2 mecz: Lotos Gdynia - Gambrinus Brno 87:72
Moderatorzy: ann, rzymi, paulo2907, przemoe, Kuba
2 mecz: Lotos Gdynia - Gambrinus Brno 87:72
Lotos Gdynia w drugim meczu ćwierćfinału Euroligi koszykarek pokonał mistrza Czech Gambrinus Brno 87:72 (27:20, 21:10, 21:19, 18:23). Gdynianki wyrównały stan rywalizacji na 1-1. Decydujące spotkanie o awansie do finałowego turnieju odbędzie się w 24 marca w Brnie.
Lotos - Gambrinus 87:72. Kwarty: 27:20, 21:10, 21:19, 18:23
LOTOS: Elaine Powell 23, Deanna Nolan 21, Małgorzata Dydek 20, Monika Veselovski 8, Ewelina Kobryn 7, Tatiana Troina 4, Aleksandra Chomać 2, Agnieszka Bibrzycka 2;
GAMBRINUS - Taj McWilliams 22, Zuzana Zirkova 11, Hana Machova 9, Ivana Vecerova 8, Alicia Poto 8, Jana Vesela 7, Eva Biteckova 4, Alena Kovacova 3.
Lotos - Gambrinus 87:72. Kwarty: 27:20, 21:10, 21:19, 18:23
LOTOS: Elaine Powell 23, Deanna Nolan 21, Małgorzata Dydek 20, Monika Veselovski 8, Ewelina Kobryn 7, Tatiana Troina 4, Aleksandra Chomać 2, Agnieszka Bibrzycka 2;
GAMBRINUS - Taj McWilliams 22, Zuzana Zirkova 11, Hana Machova 9, Ivana Vecerova 8, Alicia Poto 8, Jana Vesela 7, Eva Biteckova 4, Alena Kovacova 3.
Po fenomenalnej grze trójki: Nolan - Powell - Dydek, koszykarki Lotosu pokonały Gambrinus i przedłużyły swoje nadzieje na awans do turnieju Final Four Euroligi
Zawodniczki Gambrinusa potraktowały drugie spotkanie z Lotosem wyjątkowo poważnie - na mecz przyleciały specjalnie wyczarterowanym samolotem. Zwycięstwo w Gdyni zapewniało im bowiem awans do turnieju Final Four. Po nerwowym początku to gdynianki wyszły jednak na prowadzenie. W 5. minucie, po akcji Małgorzaty Dydek, która zdobyła dwa punkty, choć była faulowana i wykorzystała dodatkowy rzut wolny, Lotos prowadził 9:8. Z minuty na minutę coraz lepiej grała Elaine Powell. Rozgrywającą Lotosu wspomagali kibice, którzy gorąco ją przywitali i głośno dopingowali przez cały mecz. Zresztą, takiego dopingu w tym sezonie gdynianki jeszcze nie miały. Wypełniona po brzegi hala w Gdyni dosłownie uskrzydliła zawodniczki Lotosu. Najlepszy dowód to blok Deanny Nolan, która w końcówce drugiej kwarty pofrunęła nad głową Taj McWilliams i nie pozwoliła nawet, by piłka opuściła ręce środkowej Gambrinusa. Kilka sekund później pobudzona Nolan trafiła za trzy punkty. Nadal znakomicie grała Powell, która wyrywała rywalkom piłkę w najmniej oczekiwanych momentach (cztery przechwyty już do przerwy!).
Trzecia kwarta zazwyczaj była znakiem firmowym Lotosu. Tym razem jednak w tej części gdynianki zagrały słabiej. W 25. minucie na boisko wróciła Agnieszka Bibrzycka, która już w pierwszej kwarcie złapała trzy faule i szybko opuściła parkiet. Nie trafiała jednak nawet z dogodnych pozycji. Dobrze zastąpiła ją Powell, która nie tylko rozgrywała piłkę, ale zdobywała też punkty po wspaniałych akcjach. W ostatniej sekundzie trzeciej kwarty trafiła za trzy z dziewięciu metrów! Lotos wygrywał już 20 punktami i wydawało się, że rywalki nie są w staniu mu zagrozić.
Pierwsze trzy minuty ostatniej kwarty Gambrinus wygrał 12:0 i w sumie przegrywał tylko ośmioma punktami. Zrobiło się nerwowo, ale wtedy na boisku pojawiła się Monika Veselovski. Cztery zdobyte przez nią punkty uspokoiły sytuację i 30 sekund przed końcem kibice na stojąco dziękowali swoim zawodniczkom za wspaniały mecz.
O tym, kto awansuje do Final Four, rozstrzygnie trzeci mecz, który odbędzie się w czwartek w Brnie.
LOTOS GDYNIA 87
GAMBRINUS BRNO 72
Kwarty: 27:20, 21:10, 21:19, 18:23.
Lotos: Powell 23 (1), Nolan 21 (2), Dydek 20, Kobryn 7, Bibrzycka 2 oraz Veselovski 8, Troina 4, Chomać 2.
Gambrinus: McWilliams 22 (1), Machova 9 (1), Vecerova 8, Poto 8 (1), Vesela 7 oraz Zirkova 11 (3), Viteckova 4, Kovacova 3.
Stan rywalizacji: 1:1.
ZDANIEM TRENERÓW
Krzysztof Koziorowicz
trener Lotosu Gdynia
- Zwycięstwo z tak dobrym zespołem, jak Gambrinus na pewno cieszy. Zwłaszcza że dobrze zagrał cały mój zespół. Rywalki pokazały nam, że w meczu z tak silnym przeciwnikiem nie można odpuścić nawet na minutę. Było to doskonale widać w czwartej kwarcie, przez moment zrobiło się nerwowo. Mamy trochę czasu do następnego meczu i na pewno nie jedziemy do Brna bez szans.
Milan Veverka
drugi trener Gambrinusa Brno
- Oba zespoły zagrały dobrze, ale trudno jest wygrać mecz, gdy ma się 13 strat w pierwszej połowie [rzeczywiście było ich dziewięć - red.]. W dwóch pierwszych kwartach mieliśmy także słabą skuteczność, później nie udało się zniwelować przewagi Lotosu. Zwłaszcza że w gdyńskiej drużynie świetnie zagrała Dydek i obie Amerykanki. Dzięki nim polski zespół pozostaje w grze.
Michał Sielski: Czy ten mecz był łatwiejszy niż pierwsze spotkanie w Brnie, czy tylko tak się wydawało?
Małgorzata Dydek: Spotkania z Gambrinusem nigdy nie są łatwe. Dzisiejszy mecz pokazał, że z Elaine Powell w składzie jesteśmy jednak bardzo mocne i możemy pokonać każdego rywala.
Tym razem dużo łatwiej grało się Pani przeciwko Taj McWilliams, ponieważ nastawiła się ona głównie na grę w ataku.
- Ona zazwyczaj tak gra. Przepycha się pod koszem, liczą się dla niej tylko zdobyte punkty i zbiórki w ataku. Trochę odpuszcza grę w obronie. Ale jestem też zdziwiona postawą sędziów, którzy gwizdali w sytuacjach, kiedy byłam ewidentnie faulowana. Wcześniej nie było to takie oczywiste. Wkładam w to wprawdzie trochę aktorstwa, ale przecież trzeba sobie trochę pomóc.
Po takim meczu w Gdyni jesteście faworytem meczu w Brnie?
- Po pierwszym, przegranym pechowo spotkaniu rywalki nas się bały. U siebie wygrały fartem i napędziłyśmy im stracha. Przecież przez większą część meczu to my prowadziłyśmy i równie dobrze mogłyśmy wygrać również tamto spotkanie.
Teraz boją się chyba jeszcze bardziej?
- Na pewno, muszą nas się bać.
LICZBA MECZU
17
tyle punktów tylko w pierwszej połowie zdobyła Deanna Nolan
Michał Sielski Gazeta Wyborcza
Zawodniczki Gambrinusa potraktowały drugie spotkanie z Lotosem wyjątkowo poważnie - na mecz przyleciały specjalnie wyczarterowanym samolotem. Zwycięstwo w Gdyni zapewniało im bowiem awans do turnieju Final Four. Po nerwowym początku to gdynianki wyszły jednak na prowadzenie. W 5. minucie, po akcji Małgorzaty Dydek, która zdobyła dwa punkty, choć była faulowana i wykorzystała dodatkowy rzut wolny, Lotos prowadził 9:8. Z minuty na minutę coraz lepiej grała Elaine Powell. Rozgrywającą Lotosu wspomagali kibice, którzy gorąco ją przywitali i głośno dopingowali przez cały mecz. Zresztą, takiego dopingu w tym sezonie gdynianki jeszcze nie miały. Wypełniona po brzegi hala w Gdyni dosłownie uskrzydliła zawodniczki Lotosu. Najlepszy dowód to blok Deanny Nolan, która w końcówce drugiej kwarty pofrunęła nad głową Taj McWilliams i nie pozwoliła nawet, by piłka opuściła ręce środkowej Gambrinusa. Kilka sekund później pobudzona Nolan trafiła za trzy punkty. Nadal znakomicie grała Powell, która wyrywała rywalkom piłkę w najmniej oczekiwanych momentach (cztery przechwyty już do przerwy!).
Trzecia kwarta zazwyczaj była znakiem firmowym Lotosu. Tym razem jednak w tej części gdynianki zagrały słabiej. W 25. minucie na boisko wróciła Agnieszka Bibrzycka, która już w pierwszej kwarcie złapała trzy faule i szybko opuściła parkiet. Nie trafiała jednak nawet z dogodnych pozycji. Dobrze zastąpiła ją Powell, która nie tylko rozgrywała piłkę, ale zdobywała też punkty po wspaniałych akcjach. W ostatniej sekundzie trzeciej kwarty trafiła za trzy z dziewięciu metrów! Lotos wygrywał już 20 punktami i wydawało się, że rywalki nie są w staniu mu zagrozić.
Pierwsze trzy minuty ostatniej kwarty Gambrinus wygrał 12:0 i w sumie przegrywał tylko ośmioma punktami. Zrobiło się nerwowo, ale wtedy na boisku pojawiła się Monika Veselovski. Cztery zdobyte przez nią punkty uspokoiły sytuację i 30 sekund przed końcem kibice na stojąco dziękowali swoim zawodniczkom za wspaniały mecz.
O tym, kto awansuje do Final Four, rozstrzygnie trzeci mecz, który odbędzie się w czwartek w Brnie.
LOTOS GDYNIA 87
GAMBRINUS BRNO 72
Kwarty: 27:20, 21:10, 21:19, 18:23.
Lotos: Powell 23 (1), Nolan 21 (2), Dydek 20, Kobryn 7, Bibrzycka 2 oraz Veselovski 8, Troina 4, Chomać 2.
Gambrinus: McWilliams 22 (1), Machova 9 (1), Vecerova 8, Poto 8 (1), Vesela 7 oraz Zirkova 11 (3), Viteckova 4, Kovacova 3.
Stan rywalizacji: 1:1.
ZDANIEM TRENERÓW
Krzysztof Koziorowicz
trener Lotosu Gdynia
- Zwycięstwo z tak dobrym zespołem, jak Gambrinus na pewno cieszy. Zwłaszcza że dobrze zagrał cały mój zespół. Rywalki pokazały nam, że w meczu z tak silnym przeciwnikiem nie można odpuścić nawet na minutę. Było to doskonale widać w czwartej kwarcie, przez moment zrobiło się nerwowo. Mamy trochę czasu do następnego meczu i na pewno nie jedziemy do Brna bez szans.
Milan Veverka
drugi trener Gambrinusa Brno
- Oba zespoły zagrały dobrze, ale trudno jest wygrać mecz, gdy ma się 13 strat w pierwszej połowie [rzeczywiście było ich dziewięć - red.]. W dwóch pierwszych kwartach mieliśmy także słabą skuteczność, później nie udało się zniwelować przewagi Lotosu. Zwłaszcza że w gdyńskiej drużynie świetnie zagrała Dydek i obie Amerykanki. Dzięki nim polski zespół pozostaje w grze.
Michał Sielski: Czy ten mecz był łatwiejszy niż pierwsze spotkanie w Brnie, czy tylko tak się wydawało?
Małgorzata Dydek: Spotkania z Gambrinusem nigdy nie są łatwe. Dzisiejszy mecz pokazał, że z Elaine Powell w składzie jesteśmy jednak bardzo mocne i możemy pokonać każdego rywala.
Tym razem dużo łatwiej grało się Pani przeciwko Taj McWilliams, ponieważ nastawiła się ona głównie na grę w ataku.
- Ona zazwyczaj tak gra. Przepycha się pod koszem, liczą się dla niej tylko zdobyte punkty i zbiórki w ataku. Trochę odpuszcza grę w obronie. Ale jestem też zdziwiona postawą sędziów, którzy gwizdali w sytuacjach, kiedy byłam ewidentnie faulowana. Wcześniej nie było to takie oczywiste. Wkładam w to wprawdzie trochę aktorstwa, ale przecież trzeba sobie trochę pomóc.
Po takim meczu w Gdyni jesteście faworytem meczu w Brnie?
- Po pierwszym, przegranym pechowo spotkaniu rywalki nas się bały. U siebie wygrały fartem i napędziłyśmy im stracha. Przecież przez większą część meczu to my prowadziłyśmy i równie dobrze mogłyśmy wygrać również tamto spotkanie.
Teraz boją się chyba jeszcze bardziej?
- Na pewno, muszą nas się bać.
LICZBA MECZU
17
tyle punktów tylko w pierwszej połowie zdobyła Deanna Nolan
Michał Sielski Gazeta Wyborcza
Będzie dobrze. W Brnie również wygramy - zapewniła nas Małgorzata Dydek po zwycięskim dla Lotosu meczu z Gambrinusem 87:72. Gdynianki tym samym wyrównały stan rywalizacji play off na 1-1. O awansie zadecyduje trzecie spotkanie tych drużyn, które odbędzie się w przyszły czwartek na parkiecie mistrzyń Czech.
Koszykarki Lotosu, które we wtorek pechowo przegrały w Brnie 63:66, w rewanżowym spotkaniu dyktowały warunki niemal od samego początku. Rywalki tylko przez początkowe pięć minut pierwszej kwarty nawiązywały równorzędną walkę. W tym okresie prowadzenie przechodziło z rąk do rąk. Po raz ostatni przyjezdne wygrywały 12:11. Wówczas sprawy w swoje ręce wzięły Amerykanki Lotosu, Deanna Nolan i Elaine Powell. Wspierane przez gdyńskie środkowe, Dydek i Ewelinę Kobryn zdobyły pod rząd 12 punktów i prowadzenie (23:12), które nie oddały już do końca meczu.
W drugiej kwarcie Amerykanki nadal grały koncertowo. Ich efektowne akcje kończone celnymi rzutami kibice raz po raz nagradzali gromkimi oklaskami. W euforię wpadli pod koniec trzeciej kwarty, kiedy Powell trafiła piłką do czeskiego kosza równo z syreną z odległości ponad 10 metrów. Wówczas cała sala zaczęła skandować imię Amerykanki: Elaine, Elaine.
Do ostatniej kwarty mistrzynie Polski przystępowały z przewagą 20 "oczek" (69:49). Wydawało się, że nic złego w tym spotkaniu przydarzyć im się już nie może. Tymczasem desperackie rzuty zza linii 6,26 m Hany Machovej i Taj McWilliams znalazły drogę do gdyńskiego kosza i na chwilę zrobiło się gorąco, bowiem mistrzynie Czech traciły już tylko 8 punktów (71:63). Z chwilowego letargu wyrwała gdynianki Monika Veselovski, która zmieniła Agnieszkę Bibrzycką. Serbka zaliczyła dwie udane akcje, a później na parkiecie znów rządziły Powell i Nolan.
- Bardzo chciałyśmy zrewanżować się Gambrinusowi za porażkę w Brnie i do tego spotkania przystąpiłyśmy mocno skoncentrowane. Wróciłyśmy do gry i mam nadzieję, że teraz już swojej szansy nie odpuścimy - mówiła po meczu Veselovski.
Lotos - Gambrinus 87:72 (27:20, 21:10, 21:19, 18:23)
Lotos: Powell 23 pkt. (1x3), Nolan 21 (1), Dydek 20 (1), Kobryn 7, Bibrzycka 2 oraz Veselovski 8, Troina 4, Chomać 0.
Gambrinus: McWilliams 22, Machova 9, Vecerova 8, Poto 8, Vesela 7 oraz Zirkova 11, Viteckova 4, Kovacova 3.
Sędziowali: Gilles Bretagne (Francja) i Apostolos Kalpakas (Szwecja).
Widzów: 1200.
Jest dobrze
Krzysztof Koziorowicz
trener Lotosu
- W tej rywalizacji nie liczy się wynik tylko zwycięstwa. Dzisiejsze bardzo mnie cieszy, bo osiągnięte zostało po dobrej grze, która stanowi dobry prognostyk przed trzecim decydującym spotkaniem w Brnie. Gambrinus to bardzo niebezpieczna drużyna, której ani na chwilę nie wolno odpuszczać. Moment dekoncentracji kosztował nas dzisiaj utratę 12 punktów pod rząd i to jest dla nas wniosek na następne starcie.
Zawiodła skuteczność
Roman Hamza
II trener Gambrinusa
- W drużynie Lotosu doskonale zagrały obie Amerykanki, które otrzymały dobre wsparcie ze strony Dydek. My z kolei słabo rozegraliśmy pierwszą połowę spotkania, w której zawodziła nas skuteczność. Po przerwie graliśmy już znacznie lepiej, ale nie byliśmy w stanie odrobić strat, gdyż Powell, Nolan i Dydek nam na to nie pozwoliły. Grały ze sobą dwie równorzędne drużyny i o wyniku trzeciego meczu między nimi decydować będzie dyspozycja dnia oraz szczęście.
Adam Suska - Dziennik Bałtycki
Koszykarki Lotosu, które we wtorek pechowo przegrały w Brnie 63:66, w rewanżowym spotkaniu dyktowały warunki niemal od samego początku. Rywalki tylko przez początkowe pięć minut pierwszej kwarty nawiązywały równorzędną walkę. W tym okresie prowadzenie przechodziło z rąk do rąk. Po raz ostatni przyjezdne wygrywały 12:11. Wówczas sprawy w swoje ręce wzięły Amerykanki Lotosu, Deanna Nolan i Elaine Powell. Wspierane przez gdyńskie środkowe, Dydek i Ewelinę Kobryn zdobyły pod rząd 12 punktów i prowadzenie (23:12), które nie oddały już do końca meczu.
W drugiej kwarcie Amerykanki nadal grały koncertowo. Ich efektowne akcje kończone celnymi rzutami kibice raz po raz nagradzali gromkimi oklaskami. W euforię wpadli pod koniec trzeciej kwarty, kiedy Powell trafiła piłką do czeskiego kosza równo z syreną z odległości ponad 10 metrów. Wówczas cała sala zaczęła skandować imię Amerykanki: Elaine, Elaine.
Do ostatniej kwarty mistrzynie Polski przystępowały z przewagą 20 "oczek" (69:49). Wydawało się, że nic złego w tym spotkaniu przydarzyć im się już nie może. Tymczasem desperackie rzuty zza linii 6,26 m Hany Machovej i Taj McWilliams znalazły drogę do gdyńskiego kosza i na chwilę zrobiło się gorąco, bowiem mistrzynie Czech traciły już tylko 8 punktów (71:63). Z chwilowego letargu wyrwała gdynianki Monika Veselovski, która zmieniła Agnieszkę Bibrzycką. Serbka zaliczyła dwie udane akcje, a później na parkiecie znów rządziły Powell i Nolan.
- Bardzo chciałyśmy zrewanżować się Gambrinusowi za porażkę w Brnie i do tego spotkania przystąpiłyśmy mocno skoncentrowane. Wróciłyśmy do gry i mam nadzieję, że teraz już swojej szansy nie odpuścimy - mówiła po meczu Veselovski.
Lotos - Gambrinus 87:72 (27:20, 21:10, 21:19, 18:23)
Lotos: Powell 23 pkt. (1x3), Nolan 21 (1), Dydek 20 (1), Kobryn 7, Bibrzycka 2 oraz Veselovski 8, Troina 4, Chomać 0.
Gambrinus: McWilliams 22, Machova 9, Vecerova 8, Poto 8, Vesela 7 oraz Zirkova 11, Viteckova 4, Kovacova 3.
Sędziowali: Gilles Bretagne (Francja) i Apostolos Kalpakas (Szwecja).
Widzów: 1200.
Jest dobrze
Krzysztof Koziorowicz
trener Lotosu
- W tej rywalizacji nie liczy się wynik tylko zwycięstwa. Dzisiejsze bardzo mnie cieszy, bo osiągnięte zostało po dobrej grze, która stanowi dobry prognostyk przed trzecim decydującym spotkaniem w Brnie. Gambrinus to bardzo niebezpieczna drużyna, której ani na chwilę nie wolno odpuszczać. Moment dekoncentracji kosztował nas dzisiaj utratę 12 punktów pod rząd i to jest dla nas wniosek na następne starcie.
Zawiodła skuteczność
Roman Hamza
II trener Gambrinusa
- W drużynie Lotosu doskonale zagrały obie Amerykanki, które otrzymały dobre wsparcie ze strony Dydek. My z kolei słabo rozegraliśmy pierwszą połowę spotkania, w której zawodziła nas skuteczność. Po przerwie graliśmy już znacznie lepiej, ale nie byliśmy w stanie odrobić strat, gdyż Powell, Nolan i Dydek nam na to nie pozwoliły. Grały ze sobą dwie równorzędne drużyny i o wyniku trzeciego meczu między nimi decydować będzie dyspozycja dnia oraz szczęście.
Adam Suska - Dziennik Bałtycki
Dydek: Koszykarki z Brna bały się nas
Trener Lotosu Krzysztof Koziorowicz i Małgorzata Dydek wierzą w to, że trzecie ćwierćfinałowe spotkanie Euroligi koszykarek w Brnie, w następny czwartek, będzie udane dla zespołu mistrza Polski.
"O zwycięstwie w Gdyni zadecydowała bardzo dobra, agresywna obrona - powiedział trener Krzysztof Koziorowicz. - Z defensywy brały się przechwyty i skuteczny atak. Przez większą część meczu graliśmy sześcioma-siedmioma zawodniczkami i dlatego zabrakło sił w czwartej kwarcie. Wierzę, że w trzecim meczu do gry włączą się - mniej widoczna w Gdyni Agnieszka Bibrzycka, a gotowa będzie także młoda rozgrywająca Paulina Pawlak. Po cichu wierzę, że w Brnie uda nam się sprawić małą sensację, jaką byłby awans do do finału Four Euroligi" - dodał trener Lotosu.
"Chciałyśmy wygrać w Brnie w pierwszym meczu - powiedziała Małgorzata Dydek. - Tam się nie udało, ale w Gdyni byłyśmy już zdecydowanie lepsze od rywalek. Wiedziałam, że po tym pierwszym, wyrównanym meczu koszykarki Gambrinusa zaczęły się nas bać. Przed meczem w Gdyni miałam przeczucie, choć nigdy takich przeczuć nie mam, że wysoko wygramy w tym spotkaniu. Przeciwko drużynie z Brna gra mi się zawsze trudno, bo Gambrinus ma dobre, wysokie, sprawne zawodniczki 'podkoszowe'. Jestem jednak pewna, że jeśli w Czechach zagramy tak rozsądnie jak w Gdyni, to trzecie spotkanie ułoży się po naszej myśli. To na pewno będzie wojna nerwów, ale ja bardzo lubię mecze o najwyższą stawkę" - dodał Dydek.
Na konferencji prasowej, pod nieobecność pierwszego trenera Jana Bobrovsky'ego (został opluty przez kibica) spotkanie oceniał drugi szkoleniowiec Brna Milan Veverka. "W Brnie musimy zagrać zdecydowanie lepiej niż w Gdyni. Przewaga parkietu to zawsze plus dla gospodarza, ale przy tak wyrównanych drużynach nie to będzie decydującym elementem. W trzecim spotkaniu wygra ten zespół, który zagra z lepszą koncentracją, agresywniej w obronie. Pamiętam, że przed kilkoma laty w walce o udział w turnieju finałowym to Gambrinus przyjechał do Gdyni i wygrał trzecie, decydujące spotkanie. Dlatego nie możemy czuć się pewni przed czwartkowym meczem".
» Źródło wiadomości: PAP
www.e-basket.pl
Trener Lotosu Krzysztof Koziorowicz i Małgorzata Dydek wierzą w to, że trzecie ćwierćfinałowe spotkanie Euroligi koszykarek w Brnie, w następny czwartek, będzie udane dla zespołu mistrza Polski.
"O zwycięstwie w Gdyni zadecydowała bardzo dobra, agresywna obrona - powiedział trener Krzysztof Koziorowicz. - Z defensywy brały się przechwyty i skuteczny atak. Przez większą część meczu graliśmy sześcioma-siedmioma zawodniczkami i dlatego zabrakło sił w czwartej kwarcie. Wierzę, że w trzecim meczu do gry włączą się - mniej widoczna w Gdyni Agnieszka Bibrzycka, a gotowa będzie także młoda rozgrywająca Paulina Pawlak. Po cichu wierzę, że w Brnie uda nam się sprawić małą sensację, jaką byłby awans do do finału Four Euroligi" - dodał trener Lotosu.
"Chciałyśmy wygrać w Brnie w pierwszym meczu - powiedziała Małgorzata Dydek. - Tam się nie udało, ale w Gdyni byłyśmy już zdecydowanie lepsze od rywalek. Wiedziałam, że po tym pierwszym, wyrównanym meczu koszykarki Gambrinusa zaczęły się nas bać. Przed meczem w Gdyni miałam przeczucie, choć nigdy takich przeczuć nie mam, że wysoko wygramy w tym spotkaniu. Przeciwko drużynie z Brna gra mi się zawsze trudno, bo Gambrinus ma dobre, wysokie, sprawne zawodniczki 'podkoszowe'. Jestem jednak pewna, że jeśli w Czechach zagramy tak rozsądnie jak w Gdyni, to trzecie spotkanie ułoży się po naszej myśli. To na pewno będzie wojna nerwów, ale ja bardzo lubię mecze o najwyższą stawkę" - dodał Dydek.
Na konferencji prasowej, pod nieobecność pierwszego trenera Jana Bobrovsky'ego (został opluty przez kibica) spotkanie oceniał drugi szkoleniowiec Brna Milan Veverka. "W Brnie musimy zagrać zdecydowanie lepiej niż w Gdyni. Przewaga parkietu to zawsze plus dla gospodarza, ale przy tak wyrównanych drużynach nie to będzie decydującym elementem. W trzecim spotkaniu wygra ten zespół, który zagra z lepszą koncentracją, agresywniej w obronie. Pamiętam, że przed kilkoma laty w walce o udział w turnieju finałowym to Gambrinus przyjechał do Gdyni i wygrał trzecie, decydujące spotkanie. Dlatego nie możemy czuć się pewni przed czwartkowym meczem".
» Źródło wiadomości: PAP
www.e-basket.pl
KIBIC pisze:Ale teraz po tym meczu nikt w Gdyni mnie nie lubi![]()
Powód?
KIBIC pisze:Po meczu rozmawiałem z jakimś panem , który zapytał mnie czy ja jestem KIBIC z kkforum
wszędzie macie agtentów
Ciekawe czy ten pan się ujawni
co do agentów - w każdym koszykarskim mieście, gdzie grają drużyny kobiece, mamy swojego przedstawiciela
-
Gość
KIBIC pisze:Bo się po meczu zapytałem Koziołka czemu Tatiana nie grała w pierwszym składzie![]()
acha i żeby było wszystko jasne była to normalna rozmowa![]()
żeby nikt sobie niczego nie pomyślał![]()
a co do drugiego to pewnie sie nie ujawni
To może ja się spytam o Motyl
*************************************************************
Co do Bobrovskiego:Facet mnie wkr..wia.Podobno nie tylko mnie chce się wymiotować jak widzę Bobrovskiego ta choroba ogarnia duży obszar PolskiWieczne pretensje do sędziego to on powinien pocałować sędziego w DUPE za pierwszy mecz.Gdy zobaczyłem sytuacje w TV (dobrze ze kibice Lotosu jej n ie widzieli bo byli na meczu).To tak naprawde 9 na 10 sędziów nie odgwizdałoby błedu połowy (a już napewno nie na 1cm !!!! przed linią srodkową.).A i 3 faul Biby był dość smieszny.A mimo to facet ma pretencje.Albo mecz z Wisła tam o wiele bardziej pozwolono twardo bronić Czeszką niż Wislaczką.A jeszcze ta pogarda dla polskich klubów i polskiej reprezentacji.
*************************************************************ps:Oglądajcie dzisiaj POLSAT SPORT OD 22.30 BĘDZIE PRAWDZIWA UCZTA
VICTORIA RAVVA TO NAJPIĘKNIEJSZA SPORTSMENKA ŚWIATA!!!!!!!!!!!!!!!!


Wróć do „Aktualności Ekstraklasa”
Kto jest online
Użytkownicy przeglądający to forum: Google [Bot] i 1 gość


