Walczymy o medal: rozmowa z Andrzejem Nowakowskim

Wszystko na temat Tauron Basket Ligi Kobiet

Moderatorzy: ann, rzymi, paulo2907, przemoe, Kuba

Awatar użytkownika
Wojteg
Junior
Posty: 2880
Rejestracja: 07 czerwca 2004, 07:30
Lokalizacja: Pabianice
Kontaktowanie:

Walczymy o medal: rozmowa z Andrzejem Nowakowskim

Postautor: Wojteg » 11 października 2005, 20:43

Walczymy o medal: rozmowa z Andrzejem Nowakowskim, trenerem koszykarek CCC Polkowice


Koszykówka. Dziewczyny chcą pracować i wiedzą, że stać ich na dokonanie wielkich rzeczy. Swoją postawą w Gdyni udowodniły, że mogą wiele - mówi trener CCC Polkowice Andrzej Nowakowski. Jego zespół ograł w niedzielę Lotos Gdynia, który był dotąd niepokonany przez 82 spotkania

Dziś koszykarki CCC Polkowice zainaugurują sezon w Polkowicach. O godzinie 17 zmierzą się z Cukierkami Odrą Brzeg

Dariusz Kopeć: Co dla Pana oznacza zwycięstwo CCC nad Lotosem w Gdyni?

Andrzej Nowakowski: Nie robię z tego powodu jakiejś wielkiej sensacji, bo to dopiero początek ligi. Zespół z Gdyni jest na innym etapie przygotowań, dlatego nic dziwnego, że wynik był taki, a nie inny. Oczywiście Lotos ma większy budżet, bardziej znane koszykarki, ale pamiętajmy, że one nie są ze sobą jeszcze zgrane, bo ta drużyna dosyć późno zaczęła się zgrywać. Niemniej jednak nasze zwycięstwo to sukces, ale nie traktujmy go w kategorii sensacji, ale niespodzianki.

Pana zespół pokonał Lotos, grając w zasadzie szóstką zawodniczek

- To na pewno cieszy. Mamy ambitny zespół. Dziewczyny chcą pracować i wiedzą, że stać ich na dokonanie wielkich rzeczy. Swoja postawą w Gdyni udowodniły, że mogą wiele.

Nie przeraża Pana tak krótka ławka zespołu?

- Podchodzę do tego spokojnie. Już zaczęła trenować Magdalena Pietrzak, za niedługo do zajęć ma wrócić Olga Żytomirska, więc będę miał do dyspozycji dziewięć zawodniczek, a to już nieźle. Poza tym mamy jeszcze w zespole zdolne, młode dziewczyny, które na pewno mogą sporo osiągnąć.

Widzi Pan wśród nich choćby jedną, która gotowa jest już na teraz do występów w ekstraklasie?

- Taką koszykarką może być Karolina Majewska. To bardzo zdolna dziewczyna, tylko że jeśli chce osiągnąć sukces, musi sprawy sportu pogodzić ze szkołą.

Na razie jest jednak tak, że nie może Pan normalnie przeprowadzać treningów. To trochę dziwne, że rolę pierwszej rozgrywającej musiał spełniać Pana asystent Wojciech Spisacki...

- To prawda, że to pracy nie ułatwia, ale nie ma co narzekać. Trzeba pracować w takich warunkach, jakie się ma. Wojtek musiał się wcielić w rolę koszykarza, bo nie mieliśmy dziewczyn do gry 5 na 5. Myślę, że ta sytuacja nie będzie już długo trwać, bo jak mówiłem, do gry wraca Magda Pietrzak.

Do zespołu na pewno jednak nie wróci Anna Kędzior, którą klub pozyskał przed tym sezonem...

- Poważna kontuzja kręgosłupa uniemożliwiła Ani kontynuowanie kariery i musimy, niestety, radzić sobie bez niej. Przynajmniej na razie.

Działacze CCC twierdzili, że nie będą szukać koszykarki na jej miejsce

- Bo na razie tego nie zamierzamy czynić. Jednak powoli rozglądamy się za kimś nowym, ale na razie do żadnych konkretów nie doszło. Do grudnia jest jeszcze trochę czasu.

Skład, jaki ma Pan do dyspozycji w tym sezonie, jest lepszy od tego sprzed roku?

- Nie chcę o tym mówić dziś, bo jest na to za wcześnie. Sezon pokaże, czy jesteśmy lepsi czy gorsi

A o medal w tym sezonie będzie trudniej. Wiele wskazuje, że znów czeka was walka o brąz z Polfą Pabianice.

- Nie byłbym tego taki pewny, jeśli chodzi o Polfę. Zespół z Pabianic dość poważnie się wzmocnił i z tego, co słyszałem, to nie koniec transferów w tym klubie. Dlatego nie przesądzałbym tego, kto z kim o co będzie walczył. My na pewno chcielibyśmy powtórzyć sukces sprzed roku i zdobyć medal, ale czeka nas ciężka walka.

Drużyna CCC od wielu lat liczy się w Polsce, ale w ogóle nie startuje w rozgrywkach europejskich. Nie żal Panu, że nie ma możliwości gry z drużynami zagranicznymi?

- Nie mam żalu, bo wiem, że w obecnej naszej sytuacji kadrowej nie miałoby to sensu. Aby grać w pucharach, trzeba mieć do dyspozycji 14 solidnych koszykarek, bo przecież wówczas zespół grałby dwa mecze tygodniowo. My takich możliwości nie mamy, a grać po to, by grać, też mija się z celem. Bo wziąć udział w takich rozgrywkach i dograć tylko rundę wstępną, to żaden wyczyn. Szkoda czasu i pieniędzy. Jeśli grać, to tylko o najwyższe cele.

Rozmawiał: Dariusz Kopeć (Gazeta Wyborcza)

Kuba
Oldboy
Posty: 5443
Rejestracja: 07 czerwca 2004, 18:42
Lokalizacja: Polkowice

Postautor: Kuba » 11 października 2005, 21:00

Nowakowski: "Ciągle kogoś brakuje..."

Kuba Patykowski: Przede wszystkim serdeczne gratulacje z okazji pokonania Lotosu. Gdynianki po raz pierwszy od ponad czterech lat przegrały we własnej hali, w rozgrywkach ligowych. Co mógłby Pan powiedzieć o tym spotkaniu?

Andrzej Nowakowski, szkoleniowiec CCC: Bardzo wyrównany i bardzo trudny mecz. Zarówno dla jednej jak i drugiej drużyny. Dla nas trudny o tyle, że ostatni tydzień ciężko nam było grać na treningach „pięć na pięć”, bo kontuzje i choroby eliminowały zawodniczki. Natomiast w Lotosie zmienił się skład i wyraźny jest brak Małgosi Dydek. Prowadzenie zmieniało się praktycznie co minutę. Największa przewaga naszego zespołu wynosiła 11 punktów, natomiast ekipy z Gdyni 7. Z tych jedenastu punktów po chwili był remis i przewaga Lotosu - tak przez cały mecz. Bardzo wyrównana, ostra walka. Ważne jest to, że wygraliśmy deskę z zespołem Lotosu, który zdecydowanie przeważa nas wzrostem.

Czy tak była zaplanowana ostatnia akcja, jak wykonały ją pańskie podopieczne? Zakończona rzutem za trzy Jasnowskiej?

- Nie, była troszeczkę inaczej planowana. Dziewczyny zdecydowanie odczytały obronę Lotosu. Na pozycję rzutową wyszła Jasnowska i rzuciła. Już wcześniej uczulałem ją, że powinna więcej rzucać.

Nie miał Pan łatwego zadania. Niemal przez cały okres przygotowawczy kogoś brakowało na treningach.

- Teraz też cały czas kogoś brakuje, ale to zespół hartuje w sytuacjach trudnych i sądzę, że to też pomoże dziewczynom podejmowac decyzje indywidualne i brać większy ciężar gry na swoje barki.

Jak wygląda sytuacja z kontuzjami na dzień dzisiejszy?

- Madzia Pietrzak w tej chwili już się usprawnia. Bierze udział w treningach, ale musi tą kontuzję całkowicie wyleczyć tak, by była pełnosprawna. Natomiast od jutra program rehabilitacji zaczyna Olga Żytomirska, który potrwa, według oceny Tomka Ruszkowskiego (trener odnowy biologicznej – dop. KP), około dwóch tygodni.

Już w środę kolejne spotkanie. Cukierki wydają się być dużo słabsze od Lotosu i w dodatku gracie przed własną widownią. Czy nie obawia się Pan, że pańskie koszykarki po wygranej z Lotosem mogą przejść obok tego spotkania?

- Nie sądzę. Wydaje mi się, że ten zespół nabrał na tyle profesjonalizmu, szacunku dla przeciwnika i dla własnych umiejętności i klasy. Jutro będę rozmawiał na ten temat z dziewczynami i jestem przekonany, że podejdą do tego spotkania w sposób bardzo zaangażowany.

Jak oceni Pan ruchy transferowe innych zespołów Ekstraklasy?

- Nie oceniam. Każdy ma swoje pieniądze, każdy rządził się tym, co ma. My wykonaliśmy takie ruchy, na jakie nas było stać i sądzę, że gdyby nie bardzo pechowa dolegliwość kręgosłupa Ani Kędzior, to byłoby to optymalne zestawienie. Mielibyśmy dziesięć zawodniczek pełnoprawnych do trenowania i do grania.

Do składu CCC włączono przed sezonem aż 4 juniorki. Co może Pan powiedzieć o tych zawodniczkach?

- Dużo pracy jeszcze przed tymi dziewczętami. Przede wszystkim muszą się przyzwyczaić do systematycznej i wytężonej pracy, oraz umiejętnie pogodzić szkolenie z edukacją. To jest dość trudne dla nich.

Dziękuję za rozmowę.

www.ccckosz.polkowice.pl


Wróć do „Aktualności Ekstraklasa”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Jakub i 2 gości