Marco pisze:Mały postęp "Boby". W końcu potrafiła się co nie co przepchać pod koszem. Może to jest początek jej przebudzenia.
No ja się cieszyłem jak dziecko które dostało lizaka widząc te dwie akcje pod rząd - 2+1. NIe było tragicznie, powiedzmy przyzwoicie. Jedna jaskółka wiosny nie czyni, ale może to jest jakieś małe światełko w tunelu.
Co do meczu, to pokazał ile Wisła traci, nie mając w składzie Holdsclaw.
Apeluje poraz kolejny by grać większą ilością zawodniczek, 7 to niestety za mało i może nam się odbić czkawką w decydujących momentach. Panie Wojtku pokaż pan wkońcu jaja
Co do zespołu przyjezdnego ... oby tak dalej, praca, praca i wkońcu nie 3, a 4 kwarty będą grane i niespodzianki się posypią

I zmienniczki dla Redy życze.