Postautor: Wojteg » 09 października 2005, 20:18
Wysoka porażka koszykarek AZS Poznań
AZS Poznań - Polfa Pabianice 42:74. Już pierwszy mecz sezonu pokazał, kto będzie walczył o medale, a kto co najwyżej o środek tabeli.
Inauguracja rozgrywek ekstraklasy koszykarek niemal w każdym szczególe wyglądała nie tak, jak powinna. Mecz akademiczek z czołową polską drużyną - Polfą Pabianice wywołał znikome zainteresowanie i w olbrzymiej Arenie zjawiło się... niewielu ponad stu kibiców. A ci, którzy się już pojawili, pewnie tego żałowali. Gra poznańskiej drużyny wołała bowiem o pomstę do nieba.
Właściwie tylko pierwsza akcja wyglądała tak, jak powinna. Poznanianki jako pierwsze atakowały i z imponującą skutecznością w okresie przygotowawczym Monika Sibora trafiła za 3 pkt. - Myślałem, że ten rzut będzie bardzo ważny i nawet powiedziałem masażyście, że będzie dobrze - mówił trener Grzegorz Szajek. Szkoleniowiec akademiczek mylił się jednak - poznaniankom udała się jeszcze tylko jedna akcja, po której punkty zdobyła Monika Ciecierska i AZS wygrywał 5:4. A później? Później punkty zdobywała tylko Polfa. Trener gości, poznaniak Tomasz Herkt, mógł eksperymentować w swojej drużynie - co chwila dokonywał zmian, a każda z zawodniczek wnosiła do gry coś nowego. Olga Pantelejewa znów zdobywała seriami punkty, Beata Krupska-Tyszkiewicz świetnie podawała, Agnieszka Pałka rozdawała bloki na lewo i prawo, Brazylijka Karla da Costa rozdawała "czapy" też na lewo i prawo... - Mam taki skład, że każda koszykarka wprowadzona na parkiet nie osłabia drużyny, a wręcz przeciwnie - mówił Herkt. Pabianiczanki zdobyły 18 (sic!) pkt z rzędu i już właściwie w pierwszej kwarcie przesądziły o losach meczu. - Przestraszyłyśmy się zespołu, który będzie walczyć o mistrzostwo Polski - mówiła Monika Sibora. Niemoc akademiczek widać było szczególnie w ataku. Nie tyle nie trafiły, co nawet nie mogły wywalczyć sobie dobrej pozycji do oddania rzutu! Obie podstawowe środkowe - Reda Aleliunaite-Jankowska i Natalia Mrozińska - zdobyły razem 5 pkt, trafiając przy tym dwa z siedemnastu rzutów za 2 pkt! Niewiele lepsza pod względem skuteczności była Joanna Jarkowska, ale jej nie można odmówić waleczności. Podobnie jak najniższej na boisku Dominice Górczak, której raz udało się wygrać walkę o piłkę pod tablicą z rywalkami wyższymi od niej o blisko 30 cm i - na dodatek - zdobyć punkty.
To, co bolało najbardziej w grze poznańskiej drużyny, to proste błędy w ataku. Natalia Waligórska mogła się przekonać, ile brakuje jej do Krupskiej-Tyszkiewicz, poprzedniej poznańskiej rozgrywającej. Ale wyrzuty piłki w aut zdarzały się też Siborze, a już najbardziej zawiodła najbardziej doświadczona w poznańskiej ekipie Monika Ciecierska. - Liczyłem się z tym, że mecz będzie trudny, ale myślałem, że uda się nawiązać walkę. Przegrać można, ale w innym stylu - narzekał trener Szajek, nawiązując do 33 strat swojej drużyny. O dziwo, trener Herkt również nie był do końca usatysfakcjonowany grą swojego zespołu. - Za dużo błędów w ataku, ale one wynikały z tego, że wciąż uczymy się pewnych elementów. A mecz wygraliśmy dobrą obroną, bo przy 42 straconych punktach na tym poziomie raczej przegrać nie można - mówił.
Już w środę poznanianki rozegrają kolejny mecz - w Chełmie z Meblotapem.
AZS Poznań - Polfa Pabianice 42:74
Kwarty: 7:24, 13:17, 7:14, 15:19.
AZS: Sibora 12 (2x3), Ciecierska 5, Mrozińska 4 (9 zbiórek), Waligórska 2, Aleliunaite-Jankowska 1 (12 zbiórek) oraz Jarkowska 11 (8 zbiórek), Pamuła 3, Górczak 2, Malendowicz 2, Idczak 0.
Polfa: Pantelejewa 20, Lamparska 11 (1x3), Krystofova 7, Krupska-Tyszkiewicz 6 (6 asyst), Pałka 2 (11 zbiórek, 6 bloków) oraz Ruzić 12, da Costa 11 (3x3), Toma 5, Wlaźlak 0, Kudłak 0.
grand (Gazeta Wyborcza)