AZS Poznań - PZU Polfa Pabianice 61:63 i 83:80 - stan 2:2
Moderatorzy: ann, rzymi, paulo2907, przemoe, Kuba
- Szymon
- Oldboy
- Posty: 6023
- Rejestracja: 07 czerwca 2004, 09:11
- Lokalizacja: PABIANICE, POLSKA
- Kontaktowanie:
Niby zwycięzców się nie sądzi, ale.......... no właśnie, jeśli awansujemy to z taką grą nie mamy co liczyć na medal
Sorry bardzo, ale Gdynia, Wisła czy Polkowice poprzeczkę postawią o wiele, wiele wyżej niż Poznań. Ehh.... widzę to wszystko w coraz ciemniejszych barwach
Patrząc na staty zastanawiam się, co na parkiecie robiła Lamparska i Karla
Heh... gdyby nie Pałeczka, to by plecy były. O dziwo, Toma nie najgorzej, czego nie mozna niestety powiedzieć o rozgrywających.... Ehh.....
Patrząc na staty zastanawiam się, co na parkiecie robiła Lamparska i Karla
BYŁ, BĘDZIE I JEST ZAWSZE WŁÓKNIARZ MRKS


-
Żołnierz1
Włąśnie wróciłem z meczu AZSu z Włókniarzem. Poziom meczu kiepski. Wynik zresztą mówi wszystko. Na słowa pochwały za pierwsze 2 kwarty zasluguje ta panna o ciemnej skórze i Pałka. Póżniej było już gorzej. Ale ciemna trzymała wynik (sorka nie znam imienia). Sędziowanie takie se. Błędy równo rozdzielone. Co do mojej ulubienicy Werki. Po co ją ściągali skoro grzała ławę. Weszła 2x2minuty i nierozgrzana miała ustalić wynik meeczu. Chore. Krupa chyba coś z nogą. Ale raczej coś lekkiego. Herkt ją oszczędzał i grała Wlażlak. W AZsie namęczyła się Mrozińska. Generalnie obydwa zespoły grały na deski. O grze obwodu można było zapomnieć. Sala pełna,choć gro z widzów to zawodniczki,działacze,sponsorzy. Dobry doping AZSu.
Udział Wery w tym meczu to PARODIA!!! Ściąga się 17-letnią dziewczynę z jej zespołu walczącego o mistrzostwo Polski, po to, by zagrała 4 minuty!!!
I to kiedy.... na ławce AZSu siedzą jacyś psychole!!!! Jak mozna wpuścić na ostatnie 2 minuty koszykarkę, której wcześniej dało się jedynie chwilkę na boisku... bez szansy na "wejście" w mecz... bez szansy na właściwe, boiskowe rozgrzanie... na co liczyli Haber i Szajek, kiedy to trzymając cały mecz Werę na ławce wpuścili ją na decydjący moment? NA FUKSA... że a nuż coś wleci! I nie wina Werki, że tego fuksa nie było... gdyby ktoś pomyślał i dał jej pograc wczesniej z 10-12 minut i wczuc się w ten mecz... to pewnie pozytek byłby z niej o wiele większy... a tak - zrobiła sobie kolejną wycieczkę bezsensu... AZS przegrał... i jeszcze ktoś wpadnie na pomysł, by napisać słowo krytyczne wobec zawodniczki? WINA TRENERÓW, źe dzis wtopa
(( Mecz do wygrania bowiem z palcem w ....
fajny doping AZSu... pełnej sali nie było..
fajny doping AZSu... pełnej sali nie było..
PZU Polfa wychodzi na prowadzenie
Wielkie emocje i zażarta walka do ostatnich sekund – tak w skrócie można opisać dzisiejszy pojedynek pomiędzy AZS-em Poznań a PZU Polfą Pabianice. Losy meczu rozstrzygnęły się w samej końcówce, kiedy to więcej zimnej krwi zachowały pabianiczanki i to one, dzięki zwycięstwu 63:61, objęły prowadzenie w całej serii 2:1.
Od samego początku spotkania żadna ze stron nie potrafiła zaznaczyć swojej przewagi na parkiecie. Nic więc dziwnego że po piętnastu minutach gry na tablicy świetlnej widniał wynik 22:23 i sprawa losów spotkania była wciąż nierozstrzygnięta. Po czasie wziętym na żądanie przez Tomasza Herkta wicelider sezonu zasadniczego wziął się ostro do pracy. Koszykarki PZU Polfy grały bardzo agresywnie w obronie co automatycznie zaowocowało uzyskaniem bezpiecznej przewagi. Na przerwę drużyna z Pabianic schodziła z aż jedenastopunktową zaliczką (38:27) i nikt chyba nie przypuszczał, że możemy być jeszcze świadkami emocji w tym spotkaniu. Nic bardziej mylnego.
W ciągu kolejnych dwudziestu minut można było podziwiać całe piękno koszykówki. AZS niesiony dopingiem swoich kibiców odrobił w ciągu kilku minut 11 punktów straty, by wyjść nawet na prowadzenie 41:40, a kwartę zakończyć remisem po 50. Pierwszy skrzypce wśród poznanianek grały Moniki - Ciecierska i Sibora, natomiast pierwszą opcją w ataku pabianiczanek była Agnieszka Pałka. Środkowa reprezentacji Polski w całym spotkaniu zdobyła 23 punkty (9/12 z rzutów z gry), a także zebrała z tablic 12 piłek. To głównie dzięki niej drużyna gości utrzymywała nieznaczne prowadzenie przez całą czwartą kwartę by ostatecznie wygrać cały mecz. – Agnieszka zagrała dzisiaj świetny mecz – komplementowała po meczu swoją koleżankę Gabriela Toma. – Zwycięstwo na pewno cieszy, jednak już teraz jesteśmy myślami przy jutrzejszym spotkaniu. Drużyna z Poznania jest bardzo wymagającym przeciwnikiem, ale wszystko chcemy zakończyć już jutro. Wierzę, że nam się to uda. – dodała Toma.
Wojciech Strzebińczyk
www.plkk.pl
Wielkie emocje i zażarta walka do ostatnich sekund – tak w skrócie można opisać dzisiejszy pojedynek pomiędzy AZS-em Poznań a PZU Polfą Pabianice. Losy meczu rozstrzygnęły się w samej końcówce, kiedy to więcej zimnej krwi zachowały pabianiczanki i to one, dzięki zwycięstwu 63:61, objęły prowadzenie w całej serii 2:1.
Od samego początku spotkania żadna ze stron nie potrafiła zaznaczyć swojej przewagi na parkiecie. Nic więc dziwnego że po piętnastu minutach gry na tablicy świetlnej widniał wynik 22:23 i sprawa losów spotkania była wciąż nierozstrzygnięta. Po czasie wziętym na żądanie przez Tomasza Herkta wicelider sezonu zasadniczego wziął się ostro do pracy. Koszykarki PZU Polfy grały bardzo agresywnie w obronie co automatycznie zaowocowało uzyskaniem bezpiecznej przewagi. Na przerwę drużyna z Pabianic schodziła z aż jedenastopunktową zaliczką (38:27) i nikt chyba nie przypuszczał, że możemy być jeszcze świadkami emocji w tym spotkaniu. Nic bardziej mylnego.
W ciągu kolejnych dwudziestu minut można było podziwiać całe piękno koszykówki. AZS niesiony dopingiem swoich kibiców odrobił w ciągu kilku minut 11 punktów straty, by wyjść nawet na prowadzenie 41:40, a kwartę zakończyć remisem po 50. Pierwszy skrzypce wśród poznanianek grały Moniki - Ciecierska i Sibora, natomiast pierwszą opcją w ataku pabianiczanek była Agnieszka Pałka. Środkowa reprezentacji Polski w całym spotkaniu zdobyła 23 punkty (9/12 z rzutów z gry), a także zebrała z tablic 12 piłek. To głównie dzięki niej drużyna gości utrzymywała nieznaczne prowadzenie przez całą czwartą kwartę by ostatecznie wygrać cały mecz. – Agnieszka zagrała dzisiaj świetny mecz – komplementowała po meczu swoją koleżankę Gabriela Toma. – Zwycięstwo na pewno cieszy, jednak już teraz jesteśmy myślami przy jutrzejszym spotkaniu. Drużyna z Poznania jest bardzo wymagającym przeciwnikiem, ale wszystko chcemy zakończyć już jutro. Wierzę, że nam się to uda. – dodała Toma.
Wojciech Strzebińczyk
www.plkk.pl
AZS Poznań - Polfa Pabianice 61:63
Pabianiczankom jeszcze jednej wygranej, by awansować do półfinału mistrzostw Polski
O ile poszczególne wygrane AZS Poznań nad Polfą Pabianice są sporymi niespodziankami, to wyeliminowanie kandydata do medalu już w ćwierćfinale byłoby nie lada sensacją. W rundzie zasadniczej Polfa wygrała z AZS różnicą 32 i 47 pkt, w pierwszym meczu play-off - 35 pkt. Tyle że kolejne dwa mecze, to już zupełnie inna bajka...
Poznanianki mogły wczoraj po raz drugi zwyciężyć Polfę. Pabianiczanki grały słabo. W zespole trenera Tomasza Herkta brakowało egzekutorki - zawodniczki typu Olgi Pantelejewej, która potrafiłaby sama przesądzić o wygranej. "Panti" siedziała jednak na trybunach obok zawodniczki AZS Joanny Lorek - obie leczą bowiem kontuzje, a przy chodzeniu pomagają sobie kulami. Za to poznanianki grają zdecydowanie lepiej, niż w pierwszej części sezonu. Wczoraj - zwłaszcza w pierwszej połowie - znów zawodziły jednak zawodniczki środkowe. Tercet Natalia Mrozińska, Reda Aleliunaite-Jankowska i Joanna Jarkowska w dwóch pierwszych kwartach zaliczył tylko pięć zbiórek i zdobył 8 pkt. Tyle samo, co środkowa Polfy Agnieszka Pałka, która jednak miała o jedną zbiórkę więcej...
Właśnie słaba skuteczność spod kosza i mała liczba zbiórek sprawiła, że poznanianki wyraźnie przegrały drugą kwartę. Wtedy Polfa straciła jednak swoją liderkę - Beatę Krupską-Tyszkiewicz, która skręciła staw skokowy. - To pierwsza taka kontuzja - żaliła się po meczu, rozcierając obandażowaną kostkę. Zastępująca ją Sylwia Wlaźlak grała zdecydowanie słabiej od równie doświadczonej koleżanki. A poznanianki na początku trzeciej kwarty ruszyły do szturmu - szybko zdobyły kilka punktów. Nie upłynęły dwie minuty, a zdenerwowany trener Polfy Tomasz Herkt poprosił o przerwę. Ta jednak nie pomogła, a w 24. min Polfa straciła sześć punktów, nie wychodząc z własnej połowy! Najpierw trafiła Joanna Jarkowska, po chwili pod koszem Polfy Sibora zabrała piłkę Krupskiej-Tyszkiewicz, aż wreszcie wznawiająca grę zza linii końcowej Leona Krystofova podała wprost do... Natalii Waligórskiej. AZS prowadził więc 41:40, a Herkt musiał ratować się drugą przerwą na życzenie. Utykająca Krupska-Tyszkiewicz nie wróciła już na parkiet, a kontuzji doznała jeszcze Gabriela Toma, która upadając, uderzyła głową w parkiet i później przez 10 minut siedziała na ławce rezerwowych z woreczkiem z lodem przy twarzy. Gdy jednak w czwartej kwarcie wróciła, to jej punkty oraz akcje Agnieszki Pałki sprawiły, że Polfa znów minimalnie prowadziła. W ostatniej minucie wszystko się mogło jednak zmienić - poznanianki nie wykorzystały dwóch szans na wygranie meczu lub przynajmniej doprowadzenie do dogrywki. Przy prowadzeniu Polfy 62:61 młodziutkiej Weronice Idczak nie wyszedł rzut z dystansu, a w ostatniej akcji meczu akademiczki nie zdołały nawet oddać rzutu. Polfa wymęczyła więc wygraną i jeżeli dziś pokona AZS po raz trzeci (początek meczu w hali przy Chwiałkowskiego o godz. 17), zagra w półfinale.
AZS Poznań - Polfa Pabianice 61:63
Kwarty: 17:20, 10:18, 23:12, 11:13.
AZS: Jarkowska 14, Sibora 14, Ciecierska 13 (1x3), Waligórska 8 (1x3), Aleliunaite-Jankowska 0 oraz Mrozińska 7, Idczak 3 (1x3), Gatialova 2.
Polfa: Pałka 23, Martins Jacintho 11, Toma 11, Lamparska 3, Krupska-Tyszkiewicz 3 (1x3) oraz Krystofova 8, Wlaźlak 3 (1x3), Karla da Costa 1.
grand (Gazeta Wyborcza)
Pabianiczankom jeszcze jednej wygranej, by awansować do półfinału mistrzostw Polski
O ile poszczególne wygrane AZS Poznań nad Polfą Pabianice są sporymi niespodziankami, to wyeliminowanie kandydata do medalu już w ćwierćfinale byłoby nie lada sensacją. W rundzie zasadniczej Polfa wygrała z AZS różnicą 32 i 47 pkt, w pierwszym meczu play-off - 35 pkt. Tyle że kolejne dwa mecze, to już zupełnie inna bajka...
Poznanianki mogły wczoraj po raz drugi zwyciężyć Polfę. Pabianiczanki grały słabo. W zespole trenera Tomasza Herkta brakowało egzekutorki - zawodniczki typu Olgi Pantelejewej, która potrafiłaby sama przesądzić o wygranej. "Panti" siedziała jednak na trybunach obok zawodniczki AZS Joanny Lorek - obie leczą bowiem kontuzje, a przy chodzeniu pomagają sobie kulami. Za to poznanianki grają zdecydowanie lepiej, niż w pierwszej części sezonu. Wczoraj - zwłaszcza w pierwszej połowie - znów zawodziły jednak zawodniczki środkowe. Tercet Natalia Mrozińska, Reda Aleliunaite-Jankowska i Joanna Jarkowska w dwóch pierwszych kwartach zaliczył tylko pięć zbiórek i zdobył 8 pkt. Tyle samo, co środkowa Polfy Agnieszka Pałka, która jednak miała o jedną zbiórkę więcej...
Właśnie słaba skuteczność spod kosza i mała liczba zbiórek sprawiła, że poznanianki wyraźnie przegrały drugą kwartę. Wtedy Polfa straciła jednak swoją liderkę - Beatę Krupską-Tyszkiewicz, która skręciła staw skokowy. - To pierwsza taka kontuzja - żaliła się po meczu, rozcierając obandażowaną kostkę. Zastępująca ją Sylwia Wlaźlak grała zdecydowanie słabiej od równie doświadczonej koleżanki. A poznanianki na początku trzeciej kwarty ruszyły do szturmu - szybko zdobyły kilka punktów. Nie upłynęły dwie minuty, a zdenerwowany trener Polfy Tomasz Herkt poprosił o przerwę. Ta jednak nie pomogła, a w 24. min Polfa straciła sześć punktów, nie wychodząc z własnej połowy! Najpierw trafiła Joanna Jarkowska, po chwili pod koszem Polfy Sibora zabrała piłkę Krupskiej-Tyszkiewicz, aż wreszcie wznawiająca grę zza linii końcowej Leona Krystofova podała wprost do... Natalii Waligórskiej. AZS prowadził więc 41:40, a Herkt musiał ratować się drugą przerwą na życzenie. Utykająca Krupska-Tyszkiewicz nie wróciła już na parkiet, a kontuzji doznała jeszcze Gabriela Toma, która upadając, uderzyła głową w parkiet i później przez 10 minut siedziała na ławce rezerwowych z woreczkiem z lodem przy twarzy. Gdy jednak w czwartej kwarcie wróciła, to jej punkty oraz akcje Agnieszki Pałki sprawiły, że Polfa znów minimalnie prowadziła. W ostatniej minucie wszystko się mogło jednak zmienić - poznanianki nie wykorzystały dwóch szans na wygranie meczu lub przynajmniej doprowadzenie do dogrywki. Przy prowadzeniu Polfy 62:61 młodziutkiej Weronice Idczak nie wyszedł rzut z dystansu, a w ostatniej akcji meczu akademiczki nie zdołały nawet oddać rzutu. Polfa wymęczyła więc wygraną i jeżeli dziś pokona AZS po raz trzeci (początek meczu w hali przy Chwiałkowskiego o godz. 17), zagra w półfinale.
AZS Poznań - Polfa Pabianice 61:63
Kwarty: 17:20, 10:18, 23:12, 11:13.
AZS: Jarkowska 14, Sibora 14, Ciecierska 13 (1x3), Waligórska 8 (1x3), Aleliunaite-Jankowska 0 oraz Mrozińska 7, Idczak 3 (1x3), Gatialova 2.
Polfa: Pałka 23, Martins Jacintho 11, Toma 11, Lamparska 3, Krupska-Tyszkiewicz 3 (1x3) oraz Krystofova 8, Wlaźlak 3 (1x3), Karla da Costa 1.
grand (Gazeta Wyborcza)
- Szymon
- Oldboy
- Posty: 6023
- Rejestracja: 07 czerwca 2004, 09:11
- Lokalizacja: PABIANICE, POLSKA
- Kontaktowanie:
Wojteg pisze:... A poznanianki na początku trzeciej kwarty ruszyły do szturmu - szybko zdobyły kilka punktów. Nie upłynęły dwie minuty, a zdenerwowany trener Polfy Tomasz Herkt poprosił o przerwę. Ta jednak nie pomogła, a w 24. min Polfa straciła sześć punktów, nie wychodząc z własnej połowy! Najpierw trafiła Joanna Jarkowska, po chwili pod koszem Polfy Sibora zabrała piłkę Krupskiej-Tyszkiewicz, aż wreszcie wznawiająca grę zza linii końcowej Leona Krystofova podała wprost do... Natalii Waligórskiej. AZS prowadził więc 41:40, a Herkt musiał ratować się drugą przerwą na życzenie...
BYŁ, BĘDZIE I JEST ZAWSZE WŁÓKNIARZ MRKS


- BasketFan
- Kadet
- Posty: 1166
- Rejestracja: 24 kwietnia 2005, 12:57
- Lokalizacja: Pabianice
- Kontaktowanie:
Nadal nie wiem co się dzieje z tą drużyną.
To niemożliwe, żeby brak jednej , ważnej bądź co bądź, ale tylko jednej (mam na myśli Panti) zawodniczki tak "powiązał" zespół, który chce walczyć o medale.
Na boga, co przez 28 minut na parkiecie robiła "szpila"
Co robiła Leo
Co robiła Carla
Wyżej coś przeczytałem, że "krupa" ma coś z nogą i to ewentualnie może ją usprawiedliwić.
Na Sylwię od pewnego czasu nie można liczyć.
Zgubiła gdzieś reprezentacyjną formę i jestem przekonany, że jej już nie odnajdzie.
Dobrze, że mamy Pałkę.
Toma i Jacintho dorzuciły po 11 pkt, ale grały na słabym procencie.
Podobnie jak "Szymon" jestem zaniepokojony o losy medalu w tym sezonie.
Poważnie zaniepokojony
To wszystko nie napawa optymizmem.
To niemożliwe, żeby brak jednej , ważnej bądź co bądź, ale tylko jednej (mam na myśli Panti) zawodniczki tak "powiązał" zespół, który chce walczyć o medale.
Na boga, co przez 28 minut na parkiecie robiła "szpila"
Co robiła Leo
Co robiła Carla
Wyżej coś przeczytałem, że "krupa" ma coś z nogą i to ewentualnie może ją usprawiedliwić.
Na Sylwię od pewnego czasu nie można liczyć.
Zgubiła gdzieś reprezentacyjną formę i jestem przekonany, że jej już nie odnajdzie.
Dobrze, że mamy Pałkę.
Toma i Jacintho dorzuciły po 11 pkt, ale grały na słabym procencie.
Podobnie jak "Szymon" jestem zaniepokojony o losy medalu w tym sezonie.
Poważnie zaniepokojony
To wszystko nie napawa optymizmem.
Powyższy post wyraża jedynie opinię autora w dniu dzisiejszym.
Nie może on służyć przeciwko niemu w dniu jutrzejszym, ani każdym innym
następującym po tym terminie.
Ponadto autor zastrzega sobie prawo zmiany poglądów, bez podawania przyczyn
Nie może on służyć przeciwko niemu w dniu jutrzejszym, ani każdym innym
następującym po tym terminie.
Ponadto autor zastrzega sobie prawo zmiany poglądów, bez podawania przyczyn
-
Żołnierz1
- FAIR PLAY
- Młodzik
- Posty: 908
- Rejestracja: 29 września 2005, 19:29
- Lokalizacja: POZNAŃ :)
- Kontaktowanie:
NIeprawdopodobne emocje panowaly na parkiecie podczas meczu pierwszej fazy play off pomiedzy Polfa Pabianice i AZSem POznań. Wszyscy liczyli na gwałt w tej potyczce, jednakze wielka niespodzianka było zwycięstow poznanianek w Pablianicach - w drugim meczu. Polfa przyjechała po dwa zwycięstwa i liczyła na spokojne dwa mecze i pewne zwyciestwo. Tym czasem dzisiejszy mecz pokazał ze zawodniczki AZSu nie sa zawodniczkami słabymi a wrecz przeciwnie. Polfa Pabianice wygrała 61:63 po niezwykle zaciętym spotkaniu. Miejmy nadizeje ze w sobote AZS pokona kandydata do tytułu mistrza Polski Polfe Pabianice i stan rywalizacji wyrowna sie wowczas do dwoch zwyciestw (2:2)!!!
- Łukasz-fan
- Młodzik
- Posty: 647
- Rejestracja: 11 lutego 2005, 15:03
- Lokalizacja: Poznań
- Kontaktowanie:
Mecz znakomity, szkoda wielka, ale cóż zdarza się. Najwazniejsze, że nasz zespół walczy na całego i miejmy nadzieje, że jutro bedzie podobnie. A jesli chodzi o nas kibiców to doping nienajgorszy ale poprzez Pabianice bardzo wysoko podnieśliśmy sobie poprzeczkę ale damy radę. Jutro będzie jeszcze lepsza oprawa i myslę, że tym razem szczescie uśmiechnie się do nas! Do boju AZS !!
- Trenejro
- Młodzik
- Posty: 730
- Rejestracja: 29 września 2005, 15:00
- Lokalizacja: Pabianice
- Kontaktowanie:
BasketFan pisze:Nadal nie wiem co się dzieje z tą drużyną.
Co robiła Leo![]()
![]()
Co robiła Carla![]()
![]()
Dobrze, że mamy Pałkę.
Hmm... To fakt, że wynik tego meczu pozwala mi sądzić, że gra układała się mniej więcej tak, jak w drugim meczu w Pabianicach...
Czyli PRAWIE JAK BASKET...
Teraz trochę subiektywizmu:
BasketFanie - co robiła Leo... Nooo widać po statach, że siedziała na ławce! Oblicz stosunek zdobytych punktów Leo do czasu jej gry i porównaj do tego samego ilorazu Pałeczki... Czyż nie podobny wynik?
A tutaj już obiektywnie:
Ciesze się, że Pałka zaczęła w końcu grać, ale znowu ten balon zachwytu nad jej grą dmuchamy zbyt wielki...
- MirU <poznań>
- Kadet
- Posty: 1235
- Rejestracja: 01 listopada 2004, 13:15
- Lokalizacja: Poznań
- Kontaktowanie:
Wróć do „Aktualności Ekstraklasa”
Kto jest online
Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 127 gości






