Dwie Amerykanki występują obecnie w drużynie koszykarek Lotosu Gdynia. 29-letnia Elaine Powell gra w Polsce już drugi sezon. W zespole trenera Krzysztofa Koziorowicza zastąpiła inną swoją rodaczkę, Marie Ferdinand. Lotos nie był jej pierwszym europejskim klubem. Przed nim występowała w lidze włoskiej w zespole La Spezia. Do Gdyni przychodziła
z bardzo dobrymi referencjamiW 2003 roku poprowadziła drużynę Detroit Shock do tytułu mistrzyń zawodowej ligi WNBA.
Z Lotosem również odnosiła znaczące sukcesy. Miała duży udział w zdobyciu przez gdynianki w tym roku wicemistrzostwa Euroligi i drugiego miejsca w Pucharze Świata. Jest koszykarką bardzo wszechstronną i skuteczną. Pod względem liczby asyst daleko jej wprawdzie do klasy Patricii Penicheiro, ale za to dysponuje znacznie lepszym od Portugalki rzutem.
Drugą amerykańską koszykarką w Lotosie jest 25-letnia Deanna Nolan, która za oceanem w lidze WNBA gra razem z Powell w drużynie Detroit Shock. Zanim Nolan pojawiła się w Gdyni, prezes Mieczysław Krawczyk długo zastanawiał się jaką Amerykankę ma sprowadzić do Gdyni.
Po rozstaniu z Chasity Melvin, bardziej potrzebna mu była zawodniczka na pozycji środkowej lub silnej skrzydłowej, niż rozgrywającej. Ostatecznie jednak, obserwującej bezpośrednio rozgrywki ligi WNBA, Katarzynie Dydek udało się przekonać go do zakontraktowania Nolan. Po pierwszej rudzie wydaje się, że był to trafny wybór. Deanna jest najskuteczniejszą zawodniczką w zespole. Jej średnia zdobytych punktów wynosi 17,5 na jeden mecz.
Jest też zawodniczką niesłychanie sprawną fizycznie. Przy wzroście ok. 180 cm., w wyskoku z łatwością dosięga obręczy kosza, która zawieszona jest na wysokości 305 cm.
- Kiedyś równolegle z koszykówką zajmowałam się lekkoatletykę. Mój rekord życiowy w skoku wzwyż wynosi 5,6 stóp (ok. 171 cm), a w dal 18 stóp (550 cm). Nauczyciele w szkole namawiali mnie, bym poważnie zajęła się skokami, ale ja nie posłuchałam ich. Wolałam grać w koszykówkę - tłumaczy swoje predyspozycje do skakania koszykarka, dla której Lotos jest pierwszym europejskim klubem.
W Polsce najbardziej zaskoczyła ją pogoda. Elaine opowiadała jej, że musi nastawić się na bardzo ostrą i śnieżną zimę. Przynajmniej taką, jaką ona przeżyła tu przed rokiem. Tymczasem, w grudzień okazał się teraz znacznie cieplejszy z czego obie były bardzo zadowolone.
Przed świętami amerykańskie koszykarki nie robiły w naszym kraju żadnych prezentów dla członków ze swojej rodziny. Pod tym względem okazały się bardzo praktyczne.
- W Polsce nie znalazłam takiego prezentu, którego nie mogłabym kupić w Luizjanie. Po przylocie będę miała jeszcze trochę czasu przed świętami i na miejscu zrobię prezenty. Spędzę je jak zwykle w rodzinnym gronie z mamą, bratem i siostrą - powiedziała nam Elaine. W rodzinie Powellów panuje taki zwyczaj, że przed świętami wszyscy spotykają się i organizują losowanie, kto ma komu zrobić prezent. Jestem bardzo ciekawa kogo mi los w tym roku przydzieli - dodała.
Bardzo praktyczna i zapobiegliwa pod tym względem okazała się także Deanna, która swojej rodzinie w Michigan również nie przewiezie żadnego prezentu z Polski.
- Mam już wszystkie prezenty. Nie chciałam jednak zabierać ze sobą zbyt dużej ilości bagażu i dlatego zakupy zrobiłam przez internet - wyjaśniła zawodniczka, która przy wigilijnym stole zasiądzie z rodzicami, dwoma braćmi i siostrą.
Dla polskich kibiców najlepszym prezentem od ciebie byłby wsad piłki z góry do kosza, który wykonałabyś podczas jednego z meczów w Gdyni - sugeruję.
- To bardzo dobry pomysł. Zrobię to, jak tylko będę miała dobrą okazję - obiecała Deanna.
U państwa Nolanów głównym świątecznym daniem będzie pieczony indyk w sosie z dużą ilością warzyw. Nie zabraknie też makaronu pod różnymi postaciami. Będzie też jakaś kulinarna niespodzianka, której Deanna zdradzić nam jednak nie chciała.
Adam Suska - Dziennik Bałtycki
Nie zabierają prezentów
Moderatorzy: ann, rzymi, paulo2907, przemoe, Kuba
Wróć do „Aktualności Ekstraklasa”
Kto jest online
Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 3 gości