Ranking FIBA: Koszykarki 13., koszykarze pośmiewiskiem...

Wszystko na temat Tauron Basket Ligi Kobiet

Moderatorzy: ann, rzymi, paulo2907, przemoe, Kuba

brzydki
Młodzik
Posty: 738
Rejestracja: 07 czerwca 2004, 15:08
Lokalizacja: wr

Ranking FIBA: Koszykarki 13., koszykarze pośmiewiskiem...

Postautor: brzydki » 29 września 2005, 14:12


W najnowszym rankingu reprezentacji narodowych FIBA, koszykarska żeńska reprezentacja Polski zajmuje 13. miejsce - poinformował serwis polskikosz.pl.


Męska reprezentacja jest niesklasyfikowana i wraz z innymi drużynami, bez ani jednego punktu na koncie, zajmuje 74. miejsce, za takimi reprezentacjami jak Gabon, Singapur czy Madagaskar.

Czołówka rankingu FIBA - kobiety:

1. USA - 1130 pkt.
2. Rosja - 843
3. Australia - 760
4. Brazylia - 556
5. Kuba - 317
...
13. Polska - 154

Czołówka rankingu FIBA - mężczyźni:

1. USA - 832,2 pkt.
2. Argentyna - 700
3. Serbia i Czarnogóra - 698
4. Litwa - 460
5. Hiszpania - 439


onet.pl

Seba
Oldboy
Posty: 5202
Rejestracja: 08 czerwca 2004, 12:57

Postautor: Seba » 29 września 2005, 17:22

"- Nie zgadzam się, że jest jakaś katastrofa. Na pewno to, że gramy tylko w II dywizjach ma to wpływ na medialny odbiór." - Marek Pałus

http://sport.gazeta.pl/sport/1,35335,29 ... l?skad=rss

Sukces Panie Pałus SUKCES!!!



Polska koszykówka: pomysł lub dymisja!

Adam Romański 18-09-2005 , ostatnia aktualizacja 18-09-2005 21:32

Zmiany personalne w dziale sportowym PZKosz to zdecydowanie za mało, żeby odmienić polską koszykówkę męską po licznych klęskach. A na razie tylko na to się zanosi.

Wszystkie cztery polskie reprezentacje - seniorów, młodzieżowa (do 20 lat), juniorów (18 ) i kadetów (16) - zagrają w roku 2006 w tzw. dywizji II, czyli nie o medale mistrzostw Europy, tylko o prawo gry z najlepszymi. Tak źle nie było już dawno. A przecież w tych czterech drużynach trzeba szukać zawodników do składu kadry na 2009 rok, kiedy mamy organizować finał mistrzostw Europy.

Od pięciu lat prezesem Polskiego Związku Koszykówki jest Marek Pałus. Młody prawnik (41 lat), jak sam mówi, jest awangardą zmian w polskim sporcie. Trzeba przyznać, że na pewno jest mistrzem gier gabinetowych i walki o państwowe fundusze. Zmienia i pisze ustawy, walczy o pieniądze z ministerstwa. Ale to przecież nie może zamykać działalności prezesa poważnego związku sportowego!

Tymczasem pod jego rządami w PZKosz sport spadł jak gdyby na dalsze miejsce. Prezesa można najczęściej posłuchać, jak mówi, że wyniki nie mają znaczenia, że budujemy na przyszłość, że zamiast meczów o punkty chętnie zagramy sparingi. To po prostu nonsensy! Kibica nie obchodzi budowanie, tylko wygrywanie.

Szukać wybitnego!

Co zrobić z kadrą seniorów? Problem w tym, że wiele się zrobić nie da. Jest po prostu za późno, przegraliśmy wszystko, co się dało i teraz przez trzy lata gramy o nic. Dwa lata temu lub najdalej przed pół roku, trzeba było zatrudnić za wszelką cenę wybitnego trenera, który swoimi umiejętnościami i charyzmą porwałby polskich koszykarzy na wyższy poziom. Niestety, mamy tylko przeciętnych koszykarzy (z wyjątkami), a co się stanie, kiedy przeciętnymi zajmie się przeciętny trener - widzieliśmy w ostatnich dwóch latach. Przeciętnym potrzebny jest trener wybitny. I nie jest to pretensja ani do trenera Veselina Maticia, ani do koszykarzy. Oni robią to, co umieją. Ale to nie wystarczy.

Sam Matić byłby idealnym dyrektorem sportowym PZKosz. Z wielką pasją rozmawia o utalentowanych polskich kadetach, chce juniorom pomagać w budowaniu karier itp. Tylko to nie są zadania dla selekcjonera kadry! Strategiem jest przeciętnym i na pewno zagubione we mgle owieczki polskiej koszykówki potrzebują lepszego pasterza podczas meczów o punkty.

Uczyć w domu!

Przykładów złego myślenia w związku koszykarskim można znaleźć więcej.

PZKosz popełnia duży błąd, ograniczając się do jednego rodzaju działalności szkoleniowej. Nie wiadomo dlaczego skupia się tylko na tym, żeby jak najwięcej młodych koszykarzy jak najdłużej trenowało i grało w zespołach organizowanych przez PZKosz. Cała filozofia związku polega na tym, żeby tworzyć szkoły PZKosz, jakieś dziwne twory typu Team Polska grupujące wybranych.

A tymczasem nie ma się co obrażać na rzeczywistość, w której najważniejsze są kluby, także te młodzieżowe. Tam trzeba szukać rozwoju polskiej koszykówki. Grupowanie 16-latków (a nawet młodszych) z dala od domu i rodziców (tak było w SMS Warka, później w Kozienicach) powoduje tak samo wielkie korzyści (kilku wychowanków SMS to teraz czołowi nasi gracze) jak i straty. Pozbawieni odpowiedniej opieki młodzieżowcy podlegają różnym wpływom, z tymi dotyczącymi niesportowego trybu życia włącznie.

Dlatego przeprowadzana obecnie zmiana tego systemu - z jednego SMS na cztery ośrodki szkoleniowe - nic nie zmieni. Nawet 16 szkół PZKosz niewiele da, bo nadal wysłanie do gimnazjum 13-latka 100 km od domu (np. z Konina do Poznania) to dla rodziców za duży szok. To droga donikąd. Tymczasem PZKosz nie zrobił nic, żeby pomóc materialnie, sprzętowo lub systemem motywacyjnym dla trenerów, klubom pracującym z młodzieżą, a na dodatek jeszcze denerwuje ich, odbierając najlepszych zawodników. Niech najlepsi młodzi koszykarze spotykają się latem na miesięcznych obozach z trenerami związkowymi, niech wtedy pracują z nimi najlepsi trenerzy. To wystarczy. A szkoleniowcy i kluby niech dostają co roku premie za wejście swojego zawodnika do jakiejkolwiek kadry Polski.


Pomóc iść w górę!

Trzeba też zlikwidować "ekwiwalent za wychowanka", który blokuje odejście zawodnika z młodzieżowego klubu do zawodowego. Polonia Warszawa chciała wziąć do siebie trzech 18-latków z Bytomia, ale zgodnie z taryfikatorem trzeba za każdego zapłacić 25 tys. zł. Na to klubu nie stać, ale gdyby podobne pieniądze MOSM Bytom dostał w ostatnich latach za występy tych graczy w kadrach PZKosz, nie byłoby chyba problemu. To samo z dwoma talentami z pierwszoligowej Spójni Stargard. Paweł Leończyk i Hubert Mazur powinni już grać w ekstraklasie, ale nie mogą, bo trzeba za nich zapłacić spore pieniądze, nawet kiedy nie mieliby już kontraktów ze Spójnią. Likwidując obowiązkowe opłaty (obowiązujące aż do 26. roku życia!), PZKosz lepiej pomoże w karierach młodych zawodników, niż bez końca dyskutując o ograniczeniu liczby obcokrajowców w lidze.

Zresztą akurat najnowszy pomysł Pałusa dotyczący obcokrajowców najbardziej mi się podoba. PZKosz co chwila próbuje na różne sposoby narzucać większą liczbę Polaków w składach, co powoduje tylko konflikty. Teraz Pałus proponuje, żeby "formuła open" (czyli brak ograniczeń dla obcokrajowców z Europy) dotyczyła tylko zespołów grających w pucharach. Tylko pozornie wygląda to na dyskryminację - akurat w koszykarskich pucharach bowiem może grać każdy! Kiedyś co roku wystawialiśmy sześć zespołów, teraz grają tylko trzy. Niech więc kluby staną przed wyborem - albo Polacy w składzie wzmocnieni trzema obcokrajowcami, albo granie w pucharach bez ograniczeń. Skutki będą dobre w obu przypadkach: albo będziemy mieli ogranych Polaków, albo więcej kontaktów z Europą, które przydadzą się wszystkim.

To jednak ciągle tylko pomysł i jeden z nielicznych dobrych. Inny problem - spore kłopoty organizacyjne wokół kadry - został w dużej mierze wywołany przez samego Pałusa. Tak długo zwlekał z zatrudnieniem trenera reprezentacji, że ten nie miał czasu dogadać się z kilkoma "trudnymi" zawodnikami w sprawie gry w kadrze. Dyrektor reprezentacji Tomasz Jankowski zaczął pracę... pierwszego dnia zgrupowania, a wcześniej nikt nie zadbał o pomysły na pracę, ani o niezbędny do tej pracy sprzęt sportowy.

Mniej biurokracji!

Prezes Pałus i jego zarząd w piątek analizowali stan polskiej koszykówki i uznali, że konieczne są zmiany - wśród etatowych pracowników związku w tzw. dziale sportowym. To ciało, pod przewodnictwem Ryszarda Pietruszaka (teraz straci pracę), zajmowało się dotąd głównie pisaniem raportów i przerzucaniem papierków. To ostatnie było zmorą trenerów kadry. Podczas wyjazdów z reprezentacją obserwowałem, jak asystenci Maticia zamiast myśleć o nadchodzącym meczu, spędzali godziny nad komputerem, tworząc bezsensowne raporty z każdego wyjazdu. W dobie wideo komu to jest potrzebne? W jakim klubie tak się pracuje?

W dziale sportowym PZKosz nie było tymczasem wybitnych trenerów, którzy pomagaliby młodszym, nie było żadnej pracy w terenie, pracy nad szkoleniem szkoleniowców. Fatalnie dobrano poza tym szkoleniowców kadr młodzieżowych. Tu jest wielkie pole do popisu.

Ale i sam zarząd - który teraz ma oceniać sytuację - to dość dziwne ciało. Pałus dobrał sobie do niego głównie szefów koszykarskich okręgów wojewódzkich. Nie ma w nim ani trenerów (poza jednym emerytem), ani zawodników; jest jeden prezes klubu. Jak w takim gronie może dochodzić do konstruktywnej dyskusji? To powinny być najważniejsze osoby polskiej koszykówki, a tymczasem wydaje się, że ta grupa ludzi interesuje się głównie tym, co uwielbia prezes, czyli jak rozdzielać pieniądze z budżetu państwa/gminy i tworzyć nowe prawo sportowe.

Nie rozkładać rąk!

Prezes Pałus wiele argumentów zbija pytaniem: a skąd wziąć na to pieniądze? Ja odpowiadam - skoro ma dział marketingu, to tam powinien ich szukać. Skoro dział marketingu nie daje rady, trzeba zmienić dział marketingu. Przy tym potencjale dyscypliny i skoro zdecydowaliśmy się na organizację finałów ME 2009, musi być w koszykówce więcej pieniędzy, muszą być fundusze na lepszego trenera kadry i nie ma czasu na rozkładanie rąk.

Czekać można z każdym

Podsumujmy - zarząd dobrany źle, fatalne wyniki sportowe, źle wybrani trenerzy kadry, marazm w dziale szkolenia i - mimo zadowolenia prezesa - ciągle za mało pieniędzy ściąganych do PZKosz przez marketing. Czy cokolwiek można więc ocenić pozytywnie?

Prezes broni się, że jest "dopiero" pięć lat na tym stanowisku, a nie "już". Mówi, że jego związek to awangarda zmian w polskim sporcie, a skutki przyjdą za kilka lat. Na takie czekanie zgody nie może być! W końcu weryfikacja skutków pracy Pałusa i spółki w postaci wyników reprezentacji przyjdzie dopiero w 2009 r., bo wcześniej kadra grać będzie tylko sparingi. Czyli co? Kolejne cztery lata bez oceny, po pięciu latach pracy też bez oceny? To za dużo!

PZKosz potrzebne są wielkie zmiany od dzisiaj, nie tylko drobne przesunięcia organizacyjne czy personalne. Jako szef polskiej koszykówki Pałus musi natychmiast przedstawić pomysły, odważny program naprawczy, nie oglądając się na zarząd i nie spychając niczego na wiceprezesów czy komisje szkoleniowe.

Ale taki program może przedstawić także kto inny. I jeśli będą to dobre pomysły, to on powinien natychmiast zostać prezesem. Bo jakkolwiek byśmy nie doceniali działalności gabinetowej Marka Pałusa na rzecz koszykówki, zwiększenia dotacji państwa na gry zespołowe itp., jego błędy i zaniechania w ostatnich latach są zbyt duże. A czekać na rok 2009 możemy też z innym prezesem.

http://sport.gazeta.pl/sport/1,35335,2922781.html
Ania i Alex... Na zawsze w naszych sercach!!! [']

Lepper

Powitanie

Postautor: Lepper » 30 września 2005, 21:28

Witam red. Romańskiego w gronie kolegów z Samoobrony!!! Populizm pierwsza klasa!!!

MARAS
Oldboy
Posty: 5593
Rejestracja: 09 czerwca 2004, 10:47
Lokalizacja: Poznań
Kontaktowanie:

Re: Powitanie

Postautor: MARAS » 30 września 2005, 22:46

Lepper pisze:Witam red. Romańskiego w gronie kolegów z Samoobrony!!! Populizm pierwsza klasa!!!


Romański musi odejść :lol: :lol: :lol: :lol:
Chwiałka A Chwiałka Z Chwiałka AZS!

Awatar użytkownika
czarny
Młodzik
Posty: 570
Rejestracja: 29 września 2004, 09:43
Lokalizacja: Ostrów, Waryńskiego, Wrocławska, Tuwima etc.
Kontaktowanie:

Re: Powitanie

Postautor: czarny » 01 października 2005, 11:48

Lepper pisze:Witam red. Romańskiego w gronie kolegów z Samoobrony!!! Populizm pierwsza klasa!!!


gęby pełne frazesów :lol:
Obrazek

you're as good as your last performance

Awatar użytkownika
hellraiser
Junior
Posty: 2479
Rejestracja: 17 listopada 2004, 12:04

Re: Powitanie

Postautor: hellraiser » 01 października 2005, 13:05

Od razu pośmiewisko Gabon, Singapur i Madagaskar też potrafią kozłować.Myśle że mamy z nimi szanse.
Do Watykanu bym nie podskakiwał.....


Wróć do „Aktualności Ekstraklasa”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 3 gości