bo Wisła to nie np. Nova Trading Toruń i każdy przestój będzie gdynianki drogo kosztował. Dlatego nie może być tak, że po kilku niecelnych rzutach zawodniczki Romana Skrzecza próbują na siłę jak najszybciej przełamać złą passę. Gubi ich to, że zamiast nieprzerwanie grać "swoje", chcą coś zmienić, a to zawsze obraca się przeciwko zespołowi. Najlepszą metodą na przerwanie strzeleckiej niemocy jest konsekwencja i wiara we własne umiejętności.

2. Walczyć o zbiórki, równie mocno jak o punkty.

Lotos ma trzy świetne podkoszowe zawodniczki: Ruth Riley, Ewelinę Kobryn i Magdalenę Leciejewską. Każda z nich potrafi dobrze ustawić się pod koszem i zebrać piłkę, zwłaszcza na bronionej tablicy. Muszą jednak zdawać sobie sprawę, że każda piłka w starciu z Wisłą jest na wagę złota. Jedna strata może się przecież równać sześciu punktom różnicy, bo zamiast trzech zdobytych, można trzy stracić. Przy tak wyrównanych zespołach to kolosalna wartość. W zastawianiu musi jednak brać udział cały zespół. Niektóre zawodniczki zachowują się tak, jakby po oddanym przez rywalkę rzucie kończyła się akcja. Efektem jest sporo zbiórek na koncie skrzydłowych, a nawet rozgrywających Wisły.

3. Częściej grać z kontry.

Lotos dobrze gra w obronie, ale co z tego, skoro nie przekłada się to ostatnio na szybki atak. Oczywiście nie da się zacząć kontrataku bez zbiórek, których w niedzielnym meczu najbardziej brakowało, ale gdynianki często grają zbyt asekuracyjnie, obawiając się straty. Muszą czasami zaryzykować, przecież po ataku pozycyjnym również można nie zdobyć punktów, a dobra kontra to zazwyczaj nie tylko szybki i łatwy kosz, ale też swego rodzaju policzek dla przeciwnika, który mozolnie budował akcję, a po trzech sekundach musi zaczynać jeszcze raz i ponownie gonić. Kontrami najłatwiej odebrać rywalkom ochotę do gry i je złamać. Wielkość ryzyka jest wprost proporcjonalna do wysokości ewentualnej wygranej. Wprawdzie w play-off nie liczy się to, jaką różnicą wygrywa się poszczególne mecze, ale łatwo wyobrazić sobie atmosferę w obozie rywalek po wysokiej porażce.

4. Zmienić konfigurację Amerykanek.

Betty Lennox dobrze grała przeciwko polskim średniakom, jeszcze lepiej przeciwko silnym Ros Casares Walencja i Gambrinusowi Brno w Eurolidze, ale w decydującym momencie polskiej ekstraklasy kompletnie zawiodła. Gdy tylko zaczęła trafiać, Lotos wyszedł na prowadzenie 55:49. Gdyby wtedy znowu się nie zacięła, wynik meczu z Wisłą mógłby być odwrotny. Lennox trafiła jednak tylko 2 z 11 rzutów z gry, co jak na zawodniczkę kreowaną na liderkę jest wynikiem koszmarnym. Na szczęście Lotos jest na takie wypadki przygotowany i w następnych spotkaniach na pewno szansę otrzyma inna Amerykanka, Nykesha Sales. Tym bardziej że gra na tej samej pozycji co Lennox.

5. Nauczyć się grać przeciwko strefie Wisły.

Gdy krakowianki porzucały indywidualną obronę na rzecz strefy, Lotos zupełnie sobie nie radził. Wprawdzie najlepszą odpowiedzią na taką defensywę są rzuty za trzy punkty, ale tylko wtedy, gdy trafi się kilka z rzędu. Strefa to swoista próba sił, bo z reguły po trafionych rzutach drużyna broniąca wraca do poprzedniego ustawienia. Wisła tego nie zrobiła, nawet wtedy, gdy za trzy trafiły Anne Breitreiner i Tatiana Troina. I okazało się, nie po raz pierwszy w tym sezonie, że jest to najlepszy sposób na powstrzymanie gdyńskiego zespołu. Wprawdzie Tan White i coraz częściej Paulina Pawlak potrafią rozbić strefę indywidualnymi akcjami, ale to wciąż za mało.

Jakie atuty już teraz przemawiają za odzyskaniem mistrzostwa Polski?

1. Lotos zatrzymał obwód Wisły.

Chciałoby się powiedzieć: co z tego, skoro i tak przegrał? Miało to jednak spore znaczenie, bo gdyby mistrzynie Polski trafiał za trzy punkty, mecz nie byłby wyrównany. To, że Wiśle udała się tylko jedna z dziesięciu prób rzutów za trzy punkty, jest przede wszystkim konsekwencją dobrej obrony. To z niej wynikała nieskuteczność niemal niewidocznej Anny De Forge i Jeleny Skerović, która jako jedyna z krakowianek zdołała trafić do kosza zza linii 6,25 m.

2. Tan White gra coraz lepiej.

Amerykanka była najskuteczniejszą i najlepszą zawodniczką niedzielnego meczu. Nie tylko seryjnie zdobywała punkty (9/10 za dwa punkty!), ale również podawała, blokowała, była dosłownie wszędzie. Na dziś wydaje się pewniakiem przy ustalaniu składu, bo jest ważnym i cennym ogniwem zespołu. Teraz wszystko zależy od formy Nykeshy Sales, ale znając jej poprzednie osiągnięcia, można być niemal pewnym, że szybko będzie w dobrej formie.

3. Na wszystko jest odpowiedź.

Lotos na każdej pozycji ma odpowiedź na atuty Wisły. Wcześniej nie było to takie oczywiste, ale teraz zespoły są tak wyrównane, że trudno znaleźć w nich słaby punkt. Część kibiców uważa, że w Lotosie może nim być rozgrywająca Paulina Pawlak, ale zawodniczka prowadząca grę reprezentacji Polski nie odstaje od rywalek. Wprawdzie nie potrafi tak dobrze rozgrywać, jak De Forge czy Skerović, ale one nie umieją tak bronić, jak Pawlak. Poza tym w ostatnim meczu przeciwko Wiśle Pawlak trafiła wszystkie pięć rzutów za dwa punkty, to dużo lepiej niż Skerović.

4. Lotos może grać jeszcze lepiej.


Początkowo wydawało się, że Lotos gra z Wisłą lepiej niż potrafi, ale szybko okazało się, że to nieprawda. Gdynianki udowodniły w niedzielę, że mają jeszcze spore rezerwy. Przecież jeszcze kilka tygodni temu nikt o zdrowych zmysłach nie wyobrażał sobie, że przez długie fragmenty meczu Wisła nie będzie potrafiła nawiązać walki z Lotosem. Teraz okazało się to realne i jeśli ciągle w sferze marzeń gdyńskich kibiców pozostaje odzyskanie mistrzostwa Polski, to już niedługo może się okazać, że nawet takie marzenia się spełniają
www.gazeta.pl
Jeśli ktoś w Krakowie zapyta się za 20 lat: kim była DeForge? Odpowiedź będzie tylko jedna: wielką zawodniczką!


https://www.youtube.com/watch?v=N7ABk7vDous


Wróć do „Aktualności Ekstraklasa”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 123 gości