Będą tam przebywać do jutra, a w piątek rozpoczną rywalizację w corocznym memoriale im. Małgorzaty Gliszczyńskiej.
W Brennej czujecie się chyba jak w domu. Po raz kolejny spędzacie tam mnóstwo czasu w okresie przygotowawczym...
Mirosław Trześniewski (trener ŁKS): – Nie da się ukryć, że lubimy to miejsce. Trudno się jednak dziwić, niczego nam tu nie brakuje. Możemy się skupić na pracy. Podczas turnieju w Brzegu szczególnie cieszyła mnie postawa nowych zawodniczek. Mogę więc oczekiwać, że okażą się sporym wzmocnieniem naszego zespołu. Mam tu zwłaszcza na myśli rosyjską środkową Elenę Czernij, która udowodniła, iż ma duże możliwości. Chcę podkreślić, że nie chodzi mi tylko o jej dorobek punktowy. To wszechstronna koszykarka i powinna być bardzo pożyteczna dla drużyny. Oby tylko omijały nas kontuzje.
Jak podchodzicie do kolejnego turnieju?
– Bardzo poważnie, choć wynik nie jest najistotniejszy. Będziemy mieć znacznie silniejsze rywalki, ale wcale mnie to nie martwi. Chodzi przecież o to, byśmy sprawdzali się w twardej walce. Mam nadzieję, że pokażemy się kibicom z dobrej strony.
Jak wyglądają wasze dalsze plany?
– Cały czas zastanawiamy się nad tym, jak najlepiej zagospodarować dni, które pozostały do inauguracji sezonu. Istnieje szansa, że uda się nam zorganizować kolejne mecze kontrolne. Jestem dobrej myśli i liczę, iż udowodnimy, że jesteśmy w stanie nawiązać walkę z ligową czołówką.
(bart) - Express Ilustrowany
Trener Mirosław Trześniewski bardzo chwali Elenę Czernij. fot. Michał Tuliński