Postautor: Rafał Szeremeta » 10 października 2005, 17:41
Gdynia zdobyta - Ekstraklasa koszykarek Lotos Gdynia - CCC Polkowice 81:85
Poniedziałek, 10 października 2005r.
– Sam nie wiem, jak długo koszykarki Lotosu były niepokonane u siebie. Będzie chyba ze trzy lata.
A nam się udało tę niesamowitą serię przerwać – triumfował po meczu prezes CCC Polkowice,
Krzysztof Korsak
Mistrzynie Polski w tym spotkaniu miały odnieść 80. kolejną ligową wygraną przed własną publicznością. I wszystko wskazywało na to, że nie będzie z tym większych problemów.
Rozgrywająca...Spisacki
Jeszcze na początku poprzedniego tygodnia nastroje w Polkowicach – z powodu chorób i kontuzji – były bowiem bardzo minorowe. Prezes Korsak mówił nawet, że marzył, by w Gdyni powalczyć o wygraną, ale jego zdziesiątkowany zespół szanse ma raczej niewielkie. Doszło do tego, że trener Wojciech Spisacki podczas treningów musiał wcielić się w rolę... rozgrywającej. Tylko to pozwalało bowiem na ćwiczenie meczowych zagrywek, do których potrzeba przynajmniej dziesiątki graczy. Okazało się jednak, że chcieć to móc.
Całe spotkanie było bardzo wyrównane – prowadzenie zmieniało się kilkakrotnie, ale żaden z zespołów nie osiągnął bezpiecznej przewagi (choć polkowiczanki przez moment odskoczyły na 11 oczek).
Dwie gwiazdy
Decydująca dla losów pojedynku okazała się końcówka. Mistrzynie Polski, w szeregach których dominowały dwie zawodniczki – Agnieszka Bibrzycka i nowa amerykańska rozgrywająca Doneeka Hodges – które zdobyły aż 66 z 81 punktów całego zespołu i zaliczyły na swoim koncie odpowiednio 5 i 3 trójki. W Lotosie wyraźnie widoczny był brak Małgorzaty Dydek, która jest już w Polsce po sezonie w zawodowej lidze WNBA, ale przez najbliższe tygodnie będzie odpoczywała.
O wygranej polkowiczanek przesądziła w samej końcówce Ilona Jasnowska. Gdy rywalki odrabiały straty i zmniejszyły prowadzenie CCC do zaledwie jednego oczka (82:81), Jasnowska popisała się trójką, która na 12 sekund przed końcem spotkania dobiła mistrzynie Polski.
– Mamy patent na przerywanie serii zwycięstw ekipy Lotosu. Trzy lata temu gdynianki wygrywały ze wszystkimi – u siebie i na wyjazdach – a poległy w Polkowicach. Teraz zdobyliśmy ich halę. Co prawda drużyna jest w przebudowie i nie jest już takim mocarzem, ale taki sukces zawsze ma olbrzymie znaczenie i nie można go nie docenić – mówił uradowany szef klubu z Polkowic.
Nie da się ukryć, że liga zaczęła się od mocnego uderzenia i już teraz wiadomo, że w tym sezonie będzie o wiele ciekawiej niż przez ostatnie lata. Lotos nie będzie tak bardzo dominował
w lidze, a polkowiczanki już w I kolejce dały wszystkim wyraźny sygnał, że mają medalowe apetyty. A przecież po doleczeniu kontuzji ekipa CCC może być tylko silniejsza. •
LOTOS GDYNIA 81
CCC POLKOWICE 85
22:23, 21:24, 20:19, 18:19
Lotos: Bibrzycka 34 (5), Hodges 22 (3), Kobryn 10, Pawlak 6, Krizova 4, Chomać 3, Leciejewska 2, Janyga 0, Urbaniak 0, Gatialova 0.
CCC: Koryzna 19, Trześniewska 17, Jasnowska 16 (3), Nowacka 15, Jaroszewicz 9, Marczewska 9,
Pazur 0.
Okiem trenera
* Andrzej Nowakowski, szkoleniowiec CCC Polkowice
Potwornie wyrównane zawody, w których do samego końca ważyły się losy zwycięstwa. Wytrzymaliśmy presję i w końcówce udało nam się przechylić szalę na naszą korzyść. Na słowa uznania zasługują dokładnie wszystkie zawodniczki – wszystkie wniosły wielki wkład w to zwycięstwo. Nawet w ciężkiej sytuacji personalnej nikt w naszym zespole nie myślał o odpuszczeniu meczu, nikt się nie poddał przed meczem. Ja wierzyłem, że ta siódemka zawodniczek, która pojechała na to spotkanie
– może zdziałać wiele. A czy wierzyłem w sukces?
Zawsze wierzę. W Gdyni wygraliśmy walkę pod tablicami – i to szalenie cieszy. Teraz czekam tylko na powrót do treningów i formy Magdy Pietrzak oraz Olgi Żytomirskiej.
Z nimi będziemy jeszcze silniejsi. Liga dopiero się zaczyna, a już jest bardzo ciekawie – oby tak dalej!
Michał Lizak - Słowo Polskie Gazeta Wrocławska