Co słychać w Lotosie?

Wszystko na temat Tauron Basket Ligi Kobiet

Moderatorzy: ann, rzymi, paulo2907, przemoe, Kuba

Awatar użytkownika
Pamela
Kadet
Posty: 1107
Rejestracja: 28 sierpnia 2004, 21:20
Lokalizacja: z piekla rodem ;)
Kontaktowanie:

Postautor: Pamela » 25 marca 2007, 22:27

Wczoraj działacze Lotosu Gdynia rozwiązali kontrakt z Moniką Veselovski. Umowa została rozwiązana za porozumieniem stron.

Klub uznał, że po kontuzji serbska skrzydłowa nie odzyskała pełnej dyspozycji, zawodniczka chcąc występować w reprezentacji Serbii na Mistrzostwach Europy także uznała rozwiązanie umowy za wskazane. Do tej pory zawodniczka wystąpiła w 17 meczach ligowych (średnio 6,4 punkta) i 7 pucharowych (6,6 punkta).

Informacja prasowa
Antychryst powrócił ;)
lołszyn in loco mołszyn ;) redehader ;) B&B :)
:lol: C'MoN PoKeMoN :lol: i ŻóŁwIk ;)
:mrgreen: Pimp My Pokemon :mrgreen:

qBK
Młodzik
Posty: 865
Rejestracja: 13 kwietnia 2005, 12:07
Lokalizacja: Bg/Wro
Kontaktowanie:

Postautor: qBK » 26 marca 2007, 19:06

Veselovski przeszła do Crvenej Zvezdy Belgrad - kontrakt do końca sezonu.
(Eurobasket)

Awatar użytkownika
ann
Administrator
Posty: 8379
Rejestracja: 07 maja 2005, 17:36
Lokalizacja: Tarnów

Postautor: ann » 26 marca 2007, 21:53

qBK pisze:Veselovski przeszła do Crvenej Zvezdy Belgrad - kontrakt do końca sezonu.
(Eurobasket)


widocznie tam będzie dochodzić do pełni sprawności.
Cikosova też swego czasu miała poważną kontuzję, poźniej wymiatała w Koszycach zdaje się...
Jeśli ktoś w Krakowie zapyta się za 20 lat: kim była DeForge? Odpowiedź będzie tylko jedna: wielką zawodniczką!


https://www.youtube.com/watch?v=N7ABk7vDous

KIBIC
Junior
Posty: 2247
Rejestracja: 16 grudnia 2004, 23:11
Lokalizacja: Gdańsk

Postautor: KIBIC » 27 marca 2007, 01:16

ann pisze:Po co nam Irina Ryukhina?

Michał Sielski


Żeby siedziała na ławce i ładnie wyglądała :twisted:
chyba się przejade do redakcji i osobiście wytłumacze redaktorowi :evil: :twisted: :evil:
http://www.lechiarugby.pl !!

(\_/)
(O.o)
(> <)







This is Bunny.
Copy Bunny into your signature
to help him on his way to world Domination :lol:

Awatar użytkownika
hellraiser
Junior
Posty: 2479
Rejestracja: 17 listopada 2004, 12:04

Postautor: hellraiser » 27 marca 2007, 13:41

ann pisze:
qBK pisze:Veselovski przeszła do Crvenej Zvezdy Belgrad - kontrakt do końca sezonu.
(Eurobasket)


widocznie tam będzie dochodzić do pełni sprawności.
Cikosova też swego czasu miała poważną kontuzję, poźniej wymiatała w Koszycach zdaje się...

mogliście nam ją zakosić aby wymiataław Wiśle.
Ae wybacz takich wynalazków jak Cikasova to ja sobie w Lotosie nie życzę .

Co do Veselovski.Obiektywnie to jest dobra zawodniczka.Natomiast ja jej wybitnie nie lubię.Wkurza mnie jej chaotyczny sposób gry,wjazdy na oślep.Ja się cieszę że jej nie ma.
:wink: :wink:
Obrazek

Awatar użytkownika
ann
Administrator
Posty: 8379
Rejestracja: 07 maja 2005, 17:36
Lokalizacja: Tarnów

Postautor: ann » 27 marca 2007, 15:24

mogliście nam ją zakosić aby wymiataław Wiśle.
Ae wybacz takich wynalazków jak Cikasova to ja sobie w Lotosie nie życzę .


widzę Hell.. ze jesteś bardzo dobrze zorientowany co do występów tej zawodniczki :lol:
Cikosova wynalazek?... hmmm... w Lotsie byly większe od niej wynalazki, nawet w tym sezonie...
Jeśli ktoś w Krakowie zapyta się za 20 lat: kim była DeForge? Odpowiedź będzie tylko jedna: wielką zawodniczką!


https://www.youtube.com/watch?v=N7ABk7vDous

Awatar użytkownika
ann
Administrator
Posty: 8379
Rejestracja: 07 maja 2005, 17:36
Lokalizacja: Tarnów

Postautor: ann » 27 marca 2007, 21:42

Lotos Gdynia: Od obrony do ataku

Michał Sielski

Trener Lotosu Roman Skrzecz jak większość szkoleniowców upiera się, że najważniejszym elementem w grze jego drużyny ma być defensywa. Ale gdynianki są teraz przede wszystkim bardzo skuteczne w ataku
"Podstawą koszykówki jest defensywa" - wyznawców tej starej koszykarskiej maksymy jest w Polsce wielu. Hołduje jej między innymi selekcjoner reprezentacji Polski i były trener Lotosu Gdynia Krzysztof Koziorowicz, który namaścił Skrzecza na swojego następcę w Lotosie. Nic więc dziwnego, że Skrzecz jest kontynuatorem szkoły Koziorowicza. Za każdym razem powtarza, że nowa zawodniczka musi trochę potrenować z zespołem, by poznać jego zagrywki. Ale po chwili dodaje, że chodzi głównie o ustawienia w obronie. Bo defensywa ma być kluczem do sukcesu. Po meczach również lubi analizować grę zespołu w obronie, jakby całkowicie zapominając o ataku. Na treningach oczywiście przeważają elementy defensywne, dlatego czasami niektóre zawodniczki zostają po zajęciach, by jeszcze sobie porzucać. A Niemka Anne Breitreiner bombarduje kosz nawet w przerwach meczów!

Mogłoby się więc wydawać, że Lotos będzie dobrze bronił, ale kosztem gry w ataku. Nic bardziej mylnego. Gdynianki są skuteczne jak za dawnych, dobrych lat, gdy seryjnie zdobywały mistrzostwo Polski, a w Eurolidze walczyły o najwyższe laury. W tegorocznych play-off mistrzostw kraju są zdecydowanie najskuteczniejszym zespołem, trafiającym do kosza dużo częściej niż Wisła Kraków. Wprawdzie mistrzynie Polski miały o wiele cięższą przeprawę, bo musiały walczyć z Polfą Pabianice, ale z drugiej strony w tym sezonie zespół Polfy to już raczej tylko nazwiska, a nie drużyna. W trzech meczach gdynianki świetnie trafiały za 2 punkty (27 celnych na 45 rzutów, co daje 59 procent skuteczności), bardzo dobrze za 3 (9/18, 48 procent) i rewelacyjnie z rzutów wolnych (13/15, 86 procent). W żadnej z zespołowych statystyk rzutowych nie mają sobie równych. Liderem klasyfikacji strzelców po pierwszej rundzie play-off jest Amerykanka Betty Lennox. Zawodniczka z USA już wcześniej była typowana na gwiazdę, ale rozkręciła się na dobre dopiero po zatrudnieniu Nykeshy Sales. Po raz pierwszy w historii polskiej ligi w jednym klubie jednocześnie są cztery Amerykanki. Grać mogą trzy, a Lennox nienawidzi siedzieć na ławce rezerwowych, więc efekt tej rywalizacji przechodzi najśmielsze oczekiwania. Lennox zdobywa średnio 23 punkty, trafia niemal z każdej pozycji i jest prawdziwą liderką zespołu. Tan White również nie zamierza się poddać. Ona z kolei jest najlepiej podającą zawodniczką play-off (średnio 7 asyst na mecz), wyprzedza tylko Paulinę Pawlak (średnio 5,3 asysty na mecz). W klasyfikacji asyst Lotos również jest najlepszy (22 w trzech meczach), co wcześniej wydawało się wręcz niemożliwe. Gra ataku jest bez wątpienia imponująca, ale z czego wynika? Paradoksalnie, w największym stopniu z obrony. I nie chodzi nawet o to, że Lotos przechwytuje piłkę i zdobywa sporo punktów z kontrataku. W tym elemencie w gdyńskim zespole leżą jeszcze spore rezerwy. Wicemistrzynie Polski stały się bowiem zespołem, przeciwko któremu nikt nie chce grać. I to nie tylko dlatego, że jest spore prawdopodobieństwo porażki. Gdyńska drużyna po prostu nie ma słabych zawodniczek, a jeśli ma, to trener Skrzecz nie wpuści ich na parkiet, choćby się niebo waliło. Zawodniczki, które odstają od tych, które walczą o miejsce w wyjściowej piątce, tylko czasami w końcówkach już wygranych spotkań pojawiają się na boisku. Skrzecz nie dopuszcza do sytuacji, w których Lotos mógłby w kilka minut stracić to, co przez poprzednie kilkanaście zdobywał. Jeśli ktoś ma słabszy dzień, schodzi i szybko na parkiet nie wraca. Zastępuje go jednak koszykarka, która nie wchodzi na parkiet po to, by koleżanka z pierwszej piątki mogła odpocząć i wrócić do walki. Rezerwowa wchodzi i gra nie gorzej, a często nawet lepiej.

Skrzecz pozbył się Moniki Veselovski, bo nie była mu do niczego potrzebna. Podobnie uczyniłby z Iriną Ryukhiną, ale rosyjska rozgrywająca musi być europejską alternatywą na wypadek, gdyby Paulinie Pawlak przytrafiła się kontuzja. Bo jeśli Polka będzie nadal w tak dobrej formie, to Ryukhina może już nie zagrać nawet do końca sezonu.

Lotos jest skuteczny także dlatego, że zawodniczki wreszcie nie starają się robić więcej niż potrafią. Środkowe Ewelina Kobryn i Magdalena Leciejewska nie rzucają z dystansu, chyba że incydentalnie. Niskie zawodniczki obwodowe wchodzą pod kosz tylko wtedy, gdy jest na to okazja, a nie biją głową w mur. Już nawet przeciwko strefie Lotos radzi sobie dużo lepiej. Duża w tym zasługa Pawlak, która świetnie organizuje grę zespołu. Polka nie tylko gra coraz lepiej, ale również coraz bardziej efektownie, o co wcześniej niewielu ją podejrzewało. Do tej pory dynamiczna potrafiła być przede wszystkim w obronie, teraz bez większych problemów w pojedynkę rozrywa defensywę rywalek. Jeśli nadal będzie grała bez kompleksów, a pozostałe zawodniczki nie spuszczą z tonu, tegoroczny finał mistrzostw Polski z Wisłą Kraków może być nie tylko ciekawszy od starć z poprzedniego sezonu, ale przede wszystkim dużo szczęśliwszy dla gdyńskich kibiców. Także dlatego, że Pawlak w każdej chwili może zejść, a jako rozgrywająca zagra Lennox lub White.


Ostatnia szansa Lotosu

neo

Gdyńskie koszykarki muszą odzyskać mistrzostwo Polski. W tym sezonie klub balansuje na cienkiej linie. Może nie jest ona nad przepaścią, ale na pewno nasz klub gra nie tylko o kolejne mistrzostwo dla Gdyni. Przede wszystkim o sponsora. Lotos już w poprzednim sezonie popełnił błąd, żywiąc przekonanie, że koszykarki zdobędą mistrzostwo przy podobnych nakładach finansowych, jakby wierząc w siłę rozpędu. Ale mimo nazwy i tradycji w Gdyni nie udało się zatrzymać najlepszych koszykarek. Efekt wszyscy pamiętamy, tyleż przed sezonem niespodziewane, co po jego zakończeniu zasłużone, mistrzostwo dla Wisły.

Teraz sytuacja jest już inna. Lotos ma mocny skład, jeden z najmocniejszych w historii klubu, i po prostu musi zdobyć złoto. Także dlatego że zainteresowanie żeńską koszykówką nawet w modelowej do niedawna Gdyni staje się już raczej "gazetowe" albo "telewizyjne". Na najważniejsze mecze przychodzi sporo osób, ale na zwykłych ligowych spotkaniach ma się wrażenie, że wszystkich zna się z widzenia. Ci sami, wierni kibice, ale często 300, góra 400 osób. To smutne, bo przecież dla nich grają koszykarki. A może być jeszcze gorzej, bo jeśli Lotos po raz kolejny ulegnie Wiśle, w przyszłym sezonie dno klubowej kasy może być jeszcze bardziej widoczne. A gra o inne cele niż mistrzostwo byłaby dla takiego klubu jak Lotos początkiem końca.

To czarnowidztwo wcale nie musi się jednak sprawdzić. Wystarczy "tylko" zdobyć mistrzostwo.


www.gazeta.pl
Jeśli ktoś w Krakowie zapyta się za 20 lat: kim była DeForge? Odpowiedź będzie tylko jedna: wielką zawodniczką!


https://www.youtube.com/watch?v=N7ABk7vDous

Awatar użytkownika
jimmy
Senior
Posty: 3498
Rejestracja: 07 marca 2005, 23:39
Lokalizacja: Kraków

Postautor: jimmy » 27 marca 2007, 21:55

Michał Sielski lubuje się w kelnerskich tekstach.. ale, żeby tyle o obronie a nic o Hucińskim?? :shock:
Cellar Door
No chyba że tutaj są emeryci, renciści, bądź inne osoby, które mają nadmiar czasu wolnego i szperają od A do Z
Obrazek

Waldi
Kadet
Posty: 1488
Rejestracja: 07 czerwca 2004, 14:42

Postautor: Waldi » 27 marca 2007, 22:35

...bardzo dobrze za 3 (9/18, 48 procent)...


Oprócz innych kwiatków, to poraziła mnie znajomość wyższej matematyki :shock: :lol:

Awatar użytkownika
simon
Oldboy
Posty: 5437
Rejestracja: 07 czerwca 2004, 07:05
Kontaktowanie:

Postautor: simon » 27 marca 2007, 23:16

stary... a ty myślałeś że to tak po prostu... jak w ZUSie, połowa nie musi wcale oznaczać 50% :lol:

KIBIC
Junior
Posty: 2247
Rejestracja: 16 grudnia 2004, 23:11
Lokalizacja: Gdańsk

Postautor: KIBIC » 28 marca 2007, 12:34

Waldi pisze:
...bardzo dobrze za 3 (9/18, 48 procent)...


Oprócz innych kwiatków, to poraziła mnie znajomość wyższej matematyki :shock: :lol:


Robi z siebie durnia i mu jeszcze za to płacą
gdyby mi płacili za to byłbym milionerem :D :lol: :lol: :lol: :lol:
Tylko , że ja udaje ,że pewnych rzeczy nie rozumiem a on chyba nie :?
http://www.lechiarugby.pl !!

(\_/)
(O.o)
(> <)







This is Bunny.
Copy Bunny into your signature
to help him on his way to world Domination :lol:

Awatar użytkownika
garnett
Junior
Posty: 2553
Rejestracja: 27 grudnia 2006, 22:44
Lokalizacja: Kraków

Postautor: garnett » 28 marca 2007, 14:00

Po przeczytaniu dwóch wybitnie analitycznych tekstów w wykonaniu redaktora Sielskiego zaczynam wątpić w obronę mistrzostwa.... :(
Zespół gdyński nie ma słabych punktów i jest we wszystkim naj....że też nie przyznają dzikiej karty na zbliżający się Final Four,bo miał by Lotos szanse na mistrzostwo Euroligi..... :D
Szkoda tylko że dane statystyczne które cytuje dotyczą meczów z zespołem który chciał jak najszybciej zakończyć rywalizację i to wcale nie wygrywając serii..... :wink: szczególnie dotyczy to dwóch liderek zespołu z Jeleniej Góry :?

Awatar użytkownika
hellraiser
Junior
Posty: 2479
Rejestracja: 17 listopada 2004, 12:04

Postautor: hellraiser » 30 marca 2007, 14:47

ann pisze:Lotos Gdynia: Od obrony do ataku

Michał Sielski

Trener Lotosu Roman Skrzecz jak większość szkoleniowców upiera się, że najważniejszym elementem w grze jego drużyny ma być defensywa. Ale gdynianki są teraz przede wszystkim bardzo skuteczne w ataku
"Podstawą koszykówki jest defensywa" - wyznawców tej starej koszykarskiej maksymy jest w Polsce wielu. Hołduje jej między innymi selekcjoner reprezentacji Polski i były trener Lotosu Gdynia Krzysztof Koziorowicz, który namaścił Skrzecza na swojego następcę w Lotosie. Nic więc dziwnego, że Skrzecz jest kontynuatorem szkoły Koziorowicza. Za każdym razem powtarza, że nowa zawodniczka musi trochę potrenować z zespołem, by poznać jego zagrywki. Ale po chwili dodaje, że chodzi głównie o ustawienia w obronie. Bo defensywa ma być kluczem do sukcesu. Po meczach również lubi analizować grę zespołu w obronie, jakby całkowicie zapominając o ataku. Na treningach oczywiście przeważają elementy defensywne, dlatego czasami niektóre zawodniczki zostają po zajęciach, by jeszcze sobie porzucać. A Niemka Anne Breitreiner bombarduje kosz nawet w przerwach meczów!

Mogłoby się więc wydawać, że Lotos będzie dobrze bronił, ale kosztem gry w ataku. Nic bardziej mylnego. Gdynianki są skuteczne jak za dawnych, dobrych lat, gdy seryjnie zdobywały mistrzostwo Polski, a w Eurolidze walczyły o najwyższe laury. W tegorocznych play-off mistrzostw kraju są zdecydowanie najskuteczniejszym zespołem, trafiającym do kosza dużo częściej niż Wisła Kraków. Wprawdzie mistrzynie Polski miały o wiele cięższą przeprawę, bo musiały walczyć z Polfą Pabianice, ale z drugiej strony w tym sezonie zespół Polfy to już raczej tylko nazwiska, a nie drużyna. W trzech meczach gdynianki świetnie trafiały za 2 punkty (27 celnych na 45 rzutów, co daje 59 procent skuteczności), bardzo dobrze za 3 (9/18, 48 procent) i rewelacyjnie z rzutów wolnych (13/15, 86 procent). W żadnej z zespołowych statystyk rzutowych nie mają sobie równych. Liderem klasyfikacji strzelców po pierwszej rundzie play-off jest Amerykanka Betty Lennox. Zawodniczka z USA już wcześniej była typowana na gwiazdę, ale rozkręciła się na dobre dopiero po zatrudnieniu Nykeshy Sales. Po raz pierwszy w historii polskiej ligi w jednym klubie jednocześnie są cztery Amerykanki. Grać mogą trzy, a Lennox nienawidzi siedzieć na ławce rezerwowych, więc efekt tej rywalizacji przechodzi najśmielsze oczekiwania. Lennox zdobywa średnio 23 punkty, trafia niemal z każdej pozycji i jest prawdziwą liderką zespołu. Tan White również nie zamierza się poddać. Ona z kolei jest najlepiej podającą zawodniczką play-off (średnio 7 asyst na mecz), wyprzedza tylko Paulinę Pawlak (średnio 5,3 asysty na mecz). W klasyfikacji asyst Lotos również jest najlepszy (22 w trzech meczach), co wcześniej wydawało się wręcz niemożliwe. Gra ataku jest bez wątpienia imponująca, ale z czego wynika? Paradoksalnie, w największym stopniu z obrony. I nie chodzi nawet o to, że Lotos przechwytuje piłkę i zdobywa sporo punktów z kontrataku. W tym elemencie w gdyńskim zespole leżą jeszcze spore rezerwy. Wicemistrzynie Polski stały się bowiem zespołem, przeciwko któremu nikt nie chce grać. I to nie tylko dlatego, że jest spore prawdopodobieństwo porażki. Gdyńska drużyna po prostu nie ma słabych zawodniczek, a jeśli ma, to trener Skrzecz nie wpuści ich na parkiet, choćby się niebo waliło. Zawodniczki, które odstają od tych, które walczą o miejsce w wyjściowej piątce, tylko czasami w końcówkach już wygranych spotkań pojawiają się na boisku. Skrzecz nie dopuszcza do sytuacji, w których Lotos mógłby w kilka minut stracić to, co przez poprzednie kilkanaście zdobywał. Jeśli ktoś ma słabszy dzień, schodzi i szybko na parkiet nie wraca. Zastępuje go jednak koszykarka, która nie wchodzi na parkiet po to, by koleżanka z pierwszej piątki mogła odpocząć i wrócić do walki. Rezerwowa wchodzi i gra nie gorzej, a często nawet lepiej.

Skrzecz pozbył się Moniki Veselovski, bo nie była mu do niczego potrzebna. Podobnie uczyniłby z Iriną Ryukhiną, ale rosyjska rozgrywająca musi być europejską alternatywą na wypadek, gdyby Paulinie Pawlak przytrafiła się kontuzja. Bo jeśli Polka będzie nadal w tak dobrej formie, to Ryukhina może już nie zagrać nawet do końca sezonu.

Lotos jest skuteczny także dlatego, że zawodniczki wreszcie nie starają się robić więcej niż potrafią. Środkowe Ewelina Kobryn i Magdalena Leciejewska nie rzucają z dystansu, chyba że incydentalnie. Niskie zawodniczki obwodowe wchodzą pod kosz tylko wtedy, gdy jest na to okazja, a nie biją głową w mur. Już nawet przeciwko strefie Lotos radzi sobie dużo lepiej. Duża w tym zasługa Pawlak, która świetnie organizuje grę zespołu. Polka nie tylko gra coraz lepiej, ale również coraz bardziej efektownie, o co wcześniej niewielu ją podejrzewało. Do tej pory dynamiczna potrafiła być przede wszystkim w obronie, teraz bez większych problemów w pojedynkę rozrywa defensywę rywalek. Jeśli nadal będzie grała bez kompleksów, a pozostałe zawodniczki nie spuszczą z tonu, tegoroczny finał mistrzostw Polski z Wisłą Kraków może być nie tylko ciekawszy od starć z poprzedniego sezonu, ale przede wszystkim dużo szczęśliwszy dla gdyńskich kibiców. Także dlatego, że Pawlak w każdej chwili może zejść, a jako rozgrywająca zagra Lennox lub White.


Ostatnia szansa Lotosu

neo

Gdyńskie koszykarki muszą odzyskać mistrzostwo Polski. W tym sezonie klub balansuje na cienkiej linie. Może nie jest ona nad przepaścią, ale na pewno nasz klub gra nie tylko o kolejne mistrzostwo dla Gdyni. Przede wszystkim o sponsora. Lotos już w poprzednim sezonie popełnił błąd, żywiąc przekonanie, że koszykarki zdobędą mistrzostwo przy podobnych nakładach finansowych, jakby wierząc w siłę rozpędu. Ale mimo nazwy i tradycji w Gdyni nie udało się zatrzymać najlepszych koszykarek. Efekt wszyscy pamiętamy, tyleż przed sezonem niespodziewane, co po jego zakończeniu zasłużone, mistrzostwo dla Wisły.

Teraz sytuacja jest już inna. Lotos ma mocny skład, jeden z najmocniejszych w historii klubu, i po prostu musi zdobyć złoto. Także dlatego że zainteresowanie żeńską koszykówką nawet w modelowej do niedawna Gdyni staje się już raczej "gazetowe" albo "telewizyjne". Na najważniejsze mecze przychodzi sporo osób, ale na zwykłych ligowych spotkaniach ma się wrażenie, że wszystkich zna się z widzenia. Ci sami, wierni kibice, ale często 300, góra 400 osób. To smutne, bo przecież dla nich grają koszykarki. A może być jeszcze gorzej, bo jeśli Lotos po raz kolejny ulegnie Wiśle, w przyszłym sezonie dno klubowej kasy może być jeszcze bardziej widoczne. A gra o inne cele niż mistrzostwo byłaby dla takiego klubu jak Lotos początkiem końca.

To czarnowidztwo wcale nie musi się jednak sprawdzić. Wystarczy "tylko" zdobyć mistrzostwo.


www.gazeta.pl

ja chciałbym dopiąć jeszcze zakończenie...."Jak przegramy to i tak będziemy moralnymi zwycięzcami bo ,myśląc o dobru polskiej koszykówki, stawiamy na polskich trenerów ...No to tak na zakończenie tego romantycznego tekstu ku pokrzepieniu trójmiejskich serc...."
Obrazek

Awatar użytkownika
garnett
Junior
Posty: 2553
Rejestracja: 27 grudnia 2006, 22:44
Lokalizacja: Kraków

Postautor: garnett » 30 marca 2007, 15:51

Jedna "twórczość" goni drugą.... :wink:

Koszykarki Lotosu Gdynia zaczynają walkę o finał


Gdyński zespół w sobotę i niedzielę zagra dwa mecze z CCC Polkowice. Zwycięzca trzech spotkań zagra o złoto
Lotos bez najmniejszych problemów wygrał trzy spotkania w ćwierćfinale mistrzostw Polski z AZS Jelenia Góra. CCC także 3:0 pokonało ŁKS Łódź. Zespół z Polkowic, prowadzony przez charyzmatycznego szkoleniowca Andrzeja Nowakowskiego, mierzy w tym sezonie wysoko. Na początku wydawało się, że CCC będzie wyróżniać się tylko niecodziennymi strojami. Koszykarki grają bowiem w długich koszulkach, których krój do złudzenia przypomina minispódniczki. Szybko okazało się jednak, że doświadczony zespół, wzmocniony dobrymi zawodniczkami zza granicy może zajść wysoko. W sezonie zasadniczym CCC potrafił nawet, jako jedyny, pokonać Wisłę Kraków.

Gwiazdą drużyny jest bezsprzecznie Monique Coker. Grająca pod koszem Amerykanka uważana jest za jedną z najlepszych zawodniczek całej ligi. Ma świetną średnią 21,3 punktów na mecz, potrafi także świetnie ustawiać się pod koszem i zbierać piłki po niecelnych rzutach, nawet swoich (9,8 zbiórki na mecz). Od niedawna pomaga jej kolejna Amerykanka, środkowa Nartausha Mills, a jest jeszcze ich rodaczka Francis Carvajal. W wielu meczach stanowią one pod koszem zaporę nie do przejścia dla rywalek. Warto także zwrócić uwagę na czeską rozgrywającą Veronikę Bortelovą i skuteczne Polki Ilonę Jasnowską, Annę Szyćko i Justynę Jeziorską.

Ale Lotos w tym sezonie dwukrotnie pokonał CCC i nie zamierza przegrać. Trener Roman Skrzecz jak zwykle woli jednak dmuchać na zimne i do ostatniej chwili nie chce ujawnić, która z czterech amerykańskich koszykarek Lotosu nie zagra w pierwszym, sobotnim meczu. Oczywistością jest jednak to, że wobec siły przeciwnika pod koszem na parkiecie na pewno pojawi się środkowa Ruth Riley. Mecz z trybun lub ławki rezerwowych, ale w "cywilnym" stroju obejrzy więc ktoś z trójki Tan White, Nykesha Sales i Betty Lennox. Ta ostatnia, będąca ostatnio w świetnej formie, wydaje się jednak pewniakiem do gry. - Najważniejsze, że wszystkie dziewczyny są zdrowe i gotowe do walki - cieszy się trener Skrzecz.

Michał Sielski


Gazeta.pl


Wróć do „Aktualności Ekstraklasa”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 106 gości