Wisła Kraków - Lotos Gdynia 88:70, 56:73 (1-1)
Moderatorzy: ann, rzymi, paulo2907, przemoe, Kuba
Wisła Kraków - Lotos Gdynia 88:70, 56:73 (1-1)
Lotos Gdynia czy Wisła Kraków?
Przez cały kwiecień, a może nawet jeszcze na początku maja emocjonować będziemy się walką o mistrzostwo Polski koszykarek. W finale spotkają się faworyci, a więc Wisła Can-Pack Kraków i broniący tytułu Lotos Gdynia. W drodze do finału krakowianki przegrały trzy mecze, w tym dwa na własnym parkiecie. Lotos poniósł tylko jedną porażkę w Pabianicach.
Gra o mistrzostwo toczyć się będzie do czterech zwycięstw. Jeśli po sześciu grach będzie remis, decydujące starcie odbędzie się 3 maja w Krakowie. Na parkiecie Wisły, która była najlepszym zespołem rundy zasadniczej, odbędą też dwie pierwsze gry w najbliższą sobotę i niedzielę. Dla podopiecznych trenera Krzysztofa Koziorowicza klucz do mistrzostwa leży na parkiecie rywalek. Muszą przynajmniej raz wygrać w Krakowie i nie dać się pokonać w Gdyni. Zadanie to z pewnością nie przekracza możliwości koszykarek Lotosu. Skoro w Krakowie wygrać potrafiły AZS Poznań i CCC Polkowice, to dlaczego sztuka ta miałaby się nie udać gdyniankom?
Trener pabianickiej Polfy Tomasz Herkt po zakończeniu rywalizacji z Lotosem w półfinale obu finalistom dawał równe szanse na tytuł. Jego zdaniem o losach rywalizacji decydować będą zawodniczki rezerwowe - Lotos może mieć problem ze środkowymi, gdyż nie posiada równorzędnej zmienniczki dla Skerovic. Wisła z kolei ma tylko dwie wysokiej klasy obwodowe, rozgrywającą Skerovic i rzucającą defensorkę Fe Forge - ocenił Herkt.
Przed play off krakowską drużynę wzmocniła amerykańska środkowa Kara Braxton, która po samowolnej przerwie powróciła do zespołu. Po kontuzji kolana do gry wróciła też Iva Perovanovic. Pod względem graczy podkoszowych Wisła jest teraz zespołem kompletnym. Lotos nie zrezygnował jeszcze z pozyskania Lisdeivi Victores Pompy. Doświadczona Kubanka została w terminie zgłoszona do rozgrywek, ale z powodów rodzinnych do Gdyni dotąd nie przyleciała. Jej pojawienie się w finale byłoby sporym zaskoczeniem, nie tylko dla przeciwnika. Zdaniem trenera Koziorowicza wkomponowanie środkowej do składu nie jest tak skomplikowane jak rozgrywającej i wymaga znacznie mniej czasu. Po dwóch pierwszych meczach w rozgrywaniu finału nastąpi 2-tygodniowa przerwa świąteczna. Kto ten czas potrafi lepiej wykorzystać - zostanie mistrzem Polski.
Terminy finałów
Sobota 8.04. Wisła - Lotos
Niedziela 9.04. Wisła - Lotos
Sobota 22.04. Lotos - Wisła
Niedziela 23.04. Lotos - Wisła
Środa 26.04 Wisła - Lotos
Sobota 29.04 Lotos - Wisła
Środa 3.05 Wisła - Lotos
ostatnie trzy terminy tylko w przypadku braku rozstrzygnięcia. Rywalizacja toczy się do czterech zwycięstw.
Adam Suska - Dziennik Bałtycki
Przez cały kwiecień, a może nawet jeszcze na początku maja emocjonować będziemy się walką o mistrzostwo Polski koszykarek. W finale spotkają się faworyci, a więc Wisła Can-Pack Kraków i broniący tytułu Lotos Gdynia. W drodze do finału krakowianki przegrały trzy mecze, w tym dwa na własnym parkiecie. Lotos poniósł tylko jedną porażkę w Pabianicach.
Gra o mistrzostwo toczyć się będzie do czterech zwycięstw. Jeśli po sześciu grach będzie remis, decydujące starcie odbędzie się 3 maja w Krakowie. Na parkiecie Wisły, która była najlepszym zespołem rundy zasadniczej, odbędą też dwie pierwsze gry w najbliższą sobotę i niedzielę. Dla podopiecznych trenera Krzysztofa Koziorowicza klucz do mistrzostwa leży na parkiecie rywalek. Muszą przynajmniej raz wygrać w Krakowie i nie dać się pokonać w Gdyni. Zadanie to z pewnością nie przekracza możliwości koszykarek Lotosu. Skoro w Krakowie wygrać potrafiły AZS Poznań i CCC Polkowice, to dlaczego sztuka ta miałaby się nie udać gdyniankom?
Trener pabianickiej Polfy Tomasz Herkt po zakończeniu rywalizacji z Lotosem w półfinale obu finalistom dawał równe szanse na tytuł. Jego zdaniem o losach rywalizacji decydować będą zawodniczki rezerwowe - Lotos może mieć problem ze środkowymi, gdyż nie posiada równorzędnej zmienniczki dla Skerovic. Wisła z kolei ma tylko dwie wysokiej klasy obwodowe, rozgrywającą Skerovic i rzucającą defensorkę Fe Forge - ocenił Herkt.
Przed play off krakowską drużynę wzmocniła amerykańska środkowa Kara Braxton, która po samowolnej przerwie powróciła do zespołu. Po kontuzji kolana do gry wróciła też Iva Perovanovic. Pod względem graczy podkoszowych Wisła jest teraz zespołem kompletnym. Lotos nie zrezygnował jeszcze z pozyskania Lisdeivi Victores Pompy. Doświadczona Kubanka została w terminie zgłoszona do rozgrywek, ale z powodów rodzinnych do Gdyni dotąd nie przyleciała. Jej pojawienie się w finale byłoby sporym zaskoczeniem, nie tylko dla przeciwnika. Zdaniem trenera Koziorowicza wkomponowanie środkowej do składu nie jest tak skomplikowane jak rozgrywającej i wymaga znacznie mniej czasu. Po dwóch pierwszych meczach w rozgrywaniu finału nastąpi 2-tygodniowa przerwa świąteczna. Kto ten czas potrafi lepiej wykorzystać - zostanie mistrzem Polski.
Terminy finałów
Sobota 8.04. Wisła - Lotos
Niedziela 9.04. Wisła - Lotos
Sobota 22.04. Lotos - Wisła
Niedziela 23.04. Lotos - Wisła
Środa 26.04 Wisła - Lotos
Sobota 29.04 Lotos - Wisła
Środa 3.05 Wisła - Lotos
ostatnie trzy terminy tylko w przypadku braku rozstrzygnięcia. Rywalizacja toczy się do czterech zwycięstw.
Adam Suska - Dziennik Bałtycki
Ostatnio zmieniony 10 kwietnia 2006, 10:21 przez Wojteg, łącznie zmieniany 1 raz.
Lotos Gdynia - drużyna bez słabych punktów?
Jeśli gdynianki zagrają w finale z Wisłą tak jak w weekend z Polfą, obronią mistrzostwo Polski. A jeszcze dwa tygodnie temu wydawało się, że nie zdobędą żadnego medalu
Pod wrażeniem gry Lotosu w półfinałach jest nawet trener przeciwniczek Tomasz Herkt. - Lotos na awans do finału zdecydowanie zasłużył. Dominacja gdynianek i Wisły Kraków jest w tym sezonie niepodważalna - podkreśla trener Polfy Pabianice. Ale na początku sezonu wydawało się, że tym razem będzie inaczej. Lotos grał słabo, nie radził sobie w meczach z najsilniejszymi rywalami w polskiej lidze, zdecydowanie przegrywał w Eurolidze. Nawet po zmianach w składzie obraz gry zmieniał się powoli. Ale forma rosła i rośnie nadal. Dziś chyba nikt nie twierdzi, że w walce o mistrzostwo Polski łatwo wskazać faworyta.
Wisła cały czas gra świetnie, słabsze mecze zdarzają się jej niezmiernie rzadko, ale opiera się głównie na dwóch zawodniczkach: Annie De Forge i Jelenie Skerovic. Jeśli one grają dobrze (a zazwyczaj tak jest), Wisła wygrywa. Jeśli nie, pojawiają się problemy. Częściowym rozwiązaniem jest powrót środkowej Kary Braxton, ale na Lotos w obecnej formie może to być za mało.
Największym atutem gdynianek jest szeroka kadra, co może brzmieć jak bluźnierstwo, ale tylko pozornie. Lotos dysponuje bowiem ośmioma koszykarkami, z których każda wnosi do gry wiele pozytywnego. Więcej wcale nie trzeba, chyba że ktoś musiałby zejść z powodu fauli lub kontuzji. Ale Lotos nie fauluje często, bo najlepiej w Polsce gra w obronie. Gdy na boisku są jednocześnie Paulina Pawlak, Chelsea Newton i Agnieszka Bibrzycka, rywalki mogą zdobyć punkty z obwodu zazwyczaj tylko po szalonych rzutach. Pawlak i Newton to typowe zawodniczki skupiające się na obronie (choć obie potrafią trafić z zaskakujących pozycji), a Bibrzycka udowadnia, że wciąż jest najlepszą koszykarką polskiej ligi. Sama podkreśla, że w tym roku na mistrzostwie zależy jej jak nigdy, bo sztuką jest wygrywać ze słabszych niż w poprzednich latach składem. I widać to w jej grze.
Indywidualnie Lotos ma najsłabszy skład od lat, ale zespołowo wcale nie wygląda gorzej. Wystarczy wymienić Pawlak i Newton na Temekę Johnson i Gordanę Kovacević i w ataku także jest dobrze. Kovacević jest w doskonałej formie w idealnym momencie. Wcześniej bywało z tym różnie, ale w najważniejszej części sezonu można na nią liczyć. Johnson rozkręca się z meczu na mecz i niektórymi asystami udowadnia, że nieprzypadkowo była gwiazdą najlepszej ligi świata, amerykańskiej WNBA.
Pod koszem Lotos również ma spore atuty. Jeden słabszy mecz Eweliny Kobryn czy Rankicy Sarenac niczego nie zmienia. Obie potrafią grać na poziomie, który w polskiej lidze uchodzi za wybitny. - Kobryn czasami gra słabiej, ale nie dlatego, że jest w słabszej formie. Ona po prostu za bardzo chce - zauważa trener Lotosu Krzysztof Koziorowicz. Podobnie jest z Sarenac, która snuje się po boisku, a na prezentację wychodzi powłócząc nogami, jakby wcześniej ciągnęła wagony z węglem. Ale gdy zaczyna się mecz, walczy znakomicie wykorzystując przewagę fizyczną. Nie można także zapomnieć o Magdalenie Leciejewskiej. Mimo zaledwie 20 lat momentami gra tak, jakby w ekstraklasie występowała już od wielu lat. Już nie tylko zbiera piłki po niecelnych rzutach, nabiera coraz więcej odwagi w ofensywie.
Jeśli więc wszystkie zawodniczki Lotosu zagrają na miarę swoich możliwości, finał (pierwsze mecze w weekend) powinien skończyć się jak co roku - tytułem dla Gdyni.
Michał Sielski (Gazeta Wyborcza)
Jeśli gdynianki zagrają w finale z Wisłą tak jak w weekend z Polfą, obronią mistrzostwo Polski. A jeszcze dwa tygodnie temu wydawało się, że nie zdobędą żadnego medalu
Pod wrażeniem gry Lotosu w półfinałach jest nawet trener przeciwniczek Tomasz Herkt. - Lotos na awans do finału zdecydowanie zasłużył. Dominacja gdynianek i Wisły Kraków jest w tym sezonie niepodważalna - podkreśla trener Polfy Pabianice. Ale na początku sezonu wydawało się, że tym razem będzie inaczej. Lotos grał słabo, nie radził sobie w meczach z najsilniejszymi rywalami w polskiej lidze, zdecydowanie przegrywał w Eurolidze. Nawet po zmianach w składzie obraz gry zmieniał się powoli. Ale forma rosła i rośnie nadal. Dziś chyba nikt nie twierdzi, że w walce o mistrzostwo Polski łatwo wskazać faworyta.
Wisła cały czas gra świetnie, słabsze mecze zdarzają się jej niezmiernie rzadko, ale opiera się głównie na dwóch zawodniczkach: Annie De Forge i Jelenie Skerovic. Jeśli one grają dobrze (a zazwyczaj tak jest), Wisła wygrywa. Jeśli nie, pojawiają się problemy. Częściowym rozwiązaniem jest powrót środkowej Kary Braxton, ale na Lotos w obecnej formie może to być za mało.
Największym atutem gdynianek jest szeroka kadra, co może brzmieć jak bluźnierstwo, ale tylko pozornie. Lotos dysponuje bowiem ośmioma koszykarkami, z których każda wnosi do gry wiele pozytywnego. Więcej wcale nie trzeba, chyba że ktoś musiałby zejść z powodu fauli lub kontuzji. Ale Lotos nie fauluje często, bo najlepiej w Polsce gra w obronie. Gdy na boisku są jednocześnie Paulina Pawlak, Chelsea Newton i Agnieszka Bibrzycka, rywalki mogą zdobyć punkty z obwodu zazwyczaj tylko po szalonych rzutach. Pawlak i Newton to typowe zawodniczki skupiające się na obronie (choć obie potrafią trafić z zaskakujących pozycji), a Bibrzycka udowadnia, że wciąż jest najlepszą koszykarką polskiej ligi. Sama podkreśla, że w tym roku na mistrzostwie zależy jej jak nigdy, bo sztuką jest wygrywać ze słabszych niż w poprzednich latach składem. I widać to w jej grze.
Indywidualnie Lotos ma najsłabszy skład od lat, ale zespołowo wcale nie wygląda gorzej. Wystarczy wymienić Pawlak i Newton na Temekę Johnson i Gordanę Kovacević i w ataku także jest dobrze. Kovacević jest w doskonałej formie w idealnym momencie. Wcześniej bywało z tym różnie, ale w najważniejszej części sezonu można na nią liczyć. Johnson rozkręca się z meczu na mecz i niektórymi asystami udowadnia, że nieprzypadkowo była gwiazdą najlepszej ligi świata, amerykańskiej WNBA.
Pod koszem Lotos również ma spore atuty. Jeden słabszy mecz Eweliny Kobryn czy Rankicy Sarenac niczego nie zmienia. Obie potrafią grać na poziomie, który w polskiej lidze uchodzi za wybitny. - Kobryn czasami gra słabiej, ale nie dlatego, że jest w słabszej formie. Ona po prostu za bardzo chce - zauważa trener Lotosu Krzysztof Koziorowicz. Podobnie jest z Sarenac, która snuje się po boisku, a na prezentację wychodzi powłócząc nogami, jakby wcześniej ciągnęła wagony z węglem. Ale gdy zaczyna się mecz, walczy znakomicie wykorzystując przewagę fizyczną. Nie można także zapomnieć o Magdalenie Leciejewskiej. Mimo zaledwie 20 lat momentami gra tak, jakby w ekstraklasie występowała już od wielu lat. Już nie tylko zbiera piłki po niecelnych rzutach, nabiera coraz więcej odwagi w ofensywie.
Jeśli więc wszystkie zawodniczki Lotosu zagrają na miarę swoich możliwości, finał (pierwsze mecze w weekend) powinien skończyć się jak co roku - tytułem dla Gdyni.
Michał Sielski (Gazeta Wyborcza)
Wszystkie mecze o złoto on line
Już w najbliższy weekend rozpocznie się najbardziej emocjonująca część rozgrywek Ford Germaz Basket Ligi - rywalizacja o medale Mistrzostw Polski. O tytuł najlepszej drużyny w kraju walczyć będą Wisła Can-Pack Kraków i broniąca tytułu mistrzowskiego drużyna Lotosu Gdynia.
Dzięki zaangażowaniu Polskiej Ligi Koszykówki Kobiet oraz firmy Gryka Serwis kibice będą mogli na żywo śledzić wyniki wszystkich meczów o złoty medal podczas internetowych transmisji on line na stronie PLKK www.plkk.pl.
Oba weekendowe spotkania rozegrane zostaną w Krakowie o godz. 18.30. Transmisję z meczów przeprowadzi również TVP 3.
Zapraszamy.
www.plkk.pl
Już w najbliższy weekend rozpocznie się najbardziej emocjonująca część rozgrywek Ford Germaz Basket Ligi - rywalizacja o medale Mistrzostw Polski. O tytuł najlepszej drużyny w kraju walczyć będą Wisła Can-Pack Kraków i broniąca tytułu mistrzowskiego drużyna Lotosu Gdynia.
Dzięki zaangażowaniu Polskiej Ligi Koszykówki Kobiet oraz firmy Gryka Serwis kibice będą mogli na żywo śledzić wyniki wszystkich meczów o złoty medal podczas internetowych transmisji on line na stronie PLKK www.plkk.pl.
Oba weekendowe spotkania rozegrane zostaną w Krakowie o godz. 18.30. Transmisję z meczów przeprowadzi również TVP 3.
Zapraszamy.
www.plkk.pl
Patrycja Czepiec: Szykuje się najfajniejszy finał od kilku lat
Koszykarka Patrycja Czepiec pełniła w sobotnim meczu Wisły Can-Pack z CCC Polkowice funkcję telefonicznego łącznika między pierwszym trenerem Elmedinem Omaniciem a drugą trener Martą Starowicz. Ukarany Omanić siedział na trybunach i nie mógł sam prowadzić zespołu.
Waldemar Kordyl: Jak się Pani czuła w zupełnie nowej roli?
Patrycja Czepiec: To była śmieszna sytuacja, w której znalazłam się po raz pierwszy, i mam nadzieję, że po raz ostatni. Dziewczyny grały dobrze i nie było większych kłopotów. Może gdyby mecze były "na styku", grałoby się trudniej. Mieliśmy kłopoty z usłyszeniem samych siebie ze względu na głośną muzykę i kibiców grających na bębnach.
Chwilami komunikacja była komiczna...
...a ja miałam największy ból głowy, bo rozmawialiśmy nie przez telefon komórkowy, ale przez walkie-talkie. To taka duża busola wzbudzająca spore zainteresowanie fotoreporterów. Raz nawet zapomniałam włączyć aparat. Trener Omanić chciał być na meczu duchem i ciałem. Marta Starowicz może trochę się obawiała, choć sama też by sobie poradziła.
Jak lubińscy kibice potraktowali Wisłę?
- Nie mamy prawa narzekać. Świetnie się bawili, nie tylko bębnili, ale używali jeszcze kołatek, były poprzebierane dzieci. Dużo szumu, choć hala nie była wypełniona. Może kibice nie wierzyli w awans? Były "śpiące sektory", jak na Reymonta. Było nam miło, bo przyjechali z transparentem kibice z Krakowa. Może dziwnie to zabrzmi, lecz w ogóle się nie martwiłam, bo wiedziałam, że dwa razy wygramy. Dobrze się stało, że Lotos też już jest w finale. Obie drużyny będą miały tyle samo czasu na regenerację sił.
Jak Pani ocenia szanse Wisły w finale?
- Jeżeli zagramy na swoim poziomie, nie ma na nas mocnych. Potrzebna jest stuprocentowa koncentracja, gdyż Lotos nie odpuści mistrzostwa. Szykuje się najfajniejszy finał od kilku lat. Będzie duża rywalizacja i nie skończy się łatwym 4:0 dla żadnego z zespołów. Liczymy wreszcie na pełną halę i doping, bo zasłużyliśmy sobie na to przez cały sezon.
Pani nie zagra...
- Teraz jestem z zespołem bardziej duchem. W czerwcu będę znała płeć dziecka, ale czuję, że będzie to koszykarz. Rozwiązanie nastąpi w październiku.
Czy urodzenie dziecka oznacza dla Pani koniec zawodowej koszykówki?
- Ciężko mi powiedzieć, ta decyzja mnie przerasta, poczekam do jesieni. Gdy patrzę, na Elę Trześniewską, myślę, że może nie należy za szybko kończyć kariery.
* Patrycja Czepiec jest koszykarką Wisły Can-Pack Kraków.
Rozmawiał Waldemar Kordyl (Gazeta Wyborcza)
Koszykarka Patrycja Czepiec pełniła w sobotnim meczu Wisły Can-Pack z CCC Polkowice funkcję telefonicznego łącznika między pierwszym trenerem Elmedinem Omaniciem a drugą trener Martą Starowicz. Ukarany Omanić siedział na trybunach i nie mógł sam prowadzić zespołu.
Waldemar Kordyl: Jak się Pani czuła w zupełnie nowej roli?
Patrycja Czepiec: To była śmieszna sytuacja, w której znalazłam się po raz pierwszy, i mam nadzieję, że po raz ostatni. Dziewczyny grały dobrze i nie było większych kłopotów. Może gdyby mecze były "na styku", grałoby się trudniej. Mieliśmy kłopoty z usłyszeniem samych siebie ze względu na głośną muzykę i kibiców grających na bębnach.
Chwilami komunikacja była komiczna...
...a ja miałam największy ból głowy, bo rozmawialiśmy nie przez telefon komórkowy, ale przez walkie-talkie. To taka duża busola wzbudzająca spore zainteresowanie fotoreporterów. Raz nawet zapomniałam włączyć aparat. Trener Omanić chciał być na meczu duchem i ciałem. Marta Starowicz może trochę się obawiała, choć sama też by sobie poradziła.
Jak lubińscy kibice potraktowali Wisłę?
- Nie mamy prawa narzekać. Świetnie się bawili, nie tylko bębnili, ale używali jeszcze kołatek, były poprzebierane dzieci. Dużo szumu, choć hala nie była wypełniona. Może kibice nie wierzyli w awans? Były "śpiące sektory", jak na Reymonta. Było nam miło, bo przyjechali z transparentem kibice z Krakowa. Może dziwnie to zabrzmi, lecz w ogóle się nie martwiłam, bo wiedziałam, że dwa razy wygramy. Dobrze się stało, że Lotos też już jest w finale. Obie drużyny będą miały tyle samo czasu na regenerację sił.
Jak Pani ocenia szanse Wisły w finale?
- Jeżeli zagramy na swoim poziomie, nie ma na nas mocnych. Potrzebna jest stuprocentowa koncentracja, gdyż Lotos nie odpuści mistrzostwa. Szykuje się najfajniejszy finał od kilku lat. Będzie duża rywalizacja i nie skończy się łatwym 4:0 dla żadnego z zespołów. Liczymy wreszcie na pełną halę i doping, bo zasłużyliśmy sobie na to przez cały sezon.
Pani nie zagra...
- Teraz jestem z zespołem bardziej duchem. W czerwcu będę znała płeć dziecka, ale czuję, że będzie to koszykarz. Rozwiązanie nastąpi w październiku.
Czy urodzenie dziecka oznacza dla Pani koniec zawodowej koszykówki?
- Ciężko mi powiedzieć, ta decyzja mnie przerasta, poczekam do jesieni. Gdy patrzę, na Elę Trześniewską, myślę, że może nie należy za szybko kończyć kariery.
* Patrycja Czepiec jest koszykarką Wisły Can-Pack Kraków.
Rozmawiał Waldemar Kordyl (Gazeta Wyborcza)
- diablewcielone:P
- Kadet
- Posty: 1450
- Rejestracja: 22 października 2005, 10:37
- Lokalizacja: Miasto Krakuff
- Kontaktowanie:
- hellraiser
- Junior
- Posty: 2479
- Rejestracja: 17 listopada 2004, 12:04
Greebo pisze:Ma ktos maila do tego pana, autora obu tych fachowych artykułow?
Co chcesz od Michał Sielskiego.On przedstawił swój punkt widzenia i tyle.Można się z nim nie zgadzać lub zgadzać.
Ale pan Adam Suska zaczyna mnie wku..wiać (sory za słowo)
On niemal w każdym artykule robi błedy.Myli zawodniczki,zdarzenie.ILE MOŻNA 100,1000 RAZY.
Proponuje zrobić osobny topik:Błędy redaktorów.I wpisywać tam wszystkie kwiatki.Ciekawy jaki to byłby dlugi topik.
Może 'najlepszemu' ufundować symboliczną nagrode.
hellraiser pisze:Greebo pisze:Ma ktos maila do tego pana, autora obu tych fachowych artykułow?
Co chcesz od Michał Sielskiego.On przedstawił swój punkt widzenia i tyle.Można się z nim nie zgadzać lub zgadzać.
Ale pan Adam Suska zaczyna mnie wku..wiać (sory za słowo)
On niemal w każdym artykule robi błedy.Myli zawodniczki,zdarzenie.ILE MOŻNA 100,1000 RAZY.
Proponuje zrobić osobny topik:Błędy redaktorów.I wpisywać tam wszystkie kwiatki.Ciekawy jaki to byłby dlugi topik.
Może 'najlepszemu' ufundować symboliczną nagrode.
hehe naprawde niezły pomysł!!
Cellar Door
No chyba że tutaj są emeryci, renciści, bądź inne osoby, które mają nadmiar czasu wolnego i szperają od A do Z

No chyba że tutaj są emeryci, renciści, bądź inne osoby, które mają nadmiar czasu wolnego i szperają od A do Z

hellraiser pisze:Proponuje zrobić osobny topik:Błędy redaktorów.I wpisywać tam wszystkie kwiatki.Ciekawy jaki to byłby dlugi topik.
Może 'najlepszemu' ufundować symboliczną nagrode.
Obawiam się, że inicjatywa (aczkolwiek cenna i słuszna) jest nieco spóźniona - sezon koszykówki kobiet w Łodzi bowiem skończył się już miesiąc temu i jeden z głównych faworytów do nagrody ma troszkę "związane ręce" - także szanse byłyby nierówne...
- hellraiser
- Junior
- Posty: 2479
- Rejestracja: 17 listopada 2004, 12:04
Wisła zdetronizuje Lotos?
PAP 13:40
(fot. PAP)
W sobotę i w niedzielę w Krakowie zostaną rozegrane pierwsze spotkanie finału play off Polskiej Ligi Koszykówki Kobiet. Miejscowa Wisła Can-Pack będzie podejmować Lotos Gdynia. Nie wiadomo czy w zespole krakowskim będzie mogła zagrać Monika Krawiec.
"Robimy wszystko, aby Krawiec mogła zagrać w meczach finałowych. W czwartek jedzie na konsultacje, po których będziemy wiedzieć, kiedy będzie mogła grać. Poza nią wszystkie zawodniczki są zdrowe" - powiedziała pełniąca obowiązki drugiego trenera koszykarek Wisły Can-Pack Kraków, Marta Starowicz.
REKLAMA Czytaj dalej
Starowicz nie chciała zdradzić, co według niej jest słabą a co mocną stroną Lotosu Gdańsk: "Nie mogę zdradzać takich rzeczy przed finałami. Nasze zawodniczki muszą przystąpić do sobotniego meczu bardzo skoncentrowane. Trzeba nastawić się na świetną grę w obronie. Od niej najwięcej zależy. Ważna sprawa to oczywiście skuteczność, kończenie celnymi rzutami kontrataków. Na pewno stawka zbliżających się spotkań jest wysoka. Uważam, że to będą mecze walki".
W poprzednim sezonie także Wisła i Lotos grały ze sobą w finale play off. Wtedy krakowianki zdołały odnieść tylko jedno zwycięstwo i tytuł przypadł gdyniankom.
Jednak w tym sezonie Wisła dwa razy pokonała Lotos w meczach rundy zasadniczej: w Krakowie było 86:62, zaś w Gdyni 71:54. Poza tym w Pucharze Polskim krakowianki ograły zespół z Gdyni 59:55.
Wisła Can-Pack w półfinale play off pokonała CCC Polkowice 3-1.
Terminy meczów finałowych to 8-9, 23-24, i ewentualnie 26, 29 kwietnia i 3 maja (gra się do czterech zwycięstw). Początek meczów w sobotę i niedzielę
Lotos Gdańsk graz Wisłą Kraków-No cóż bawmy się dalej w dziennikarstwo.My wymagamy tylko mininimum nie robienia wielbłądów.
PAP 13:40
(fot. PAP)
W sobotę i w niedzielę w Krakowie zostaną rozegrane pierwsze spotkanie finału play off Polskiej Ligi Koszykówki Kobiet. Miejscowa Wisła Can-Pack będzie podejmować Lotos Gdynia. Nie wiadomo czy w zespole krakowskim będzie mogła zagrać Monika Krawiec.
"Robimy wszystko, aby Krawiec mogła zagrać w meczach finałowych. W czwartek jedzie na konsultacje, po których będziemy wiedzieć, kiedy będzie mogła grać. Poza nią wszystkie zawodniczki są zdrowe" - powiedziała pełniąca obowiązki drugiego trenera koszykarek Wisły Can-Pack Kraków, Marta Starowicz.
REKLAMA Czytaj dalej
Starowicz nie chciała zdradzić, co według niej jest słabą a co mocną stroną Lotosu Gdańsk: "Nie mogę zdradzać takich rzeczy przed finałami. Nasze zawodniczki muszą przystąpić do sobotniego meczu bardzo skoncentrowane. Trzeba nastawić się na świetną grę w obronie. Od niej najwięcej zależy. Ważna sprawa to oczywiście skuteczność, kończenie celnymi rzutami kontrataków. Na pewno stawka zbliżających się spotkań jest wysoka. Uważam, że to będą mecze walki".
W poprzednim sezonie także Wisła i Lotos grały ze sobą w finale play off. Wtedy krakowianki zdołały odnieść tylko jedno zwycięstwo i tytuł przypadł gdyniankom.
Jednak w tym sezonie Wisła dwa razy pokonała Lotos w meczach rundy zasadniczej: w Krakowie było 86:62, zaś w Gdyni 71:54. Poza tym w Pucharze Polskim krakowianki ograły zespół z Gdyni 59:55.
Wisła Can-Pack w półfinale play off pokonała CCC Polkowice 3-1.
Terminy meczów finałowych to 8-9, 23-24, i ewentualnie 26, 29 kwietnia i 3 maja (gra się do czterech zwycięstw). Początek meczów w sobotę i niedzielę
Lotos Gdańsk graz Wisłą Kraków-No cóż bawmy się dalej w dziennikarstwo.My wymagamy tylko mininimum nie robienia wielbłądów.
Wróć do „Aktualności Ekstraklasa”
Kto jest online
Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 88 gości






