Postautor: ann » 27 października 2008, 17:45
Sibora: To jest kretyństwo!
Po trudach meczu z Lotosem PKO BP Gdynia (75:84) koszykarki INEI AZS-u Poznań czeka kolejne trudne wyzwanie. 2 listopada zagrają w Krakowie z Wisłą Can-Pack. Liderka poznanianek, Monika Sibora narzeka na termin spotkania pod Wawelem.
INTERIA.PL: Podobnie jak przed rokiem INEA AZS była blisko pokonania Lotosu PKO BP we własnej hali, ale znów czegoś wam zabrakło. Czego?
Monika Sibora, INEA AZS Poznań: - Przykro mi, bo uważam, że zespół z Gdyni był do ogrania. To nie jest już ta sama drużyna co przed laty. Co zadecydowało o przegranej? Brak doświadczenia. Każda z nas próbowała rozstrzygnąć to spotkanie na własną korzyść. Tak się nie da!
Przez trzy kwarty wasza gra wyglądała naprawdę dobrze, co stało się w ostatniej?
- Tak jak powiedziałam nie tworzyłyśmy monolitu. Natomiast wydaje mi się, że udało nam się zaskoczyć rywalki obroną. Trenowaliśmy ten element dość mocno przed pojedynkiem z Gdynią. Szkoda tylko ataku. Odrobiłyśmy 11 punktów straty, a potem nic nie wpadało. To strasznie boli.
Wielkie wrażenie zrobiła na mnie atmosfera w hali.
- Atmosfera w Arenie faktycznie była doskonała. Ten mecz pokazał, że warto przychodzić na nasze mecze, emocji nie brakuje. Gramy przede wszystkim dla publiczności. Dlatego apeluję o jeszcze większą frekwencję . W szczególności na spotkaniach z ligową czołówką.
Skoro o czołówce mowa. W przyszłym tygodniu czeka was wyjazd do Krakowa.
- Jestem przerażona tym wyjazdem. Nie wiem, kto wymyśla kolejkę drugiego listopada! Najpierw gramy sobota-środa, potem wypada pierwszy listopada w sobotę, to kolejka jest przekładana na niedzielę. Pół zespołu musi dzień wcześniej przedzierać się przez całą Polskę. Powiem brzydko, to jest kretyństwo. Ale trudno, trzeba jechać i grać.
W zespole zaszło wiele zmian w porównaniu do poprzedniego sezonu. Jak to skomentujesz?
- Jest fajny duch w zespole, który wprowadziła nasza nowa pani trener, Katarzyna Dydek. W sztabie szkoleniowym nie ma żadnych niesnasek jak to było w poprzednich latach. Wszyscy świetnie się porozumiewają. My to widzimy, przez co mamy niesamowitą chęć do pracy i walki na boisku. Dobra atmosfera to klucz do osiągania korzystnych wyników.
Maciej Borowski, Poznań
źródło informacji: INTERIA.PL
-----------------------------------------------------------
"Euroliga nie ułatwia gry w lidze"
Lotos PKO BP Gdynia wygrał w niedzielny wieczór w Poznaniu z INEĄ AZS 84:75. Zwycięstwo nie przyszło wicemistrzyniom Polski łatwo. - W Arenie zawsze gra się ciężko - przyznała w rozmowie z INTERIA.PL Paulina Pawlak.
INTERIA.PL: Gospodynie postawiły wam trudne warunki, ale wracacie do Gdyni z pełną pulą.
Paulina Pawlak, Lotos PKO BP Gdynia: - W Arenie zawsze gra się ciężko. To specyficzna hala dla przyjezdnych zespołów. Każdy ma tu problem, a zwłaszcza my. Od sześciu lat, czyli odkąd gram w Lotosie mamy w Poznaniu sporo problemów. Dlatego cieszę się ze zwycięstwa, na które zapracowałyśmy konsekwentną grą w obronie.
Przez trzy kwarty gra była bardzo wyrównana. Jak udało wam się potem odskoczyć?
- Na mecz wyszłyśmy ospałe. Dopiero w drugiej kwarcie obudziłyśmy się, dlatego druga połowa wyglądała już nieco inaczej. INEA postawiła nam trudne warunki. Długo nie mogłyśmy złapać rytmu, co spowodowało, że wynik prawie do końca nie był rozstrzygnięty. Dopiero parę minut przed końcową syreną można było zacząć myśleć po cichu o zwycięstwie.
Występujecie zarówno w lidze jak i w Eurolidze. Jaki ma to wpływ na waszą postawę?
- Co prawda w kraju przegrałyśmy tylko jedno spotkania, ale Euroliga nie ułatwia nam gry w polskiej lidze. Mamy sporo podróży i spotkań. Zwłaszcza teraz na początku sezonu jest ciężko. Nie ma czasu na odpoczynek. Mamy nowy zespół , potrzeba trochę czasu na dotarcie. Myślę ,że już niedługo będziemy grać coraz lepiej.
Maciej Borowski, Poznań
źródło informacji: INTERIA.PL