Co słychać w Wiśle?

Wszystko na temat Tauron Basket Ligi Kobiet

Moderatorzy: ann, rzymi, paulo2907, przemoe, Kuba

Awatar użytkownika
Greebo
Weteran kkforum
Posty: 12147
Rejestracja: 27 maja 2005, 20:19
Lokalizacja: Kraków

Re: Co słychać w Wiśle?

Postautor: Greebo » 12 sierpnia 2014, 12:13

Pozwolę sobie trochę rozbudować swoja poprzednia wypowiedz na temat naszego składu na sezon 2014/15 :twisted:

1. Made in USA

Nie ma co ukrywać – w większości klubów europejski największymi gwiazdami są zawodniczki spoza naszego kontynentu. To one są kluczowymi postaciami, to na nich z reguły spoczywa zwłaszcza ciężar zdobywania punktów. A my od lat – czyli od przyjścia do klubu Can-Packu - nie byliśmy w tej kwestii wyjątkiem. Jak nie Pee Wee to ADF, jak nie Holdsclaw to Dupree, jak nie Burse to Phillips… a to tylko część tych zawodniczek które mieliśmy okazje oglądać w naszych barwach. I mimo kilku zastrzeżeń, wypada stwierdzić ze swoja role w drużynie spełniały. Problem z reguły był jeden - w eurolidze mogły grac tylko dwie a niemal zawsze pasowało mieć do dyspozycji o tą 1 więcej – jedną na rozegraniu, jedną w roli „strzelby” i jedna pod koszem. Rok temu wydawało się ze wreszcie uda nam się osiągnąć taki stan – oczywiście dzięki węgierskim papierom A.Quigley. Niestety kontuzja Erin a następnie największy w historii Can-Packu amerykański niewypał w postaci McCray przekreśliły szanse na takie trio. Ale co się odwlecze..

Do tego sezonu znów przystąpimy z trójką ”rodowitych” amerykanek i trudno nie liczyć na to ze tym razem ten tercet wypali już pełną mocą. Jantal i Allie znamy już dobrze, i chyba nie ma osoby które byłaby niezadowolona z faktu ze zostały na Reymonta na kolejny sezon. Rok temu, przyznaje po raz kolejny, nie byłem przekonany do oby tych pan, obawiałem się ze to co prezentowały we wcześniejszych klubach to był taki jednosezonowy wyskok, ale swoja przekonały mnie do siebie w 100%. Nie tylko bardzo dobrze spisywały się na parkiecie, ale tez ewidentnie były częścią tej drużyny. Nie miały gwiazdorskich manier, nie wybierały sobie spotkań w których chce im się chce grać a w których nie. Dobrze więc ze działaczom udało się przedłużyć z nimi umowy, i dobrze ze nie czekali z tym zbyt długo, bo obecnie ich wartość niewątpliwie poszła mocno w gore dzięki najlepszym w karierach występom w WNBA. Lavender stała się wreszcie zawodniczką pierwszopiątkową w LA i jest to awans jak najbardziej zasłużony. Oczywiście, ciągle jest pod koszem tą trzecią, ale bycie w cieniu (i to nie jakimś przytłaczającym) Parker i Nneki nie jest przecież powodem do wstydu. Jeszcze większy postęp uczyniła Quigley. Ona co prawda zaczyna mecze na ławie, ale wynika to raczej z panujących w tej lidze zwyczajów – zawodniczki w S5 zmienia się tam bardzo rzadko, niż z jej roli w zespole – bo ostatnio jej rola w zespole jest z cała pewnością większa niż np. T.Young. Na ten moment może spokojnie kandydować do najlepszej trojki zarówno w klasyfikacji „największy postęp” (w poprzednich – i tak najlepszych dla niej rozgrywkach grała średnio 9,5 min zdobywając w nich niecałe 4 punkty, a obecnie gra po o. 25 min i zdobywa niemal 11pkt) jak i „najlepsza rezerwowa” (najwięcej punktów na mecz spośród zawodniczek wchodzących z ławki). Zdarzyły się jej tez co prawda mecze podle (0/9 z gry) ale taki tez i urok strzelca – czasem wpaść nie chce, ważne by nie było to reguła wypadkiem przy pracy. Liczę wiec że zarówno „mała biała” jak i „duża czarna” podbudowane udanymi występami za oceanem i u nas nie spuszczą z tonu – sodówki raczej u nich się nie obawiam. Pojawiają się za to u mnie lekkie obawy dotyczące ich zmęczenia. Co by nie mówić ta spora ilość minut na parkiecie podczas tych „wakacji” może wcześniej czy później odbić się na ich postawie u nas. Dlatego tez mimo całej sympatii do obu pan, życzyłbym sobie by przygoda ich zespołów w PO nie trwała zbyt długo. Bo choć na szczęście sezon WNBA koczy się w tym roku wyjątkowo szybko, i nie koliduje nawet z początkiem rozgrywek ligowych, to jednak nawet tydzień odpoczynku (tak fizycznego jak i psychicznego) więcej mógłby być dla nich bardzo wskazany.

Problemów ze zmęczeniem nie będzie miał za to nasz nowy nabytek Courtney Vandersloot. Rozgrywki WNBA zaczęła co prawda równie intensywnie (ok 28min na mecz) co dobrze (ponad 6as) ale po rozegraniu 15 spotkań przyplątała się jej kontuzja w wyniku której pauzuje az do tej pory. O to czy dojdzie do pełni zdrowia do października martwic się raczej tez nie powinniśmy, bo rehabilitacja przebiega ponoć prawidłowo i są szanse ze jeszcze w tych rozgrywkach pojawi się i w WNBA (choć te wczorajsze niecałe 2 min to chyba błąd statystyka) Tak wiec od początku rozgrywek ligowych powinniśmy widzieć jak zdrowa i wypoczęta prowadzi grę naszego zespołu, na co zresztą niecierpliwie czekam. Nigdy nie ukrywałem bowiem ze na pozycji nr 1 zdecydowanie bardziej wolę klasyczne rozgrywające a nie streetballe, a takich zawodniczek – zwłaszcza w USA było ostatnio jak na lekarstwo. Na tej pozycji, jak na żadnej innej, statystyki maja dla mnie znaczenie dużo mniejsze a ważniejszym jest to ile zyskuje zespół. Oczywiście nie może być tez tak, że klasowa rozgrywająca nie grozi zupełnie rzutem i ze nie ma końcowych dograń, ale te wszystkie punkty i asysty powinny być niejako pochodną gry całego zespołu a nie celem samym w sobie. I wydaje mi się że Vandersloot jest właśnie taka zawodniczka, która w razie potrzeby potrafi trafić trójkę i czy nawet stać się punktowa liderka zespołu, ale gdy nie ma takiej konieczności skupiająca się na ułatwianiu gry koleżankom. Dodatkowym atutem jest jej znajomość zarówno ze Svitkiem jak i z Quigley – dzięki temu powinna szybciej się zaadoptować na R22.

Podsumowując wątek amerykański – uważam ze trio które mamy to bardzo trafiony zestaw zawodniczek. Nie są to co prawda gwiazdy w stylu Charles czy Holdsclaw, żadna z nich sama dla nas tytułów nie powygrywa, ale są to bardzo solidne – w skali światowej - zawodniczki, w idealnym dla sportowca wieku (25-28 lat), będące ciągle na fali wznoszącej ale nie noszące głów zbyt wysoko. One powinny stanowić solidny kręgosłup naszej drużyny, to na nich powinna się opierać gra i to na nie największa uwagę mają zwracać rywale. Jeśli zagrają na miarę oczekiwań- a można na to liczyć bo SA w pozytywnym tego słowa znaczeniu przewidywalne - to możemy być niemal pewni z poniżej poziomu przyzwoitości nie zejdziemy , choc oczywiście bez wsparcia reszty drużyny zbawić nas nie zbawia.

2. Made In AZS PWSZ

Przez kilka ostatnich sezonów wspólnym mianownikiem naszych Polek była Gdynia, teraz jest Gorzów. Co to zmienia? W praktyce nic. Z krajowymi zawodniczkami od lat ten mamy ten sam problem – są przewidywalne ale tym razem już w sposób mało pozytywny. W lidze się przydają, ale gdy tylko myśli kierują się w stron euroligii to od razu w głowie świta hasło niczym z przysięgi Hipokratesa – po pierwsze niech nie szkodzą. Oczywiście był jeden chwalebny wyjątek od tej reguły – Ewka, było tez kilka zawodniczek (np. Lecia) które wnosiły do gry jakąś wartość dodaną częściej niż raz na sezon, ale ogólnie rzecz biorąc zawodniczki krajowe były tym elementem układanki w którym najwięcej traciliśmy do europejskich rywali. Teraz jest podobnie. Te dwa rodzynki które nad Wisłą mamy po raz kolejny zostały w zespołach z którymi licytować się nie możemy więc wybierać trzeba było z gwiazdek o charakterze lokalnym. No z tego górna zagrają u nas 4, wszystkie z przeszłością gorzowską. Gdybym miał sam wybierać, nie patrząc przy tym na różnice w zarobkach oraz kwestie zdrowotne, to moje wybór byłby niemal identyczny – jedynie zamiast Agnieszki Kaczmarczyk wziąłbym Lecie lub ewentualnie Age Majewską. Mamy wiec niemal wszystkie najlepsze Polki z tych które było osiągalne, tylko że niestety jest to atut głownie na lige.

W PLKK (czy tam w BLK) ich rola oczywiście będzie bardzo duża, możliwe że większa nawet od zawodniczek europejskich, które pewnie będą – w tych kluczowych meczach – musiały się pogodzić z góra 10-15 minutowymi występami. I tutaj oczywiście liczę mocno na cały kwartet. Wierzę że Justyna będzie w stanie znów wygrać rywalizację z Lecią, Aga Szott udowodni ze ciągle jest numerem 1 w kraju w kwestii wyszkolenia technicznego, Skobel pokaże ze jej obrona jest przydatniejsza od trójek Kasi Krężel a Aga Kaczmarek okaże się wartościową zmienniczka. Ale liga to tylko połowa zabawy, niemniej istotna dla mnie (a z tego co było można wyczytać także dla CP) będzie w tym sezonie i euroliga. A tutaj o optymizm już nie tak łatwo. Życzyłbym sobie – oraz całemu zespołowi, by z tej czwórki wyłoniła się choć jedna taka, która zbliży się do tego co reprezentowała Ewka. Tylko czy są na to realne szanse? Gdybym miał typować kogoś do takiego „wystrzelenia” to chyba zaczęłabym do Justyny, jakby nie było MVP finałów naszej ligi. Pokazała wówczas że potrafi nawet w ważnych momentach kluczowych spotkań wziąć odpowiedzialność za drużynę na siebie, a to niewątpliwie spory atut. Liczę ze podbudowana tym trofeum, a także dobrymi występami w kadrze zdoła i w eurolidze w jakiś mocniejszy sposób uwidocznić swoje umiejętności. Kiedyś taka metamorfozę w przerwie miedzy sezonowej przeszła właśnie Ewka, może się uda i Justynie, choć obawiam się ze braknąć jej może nawet nie tyle umiejętności co warunków fizycznych zwłaszcza ze na pozycji nr 4 jej potencjalnymi rywalkami w naszej grupie będą Parker, Nneka czy Sancho Lyttle..

Przyzwoite parametry fizyczne jak na swoja pozycje ma za to Aga Szott. Te 186 cm poparte niezła sprawnością fizyczna i dobra techniką to jej spory atut dla SF-a, który potrafi zresztą dość umiejętnie wykorzystywać. Robiła to w ubiegłym sezonie także na euroligowych parkietach, ale niestety głownie w pierwszej części sezonu. Wtedy była nasza najbardziej wartościową Polką w tych rozgrywkach, prezentując się lepiej od Justyny, potem niestety dość mocno zgasła. Trudno się tez spodziewać by w tym sezonie zanotowała jakiś znaczący regres, z równie prostego co banalnego powodu – już dosc zaawansowanego jak na koszykarkę wieku. Oczywiście nie jest jeszcze sportowa emerytka, ciągle może pogra jeszcze pare sezonów na wysokim poziomie, ale już świata czy europy nie podbije. W jej wypadku po raz kolejny wypada napisać, iż szkoda ze swoja przygodę z euroliga zaczęła tak późno. Bo umiejętności predestynowały ja do zrobienia dużo większej kariery niż ta która jak dotąd stała się jej udziałem. W tym sezonie powinna być naszym bardzo istotnym ogniwem w rozgrywkach krajowych, ale w pucharach nie należy się spodziewać czegoś więcej niż rok temu.

Jak nie Justyna czy Aga Szott to może Agnieszka Skobel? Jeśli chce jakoś zaistnieć w europejskiej koszykówce, to pora już najwyższa by się przełamać. W jej wypadku oczywiście najbardziej liczę na defensywę, bo ma wszelkie predyspozycje do tego, by w tym elemencie być naprawdę klasową zawodniczką. Jest dość szybka, sprawna, dobrze czyta grę a przy okazji wyjątkowo zdyscyplinowana. Trudno tez nie doceniać jej zaangażowania – fajnie się ogląda zawodniczkę która nawet po krzywdzącej decyzji sędziów nie rozkłada rak i nie ma pretensji do całego świata a „zapieprza” z powrotem do obrony. Jej wejścia w poprzednim sezonie kilak razy były obiecując, a raz – w finale z Polkowicami ewidentnie odwróciły losy spotkania. W tym sezonie powinno jej być nieco łatwiej – przejdzie z zespołem cały cykl przygotowawczy a dodatkowo zwłaszcza w lidze jej rola wzrośnie, bo jest praktycznie nasza jedyna niska „polką”. Nie powinna jej wiec grozić utrata rytmu meczowego a to powinno przełożyć się i na bardziej ustabilizowaną formą. Druga Bibą nie będzie, ale może chociaż taka Anke de Mondt?

Najmniejsze oczekiwania wiąże z Agnieszka Kaczmarczyk, która na starcie sezonu będzie ewidentnie ta nasza zawodniczką nr 10, choć oczywiście w głównej mierze od niej samej zależy to, czy i na tej pozycji sezon zakończy. Swoje minut w lidze z całą pewnością dostanie, będzie miała okazje wówczas zaprezentować się i udowodnić ze może cos wnieść do tej drużyny a takim elementem gry który jest w stanie nieco wzmocnić może się paradoksalnie okazać rzut z dystansu. Oczywiście nie oczekuje ze będziemy mieć zagrywki specjalnie pod nia ustawiane, ale w zakładam ze od czasu do czasu rywale mogą ja nieco odpuścić na obwodzie i celny rzut 3-punktowy takiej zapewne anonimowej w europie zawodniczki może być dla rywala bolesnym zaskoczeniem. Ale ogólnie rzecz biorąc jej rola w eurolidze zapewne będzie marginalna.


3. Made in UE

Hiszpanka, Szwedka, Litwinka, Słowak. Rozgrywająca, skrzydłowa, środkowa, trener. Kwartet który moim zdaniem przesadzi o tym, czy uda nam się poskoczyć wyżej niż w ubiegłym sezonie. Każda z tych postaci na ten moment jest dla mnie takim znakiem zapytania. Każda z nich może pokazać nam swoje różne oblicza – z jednej strony może się okazać bardzo pomocna, z drugiej może tez i zaszkodzić.

Zacznę od Kryski, czyli najmniejszego z tych znaków zapytania, choćby i z tego powodu ze jest i najlepiej nam znana. Obecny sezon będzie już jej trzecim na Reymonta a tym samym będzie legitymowała się wraz z Justyną Cegielska najdłuższym stażem w zespole (sic!) Jest też bodajże najbardziej rozpoznawalną i lubianą zawodniczką w naszej hali o czym świadczy choćby i ilość „lajków” na fb pod informacja o przedłużeniu z nią umowy (wiem, może to dziwić fanów zawodniczek w stylu McBride) Powody tej sympatii są pewnie różne, ale jeśli chodzi o walory sportowe to zapewne najwięcej popularności zdobyła jej ambicja, zaangażowanie w grę oraz niekiedy bardzo efektowne przechwyty i asysty. Z mojej strony istotne było to, ze z nią na parkiecie nasza gra była dużo szybsza, bardziej płynna i efektywna. Bardzo często nawet w przegranych meczach jej wskaźnik +/- był dodatni, co świadczy jak najlepiej o jej wpływie na grę drużyny, nie miałbym więc nic przeciwko nawet gdyby miała dalej być rozgrywającą nr 1, o ile tylko miałaby wartościową zmienniczkę. Stało się inaczej. Na jej pozycję przyszła zawodniczka od niej lepsza, a więc Krysce zapewne przypadnie rola zmienniczki, i ogólnie wypadałoby się z tego tylko cieszyć, bo obiektywnie patrząc jeszcze jej troszkę brakuje (ot choćby chłodniejszej głowy i parkietowego cwaniactwa) do tego być podstawowa rozgrywająca klubu mającego aspiracje do gry w najlepszej 8-ce europy. Na zmienniczkę natomiast nadaje się wybornie, o ile tylko będzie w stanie pogodzić się z taką rolą. I to jest ten główny znak zapytania który przy niej stawiam. Zdaję sobie sprawę że łatwiej byłoby jej przełknąć ta swoistą sportową degradacje w sytuacji gdyby poszła do nowego klubu, a tutaj mogą z tym być pewne problemy. Lekkim optymizmem napawa mnie w tej kwestii to, że kontrakt podpisała już po Vandersloot, a wiec musiała być już wtedy świadoma mocnej konkurentki i liczyć się z utratą iluś tam minut na mecz. Jeśli da rade, to będzie świadczyło jak najlepiej o jej dojrzałości a nam da ogromny atut w walce z prawie każdym rywalem w europie, o lidze nawet nie mówiąc, bo zyskamy szanse na grę na pełnych obrotach przez 40 minut zarówno w ataku jak i obronie bez obawy o zmęczenie czy problemy z faulami. Warto tez tu zaznaczyć ze Ouvina może spóźnić się na początek sezonu – jest w szerokiej kadrze Hiszpanii przygotowującej się do MŚ, a te odbywają się na przełomie września i października.

O ile moje obawy dotyczące zaspokojenia sportowych ambicji Ouviny są takie sobie, o tyle rosną one do poziomu niemal maksymalnego w przypadku dwóch naszych nowych nabytków. Na pierwszy rzut oka Abdi i Petronyte dzieli niemal wszystko, ale obie te panie maja i dwie wspólne cechy: duży talent i jeszcze większe ego. Litwinka to taka troszkę mniej luksusowa wersja dobrze nam znanej Leuchanki - zawodniczka o świetnych warunkach fizycznych popartych niezłym wyszkoleniem technicznym. Swoje nazwisko wypromowała bardzo szybko, bo już w wieku juniorskim gdy dominowała w strefie podkoszowej nad rywalkami, co zaowocowało tytułem najlepszej młodej zawodniczki w europie AD 2008 (rok po S.Petrovic a rok przed A.Torrens..) Potencjał wiec był, i jest zapewne nadal, tyle ze mocno niewykorzystany. Trudno mi się pozbyć wrażenia ze jest ona klasycznym przypadkiem „osiadania na laurach”. Od kilku lat jej kariera stoi w miejscu, by nie rzec ze się zwija, a jej ambicje ewidentnie pozataja w dalszym ciągu bardzo duże, o czym świadczy choćby i jej tegoroczna postawa w kadrze Litwy, którą opuścił niezadowolona z tego ze gra za mało. A w Wiśle o te minut pewnie jej dużo łatwiej nie będzie.. Od kilku sezonów sytuacja na pozycji podkoszowej europejki nr 1 w naszej drużynie przypomina stanowisko obrony przed czarną magia w Hogwarcie – co roku jest niby odpowiedni kandydat a jednak okazuje się niewypałem. Ani Dora Horti ani Zane Tamane nie zdołały zadomowić się na dłużej a przecież to zawodniczki o uznanej marce, pokazujące już wielokrotnie ze grac potrafią. Litwince tez łatwo nie będzie, bo to nie ona będzie pod koszem zawodniczką nr 1. Ciężko będzie jej się jakoś wybić, w mocniejszy sposób zaistnieć, zwłaszcza w lidze gdy zapewne czas jej gry będzie mocno ograniczony. Dodatkowo każde jej nieudane zagranie będzie bardziej rzucało się w oczy niż w przypadku Jantal bo nie pojawi się od razu szansa na poprawę. Mam wiec duże wątpliwości czy uda jej się grac na miarę oczekiwań – tak naszych jak i jej własnych a to może z czasem zrodzić u niej frustracje i być zarzewiem konfliktu z trenerem . Bo tak jak pisałem, charakter ma niełatwy i może nie podchodzić do gry w sposób równie profesjonalny jak Tamane. Jest wiec dla mnie taka bombą z opóźnionym zapłonem.. i to nie jedyną w zespole.

Drugą jest oczywiście młoda Szwedka o korzeniach somalijskich. Abdi, podobnie jak i Petronyte już jako juniorka zaznaczyła swoja obecność w europejskiej koszykówce. Tytułu najlepszej młodej zawodniczki co prawda nie wywalczyła, ale tytuł wicemistrza – za A. Iagupova za rok 2012 tez jej przecież ujmy nie przynosi, a dodatkowym wyznacznikiem jej umiejętności jest angaż w WNBA. Oczywiście w LA ona raczej jest a nie gra, ale daj nam panie choć jedna Polkę która w jej wieku będzie w tej lidze miała na koncie 30 spotkań, choćby w wymiarze epizodycznym dokładając do tego niemal 40 rozegranych meczy w eurolidze, już w roli zawodniczki pierwszoplanowej (średnio zdobywała w nich ponad 10pkt). Nam w pamięci zapadła najmocniej wówczas gdy rzucała nam 26pkt, wręcz ośmieszając K.Krężel. Największe jej atut to ogólna sprawność fizyczna – mając 188cm może z powodzeniem grac nawet i na pozycji nr 2 oraz brak jakichkolwiek kompleksów w stosunku do bardziej utytułowanych zawodniczek. Wady? Przede wszystkim średnie umiejętności rzutowe, zwłaszcza z dystansu, oraz głowa. Abdi ciągle nie jest zawodniczka ułożoną taktycznie, nigdy nie wiadomo co jej do głowy strzeli, niejednokrotnie przecenia tez własne umiejętności. Jestem przekonany ze nie raz i nie dwa doprowadzi mnie do znacznej irytacji, czy to odpalając jakiś nieprzemyślany rzut, podając do „nikogo” czy tez wdając się w bezsensowny drybling. Taka gra może nam nie raz zaszkodzić, ale może tez i pomóc. To zawodniczka która - jak kiedyś I.Marquez czy M.Bjelica - może przełamać impas zespołu w zdobywaniu punktów i serią udanych akcji zmienić oblicze spotkania. Takie zawodniczki tez bywają bardzo cenne ale tylko wówczas gdy są spełnione dwa warunki . Po pierwsze muszą mieć nad sobą trenera który panuje nad tym co się dzieje na boisku i jest w stanie szybko zareagować zmiana gdy koszykarka zbytnio się zagotuje a po drugie zawodniczka musi być w stanie pogodzić się z tymi jego decyzjami. W przypadku Svitka i Abdi spełnienie tych dwóch warunków może okazać się niewykonalne

No a skoro padło nazwisko trenera to i parę slow o nim. Tak jak chyba większość wiślackich forumowiczów mam w stosunku do niego bardzo mieszane odczucia. Z jednej strony uważam ze ma spora wiedze, czuje gra, i jest w stanie dobrze przygotować zespół tak mentalnie jak i taktycznie do kolejnych spotkań, z drugiej widzę tez ze w trakcie kluczowych spotkań ewidentnie się gubi. Nie panuje wówczas nad swoimi emocjami i te biorą góre nad chłodna analizą, a to w tym zawodzie jest cecha bardzo niepożądaną. Jego nerwowe reakcje zamiast pomagać zawodniczkom niejednokrotnie powodowały u nich tylko konsternacje a w konsekwencji jeszcze większy chaos na parkiecie .. no ale koniec końców zrealizował cel podstawowy – odzyskał podwójna koronę, więc przedłużenie z nim umowy da się „obronić” (ale – tu uwaga do jednego z ostatnich wywiadów z panem Duninem – nie dorabiajmy ideologii ze w eurolidze nam nie poszło ze względu na zły zbieg okoliczności. Nie awansowaliśmy do F8 nie dlatego ze świat był przeciwko nam, ale dlatego ze byliśmy słabsi od rywali. Orenburg który nas wyeliminował bynajmniej europy przecież nie zawojował). W tym roku powtórka z rozrywki to będzie za mało, zwłaszcza ze jednak nie ma w lidze tak silnego rywala jak Polkowice w poprzednich rozgrywkach. Jeśli chcemy być zadowoleni i z tego sezonu trzeba tez zrobić krok naprzód w eurolidze, a o to będzie bardzo ciężko zważywszy na to do jakiej grupy trafiliśmy. Tym razem nie wystarczy tylko postraszyć rywali z topu – trzeba będzie z nimi wygrywać. I jak dla mnie kluczem do tego będzie właśnie Svitek oraz to europejskie trio. Amerykanki i Polki raczej zagrają swoje ale to na Kursk, Prage czy Galatasaray wystarczyć nie ma prawa. Tutaj musimy liczyć na Hiszpankę, Szwedke i Litwinkę. Jeśli Svitkowi uda się wykorzystać ich atuty (a mają ich całkiem sporo) i stworzyć zgrany i dobrze rozumiejący się zespół to jesteśmy w stanie powalczyć z mocarzami. Jeśli nie to znow się skończy na mniej lub bardziej honorowych porażkach w eurolidze, a może także i problemami na krajowym podwórku.

Podsumowując: jak już pisałem, uważam ze „na papierze” wyglądamy nieco lepiej niż w poprzednim sezonie. Zatrzymaliśmy wszystkie kluczowe zawodniczki, a wzmocnienia wyglądają na dość przemyślane. W składzie brak co prawda wielkich gwiazd światowej czy europejskiej koszykówki, ale mamy grono dość wyrównanych a zarazem sporo umiejących koszykarek co jest bardzo istotne zważywszy na tempo gry jakie narzuca drużynie Svitek. Najlepiej zespół wygląda na kluczowych pozycjach: 1 i 5, w obu przypadkach mamy tam zarówno klasową amerykankę jak i sporo umiejąca Europejkę co powoduje ze zarówno na rozegraniu jak i na centrze nie powinniśmy ustępować niemal nikomu nawet w eurolidze. Gorzej wyglądają zwłaszcza pozycje nr 3-4 gdzie mamy niemal same Polki wzmocnione jedynie przez Abdi a to na nikim w naszej grupie wrażenia robić nie będzie. Istotnym atutem może być za to zgranie drużyny oraz parametry fizyczne – szczególnie istotne w eurolidze gdzie niemal wszyscy nasi rywale już na pozycji nr 3 posiadają b. wysokie zawodniczki (Dubljevic, Petrovic, Viteckova, Torrens). Natomiast nasza pieta achillesowa bedzie zapewne po raz kolejny rzut z dystansu. Vandersloot co prawda potrafi trafiać zza łuku, ale nie jest przecież typowa snajperka a i jej zadania na parkiecie będą w pierwszej kolejności inne.

Na co stać ta drużynę? W rozgrywkach krajowych sytuacja jest klarowna – będziemy znów głównym faworytem do zwycięstwa w obu rozgrywkach. Co więcej – nasza przewaga wydaje się być większa niż w ostatnich dwóch sezonach a głównym naszym problemem mogą okazać się nie tyle zespół z Torunia czy Bydgoszczy a kontuzje. Nie ma co ukrywać – w tym sezonie po raz pierwszy od lat mamy skład zbudowany bardziej na euroliga niż na ligę. Mnie osobiście to cieszy choc oczywiście zdaje sobie sprawę ze jednak wiąże się tez z pewnym ryzykiem, związanym oczywiście z ewentualnymi kontuzjami naszych krajowych zawodniczek. Jeśli z ich zdrowiem wszystko będzie ok, to problemów mieć nie powinniśmy, bo ten kwartet który mamy wydaje się być wystarczającą siła. Ale jeśli jednak los nie okaże nam się przychylny i choćby jedna z naszych Polek nabawi się jakiego poważniejszego urazu to automatycznie pojawią nam się olbrzymie problemy z rotacja. Dla bezpieczeństwa przydałby się nam ktoś taki jak M.Jujka czy D.Guburczyk, ale na pozycje 2-3, bo naszej kadrowiczki U-16 poki co poważnie traktować nie należy.

W eurolidze tak wesoło już nie jest. Tym razem los się do nas nie uśmiechnął tak jak to miało miejsce w kilku wcześniejszych latach. Gdybyśmy byli na miejscu drużyny Torunia, to za cel stawiałbym o 2 lub ewentualnie 3 (jeśli Orenburg który poki co się czai zbuduje skład mocniejszy niż rok temu) miejsce w tabeli ale w stawce która mamy takie ambicje byłby jednak mocno przesadzone. Jeki są poza naszym zasięgiem, a tercet Kursk –Praga – Galatasaray tez wydaje się sporo mocniejszy. Tym niemniej jeśli Svitkovi udałoby się poukładać wszystkie klocki w sposób optymalny to możemy napsuć im sporo krwi, i wygrać jakieś 2-3 spotkania . A to – oczywiście przy wygrywaniu i z tym teoretycznie słabszymi, co tez łatwe nie będzie – może dać nam awans do PO, który należałoby uznać za duży sukces tej drużyny.
... tysiące przejechanych kilometrów ... setki przegadanych godzin .. dziesiątki odwiedzonych miast, stadionów i hal ... jedna trójkolorowa pasja ...

danpe_
Żak
Posty: 388
Rejestracja: 21 października 2012, 13:46

Re: Co słychać w Wiśle?

Postautor: danpe_ » 13 sierpnia 2014, 07:04

Moim zdaniem najsłabszym ogniwem w tej układance jest trener.
Zresztą część osób wie, jak to było z tym wpuszczeniem Skobel w Polkowicach. Myślę jednak, że w tym sezonie takich sytuacji ze Skobel już nie będzie.
O zbyt nerwowych reakcjach już napisano chyba wszystko. W szatni może być ciekawie, jak trafi kosa na kamień :roll:
Zwolennikiem ustawiania gry pod rzuty z 3 pkt nasz trener po prostu nie jest, więc mu zawodniczka pod taką grę niepotrzebna.

Oczywiście Svitek jest dobrym fachowcem i tego mu odmówić nie można, jednak ma pewne wady, jeśli nad nimi będzie pracował - będzie dobrze, bo to cholernie ambitny człowiek.

Awatar użytkownika
Greebo
Weteran kkforum
Posty: 12147
Rejestracja: 27 maja 2005, 20:19
Lokalizacja: Kraków

Re: Co słychać w Wiśle?

Postautor: Greebo » 13 sierpnia 2014, 07:19

danpe_ pisze:Zwolennikiem ustawiania gry pod rzuty z 3 pkt nasz trener po prostu nie jest, więc mu zawodniczka pod taką grę niepotrzebna..


Ciekawe kiedy przestał nim być bo Koszyce pod jego wodza rzucały za 3 dość często i to na b.dobrej skuteczność ;) Zakładam wiec ze jeśli nawet rzeczywiście preferuje w pierwszej kolejności szukania łatwiejszych pozycji rzutowych bliżej kosza (i w sumie tez mi takie podejście do gry pasuje, bo styl gry chorwacko-bydgoski bynajmniej mi nie odpowiada), to jednak nie uwierzę by nie cieszył sie z posiadania także alternatywnych opcji na obwodzie. Zwłaszcza ze przecież łatwiej znajdywać wolne pozycje bliżej kosza, gdy obrona rywalek nie może sobie odpuścić krycia i na dystansie.
... tysiące przejechanych kilometrów ... setki przegadanych godzin .. dziesiątki odwiedzonych miast, stadionów i hal ... jedna trójkolorowa pasja ...

danpe_
Żak
Posty: 388
Rejestracja: 21 października 2012, 13:46

Re: Co słychać w Wiśle?

Postautor: danpe_ » 13 sierpnia 2014, 08:51

A ja nie wiem kiedy, podsłuchałem ongiś po meczu jego wypowiedź na ten temat w kuluarach.
Zresztą z tabelek pomeczowych też to jasno wynika, chyba tylko Konin próbował rzucać za 3 rzadziej niż my z rywali ligowych. Ale przecież nie znaczy to, że nasze zawodniczki mają jakiś zakaz rzutów za 3 pkt.

Awatar użytkownika
Greebo
Weteran kkforum
Posty: 12147
Rejestracja: 27 maja 2005, 20:19
Lokalizacja: Kraków

Re: Co słychać w Wiśle?

Postautor: Greebo » 13 sierpnia 2014, 09:16

Wypowiedzi i Svitka i zawodniczek na ten temat tez słyszałem, i owszem, ale po pierwsze nigdy daje takowym wiary tak w 100% a po drugie to taka nasza gra mogla wynikać właśnie z tego ze mieliśmy takie a nie inne zawodniczki. Po prostu taktyka była dobrana do możliwości - i słusznie - choc bede sie upierał ze lepiej by było by te nasze możliwości i w tym aspekcie byly wiesze. Im więcej rożnych opcji do gry w ataku tym rywal ma większe problemy z ustawieniem obrony
... tysiące przejechanych kilometrów ... setki przegadanych godzin .. dziesiątki odwiedzonych miast, stadionów i hal ... jedna trójkolorowa pasja ...

danpe_
Żak
Posty: 388
Rejestracja: 21 października 2012, 13:46

Re: Co słychać w Wiśle?

Postautor: danpe_ » 13 sierpnia 2014, 19:45

No ale to nie my kontraktujemy skład ;)
Również bym wolał ze dwie zawodniczki dobrze rzucające za trzy punkty, nie ma nic przyjemniejszego dla mnie, niż porządny buzzer beater z dystansu na koniec zwycięskiego spotkania :mrgreen:

Awatar użytkownika
Ałgaja
Administrator
Posty: 4350
Rejestracja: 17 sierpnia 2006, 09:24
Lokalizacja: Kraków

Re: Co słychać w Wiśle?

Postautor: Ałgaja » 24 sierpnia 2014, 14:27

Allie została 2014 WNBA Sixth Woman of the Year
http://www.wnba.com/news/allie_quigley_ ... 08_22.html
"Powiem Ci, to zapomnisz. Pokażę- zapamiętasz. Zainteresuję cię- wtedy zrozumiesz."

papageno
Amator
Posty: 166
Rejestracja: 11 listopada 2009, 11:41

Re: Co słychać w Wiśle?

Postautor: papageno » 24 sierpnia 2014, 18:18

Pomogły jej w tym problemy zdrowotne EDD, dzięki temu grała więcej i spełniała ważniejszą rolę w zespole.

Awatar użytkownika
Ałgaja
Administrator
Posty: 4350
Rejestracja: 17 sierpnia 2006, 09:24
Lokalizacja: Kraków

Re: Co słychać w Wiśle?

Postautor: Ałgaja » 24 sierpnia 2014, 18:55

Oczywiście, że gdyby nie kontuzje EDD i Sloot to Allie nie grałaby tyle ile grała...ale jeszcze na początku sezonu, gdy obie były zdrowe rzucała około 10 pkt na mecz, co wcześniej nie zdarzało się jej nigdy.
"Powiem Ci, to zapomnisz. Pokażę- zapamiętasz. Zainteresuję cię- wtedy zrozumiesz."

Awatar użytkownika
przemoe
Senior
Posty: 4354
Rejestracja: 22 listopada 2007, 20:18
Lokalizacja: Gdynia
Kontaktowanie:

Re: Co słychać w Wiśle?

Postautor: przemoe » 25 sierpnia 2014, 08:19

W sumie trochę dziwne, Perkins ma w zasadzie minimalnie lepsze niemal wszystkie staty. Czy ona już miała 6th women award?
Pozdrawiam,
Pszemek.
----------------
Obrazek

http://toiowonasportowo.blox.pl

kristofer
Kadet
Posty: 1347
Rejestracja: 27 grudnia 2008, 16:34

Re: Co słychać w Wiśle?

Postautor: kristofer » 25 sierpnia 2014, 21:03

Lavender jakaś kontuzja, że tak krótko grała w drugim meczu półfinału z Phoenix?

jak tak patrzę na wsady Griner, to żałuję że nasza Margo tego nie lubiła czynić...

Awatar użytkownika
Greebo
Weteran kkforum
Posty: 12147
Rejestracja: 27 maja 2005, 20:19
Lokalizacja: Kraków

Re: Co słychać w Wiśle?

Postautor: Greebo » 26 sierpnia 2014, 07:12

Chyba raczej z nią ok, jeszcze w 4 kwarcie sie pojawiła na parkiecie.

Poki co dostała - zreszta razem z Vandersloot - zaproszenie na training camp kadry USA w dnaich 8-10 wrzesnia. Pan powołanych duzo (27) wiec na MŚ sie załapać nie powinny, ale już samo znalezinie sie wtym gronie jest nobilitujące.

Ogłoszona została tez kadra Hiszpanek trenujacych przed MS (17 pań). I tu tez jest nasza Kryska i tez moze miec problemy z utrzymaniem sie w niej po redukcji do 12. Bo na pozycji nr 1 jest tam niesamowia konkurencja - Palau (Praga), Dominguez (Jeki), Xargay (Salamanka), Martinez (Galatasaray) a nawet przesunieta ostatnio z SG Cruz (Orenburg)..
... tysiące przejechanych kilometrów ... setki przegadanych godzin .. dziesiątki odwiedzonych miast, stadionów i hal ... jedna trójkolorowa pasja ...

Awatar użytkownika
Ałgaja
Administrator
Posty: 4350
Rejestracja: 17 sierpnia 2006, 09:24
Lokalizacja: Kraków

Re: Co słychać w Wiśle?

Postautor: Ałgaja » 26 sierpnia 2014, 09:46

Niby Kryśka problemy mieć może, ale po co najmniej przyzwoitych ubiegłorocznych ME ma spore szansę do Turcji jechać. W Hiszpanii przewidują, że kadra będzie taka jak na ME z tym, że zamiast Valdemoro i Aguilar będą Dominguez i Cruz, a ew. zamiast Gil będzie Ndour.
"Powiem Ci, to zapomnisz. Pokażę- zapamiętasz. Zainteresuję cię- wtedy zrozumiesz."

Awatar użytkownika
Greebo
Weteran kkforum
Posty: 12147
Rejestracja: 27 maja 2005, 20:19
Lokalizacja: Kraków

Re: Co słychać w Wiśle?

Postautor: Greebo » 04 września 2014, 05:45

Alez Svitek wytrenował Allie! Z zawodniczek bardzo dalekiego planu rok temu, a wręcz klasycznej członkini sekcji turystycznej w sezonach wcześniejszych stała się panią która w znacznym stopniu przyczyniła się do awansu Sky do finału WNBA. W serii półfinałowej notowała średnio 18 pkt na ponad 50% skuteczności zarówno z gry jak i zza łuku dokładając do tego tez po 3 asysty. Średni eval tez 18.

W finale niestety szanse Sky iluzoryczne, zwłaszcza biorąc pod uwagę problemy zdrowotne EDD. A i Allie czeka dużo cięższe zadanie bo jednak użeranie się czy to z Bonner czy z Penny.
... tysiące przejechanych kilometrów ... setki przegadanych godzin .. dziesiątki odwiedzonych miast, stadionów i hal ... jedna trójkolorowa pasja ...

Adasss
Amator
Posty: 163
Rejestracja: 21 listopada 2009, 16:54
Lokalizacja: Kraków

Re: Co słychać w Wiśle?

Postautor: Adasss » 05 września 2014, 07:56

Wygląda na to, że szanse by jakiś euroligowy mecz Wisły odbył się w Kraków Arenie (czy jak tam się odmienia ten potworek językowy, jakim jest ta nazwa) niestety maleją:
link do WislaPortal


Wróć do „Aktualności Ekstraklasa”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 116 gości