Przed meczem: Wisła Kraków - Lotos Gdynia
Moderatorzy: ann, rzymi, paulo2907, przemoe, Kuba
Przed meczem: Wisła Kraków - Lotos Gdynia
Czy wiślaczki mogą powalczyć z Lotosem w finale mistrzostw Polski? Gdyby wszystkie zagrały tak jak Shannon Johnson, wszystko byłoby możliwe. W środę drugi mecz - w Krakowie. Kto wygra trzy razy, zdobędzie koronę.
W tym sezonie krakowianki grały już czterokrotnie z aktualnymi mistrzyniami Polski i ani razu nie wygrały. W minioną sobotę świetną partię rozegrała amerykańska rozgrywająca Shannon Johnson, która zdobyła dla Wisły 37 punkty, ale i to nie wystarczyło. Nasze koszykarki przegrały 77:90.
Jeśli wiślaczki mają wziąć rewanż za sobotnią przegraną, do poziomu Johnson muszą dostroić się inne krakowskie zawodniczki. Na przykład Amerykanka Iciss Tillis. W Gdynia zagrała słabo. - Myślami jest już w USA i przygotowaniach do WNBA - tłumaczy prezes TS Ludwik Miętta-Mikołajewicz.
- Trzeba obiektywnie powiedzieć, że pod koszem Lotos, dzięki Małgorzacie Dydek i Ewelinie Kobryn, jest zdecydowanie silniejszy i ciężko będzie nam się przebić. A na obwodzie są jeszcze Agnieszka Bibrzycka i Deanna Nolan - chwali przeciwniczki prezes Wisły.
Miętta liczy, że silną bronią wiślaczek mogą być rzuty z półdystansu i dystansu. W Pabianicach z Polfą trzeci decydujący mecz Wisła wygrała dzięki 11 celnym "trójkom". Trzeba także lepiej zagrać w strefie podkoszowej w obronie. A tu po pierwszym spotkaniu w Gdyni jest nad czym popracować. Szczególnie trzeba pilnować Kobryn, która rzuciła swoim byłym koleżankom aż 28 pkt.
A jak oceniają poziom rywalizacji o mistrzostwo Polski sponsorzy z Can-Packu? - Są zadowoleni z promocji ich firmy. Czy przedłużą umowę w klubem? Nie mogę się za nich wypowiadać, ale mam taką nadzieję - mówi z nadzieją w głosie prezes Miętta. Przypomnijmy, walka o złoty medal toczy się do trzech zwycięstw.
Waldemar Kordyl Gazeta Wyborcza
W tym sezonie krakowianki grały już czterokrotnie z aktualnymi mistrzyniami Polski i ani razu nie wygrały. W minioną sobotę świetną partię rozegrała amerykańska rozgrywająca Shannon Johnson, która zdobyła dla Wisły 37 punkty, ale i to nie wystarczyło. Nasze koszykarki przegrały 77:90.
Jeśli wiślaczki mają wziąć rewanż za sobotnią przegraną, do poziomu Johnson muszą dostroić się inne krakowskie zawodniczki. Na przykład Amerykanka Iciss Tillis. W Gdynia zagrała słabo. - Myślami jest już w USA i przygotowaniach do WNBA - tłumaczy prezes TS Ludwik Miętta-Mikołajewicz.
- Trzeba obiektywnie powiedzieć, że pod koszem Lotos, dzięki Małgorzacie Dydek i Ewelinie Kobryn, jest zdecydowanie silniejszy i ciężko będzie nam się przebić. A na obwodzie są jeszcze Agnieszka Bibrzycka i Deanna Nolan - chwali przeciwniczki prezes Wisły.
Miętta liczy, że silną bronią wiślaczek mogą być rzuty z półdystansu i dystansu. W Pabianicach z Polfą trzeci decydujący mecz Wisła wygrała dzięki 11 celnym "trójkom". Trzeba także lepiej zagrać w strefie podkoszowej w obronie. A tu po pierwszym spotkaniu w Gdyni jest nad czym popracować. Szczególnie trzeba pilnować Kobryn, która rzuciła swoim byłym koleżankom aż 28 pkt.
A jak oceniają poziom rywalizacji o mistrzostwo Polski sponsorzy z Can-Packu? - Są zadowoleni z promocji ich firmy. Czy przedłużą umowę w klubem? Nie mogę się za nich wypowiadać, ale mam taką nadzieję - mówi z nadzieją w głosie prezes Miętta. Przypomnijmy, walka o złoty medal toczy się do trzech zwycięstw.
Waldemar Kordyl Gazeta Wyborcza
Jeśli gdyńskie koszykarki wytrzymają presję krakowskich kibiców i wygrają z Wisłą, to już w sobotę będą mogły świętować w Gdyni ósme z kolei mistrzostwo Polski. - Pokonamy Lotos - zapowiada jednak Patrycja Czepiec z Wisły
W finale gra się do trzech zwycięstw i sobotni mecz mógłby być ostatnim, przypieczętowującym mistrzostwo kraju i znakomitą grę zespołu przez cały sezon. Najpierw trzeba jednak wygrać na gorącym terenie w Krakowie. Pierwsze spotkanie dość łatwo (90:77) wygrały gdynianki. Na własnym parkiecie Lotos jest niepokonany w lidze od 77 spotkań. Zwycięstwa w hali GOSiR można więc traktować jako pewnik. Na wyjazdach gdyniankom gra się trudniej. Rywalki zdają sobie z tego sprawę. - U siebie odrobimy straty i pokonamy Lotos, pomogą nam kibice - przyznaje Patrycja Czepiec z Wisły. Była reprezentantka Polski miała w sobotę spore pretensje do fanów z Gdyni, którzy nieprzychylnie przywitali jej zespół. W Krakowie będzie z pewnością jeszcze goręcej. Kibice Wisły już od kilku dni umawiają się przez internet, żeby "zrobić gościom piekło". I z pewnością gdynianki przywita co najmniej solidna porcja gwizdów. - Nie pierwszy raz - przyznaje była zawodniczka Wisły, a ostatnio gwiazda Lotosu Ewelina Kobryn. - To jednak tylko nas zmobilizuje. Dodatkowy dreszczyk emocji zawsze sprawia, że bardziej koncentrujemy się na meczu - dodaje. Kobryn zagrała w sobotę fenomenalny mecz przeciwko swojemu byłemu klubowi. Zdobyła 28 punktów, trafiając wszystkie 18 rzutów (10 za dwa i 8 za jeden). Tym razem trudno jej będzie powtórzyć ten wynik, ale może się do niego zbliżyć. Jest przecież liderką ligi pod względem skuteczności rzutów za dwa punkty (70 proc.). Tuż za nią plasują się Deanna Nolan (67 proc.) i Tatiana Troina (64 proc.), a w pierwszej dziesiątce tej klasyfikacji jest również Agnieszka Bibrzycka (8. miejsce) i Małgorzata Dydek (10. miejsce). Dlatego Wisła musi zagrać znakomicie w obronie, jeśli marzy o zdobyciu tytułu mistrza Polski. - W Gdyni pod tym względem zaprezentowaliśmy się fatalnie. Tym razem musi być lepiej, nawet dużo lepiej, bo inaczej nie mamy co liczyć na nawiązanie walki - przyznaje trener Wisły Wojciech Downar-Zapolski.
We wtorek wieczorem i w środę rano gdynianki będą miały jeszcze rozruch w hali Wisły. Mecz rozpocznie się o godz. 19.
Kolejne dwie wieże w Gdyni?
Środkowa Lotosu Gdynia Małgorzata Dydek (214 cm) może liczyć na kolejną wysoką zawodniczkę, która pomoże jej w walce pod koszem. Lotos podpisał już kontrakt z 19-letnia Anną Gotalovą. Słowaczka grała ostatnio w SCP Rużomberok. Ma aż 203 cm wzrostu i jest bardzo utalentowana. Od dłuższego czasu była obserwowana przez gdyńskich trenerów i gdy zdała maturę, od razu podpisano z nią umowę. - To perspektywiczna koszykarka, a już od lat stawiamy na szkolenie młodzieży - przyznaje trener Lotosu Krzysztof Koziorowicz. Gdyńscy działacze chcą również, aby w Lotosie grała Marta Leciejewska. 19-letnia środkowa (190 cm) gra w SMS PZKosz Łomianki i jest kapitanem drużyny. - Ale jej transfer pozostaje na razie w sferze dywagacji - mówi Koziorowicz. - Obserwujemy też kilka innych zawodniczek, ale na decyzje kadrowe przyjdzie czas dopiero po zakończeniu sezonu i podsumowaniu osiągnięć zespołu - dodaje prezes Lotosu Mieczysław Krawczyk.
Michał Sielski: Jaki ma Pan pomysł na kolejne zwycięstwo nad Wisłą? Tym razem będzie trudniej niż w Gdyni?
Krzysztof Koziorowicz, trener Lotosu Gdynia: Na pewno będzie trudniejszy, bo na obcych parkietach gra się zdecydowanie ciężej. Nie będziemy mieli po swojej stronie kibiców, w Krakowie jest też specyficzna hala, inne kosze. Na pewno nie będzie to łatwe spotkanie, ale nikt się takiego nie spodziewa, bo to przecież finał mistrzostw Polski.
Jak chcecie powstrzymać rozgrywającą Wisły Shannon Johnson, która w pierwszym spotkaniu zdobyła aż 37 punktów?
- Będziemy grali prawdopodobnie tak jak w Gdyni, czyli pozwolimy się jej wyszaleć. W pierwszym meczu zdało to egzamin, Johnson grała skutecznie, ale przez to słabiej spisały się inne zawodniczki. Na pewno zagra podobnie, bo miała już w Polsce kilka takich spotkań, kiedy zdobywała dużo punktów.
Może lepiej przygotować jej indywidualne krycie?
- Jeżeli mecz nie potoczy się po naszej myśli i, odpukać, będziemy przegrywać, to z pewnością będzie miała indywidualną opiekę.
Kto może jej przeszkodzić?
- Na treningach ćwiczyliśmy dwie opcje: w pierwszej kryje ją Paulina Pawlak, która jest dynamiczna i na pewno nie pozwoli Amerykance na wiele, druga z zawodniczek to Monika Veselovski. Jest wyższa od Johnson, której trudno będzie rzucać przez jej ręce. Ćwiczyliśmy to praktycznie i teoretycznie. Nie próbowaliśmy jednak grać tak w pierwszym meczu, żeby rywalki nie zdążyły się do tego przygotować. Teraz możemy je zaskoczyć.
Michał Sielski Gazeta Wyborcza
W finale gra się do trzech zwycięstw i sobotni mecz mógłby być ostatnim, przypieczętowującym mistrzostwo kraju i znakomitą grę zespołu przez cały sezon. Najpierw trzeba jednak wygrać na gorącym terenie w Krakowie. Pierwsze spotkanie dość łatwo (90:77) wygrały gdynianki. Na własnym parkiecie Lotos jest niepokonany w lidze od 77 spotkań. Zwycięstwa w hali GOSiR można więc traktować jako pewnik. Na wyjazdach gdyniankom gra się trudniej. Rywalki zdają sobie z tego sprawę. - U siebie odrobimy straty i pokonamy Lotos, pomogą nam kibice - przyznaje Patrycja Czepiec z Wisły. Była reprezentantka Polski miała w sobotę spore pretensje do fanów z Gdyni, którzy nieprzychylnie przywitali jej zespół. W Krakowie będzie z pewnością jeszcze goręcej. Kibice Wisły już od kilku dni umawiają się przez internet, żeby "zrobić gościom piekło". I z pewnością gdynianki przywita co najmniej solidna porcja gwizdów. - Nie pierwszy raz - przyznaje była zawodniczka Wisły, a ostatnio gwiazda Lotosu Ewelina Kobryn. - To jednak tylko nas zmobilizuje. Dodatkowy dreszczyk emocji zawsze sprawia, że bardziej koncentrujemy się na meczu - dodaje. Kobryn zagrała w sobotę fenomenalny mecz przeciwko swojemu byłemu klubowi. Zdobyła 28 punktów, trafiając wszystkie 18 rzutów (10 za dwa i 8 za jeden). Tym razem trudno jej będzie powtórzyć ten wynik, ale może się do niego zbliżyć. Jest przecież liderką ligi pod względem skuteczności rzutów za dwa punkty (70 proc.). Tuż za nią plasują się Deanna Nolan (67 proc.) i Tatiana Troina (64 proc.), a w pierwszej dziesiątce tej klasyfikacji jest również Agnieszka Bibrzycka (8. miejsce) i Małgorzata Dydek (10. miejsce). Dlatego Wisła musi zagrać znakomicie w obronie, jeśli marzy o zdobyciu tytułu mistrza Polski. - W Gdyni pod tym względem zaprezentowaliśmy się fatalnie. Tym razem musi być lepiej, nawet dużo lepiej, bo inaczej nie mamy co liczyć na nawiązanie walki - przyznaje trener Wisły Wojciech Downar-Zapolski.
We wtorek wieczorem i w środę rano gdynianki będą miały jeszcze rozruch w hali Wisły. Mecz rozpocznie się o godz. 19.
Kolejne dwie wieże w Gdyni?
Środkowa Lotosu Gdynia Małgorzata Dydek (214 cm) może liczyć na kolejną wysoką zawodniczkę, która pomoże jej w walce pod koszem. Lotos podpisał już kontrakt z 19-letnia Anną Gotalovą. Słowaczka grała ostatnio w SCP Rużomberok. Ma aż 203 cm wzrostu i jest bardzo utalentowana. Od dłuższego czasu była obserwowana przez gdyńskich trenerów i gdy zdała maturę, od razu podpisano z nią umowę. - To perspektywiczna koszykarka, a już od lat stawiamy na szkolenie młodzieży - przyznaje trener Lotosu Krzysztof Koziorowicz. Gdyńscy działacze chcą również, aby w Lotosie grała Marta Leciejewska. 19-letnia środkowa (190 cm) gra w SMS PZKosz Łomianki i jest kapitanem drużyny. - Ale jej transfer pozostaje na razie w sferze dywagacji - mówi Koziorowicz. - Obserwujemy też kilka innych zawodniczek, ale na decyzje kadrowe przyjdzie czas dopiero po zakończeniu sezonu i podsumowaniu osiągnięć zespołu - dodaje prezes Lotosu Mieczysław Krawczyk.
Michał Sielski: Jaki ma Pan pomysł na kolejne zwycięstwo nad Wisłą? Tym razem będzie trudniej niż w Gdyni?
Krzysztof Koziorowicz, trener Lotosu Gdynia: Na pewno będzie trudniejszy, bo na obcych parkietach gra się zdecydowanie ciężej. Nie będziemy mieli po swojej stronie kibiców, w Krakowie jest też specyficzna hala, inne kosze. Na pewno nie będzie to łatwe spotkanie, ale nikt się takiego nie spodziewa, bo to przecież finał mistrzostw Polski.
Jak chcecie powstrzymać rozgrywającą Wisły Shannon Johnson, która w pierwszym spotkaniu zdobyła aż 37 punktów?
- Będziemy grali prawdopodobnie tak jak w Gdyni, czyli pozwolimy się jej wyszaleć. W pierwszym meczu zdało to egzamin, Johnson grała skutecznie, ale przez to słabiej spisały się inne zawodniczki. Na pewno zagra podobnie, bo miała już w Polsce kilka takich spotkań, kiedy zdobywała dużo punktów.
Może lepiej przygotować jej indywidualne krycie?
- Jeżeli mecz nie potoczy się po naszej myśli i, odpukać, będziemy przegrywać, to z pewnością będzie miała indywidualną opiekę.
Kto może jej przeszkodzić?
- Na treningach ćwiczyliśmy dwie opcje: w pierwszej kryje ją Paulina Pawlak, która jest dynamiczna i na pewno nie pozwoli Amerykance na wiele, druga z zawodniczek to Monika Veselovski. Jest wyższa od Johnson, której trudno będzie rzucać przez jej ręce. Ćwiczyliśmy to praktycznie i teoretycznie. Nie próbowaliśmy jednak grać tak w pierwszym meczu, żeby rywalki nie zdążyły się do tego przygotować. Teraz możemy je zaskoczyć.
Michał Sielski Gazeta Wyborcza
Nie boimy się
Wtorek, 26 kwietnia 2005r.
23-letnia Ewelina Kobryn była bohaterką pierwszego finałowego meczu koszykarek Lotosu z Wisłą Kraków. Gdyńska środkowa w wygranym 90:76 meczu zdobyła 28 pkt zaliczyła 10 zbiórek i 2 asysty.
- Czy stać cię na jeszcze skuteczniejszą grę - pytamy Ewelinę, która do Gdyni przeniosła się właśnie z Krakowa.
- Wierzę, że potrafię grać lepiej. Osiągnęłam w tym spotkaniu sto procent skuteczności rzutów z gry i taki wynik trudno mi będzie powtórzyć w Krakowie. Tam jest inna hala i są inne kosze.
- Uważasz, że rozegrałaś najlepszy mecz w karierze?
- Myślę, że taki jeszcze przede mną. Osiągnęłam w tym spotkaniu 38 punktów dodatnich (suma dorobku statystycznego). Kiedy byłam jeszcze zawodniczką Wisły w meczu z Ostrovią zdobyłam 54 pkt. Uważam, że zawsze można jednak zagrać jeszcze lepiej.
- Spodziewasz się, że po takim meczu trener Wisły Wojciech Downar Zapolski zmieni taktykę swojej drużyny tak, aby trudniej było ci zdobywać punkty?
- Jeśli tak zrobi, to nic mu to nie da. Wówczas łatwiej do pozycji rzutowych będą dochodziły Małgorzata Dydek, Agnieszka Bibrzycka i Deanna Nolan.
- Koszykarki Wisły mówiły po meczu, że z pomocą własnych kibiców w Krakowie wyrównają straty?
- Nie rozumiem ich postępowania. Nasi kibice podczas tego spotkania byli bardzo kulturalni. Ich wypowiedzi obliczone są na mobilizację widowni przeciwko naszej drużynie. Słyszałam, że w Krakowie rozklejane są plakaty i kibice umawiają się przez internet. Mogą na nas gwizdać i krzyczeć, ale na pewno nas tym nie przestraszą. Wywołają tylko dreszczyk emocji, który dodatkowo zmobilizuje nas do jeszcze lepszej gry.
- Jak zamierzacie ograniczyć skuteczność Shannon Johnson, która w pierwszym meczu rzuciła wam 37 punktów?
- Amerykanka może ich zdobyć nawet 50. Dla nas najważniejsze, aby drużyna Lotosu zdobyła o jeden więcej od Wisły. Ufam, że stać nas na zwycięstwo w Krakowie i zdobycie mistrzostwa Polski już po trzech meczach.
Adam Suska - Dziennik Bałtycki
Wtorek, 26 kwietnia 2005r.
23-letnia Ewelina Kobryn była bohaterką pierwszego finałowego meczu koszykarek Lotosu z Wisłą Kraków. Gdyńska środkowa w wygranym 90:76 meczu zdobyła 28 pkt zaliczyła 10 zbiórek i 2 asysty.
- Czy stać cię na jeszcze skuteczniejszą grę - pytamy Ewelinę, która do Gdyni przeniosła się właśnie z Krakowa.
- Wierzę, że potrafię grać lepiej. Osiągnęłam w tym spotkaniu sto procent skuteczności rzutów z gry i taki wynik trudno mi będzie powtórzyć w Krakowie. Tam jest inna hala i są inne kosze.
- Uważasz, że rozegrałaś najlepszy mecz w karierze?
- Myślę, że taki jeszcze przede mną. Osiągnęłam w tym spotkaniu 38 punktów dodatnich (suma dorobku statystycznego). Kiedy byłam jeszcze zawodniczką Wisły w meczu z Ostrovią zdobyłam 54 pkt. Uważam, że zawsze można jednak zagrać jeszcze lepiej.
- Spodziewasz się, że po takim meczu trener Wisły Wojciech Downar Zapolski zmieni taktykę swojej drużyny tak, aby trudniej było ci zdobywać punkty?
- Jeśli tak zrobi, to nic mu to nie da. Wówczas łatwiej do pozycji rzutowych będą dochodziły Małgorzata Dydek, Agnieszka Bibrzycka i Deanna Nolan.
- Koszykarki Wisły mówiły po meczu, że z pomocą własnych kibiców w Krakowie wyrównają straty?
- Nie rozumiem ich postępowania. Nasi kibice podczas tego spotkania byli bardzo kulturalni. Ich wypowiedzi obliczone są na mobilizację widowni przeciwko naszej drużynie. Słyszałam, że w Krakowie rozklejane są plakaty i kibice umawiają się przez internet. Mogą na nas gwizdać i krzyczeć, ale na pewno nas tym nie przestraszą. Wywołają tylko dreszczyk emocji, który dodatkowo zmobilizuje nas do jeszcze lepszej gry.
- Jak zamierzacie ograniczyć skuteczność Shannon Johnson, która w pierwszym meczu rzuciła wam 37 punktów?
- Amerykanka może ich zdobyć nawet 50. Dla nas najważniejsze, aby drużyna Lotosu zdobyła o jeden więcej od Wisły. Ufam, że stać nas na zwycięstwo w Krakowie i zdobycie mistrzostwa Polski już po trzech meczach.
Adam Suska - Dziennik Bałtycki
Hersi pisze:(...) Gdyńscy działacze chcą również, aby w Lotosie grała Marta Leciejewska. 19-letnia środkowa (190 cm) gra w SMS PZKosz Łomianki i jest kapitanem drużyny. (...)
Ania i Alex... Na zawsze w naszych sercach!!! [']
Przed drugim meczem play off z Wisłą
Wtorek, 26 kwietnia 2005r.
W środę w Krakowie koszykarki Lotosu rozegrają drugi finałowy mecz play off o mistrzostwo Polski z Wisłą Can-Pack. Pierwsze starcie tych drużyn w Gdyni zakończyło się wygraną gospodyń 90:76. Tytuł zdobędzie drużyna, która wygra trzy mecze.
- Ciężko jest grać, kiedy kibice dokuczają zawodniczkom drużyny przyjezdnej. Nasza rozgrywająca Jelena Skerovic nie była w Gdyni w komfortowej sytuacji. Kiedy tylko wchodziła w posiadanie piłki, w hali rozlegały się gwizdy. W Krakowie sytuacja będzie odwrotna. Kibice będą naszym szóstym zawodnikiem i przy ich pomocy wygramy - mówiła po spotkaniu w Gdyni, Dorota Gburczyk, zawodniczka krakowskiej drużyny.
Wypowiedź ta zdziwiła wszystkich obecnych na meczu w Gdyni. Kibice Lotosu wobec drużyny krakowskiej zachowywali się przecież powściągliwie. Chyba, że skandowane przez nich imię i nazwisko Elaine Powell tak rozkojarzyło wiślaczki, że te, za wyjątkiem Shannon Johnson (37 pkt) nie były w stanie zaprezentować swoich umiejętności.
- W Krakowie spodziewamy się wrogiego przyjęcia ze strony kibiców Wisły, ale nie damy się zastraszyć. Taka atmosfera tylko wyzwoli w nas dodatkowy dreszczyk emocji i zmobilizuje do jeszcze lepszej gry - stwierdziła Ewelina Kobryn, która w pierwszym meczu zdobyła dla Lotosu 28 pkt.
Gdynianki największą przewagę posiadały pod koszem. Małgorzata Dydek i Kobryn wspierane przez Agnieszkę Bibrzycką zebrały z tablicy 29 piłek, podczas kiedy wysokie krakowianki, Tillis Iciss, Iva Perovanovic i Maryna Kres miały w sumie tylko 12 zbiórek. Gdynianki znacznie lepiej też rozumiały się na parkiecie, o czym świadczy wygrana statystyka asyst 17-10. Dla krakowskiej drużyny dzisiejszy mecz będzie spotkaniem ostatniej szansy. Porażka praktycznie bowiem przesądzi losy rywalizacji na korzyść Lotosu.
Adam Suska - Dziennik Bałtycki
Wtorek, 26 kwietnia 2005r.
W środę w Krakowie koszykarki Lotosu rozegrają drugi finałowy mecz play off o mistrzostwo Polski z Wisłą Can-Pack. Pierwsze starcie tych drużyn w Gdyni zakończyło się wygraną gospodyń 90:76. Tytuł zdobędzie drużyna, która wygra trzy mecze.
- Ciężko jest grać, kiedy kibice dokuczają zawodniczkom drużyny przyjezdnej. Nasza rozgrywająca Jelena Skerovic nie była w Gdyni w komfortowej sytuacji. Kiedy tylko wchodziła w posiadanie piłki, w hali rozlegały się gwizdy. W Krakowie sytuacja będzie odwrotna. Kibice będą naszym szóstym zawodnikiem i przy ich pomocy wygramy - mówiła po spotkaniu w Gdyni, Dorota Gburczyk, zawodniczka krakowskiej drużyny.
Wypowiedź ta zdziwiła wszystkich obecnych na meczu w Gdyni. Kibice Lotosu wobec drużyny krakowskiej zachowywali się przecież powściągliwie. Chyba, że skandowane przez nich imię i nazwisko Elaine Powell tak rozkojarzyło wiślaczki, że te, za wyjątkiem Shannon Johnson (37 pkt) nie były w stanie zaprezentować swoich umiejętności.
- W Krakowie spodziewamy się wrogiego przyjęcia ze strony kibiców Wisły, ale nie damy się zastraszyć. Taka atmosfera tylko wyzwoli w nas dodatkowy dreszczyk emocji i zmobilizuje do jeszcze lepszej gry - stwierdziła Ewelina Kobryn, która w pierwszym meczu zdobyła dla Lotosu 28 pkt.
Gdynianki największą przewagę posiadały pod koszem. Małgorzata Dydek i Kobryn wspierane przez Agnieszkę Bibrzycką zebrały z tablicy 29 piłek, podczas kiedy wysokie krakowianki, Tillis Iciss, Iva Perovanovic i Maryna Kres miały w sumie tylko 12 zbiórek. Gdynianki znacznie lepiej też rozumiały się na parkiecie, o czym świadczy wygrana statystyka asyst 17-10. Dla krakowskiej drużyny dzisiejszy mecz będzie spotkaniem ostatniej szansy. Porażka praktycznie bowiem przesądzi losy rywalizacji na korzyść Lotosu.
Adam Suska - Dziennik Bałtycki
Ograć je na "trójki"
Środa, 27 kwietnia 2005r.
Dziś drugi finałowy mecz play off ekstraklasy koszykarek. Pierwsze spotkanie 90:77 wygrał Lotos, ale według przekonania prezesa Polskiej Ligi Koszykówki Kobiet, Wiesława Zycha, była to ostatnia tak łatwa dla obrończyń tytułu gra. Jego zdaniem losy złotego medalu rozstrzygną się dopiero w piątym meczu. Wisła jechała do Gdyni po pięciu ciężkich meczach półfinałowych z Polfą, podczas gdy gdynianki uporały się w tej grze o finał z CCC Polkowice już po trzecim meczu. I trudno się dziwć, że wiślaczkom w Gdyni w decydujących momentach zabrakło zdrowia. Przed dzisiejszym spotkaniem w hali przy ul. Reymonta najważniejsza dla zespołu była odnowa i w przekonaniu trenera zawodniczki są już w pełnej dyspozycji fizycznej. Co najważniejsze, psychicznie są przygotowane na podjęcie walki o zwycięstwo. - Musimy wygrać ten mecz mówi trener Wojciech Downar-Zapolski. - Drużyna już doszła do siebie po trudach meczów z Polfą, widać że dziewczyny odzyskały humor i psychicznie są przygotowane na tę rywalizację z Lotosem. Najważniejsze, że nikt nie narzeka na zdrowie, że są wypoczęte i zarazem przekonane, iż jest sposób na pokonanie Lotosu.
Jak więc z tym Lotosem wygrać można?
Najważniejsze jest, by trafiać z dystansu i półdystansu. Bo w polu 3 sekund przy Gosi Dydek nie mamy zbyt wielu szans. Mamy w zespole zawodniczki, które bardzo dobrze rzucają za 3 pkt. i tą bronią chcemy pokonać rywalki. Bardzo ważna będzie też szybka gra z kontr y. Dydek przy swoje wzrostowej przewadze
Ale Lotos, to nie tylko Dydek... - To prawda, świetnie przeciwko nam zagrała w pier wszym meczu Kobryn. Tillis próbowała ją kryć, ale kompletnie jej to nie wychodziło. Decydujący dla losów meczu zryw miała też Bibrzycka, kiedy to zbliżyliśmy się do Lotosu na 5 pkt., a ona nas "załatwiła" rzutem za 3 pkt. i dwoma trafieniami za 2 pkt. Nie ulega wątpliwości, że bardzo dobrze trzeba zagrać w każdym elemencie, by móc myśleć o pokonaniu takiego rywala.
Lotos nie ma słabych punktów? - W tym pierwszym spotkaniu niespodziewanie najsłabszym punktem drużyny była Amer ykanka Nolan. A my się jej bardzo obawialiśmy. Najczęściej zdarza się, że ktoś w drużynie zawsze ma ten słabszy dzień.
JK - Gazeta Krakowska
Środa, 27 kwietnia 2005r.
Dziś drugi finałowy mecz play off ekstraklasy koszykarek. Pierwsze spotkanie 90:77 wygrał Lotos, ale według przekonania prezesa Polskiej Ligi Koszykówki Kobiet, Wiesława Zycha, była to ostatnia tak łatwa dla obrończyń tytułu gra. Jego zdaniem losy złotego medalu rozstrzygną się dopiero w piątym meczu. Wisła jechała do Gdyni po pięciu ciężkich meczach półfinałowych z Polfą, podczas gdy gdynianki uporały się w tej grze o finał z CCC Polkowice już po trzecim meczu. I trudno się dziwć, że wiślaczkom w Gdyni w decydujących momentach zabrakło zdrowia. Przed dzisiejszym spotkaniem w hali przy ul. Reymonta najważniejsza dla zespołu była odnowa i w przekonaniu trenera zawodniczki są już w pełnej dyspozycji fizycznej. Co najważniejsze, psychicznie są przygotowane na podjęcie walki o zwycięstwo. - Musimy wygrać ten mecz mówi trener Wojciech Downar-Zapolski. - Drużyna już doszła do siebie po trudach meczów z Polfą, widać że dziewczyny odzyskały humor i psychicznie są przygotowane na tę rywalizację z Lotosem. Najważniejsze, że nikt nie narzeka na zdrowie, że są wypoczęte i zarazem przekonane, iż jest sposób na pokonanie Lotosu.
Jak więc z tym Lotosem wygrać można?
Najważniejsze jest, by trafiać z dystansu i półdystansu. Bo w polu 3 sekund przy Gosi Dydek nie mamy zbyt wielu szans. Mamy w zespole zawodniczki, które bardzo dobrze rzucają za 3 pkt. i tą bronią chcemy pokonać rywalki. Bardzo ważna będzie też szybka gra z kontr y. Dydek przy swoje wzrostowej przewadze
Ale Lotos, to nie tylko Dydek... - To prawda, świetnie przeciwko nam zagrała w pier wszym meczu Kobryn. Tillis próbowała ją kryć, ale kompletnie jej to nie wychodziło. Decydujący dla losów meczu zryw miała też Bibrzycka, kiedy to zbliżyliśmy się do Lotosu na 5 pkt., a ona nas "załatwiła" rzutem za 3 pkt. i dwoma trafieniami za 2 pkt. Nie ulega wątpliwości, że bardzo dobrze trzeba zagrać w każdym elemencie, by móc myśleć o pokonaniu takiego rywala.
Lotos nie ma słabych punktów? - W tym pierwszym spotkaniu niespodziewanie najsłabszym punktem drużyny była Amer ykanka Nolan. A my się jej bardzo obawialiśmy. Najczęściej zdarza się, że ktoś w drużynie zawsze ma ten słabszy dzień.
JK - Gazeta Krakowska
Finał wieczorową porą
W Krakowie dojdzie dziś o godz. 19 do drugiego meczu finałowego o mistrzostwo Polski koszykarek. Wisła Can-Pack podejmuje obrońcę tytułu Lotos Gdynia.
Pierwszy mecz gdynianki wygrały u siebie 90-77, w rywalizacji play off prowadzą więc 1-0. Walka trwać będzie do trzech zwycięstw. Mecze rozgrywane są przemiennie w obu miastach.
- Dzisiejszy mecz w hali Wisły wyznaczono na godzinę 19. Dość nietypowo, w sobotę graliście w Gdyni już o 15... - zwracam się do trenera Wisły Can-Pack Wojciecha Downara-Zapolskiego.
- Sprawiły to wymogi transmisji telewizyjnej. Przyznam jednak, że nie lubimy grać o tak wczesnej porze, to nie jest jeszcze czas na mecz. Wolimy wieczorne spektakle, a taki powinien być - i to na wysokim poziomie - mecz w Krakowie.
- Kolejny występ w Gdyni też wyznaczono na piętnastą... Wróćmy do pierwszego finału, czy rzeczywiście nie było szans na wygraną wiślaczek?!
- Pojawił się taki moment, gdynianki prowadziły 5 punktami. Wtedy uaktywniła się Agnieszka Bibrzycka, rzucając 7 punktów i szansa uciekła. Nam w Gdyni brakło sił. Byliśmy po ciężkich pięciu meczach z Polfą, po dwóch wyjazdach do Pabianic, zaraz potem podróży do Gdyni. Rywalki miały większy komfort czasowy, rozprawiły się z Polkowicami w trzech meczach i spokojnie czekały na finałowego rywala. W trakcie pierwszego finałowego pojedynku zabrakło więc Wiśle nieco zdrowia, sił fizycznych. Liczę, że dziś, po paru dniach przerwy, będzie inaczej.
- Dodać tu trzeba dobrą grę nie tylko Małgorzaty Dydek, czego się spodziewano, ale wyjątkową postawę Eweliny Kobryn. Rzucała za 2 i 1 punkt 18 razy i nigdy się nie pomyliła. Jeszcze rok temu ta koszykarka występowała w Wiśle, gdyby nie wybrała nadmorskiego klimatu, to - teoretyzując - z Kobryn w składzie mecz byłby Wasz?!
- Zostawmy teorie, gdybania. Kobryn kilka lat wychowywała się u nas, potem wybrała Lotos. Widać, iż czyni dalsze postępy, z czego pożytek powinna mieć cała polska koszykówka. Rozwija się u boku Małgorzaty Dydek. Nie potrafiliśmy znaleźć sposobu na powstrzymanie Kobryn, a jednocześnie nasze wysokie zawodniczki rzuciły w Gdyni tylko 5 punktów. Tak więc tego meczu nie mogliśmy wygrać. Na krakowskim parkiecie chcemy ograniczyć poczynania Kobryn, zresztą drugi pod rząd tak fenomenalny mecz rzadko się zdarza. Jeszcze większe zadanie dla nas to pilnowanie Dydek. Ona stanowi bodaj 60 procent wartości zespołu, w polu trzech sekund jest niezastąpiona.
- Czy będzie w stanie wygrać? W jeszcze w tym sezonie Wisła nie pokonała Lotosu, a nie wszystkie zawodniczki są w najwyższej formie. Zawodzi ostatnio Amerykanka Tillis, odwrotnie niż jej rodaczka, rzucająca najwięcej punktów - Johnson...
- Zgadzam się, Tillis zagrała słabiej, a kiedyś rzucała sporo punktów. Na pewno Johnson, mimo perturbacji zdrowotnych, wniosła wiele do naszej drużyny, ale na podsumowania sezonu przyjdzie czas. Jeszcze się nie zakończył, jeszcze walczymy o złoty medal. Przegranej w Gdyni nie traktujemy w kategoriach dramatu. Z Polfą przegrywaliśmy po dwóch meczach 0-2, wielu nas skreśliło z finałów, ale Wisła walczyła do końca. Uważam, że w spotkaniach z Lotosem wiele jeszcze może się zdarzyć.
- Co mówiono w gdyńskim obozie po pierwszym meczu?
- Przede wszystkim zaskoczyło mnie mniejsze zainteresowanie meczem ze strony kibiców. Z kolei trener Krzysztof Koziorowicz asekurował się, że ma teraz młodą drużynę i należy brać taką poprawkę, oceniając jej wyniki. Ja zaś uważam, że Lotos nadal jest silny, fakt niewejścia do Final Four tego nie zmienia. Rywal ma w składzie kilka koszykarek z WNBA.
- Doprowadzicie dziś do stanu 1-1 w play off?
- Tak podejdzie do meczu moja drużyna. Uczynimy wszystko, aby wygrać pierwszy raz w tym sezonie z gdyniankami. Ale zespół to nie maszyna, w meczu pojawić się może wiele elementów, także przypadek, szczęście. Oby ono było po naszej stronie. Prosimy też kibiców Wisły o gorące wsparcie. Wasz doping będzie bardzo potrzebny krakowskim koszykarkom!
Rozmawiał: (JOT) Dziennik Polski
W Krakowie dojdzie dziś o godz. 19 do drugiego meczu finałowego o mistrzostwo Polski koszykarek. Wisła Can-Pack podejmuje obrońcę tytułu Lotos Gdynia.
Pierwszy mecz gdynianki wygrały u siebie 90-77, w rywalizacji play off prowadzą więc 1-0. Walka trwać będzie do trzech zwycięstw. Mecze rozgrywane są przemiennie w obu miastach.
- Dzisiejszy mecz w hali Wisły wyznaczono na godzinę 19. Dość nietypowo, w sobotę graliście w Gdyni już o 15... - zwracam się do trenera Wisły Can-Pack Wojciecha Downara-Zapolskiego.
- Sprawiły to wymogi transmisji telewizyjnej. Przyznam jednak, że nie lubimy grać o tak wczesnej porze, to nie jest jeszcze czas na mecz. Wolimy wieczorne spektakle, a taki powinien być - i to na wysokim poziomie - mecz w Krakowie.
- Kolejny występ w Gdyni też wyznaczono na piętnastą... Wróćmy do pierwszego finału, czy rzeczywiście nie było szans na wygraną wiślaczek?!
- Pojawił się taki moment, gdynianki prowadziły 5 punktami. Wtedy uaktywniła się Agnieszka Bibrzycka, rzucając 7 punktów i szansa uciekła. Nam w Gdyni brakło sił. Byliśmy po ciężkich pięciu meczach z Polfą, po dwóch wyjazdach do Pabianic, zaraz potem podróży do Gdyni. Rywalki miały większy komfort czasowy, rozprawiły się z Polkowicami w trzech meczach i spokojnie czekały na finałowego rywala. W trakcie pierwszego finałowego pojedynku zabrakło więc Wiśle nieco zdrowia, sił fizycznych. Liczę, że dziś, po paru dniach przerwy, będzie inaczej.
- Dodać tu trzeba dobrą grę nie tylko Małgorzaty Dydek, czego się spodziewano, ale wyjątkową postawę Eweliny Kobryn. Rzucała za 2 i 1 punkt 18 razy i nigdy się nie pomyliła. Jeszcze rok temu ta koszykarka występowała w Wiśle, gdyby nie wybrała nadmorskiego klimatu, to - teoretyzując - z Kobryn w składzie mecz byłby Wasz?!
- Zostawmy teorie, gdybania. Kobryn kilka lat wychowywała się u nas, potem wybrała Lotos. Widać, iż czyni dalsze postępy, z czego pożytek powinna mieć cała polska koszykówka. Rozwija się u boku Małgorzaty Dydek. Nie potrafiliśmy znaleźć sposobu na powstrzymanie Kobryn, a jednocześnie nasze wysokie zawodniczki rzuciły w Gdyni tylko 5 punktów. Tak więc tego meczu nie mogliśmy wygrać. Na krakowskim parkiecie chcemy ograniczyć poczynania Kobryn, zresztą drugi pod rząd tak fenomenalny mecz rzadko się zdarza. Jeszcze większe zadanie dla nas to pilnowanie Dydek. Ona stanowi bodaj 60 procent wartości zespołu, w polu trzech sekund jest niezastąpiona.
- Czy będzie w stanie wygrać? W jeszcze w tym sezonie Wisła nie pokonała Lotosu, a nie wszystkie zawodniczki są w najwyższej formie. Zawodzi ostatnio Amerykanka Tillis, odwrotnie niż jej rodaczka, rzucająca najwięcej punktów - Johnson...
- Zgadzam się, Tillis zagrała słabiej, a kiedyś rzucała sporo punktów. Na pewno Johnson, mimo perturbacji zdrowotnych, wniosła wiele do naszej drużyny, ale na podsumowania sezonu przyjdzie czas. Jeszcze się nie zakończył, jeszcze walczymy o złoty medal. Przegranej w Gdyni nie traktujemy w kategoriach dramatu. Z Polfą przegrywaliśmy po dwóch meczach 0-2, wielu nas skreśliło z finałów, ale Wisła walczyła do końca. Uważam, że w spotkaniach z Lotosem wiele jeszcze może się zdarzyć.
- Co mówiono w gdyńskim obozie po pierwszym meczu?
- Przede wszystkim zaskoczyło mnie mniejsze zainteresowanie meczem ze strony kibiców. Z kolei trener Krzysztof Koziorowicz asekurował się, że ma teraz młodą drużynę i należy brać taką poprawkę, oceniając jej wyniki. Ja zaś uważam, że Lotos nadal jest silny, fakt niewejścia do Final Four tego nie zmienia. Rywal ma w składzie kilka koszykarek z WNBA.
- Doprowadzicie dziś do stanu 1-1 w play off?
- Tak podejdzie do meczu moja drużyna. Uczynimy wszystko, aby wygrać pierwszy raz w tym sezonie z gdyniankami. Ale zespół to nie maszyna, w meczu pojawić się może wiele elementów, także przypadek, szczęście. Oby ono było po naszej stronie. Prosimy też kibiców Wisły o gorące wsparcie. Wasz doping będzie bardzo potrzebny krakowskim koszykarkom!
Rozmawiał: (JOT) Dziennik Polski
-
Gość
http://www.radiokrakow.pl/www/Www_rk2.n ... ona_glowna
od 20.05 w radiu Kraków info ze strony internetowej
od 20.05 w radiu Kraków info ze strony internetowej
Wróć do „Aktualności Ekstraklasa”
Kto jest online
Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 2 gości
