Nie spodziewałem się, że wiślaczki wygrają tak gładko. Straszono trochę przed meczem Amerykankami i Doron. Ta ostatnia nie zagrała (pewnie jakiś uraz), ale jej występ pewnie niewiele by zmienił. Faktycznie masakra, żeby dwie babki rzuciły 80% punktów całej drużyny. Kilka zagrań miały dość fajnych, ale to nie streetball.

Więcej spodziewałem się po Besiktasie, ale musiałyby zagrać naprawdę bardzo dobry mecz, żeby dzisiaj powalczyć o wygraną. Na plus w Wiśle: wrzutki Skery pod kosz do Kobryn, kilka innych dwójkowych i trójkowych akcji, no i oczywiście najlepszy jak dotąd mecz Boby.

Widać było jej zaangażowanie i większą pewność siebie. Poza tym każda zawodniczka dołożyła swoją cegiełkę w tak łatwym zwycięstwie. W końcu też wpadło drużynie pięć "trójek" - w poprzednich sezonach to był taki przeciętny wynik, teraz sporo. Minusem jest zbyt późne wpuszczenie rezerwowych (przynajmniej Dorota mogła spokojnie wejść w drugiej kwarcie) i znowu bardzo słabo wykonywane rzuty wolne. Przydałby się jakiś trening w tym elemencie... Zgadzam się z jedną z poprzednich wypowiedzi, że Canty gra w tym sezonie poniżej oczekiwań. To chyba efekt zniżki formy, ale też jej gra jest łatwa do rozszyfrowania.
Oczywiście bardzo miły gest z kwiatami dla ADF. Jej obecność była zasoczeniem, ale jakże miłym.
PS. A to niespodzianka! Halcon wygrywa z Bourges. Po trzech kwartach wydawalo się, że kontrolują wynik, miały chyba 9 pkt przewagi. Francuzki musiały się gdzieś potknąć. Szkoda, że nie u nas. Tak czy inaczej Halcon jest silniejszy niż początkowo się zdawało i mecz za tydzień nabiera dużego znaczenia - trzeba wygrać, najlepiej w wyraźnych rozmiarach, bo w ostatniej kolejce jest rewanż w Hiszpanii.