Widzę, że tutaj trwa jakaś dziwna polemika. Forumowiczów z Torunia zabolało coś, co jest de facto oczywiste. Walich (vel Jarkowska) zabłysnęła w lidze w relatywnie późnym jak na koszykarkę wieku - i to w zespole z roku na rok coraz słabszym, czyli AZS-ie Poznań. Potem również należała do liderek Tęczy Leszno, a w Polkowicach podczas dwóch sezonów gry furory nie zrobiła, dając jedynie solidne zmiany. Gra w CCC to już były dla niej klasyczne za wysokie progi. Nie ma się zresztą czemu dziwić, bo rzadko zdarza się, aby 30-letnia koszykarka grająca dotąd jedynie w drużynach bardziej walczących o utrzymanie niż medale w rozgrywkach ligowych, nagle staje się jedną z najlepszych zawodniczek drużyny z szerokiej europejskiej czołówki. Pobyt w Hiszpanii był dla niej powrotem do poprzedniej sytuacji, czyli fajne statystyki, ale w drużynie, która spadła z ekstraklasy. Zatem gra w czwartej drużynie w tabeli polskiej ligi i pozycja jednej z liderek niejako wpisują się w jej dotychczasową karierę, może i nawet są jakimś krokiem naprzód, bo przecież dotąd to raczej była wiodącą koszykarką w ekipach plasujących się niżej. Tylko, że jak sami torunianie podkreślają - też dla uwypuklenia wygranej z Wisłą - między pierwszą dwójką a resztą pod wieloma względami jest ogromna odległość. A skoro jest według nich taka różnica, to czy faktycznie 34-letnia koszykarka, której warunki fizyczne jak na pozycję nr 4 (a gra na niej w zasadzie całą karierę) pozostawiają niemało do życzenia, może być przydatna (w takim rozumieniu, jak ujął to Greebo) grając w Eurolidze w szeregach jednego z zespołów z miejsc 1-2?
Podobnym przykładem jest zresztą Mieloszyńska. Po powrocie z USA wyspecjalizowała się w odgrywaniu czołowych ról w drużynach sięgających po 4 miejsce w lidze. Najpierw Tęcza, potem przez 2 lata CCC, a następnie Lotos (gdzie notabene drugą połowę sezonu straciła z powodu kontuzji). Po osiągach za granicą zbliżonych do Walich (chociaż tylko w Hiszpanii, bo w euroligowym Tarbes rzekomo uwziął się na nią trener...), trafiła do Wisły. No i rozumiem - jakoś można tłumaczyć jej postawę kontuzją odniesioną tydzień przed startem sezonu, ale wróciła przecież w listopadzie i miała masę czasu na udowodnienie swojej wartości. Jednak zawsze było jakieś "ale". Nie pasowała do tej drużyny mentalnie, może oczekiwała, że będzie wychodzić w pierwszej piątce, a okazało się, że są zwyczajnie lepsze od niej zawodniczki (nawet uwzględniając, że De Mondt była cieniem samej siebie z popzredniego sezonu). Bardziej przydatna była już Krężel. Gra Artego nie opiera się na niej tak jak wcześniej w Tęczy czy CCC, ale bez wątpienia dużo bardziej się tam odnajduje.
Ten mój przydługi wywód ma na celu próbę uświadomienia, że Wiśle nie jest potrzebna każda wyróżniająca się w lidze zawodniczka, która ma już - mówiąc nieco nieładnie - swoje lata, a wcześniej nie dotknęła koszykówki klubowej na poważniejszym poziomie albo taka próba okazała się mniejszym czy większym niewypałem. Aga Szott jest tutaj wyjątkiem. Miała wszelkie możliwości i potencjał ku temu, żeby z powodzeniem grać w Eurolidze, ale 10 lat temu trafiła w Gdyni na niesamowitą konkurencję, dokuczały jej też kontuzje. Poza tym wydaje się, że w 2008 roku zrobiła błąd, wyjeżdżając do ligi słabszej od polskiej. Nie mówię, że gdyby wtedy przyjęła ofertę Wisły (a taka była), to jej kariera potoczyłaby się lepiej, ale na pewno miała większe perpektywy od bohaterki ostatnich dni na forum. Kończąc - nie wiem co zrobią na Reymonta po sezonie, bo kontrakt może być podpisany z każdą zawodniczką, ale jeśli skład Wisły w przyszłym sezonie pozostanie na zbliżonym poziomie i nadal będzie Euroliga, to transfer Walich uznałbym za dość nieracjonalny - nawet jeśli miałaby odgrywać w drużynie rolę zbliżoną do pełnionej obecnie przez Jujkę.
Koszykarz (Toruń) pisze:PS 1. Ten wasz GM -to po prostu zwykły burak i dziad...no sorry. Wczesniej też WYDZIWIAŁ że został pobity w Polkowicach - no sorry.....
PS 2 - Greebo Twoją ,, pyszałkowatość '' mnie mocno irytuje - uwazasz się za ALFE i OMEGE tego forum i ogólnie basketu czy jak ? Jesteś mocno przemądrzały.....rzekłbym - glupio-madry......

No tak - ludzie mieszkający w Krakowie to w ogóle same pyszałki i gbury, na co zapewne wpływa zanieczyszczenie powietrza, które powodując zmiany w mózgu, kształtuje negatywne ludzkie postawy, w szczególności egoizm i zadufanie w sobie.

Za to mieszkańcy Torunia są wysoce empatyczni i uduchowieni, dzięki wszelkiej dobroci płynącej z fal radiowych i wodom geotermalnym.

matrix pisze:PS. Wiśle proponuję zmienić ligę na czeską lub WNBA (tam inny poziom sportowy, a i pokora po występach zapewne też inna by była) skoro w naszej grają "takie drużyny".
Rozumiem, że według Ciebie liga czeska jest obecnie dużo silniejsza od polskiej, zbliżona poziomem do WNBA?? Na to wskazywałby ton Twojej wypowiedzi i użyte w zdaniu słowo "lub"...

matrix pisze:PS. Dziewczyny ustawiajcie się w kolejce do Wisły, oprócz wielu walorów (medale, kasa, wojaże nie tam do Torunia tylko np. Madrytu) immunitet nietykalności na tym forum zapewniony
A Energa to nie wojażowała np. do Saragossy? Zresztą wcale niewykluczone, że w przyszłym sezonie drużyna, której kibicujesz, zagra w jakimś atrakcyjnym turystycznie mieście - i to nie sparing. Wystarczy zgłosić drużynę do EuroCup. Wiem, że to jest zależne od stabilnej sytuacji finansowej, a z tą w Toruniu bywało w ostatnich latach różnie, ale... do odważnych świat należy.

Nie ma więc co w ten sposób czynić złośliwości, rozumując w stylu "bogaty zawsze sobie może pozwolić na więcej, a my tak jak dotąd będziemy biedni, smutni i pokrzywdzeni przez los".