Rozmowa z prezesem Lotosu Gdynia Mieczysławem Krawczykiem

Wszystko na temat Tauron Basket Ligi Kobiet

Moderatorzy: ann, rzymi, paulo2907, przemoe, Kuba

Waldi
Kadet
Posty: 1488
Rejestracja: 07 czerwca 2004, 14:42

Rozmowa z prezesem Lotosu Gdynia Mieczysławem Krawczykiem

Postautor: Waldi » 16 kwietnia 2005, 11:23

Elaine Powell grała u nas w Eurolidze nie dlatego, że postawiliśmy wynik sportowy ponad moralnością, zrobiliśmy to dla dobra polskiej koszykówki! Nie chcieliśmy, żeby nasza federacja straciła drugie miejsce w Eurolidze - mówi prezes Lotosu Gdynia

Michał Sielski: Na jakich warunkach rozstaliście się z Elaine Powell?

Mieczysław Krawczyk: Na ten temat nic nie powiem. Klub wydał przecież oświadczenie, tam jest wszystko.

Proszę nie żartować. Oświadczenie to kilka linijek, które nic nie mówią. Dlaczego tak późno rozwiązaliście kontrakt z amerykańską rozgrywającą? Przecież przez Polską Ligę Koszykówki Kobiet została zdyskwalifikowana już kilka dni po tym, jak w finale Pucharu Polski pobiła Jelenę Skerović z Wisły Kraków.

- No tak, ale wtedy mogła grać jeszcze w Eurolidze. A czekały nas ciężkie boje w ćwierćfinale z Gambrinusem Brno. Klub nie podjął decyzji o zawieszeniu Powell, bo nie chciał, aby Polska straciła miejsce w Eurolidze. Ostatnio mogliśmy wystawiać dwa zespoły [w tym sezonie grały Lotos i Wisła Kraków - red.] i nie chcieliśmy zaprzepaścić tego przywileju.

To wszystko dla dobra polskiej koszykówki?

- Dla dobra polskiej koszykówki i po to, aby nie tracić szans, które wcześniej otrzymaliśmy. Stąd nasza decyzja.

Ale nawet z Powell nie awansowaliście do Final Four. I obróciło się to przeciwko Wam, bo teraz wszyscy mówią, że dla sportowego wyniku zrezygnowaliście z moralności.

- Jeszcze niedawno wszyscy byli zbulwersowani, że Skerović jest rozbita, leży w szpitalu... Byłem na półfinałowym meczu Polfy Pabianice z Wisłą, w którym Serbka grała. W szpitalu była w sumie może dwie godziny, a nie - jak pisała prasa - kilka dni. Teraz nie ma śladu po kontuzji. Poza tym sposób, w jaki zażądała odszkodowania i jego wysokość są daleko poza wszelkimi normami.

Co dalej ze sprawą karną prowadzoną przeciwko Amerykance przez krakowską prokuraturę?

- W najbliższym czasie Powell ma się dobrowolnie poddać karze. Dostanie pewnie wyrok w zawieszeniu, choć nawet to nie jest pewne, bo teraz wszyscy patrzą na to zdarzenie z większym dystansem.

Kolejny sezon w Eurolidze ocenia Pan jako udany?

- Ocena, której dokona zarząd, nastąpi dopiero po całym sezonie, po rozstrzygnięciu rywalizacji o mistrzostwo Polski. Ale ja jestem zadowolony z postawy zawodniczek w Eurolidze. Przeszkodziły nam kontuzje: chorowała Agnieszka Bibrzycka, z urazami borykały się młode środkowe Ewelina Kobryn i Aleksandra Chomać. Gdyby wszystkie były zdrowe, to nie przegralibyśmy w Eurolidze z rosyjską Samarą. Po pierwszej kwarcie prowadziliśmy u siebie 22:4! Ale potem zabrakło zmienniczek i nie miał kto tego utrzymać. Podobnie na wyjeździe, gdzie przegraliśmy dopiero po dogrywce. Teraz musimy się skupić na rywalizacji o mistrzostwo Polski.

Mówiło się, że Wisła Kraków może w tym roku Wam zagrozić, a tymczasem wygląda jak zlepek indywidualności. Jest tam kilka gwiazd, dużo dobrych zawodniczek, ale nie ma zespołu.

- My też mieliśmy kiedyś takie problemy. Też robiliśmy błędy. Ale siła zespołu tkwi w tradycji. Nie tylko w koszykówce. To mądre zdanie powiedział kiedyś rosyjski trener hokejowy Władimir Tarasow. My kilka lat temu też startowaliśmy bez żadnych doświadczeń. I co? Mieliśmy "dream team", który wygrał ze trzy mecze. A "na wagę" wydawało się, że to jest superzespół. Tak samo jest - według mnie - w Wiśle.

Podobno duży ferment sieje w Krakowie rozgrywająca Shannnon Johnson, która gra pod siebie?

- Nie tylko ona. Przyczyn jest jeszcze kilka. Nie można zakontraktować dziesięciu równych zawodniczek. Głębokimi rezerwowymi powinny być młode, perspektywiczne koszykarki, a nie doświadczone zawodniczki. Bo jak młoda siedzi na ławie cały mecz, to wie, że jeszcze się musi dużo uczyć, a doświadczona 28-letnia jest pewna, że już sporo umie i chce grać. A jak nie gra, to się frustruje i atmosfera w zespole momentalnie robi się zbyt gęsta. Wtedy trudno się wygrywa.

Lotos stawia na młode zawodniczki, wchodzą one do zespołu, ale przez to drużynie brakuje doświadczenia.

- Chodzi nam o to, aby była przewaga reprezentantek Polski w różnych kategoriach wiekowych. Bo szkielet drużyny zawsze musi być polski, łatwiej wtedy dobrać gwiazdy typu Katie Smith i wygrywać.

W tym sezonie dużo nie brakowało, aby odmłodzony Lotos awansowała do Final Four.

- Tak, ale przed sezonem większość zakładała, że nie mamy w tym roku szans na sukces. Gdybyśmy mieli trochę więcej szczęścia w tych wszystkich nieszczęściach, to mógł to być całkiem inny rok.

Nieszczęścia Lotosu w tym sezonie nie omijały...

- Już 32 lata działam w sporcie i nie pamiętam sezonu, żeby tyle nieszczęść było. Osobista tragedia Powell, której zmarła matka, później jej dyskwalifikacja. Potem sprawa Nolan [Deanna Nolan została zatrzymana przez gdańską policję, prowadziła samochód pod wpływem alkoholu - red.], wypadek samochodowy Gosi Dydek. Można by obdzielić tym parę sezonów.

Ale w końcu zaczęło być głośno o Lotosie. Wcześniej, gdy siedem razy z rzędu zdobywaliście mistrzostwo Polski, to nikt się żeńską koszykówką nie podniecał.

- Tak, ale to jest czarny marketing. A prawie nikt nie zdaje sobie sprawy, że my szósty raz z rzędu jesteśmy w ósemce najlepszych drużyn Europy. Dwa razy zdobyliśmy wicemistrzostwo Starego Kontynentu, a rok temu drugie miejsce w turnieju o Puchar Świata. Nie jesteśmy pewnie drugą drużyną na świecie, ale w tym turnieju, który nazywany był klubowymi mistrzostwami świata, zajęliśmy drugą lokatę.

Nie martwi Pana słaba frekwencja na meczach ligowych? Ostatnie mecze półfinału mistrzostw Polski oglądało w Gdyni zaledwie 300-400 osób!

- Pewnie, że martwi. Cały czas staramy się coś z tym zrobić. Były takie czasy, że hala pękała w szwach. Ale ligowe sukcesy trochę się już widzom przejadły, bo w Polsce wszystkich wysoko ogrywamy. Poza tym hala GOSiR w Gdyni jest nieco przestarzała. My mamy komfortowe warunki do treningów i meczów, ale widzowie są w gorszej sytuacji. Z trybun słabo widać.

Na przełomie grudnia i stycznia w Gdyni powstanie nowa hala widowiskowo-sportowa. Czy to może być bodziec do zwiększenia zainteresowania żeńską koszykówką w Trójmieście?

- Mam nadzieję, że tak. Może się też zdarzyć, że niektóre mecze będziemy rozgrywać w hali GOSIR-u, bo w nowej będzie na przykład Puchar Świata w siatkówce, czego bym sobie i gdynianom bardzo życzył. Hala jest dużą szansą, a poza tym mam nadzieję, że zaprocentuje marketing, który od wielu lat prowadzimy.

Rozmawiał Michał Sielski (Gazeta Wyborcza)

Waldi
Kadet
Posty: 1488
Rejestracja: 07 czerwca 2004, 14:42

Postautor: Waldi » 16 kwietnia 2005, 11:34

I jeszcze dwie opinie jakie ukazały się do tego wywiadu:

Rozmowa z prezesem Lotosu Gdynia Mieczysławem K...
Autor: Gość: jarr IP: 217.153.221.*
Data: 15.04.2005 22:50

--------------------------------------------------------------------------------

dlatego nie lubię Krawczyka i tej jego drużyny,

buta i ściema!


Ż E N A D A
Autor: Gość: Colargol IP: *.mlyniec.gda.pl
Data: 16.04.2005 04:03

--------------------------------------------------------------------------------

Mieszkam w 3mieście, jestem wielkim fanem koszykówki. Ale od tej proy Lotos to
jest drużyn której będę życzył jak najgorzej. Bo dla mnie ważny jest interes
koszykówki jako sportu, jako widowiska dla całej rodziny. Sam burak prezes
krawczyk mowi o czarnym PR, o czarnym PR do ktorej sie przczynił pozwalając
grać normalnej kryminalistce Powell. Taki cios jak jej to sie w męskiej
koszykówce nie zdarza. I każdy normalny klub powienien po takim wydarzeniu nie
dopuścić żeby taki śmieć zagrał w barwach klubu choć jeden mecz. Niezależnie od
okoliczności, śmierci nawet całej jej pie..nej rodziny, ona nie miała prawa
sie tak zachować. I jeśli to nastąpiło, a klub wali ściemę że dla dobra
polskiej koszykówki dał jej grać to jest to przedkładanie krótkoterminowych
korzyści nad długoterminowy efekt. Bardzo dobrze że odpadli, mam nadzieję że to
będzie nauczka. I że będzie miało to negatywny wpływ na image Lotosu, czy jak
się ten klub tera nazywa. Nieważne kto komu dał po mordzie, ważne jak gra -
prawdziwie rodzinne podejście. Byle tak dalej, wtedy na widowni zostaną tylko
kibole Arki Gdynia...

Awatar użytkownika
Kowalik
Kadet
Posty: 1919
Rejestracja: 27 czerwca 2004, 02:03
Lokalizacja: Pabianice
Kontaktowanie:

Postautor: Kowalik » 17 kwietnia 2005, 16:32

Biedna Gdynia i biedny pan prezes. No aż mi łzy pociekły ze wzruszenia jak to czytałem. Same tragedie, którymi mozna obdzielic kilka sezonów. Tylko niech mi pan prezes powie kto jest temu winien :?: :?: :!: :!: :?: :?: Nolan ktos na siłe lał alkohol, Powell inaczej nie mogła zareagować na tak "chamskie" zachowanie Skerovic. Nie no, poprostu tragedia. Pawell nie wyrzucili z klubu dla dobra naszej koszykówki - HAHAHAHAHA
JESTEM DUMNY, ŻE KIBICUJE TEJ DRUŻYNIE !!!


Wróć do „Aktualności Ekstraklasa”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość