* Krzysztof Basiński: Za nami pięć kolejek spotkań ekstraklasy, czyli półmetek pierwszej rundy. Azoty Meblotap AZS mają na swoim koncie trzy zwycięstwa, czyli dokładnie tyle samo co w 18 meczach rundy zasadniczej w poprzednim sezonie!
Renata Piestrzyńska: Pozostaje się tylko z tego cieszyć. Taki był plan minimum na początek rozgrywek i udało się nam go zrealizować, choć muszę przyznać, że mogło być jeszcze lepiej.
* A dlaczego nie jest?
Bo nie udało się nam wygrać z AZS Poznań. To zespół z naszej półki i nie ukrywam, że liczyłyśmy na wygraną, tym bardziej że grałyśmy we własnej hali. A tu wysoka porażka, Cóż takie są uroki sportu.
* W każdym z pięciu spotkań średnio występowała Pani na parkiecie po 29 minut, ale w sumie zdobyła zaledwie 12 punktów.
Niestety, to nie jest jeszcze taka gra, jaka chciałabym, żeby była. Powroty po dłuższej przerwie nie są łatwe. Co do ilości zdobywanych punktów, to bardziej staram się pomagać koleżankom w obronie niż w ataku, zdobywanie punktów pozostawiam im.
* W miniony weekend ekstraklasa pauzowała, ale nie oznaczało to chyba, że miałyście wolne.
Niemal cały tydzień dość ciężko trenowałyśmy, bardziej nad kondycją, wytrzymałością fizyczną. Od jutra większy nacisk trener z pewnością położy na taktykę. Wcześniej nie było sensu opracowywać i ćwiczyć nowych zagrywek, bo nie byłyśmy w komplecie. Krystyna Hołowczyc pojechała na Białoruś po wizę i jeszcze nie wróciła. Z kolei Karolina Żurkowska nabawiła się urazu i ma rękę w gipsie.
* Do Chełma nie dotarła także jeszcze awizowana od kilkunastu dni 25-letnia Amerykanka Kimberly Watson.
Klasyczna środkowa jest nam bardzo potrzebna, jej brak to największy mankament drużyny. Nie wiemy co się stało z Kimberly, miała do nas dołączyć przed dwoma tygodniami, ale ponoć zatrzymał ją huragan Wilma. W następnym terminie – w sobotę przed meczem z Polfą Pabianice. Ostatnia wersja mówiła, że amerykańska środkowa do końca ubiegłego tygodnia dołączy do drużyny.
* Najbliższy ligowy mecz rozegracie w sobotę w Polkowicach z CCC. Potem czekają gry z zespołami, które tak jak CCC walczą o podium – Wisłą Can-Pack Kraków 19 listopada u siebie i Lotosem – 26 listopada w Gdyni.
To faworyci rozgrywek. Zespoły pod każdym względem – kadrowym i organizacyjnym przewyższające nie tylko nas. Ale trzeba jednak pamiętać, że to jest sport, kobieca koszykówka, w której bardzo często zdarzają się niespodzianki.
* Na koniec rundy, 3 grudnia zagracie u siebie z sąsiadem z ligowej tabeli AZS Gorzów Wielkopolski.
Wydawać by się mogło, że to najłatwiejszy przeciwnik, ale... drużyna z Gorzowa pokazała, że będzie groźna dla najlepszych – wygrała u siebie z CCC 74:70, przegrała nieznacznie w Krakowie zaledwie różnicą trzech punktów i w Gdyni sześciu punktów.
Krzysztof Basiński- Kurier Lubelski




