Lotos Gdynia - Wisła Kraków 66:72 i 70:65 (2-2)
Moderatorzy: ann, rzymi, paulo2907, przemoe, Kuba
Lotos Gdynia - Wisła Kraków 66:72 i 70:65 (2-2)
Koszykarki Wisły Can-Pack wznowiły treningi
W najbliższą sobotę i niedzielę koszykarki Wisły Can-Pack rozegrają w Gdyni z tamtejszym Lotosem kolejne dwa mecze w ramach finału o mistrzostwo Polski. Początek sobotniej potyczki został przyspieszony i spotkanie rozpocznie się o godz. 15.30.
Natomiast mecz niedzielny zacznie się o wcześniej ustalonej porze czyli o godz. 18.30. Jak wiadomo po dwóch krakowskich spotkaniach bilans play off wynosi 1:1, a złoty medal przypadnie drużynie, która zwycięży czterokrotnie.
Wczoraj wiślaczki wznowiły treningi po krótkiej przerwie świątecznej, którą miały od piątku do poniedziałku, gdyż po raz ostatni zajęcia miały w czwartek wieczorem. Do Gdyni zaś drużyna wyjedzie w piątek autokarem, wieczorem zaplanowano w trójmiejskiej hali lekki trening, podobnie jak rozruchy w sobotnie i niedzielne przedpołudnia.
Biorąc pod uwagę personalia, to w zespole wszystko zostało po staremu. - Wprawdzie wznowiła treningi Monika Krawiec, jednakże jest jeszcze za wczewśnie by przesądzać czy zawodniczka pojedzie z drużyną do Gdyni czy też będzie zmuszona jeszcze popracować w Krakowie - powiedział kierownik drużyny, Piotr Dunin-Suligostowski.
W ekipie "Białej Gwiazdy" wszyscy doskonale zdają sobie sprawę z wagi tego dwumeczu. Dlatego nikt nie bierze pod uwagę, że zespół mógłby doznać w Trójmieście dwóch porażek! Natomiast plan minimum to wygranie jednego meczu.
bat - Gazeta Krakowska
W najbliższą sobotę i niedzielę koszykarki Wisły Can-Pack rozegrają w Gdyni z tamtejszym Lotosem kolejne dwa mecze w ramach finału o mistrzostwo Polski. Początek sobotniej potyczki został przyspieszony i spotkanie rozpocznie się o godz. 15.30.
Natomiast mecz niedzielny zacznie się o wcześniej ustalonej porze czyli o godz. 18.30. Jak wiadomo po dwóch krakowskich spotkaniach bilans play off wynosi 1:1, a złoty medal przypadnie drużynie, która zwycięży czterokrotnie.
Wczoraj wiślaczki wznowiły treningi po krótkiej przerwie świątecznej, którą miały od piątku do poniedziałku, gdyż po raz ostatni zajęcia miały w czwartek wieczorem. Do Gdyni zaś drużyna wyjedzie w piątek autokarem, wieczorem zaplanowano w trójmiejskiej hali lekki trening, podobnie jak rozruchy w sobotnie i niedzielne przedpołudnia.
Biorąc pod uwagę personalia, to w zespole wszystko zostało po staremu. - Wprawdzie wznowiła treningi Monika Krawiec, jednakże jest jeszcze za wczewśnie by przesądzać czy zawodniczka pojedzie z drużyną do Gdyni czy też będzie zmuszona jeszcze popracować w Krakowie - powiedział kierownik drużyny, Piotr Dunin-Suligostowski.
W ekipie "Białej Gwiazdy" wszyscy doskonale zdają sobie sprawę z wagi tego dwumeczu. Dlatego nikt nie bierze pod uwagę, że zespół mógłby doznać w Trójmieście dwóch porażek! Natomiast plan minimum to wygranie jednego meczu.
bat - Gazeta Krakowska
Ostatnio zmieniony 23 kwietnia 2006, 19:21 przez Wojteg, łącznie zmieniany 2 razy.
Koszykarki Lotosu Gdynia grają kolejne mecze finału mistrzostw Polski z Wisłą Kraków
Jeśli w obu spotkaniach pokonają "Białą Gwiazdę", będą już tylko o krok od raju
Koszykówka
Po dwóch meczach w Krakowie jest remis 1:1. W pierwszym spotkaniu zespół gospodarzy zdeklasował Lotos i wszystko wskazywało na to, że ma patent na gdynianki. Wcześniej wygrał bowiem z nimi dwukrotnie w lidze, a także w finale Pucharu Polski. Zwycięstwo w pierwszym meczu finału mistrzostw Polski było czwartą z rzędu porażką Lotosu z Wisłą. Tak fatalnej serii mistrzynie Polski nie mają z żadnym innym polskim zespołem!
Po drugim meczu sytuacja diametralnie się jednak zmieniła. Tym razem Lotos wystąpił w roli profesora, a Wisła była przestraszonym pierwszoroczniakiem. Gdynianki wyłączyły, a raczej rozdzieliły magiczny duet Wisły Anna De Forge - Jelena Skerovic. Jeśli te rozgrywające mogą grać swobodnie, każda akcja Wisły zaczyna się od nich i najczęściej także na nich kończy. Najskuteczniejsze i najlepsze zawodniczki polskiej ligi są motorem napędowym krakowskiej drużyny i jeśli jedna z nich zawodzi, to zespół traci niemal połowę wartości. A to w zupełności wystarcza, aby pokonać Wisłę.
Plan na dwa spotkania w Gdyni jest więc prosty - walka w obronie i zatrzymanie gwiazd Wisły. Bo w ataku Lotos z trafiającą za trzy punkty Agnieszką Bibrzycką, skuteczną jak nigdy Gordaną Kovacevic i będącą w fenomenalnej formie Eweliną Kobryn, jest nie do zatrzymania.
Aby jednak była szansa na pełnię szczęścia, gdynianki muszą wygrać dwa razy. Wtedy w rywalizacji do czterech zwycięstw będą prowadzić 3:1 i takiej przewagi nie powinny już stracić. Trener Krzysztof Koziorowicz nie ukrywa, że liczy na dwa zwycięstwa.
- Na podstawie treningów trudno jednoznacznie ocenić, czy nadal jesteśmy w takiej formie, jaką zaprezentowaliśmy w drugim meczu w Krakowie. Mam jednak nadzieję, że mecz zweryfikuje wszystkie domysły i wierzę, że ponownie zagramy tak dobrze - mówi Koziorowicz. Na pewno żaden z trenerów nie zaskoczy przeciwnika, bo zespoły znają się doskonale. Jak zwykle obaj trenerzy postawią więc na grę defensywną, co nie zawsze podoba się kibicom, ale jest najlepszą drogą do celu.
Sobotni mecz w hali przy ul. Olimpijskiej w Gdyni rozpocznie się o godz. 15.30, a niedzielny o godz. 18.30. Bilety: 5,7,10 zł
Graj z Lotosem
W sobotę i niedzielę przed meczami Lotosu z Wisłą rozegrany zostanie turniej finałowy akcji "Graj z Lotosem, Lotos szkołom". Istniejący od trzech lat program promujący koszykówkę wśród dziewcząt szkół gimnazjalnych, w tym sezonie objął swoim zasięgiem cały kraj. W pierwszym etapie rozgrywek grało ponad 30 tys. dziewcząt! Do Final Four zakwalifikowały się: Gimnazjum nr 2, Głuchołazy, Gimnazjum nr 14 w Zespole Szkół Mistrzostwa Sportowego, Poznań, Gimnazjum nr 2, Bydgoszcz i Gimnazjum z Tarnawy Dolnej. Początek meczów w sobotę o godz. 11.30, a w niedzielę o godz. 15 (finał o godz. 16.). Dekoracja najlepszych drużyn odbędzie się w przerwie niedzielnego spotkania.
Michał Sielski (Gazeta Wyborcza)
Jeśli w obu spotkaniach pokonają "Białą Gwiazdę", będą już tylko o krok od raju
Koszykówka
Po dwóch meczach w Krakowie jest remis 1:1. W pierwszym spotkaniu zespół gospodarzy zdeklasował Lotos i wszystko wskazywało na to, że ma patent na gdynianki. Wcześniej wygrał bowiem z nimi dwukrotnie w lidze, a także w finale Pucharu Polski. Zwycięstwo w pierwszym meczu finału mistrzostw Polski było czwartą z rzędu porażką Lotosu z Wisłą. Tak fatalnej serii mistrzynie Polski nie mają z żadnym innym polskim zespołem!
Po drugim meczu sytuacja diametralnie się jednak zmieniła. Tym razem Lotos wystąpił w roli profesora, a Wisła była przestraszonym pierwszoroczniakiem. Gdynianki wyłączyły, a raczej rozdzieliły magiczny duet Wisły Anna De Forge - Jelena Skerovic. Jeśli te rozgrywające mogą grać swobodnie, każda akcja Wisły zaczyna się od nich i najczęściej także na nich kończy. Najskuteczniejsze i najlepsze zawodniczki polskiej ligi są motorem napędowym krakowskiej drużyny i jeśli jedna z nich zawodzi, to zespół traci niemal połowę wartości. A to w zupełności wystarcza, aby pokonać Wisłę.
Plan na dwa spotkania w Gdyni jest więc prosty - walka w obronie i zatrzymanie gwiazd Wisły. Bo w ataku Lotos z trafiającą za trzy punkty Agnieszką Bibrzycką, skuteczną jak nigdy Gordaną Kovacevic i będącą w fenomenalnej formie Eweliną Kobryn, jest nie do zatrzymania.
Aby jednak była szansa na pełnię szczęścia, gdynianki muszą wygrać dwa razy. Wtedy w rywalizacji do czterech zwycięstw będą prowadzić 3:1 i takiej przewagi nie powinny już stracić. Trener Krzysztof Koziorowicz nie ukrywa, że liczy na dwa zwycięstwa.
- Na podstawie treningów trudno jednoznacznie ocenić, czy nadal jesteśmy w takiej formie, jaką zaprezentowaliśmy w drugim meczu w Krakowie. Mam jednak nadzieję, że mecz zweryfikuje wszystkie domysły i wierzę, że ponownie zagramy tak dobrze - mówi Koziorowicz. Na pewno żaden z trenerów nie zaskoczy przeciwnika, bo zespoły znają się doskonale. Jak zwykle obaj trenerzy postawią więc na grę defensywną, co nie zawsze podoba się kibicom, ale jest najlepszą drogą do celu.
Sobotni mecz w hali przy ul. Olimpijskiej w Gdyni rozpocznie się o godz. 15.30, a niedzielny o godz. 18.30. Bilety: 5,7,10 zł
Graj z Lotosem
W sobotę i niedzielę przed meczami Lotosu z Wisłą rozegrany zostanie turniej finałowy akcji "Graj z Lotosem, Lotos szkołom". Istniejący od trzech lat program promujący koszykówkę wśród dziewcząt szkół gimnazjalnych, w tym sezonie objął swoim zasięgiem cały kraj. W pierwszym etapie rozgrywek grało ponad 30 tys. dziewcząt! Do Final Four zakwalifikowały się: Gimnazjum nr 2, Głuchołazy, Gimnazjum nr 14 w Zespole Szkół Mistrzostwa Sportowego, Poznań, Gimnazjum nr 2, Bydgoszcz i Gimnazjum z Tarnawy Dolnej. Początek meczów w sobotę o godz. 11.30, a w niedzielę o godz. 15 (finał o godz. 16.). Dekoracja najlepszych drużyn odbędzie się w przerwie niedzielnego spotkania.
Michał Sielski (Gazeta Wyborcza)
Rozmowa z koszykarką Lotosu Gdynia Agnieszką Bibrzycką
Dwa zwycięstwa - taki jest plan
Michał Sielski: Po drugim, wygranym przez Lotos meczu z Wisłą, mówiła Pani, że macie już sposób na krakowski zespół. Czy tym sposobem jest wyłączenie z gry duetu Anna De Forge - Jelena Skerovic lub choćby jednej z nich?
Agnieszka Bibrzycka: Na pewno też, ale to wiedzą wszyscy. Z tym, że my wiemy coś jeszcze. Na razie nie mogę mówić o konkretach, powiem jedynie, że miałyśmy przed meczem pewne założenia taktyczne, zrealizowałyśmy je i wygrałyśmy. Obiecuję, że jak zdobędziemy mistrzostwo Polski, to zdradzę tajemnicę.
Za Wami dwa tygodnie przerwy, zdołałyście utrzymać wysoką formę?
- Trudno powiedzieć czy to się udało, zwłaszcza po świętach. Z drugiej strony miałyśmy zaledwie kilka dni przerwy, Amerykanki tylko trochę więcej, a trenowałyśmy już w wielkanocny poniedziałek. Jesteśmy regularnie mierzone i ważone, więc nie miałyśmy nawet szansy, żeby przytyć.
Czy Wisła może Was czymś zaskoczyć?
- Myślę, że nie, bo teraz można już jedynie doskonalić to, co się potrafi, a nie wymyślać coś nowego. Spodziewam się jednak, że Wisłą będzie próbowała grać inaczej. Nie wydaje mi się jednak, aby wielkie zmiany w ich, a także naszej grze były możliwe.
Jeśli wygracie w Gdyni dwukrotnie, chyba już nie stracicie mistrzostwa?
- I taki jest właśnie plan.
Rozmawiał Michał Sielski (Gazeta Wyborcza)
Dwa zwycięstwa - taki jest plan
Michał Sielski: Po drugim, wygranym przez Lotos meczu z Wisłą, mówiła Pani, że macie już sposób na krakowski zespół. Czy tym sposobem jest wyłączenie z gry duetu Anna De Forge - Jelena Skerovic lub choćby jednej z nich?
Agnieszka Bibrzycka: Na pewno też, ale to wiedzą wszyscy. Z tym, że my wiemy coś jeszcze. Na razie nie mogę mówić o konkretach, powiem jedynie, że miałyśmy przed meczem pewne założenia taktyczne, zrealizowałyśmy je i wygrałyśmy. Obiecuję, że jak zdobędziemy mistrzostwo Polski, to zdradzę tajemnicę.
Za Wami dwa tygodnie przerwy, zdołałyście utrzymać wysoką formę?
- Trudno powiedzieć czy to się udało, zwłaszcza po świętach. Z drugiej strony miałyśmy zaledwie kilka dni przerwy, Amerykanki tylko trochę więcej, a trenowałyśmy już w wielkanocny poniedziałek. Jesteśmy regularnie mierzone i ważone, więc nie miałyśmy nawet szansy, żeby przytyć.
Czy Wisła może Was czymś zaskoczyć?
- Myślę, że nie, bo teraz można już jedynie doskonalić to, co się potrafi, a nie wymyślać coś nowego. Spodziewam się jednak, że Wisłą będzie próbowała grać inaczej. Nie wydaje mi się jednak, aby wielkie zmiany w ich, a także naszej grze były możliwe.
Jeśli wygracie w Gdyni dwukrotnie, chyba już nie stracicie mistrzostwa?
- I taki jest właśnie plan.
Rozmawiał Michał Sielski (Gazeta Wyborcza)
Bibrzycka kontra De Forge
wczoraj
Przed szansą objęcia prowadzenia w finałowej rywalizacji play off o mistrzostwo Polski staną tego weekendu koszykarki Lotosu. Po dwóch grach w Krakowie broniące tytułu gdynianki remisują 1-1. Jeśli w sobotę (15.30) i w niedzielę (18.30) wykorzystają w hali GOSiR atut własnego boiska, od mistrzostwa dzieliła je będzie jeszcze tylko jedna wygrana.
Pierwszy mecz w Krakowie wygrała, uchodząca przed rozpoczęciem rywalizacji za faworyta, Wisła 88:70. W rewanżu zwyciężył Lotos 73:56. Oba spotkania miały diametralnie różny przebieg, a zwycięstwa w dużej mierze zależały od skuteczności liderek, Anny De Forge w Wiśle i Agnieszki Bibrzyckiej w Lotosie. W pierwszym meczu Amerykanka spisywała się znakomicie. Zdobyła 25 pkt., miała 8 zbiórek i 3 asysty. Bibrzycka w tym spotkaniu nie była tak skuteczna (13 pkt., 5 zbiórek, 3 asysty). W drugiej grze prym wiodła ?Biba? (26, 5, 4), która wygrała rywalizację z De Forge (18, 8, 0).
Choć trener Lotosu Krzysztof Koziorowicz często lubi przypominać, że każdy mecz jest inny, to z dużym prawdopodobieństwem można przypuszczać, że wyniki kolejnych spotkań Lotosu z Wisłą uzależnione będą również od postawy liderek tych drużyn. Kto lepiej będzie potrafił ograniczyć skuteczność De Forge lub Bibrzyckiej, może myśleć o zdobyciu złota. Warto przypomnieć, że w pierwszym spotkaniu w Krakowie ?Biba? w obronie pilnowała Amerykanki, co odbiło się na jej skuteczności w akcjach ofensywnych. W rewanżu przeciwko De Forge broniły na zmianę Gordana Kovacevic i Paulina Pawlak. Ten wariant sprawdził się znacznie lepiej. De Forge znacznie rzadziej trafiała do gdyńskiego kosza, za to "Biba" raz po raz dziurawiła krakowski. Ponadto, kapitan Lotosu otrzymała znakomite wsparcie ze strony Ewelina Kobryn, która zdobyła w tym meczu 27 pkt. i zaliczyła 9 zbiórek. Podkoszowa rywalizacja środkowych, to drugi najważniejszy element w starciach o mistrzostwo Polski. Siła fizyczna jest po stronie gdynianek (Sarenac, Kobryn, Leciejewska) i dlatego wiślaczki (Braxton, Perovanovic, Trafimova) często wychodzą na obwód i próbują rzutów z dystansu lub półdystansu.
Wisła w drugim meczu straciła przewagę, wynikającą z rozstawienia w play off. Teraz, aby zdobyć mistrzostwo, musi przynajmniej raz wygrać w Gdyni. Kibiców Lotosu, na gorący doping których liczą gdyńskie koszykarki, czekają niebywałe emocje.
Adam Suska - Dziennik Bałtycki
wczoraj
Przed szansą objęcia prowadzenia w finałowej rywalizacji play off o mistrzostwo Polski staną tego weekendu koszykarki Lotosu. Po dwóch grach w Krakowie broniące tytułu gdynianki remisują 1-1. Jeśli w sobotę (15.30) i w niedzielę (18.30) wykorzystają w hali GOSiR atut własnego boiska, od mistrzostwa dzieliła je będzie jeszcze tylko jedna wygrana.
Pierwszy mecz w Krakowie wygrała, uchodząca przed rozpoczęciem rywalizacji za faworyta, Wisła 88:70. W rewanżu zwyciężył Lotos 73:56. Oba spotkania miały diametralnie różny przebieg, a zwycięstwa w dużej mierze zależały od skuteczności liderek, Anny De Forge w Wiśle i Agnieszki Bibrzyckiej w Lotosie. W pierwszym meczu Amerykanka spisywała się znakomicie. Zdobyła 25 pkt., miała 8 zbiórek i 3 asysty. Bibrzycka w tym spotkaniu nie była tak skuteczna (13 pkt., 5 zbiórek, 3 asysty). W drugiej grze prym wiodła ?Biba? (26, 5, 4), która wygrała rywalizację z De Forge (18, 8, 0).
Choć trener Lotosu Krzysztof Koziorowicz często lubi przypominać, że każdy mecz jest inny, to z dużym prawdopodobieństwem można przypuszczać, że wyniki kolejnych spotkań Lotosu z Wisłą uzależnione będą również od postawy liderek tych drużyn. Kto lepiej będzie potrafił ograniczyć skuteczność De Forge lub Bibrzyckiej, może myśleć o zdobyciu złota. Warto przypomnieć, że w pierwszym spotkaniu w Krakowie ?Biba? w obronie pilnowała Amerykanki, co odbiło się na jej skuteczności w akcjach ofensywnych. W rewanżu przeciwko De Forge broniły na zmianę Gordana Kovacevic i Paulina Pawlak. Ten wariant sprawdził się znacznie lepiej. De Forge znacznie rzadziej trafiała do gdyńskiego kosza, za to "Biba" raz po raz dziurawiła krakowski. Ponadto, kapitan Lotosu otrzymała znakomite wsparcie ze strony Ewelina Kobryn, która zdobyła w tym meczu 27 pkt. i zaliczyła 9 zbiórek. Podkoszowa rywalizacja środkowych, to drugi najważniejszy element w starciach o mistrzostwo Polski. Siła fizyczna jest po stronie gdynianek (Sarenac, Kobryn, Leciejewska) i dlatego wiślaczki (Braxton, Perovanovic, Trafimova) często wychodzą na obwód i próbują rzutów z dystansu lub półdystansu.
Wisła w drugim meczu straciła przewagę, wynikającą z rozstawienia w play off. Teraz, aby zdobyć mistrzostwo, musi przynajmniej raz wygrać w Gdyni. Kibiców Lotosu, na gorący doping których liczą gdyńskie koszykarki, czekają niebywałe emocje.
Adam Suska - Dziennik Bałtycki
Przed kolejnym finałowym szczytem w ekstraklasie koszykarek
wczoraj
W sobotę i niedzielę, na parkiecie w Gdyni, rozegrane zostaną mecze numer trzy i cztery w finale play off ekstraklasy koszykarzy. Dla krakowskich i małopolskich sympatyków zespołu Wisły Can-Pack mamy dobrą wiadomość - oba spotkania będą mogli obejrzeć w TVP3. A początek gier to godz. 15.30 w sobotę i godz. 18.30 w niedzielę.
Wczoraj informowaliśmy, że podopieczne trenera Elmedina Omanica wznowiły treningi po przerwie świątecznej i od wtorku do jutra pracować będą dwa razy dziennie.W piątek rano wyjadą autokarem do Trójmiasta, by wieczorem - już w gdyńskiej hali przy ul. Olimpijskiej - przeprowadzić trening. Na tym obiekcie zaplanowano także przedmeczowe rozruchy, sobotni i niedzielny.
Co zaś słychać u koszykarek Lotosu? Trener Krzysztof Koziorowicz swoje podopieczne wezwał do pracy już w wielkanocny poniedziałek. Natomiast od wtorku do piątku obrończynie mistrzowskiego tytułu mają na rozpisce po dwa treningi dziennie, nie licząc pogadanek taktycznych oraz odnowy biologicznej.
Jeżeli przejdziemy do personaliów, to w Lotosie nie ma kontuzjowanych koszykarek, czyli trener Koziorowicz od początku do końca może przerabiać z zawodniczkami najróżniejsze założenia. W Wiśle natomiast Monika Krawiec, choć wróciła już do zajęć, nadal nie może poiwiedzieć, że jest stuprocentowo przygotowana do obciążeń związanych z finałowymi bojami. Co akurat jest zrozumiałe, albowiem miała przecież kilkutygodniową przerwę.
- W meczach, w których zespoły znają się bardzo dobrze, często potrzeba czegoś szczególnego. Nawet drobiazgu, który może przechylić szalę. I nad tym od dawna pracujemy, co nie znaczy, że uda się tym przechytrzyć przeciwnika - jeszcze przed krakowskim dwumeczem mówiła najlepsza polska koszykarka, podpora Lotosu, Agnieszka Bibrzycka.
I wolno się spodziewać, że teraz gdynianki to "coś" właśnie przygotowują. Odpowiedzią wiślaczek niech będzie zaś zdanie wypowiedziane przez Jelenę Skerović po krakowskiej przegranej Wisły z Lotosem: - Gorzej o tak dużą stawkę zagrać już chyba nie można!
BAT - Gazeta Krakowska
wczoraj
W sobotę i niedzielę, na parkiecie w Gdyni, rozegrane zostaną mecze numer trzy i cztery w finale play off ekstraklasy koszykarzy. Dla krakowskich i małopolskich sympatyków zespołu Wisły Can-Pack mamy dobrą wiadomość - oba spotkania będą mogli obejrzeć w TVP3. A początek gier to godz. 15.30 w sobotę i godz. 18.30 w niedzielę.
Wczoraj informowaliśmy, że podopieczne trenera Elmedina Omanica wznowiły treningi po przerwie świątecznej i od wtorku do jutra pracować będą dwa razy dziennie.W piątek rano wyjadą autokarem do Trójmiasta, by wieczorem - już w gdyńskiej hali przy ul. Olimpijskiej - przeprowadzić trening. Na tym obiekcie zaplanowano także przedmeczowe rozruchy, sobotni i niedzielny.
Co zaś słychać u koszykarek Lotosu? Trener Krzysztof Koziorowicz swoje podopieczne wezwał do pracy już w wielkanocny poniedziałek. Natomiast od wtorku do piątku obrończynie mistrzowskiego tytułu mają na rozpisce po dwa treningi dziennie, nie licząc pogadanek taktycznych oraz odnowy biologicznej.
Jeżeli przejdziemy do personaliów, to w Lotosie nie ma kontuzjowanych koszykarek, czyli trener Koziorowicz od początku do końca może przerabiać z zawodniczkami najróżniejsze założenia. W Wiśle natomiast Monika Krawiec, choć wróciła już do zajęć, nadal nie może poiwiedzieć, że jest stuprocentowo przygotowana do obciążeń związanych z finałowymi bojami. Co akurat jest zrozumiałe, albowiem miała przecież kilkutygodniową przerwę.
- W meczach, w których zespoły znają się bardzo dobrze, często potrzeba czegoś szczególnego. Nawet drobiazgu, który może przechylić szalę. I nad tym od dawna pracujemy, co nie znaczy, że uda się tym przechytrzyć przeciwnika - jeszcze przed krakowskim dwumeczem mówiła najlepsza polska koszykarka, podpora Lotosu, Agnieszka Bibrzycka.
I wolno się spodziewać, że teraz gdynianki to "coś" właśnie przygotowują. Odpowiedzią wiślaczek niech będzie zaś zdanie wypowiedziane przez Jelenę Skerović po krakowskiej przegranej Wisły z Lotosem: - Gorzej o tak dużą stawkę zagrać już chyba nie można!
BAT - Gazeta Krakowska
-
Don Igłata
- Młodzik
- Posty: 731
- Rejestracja: 26 lipca 2004, 12:03
Finał FGBL: Kluczowe pojedynki
- To będą kluczowe mecze dla losów dalszej rywalizacji – mówią zgodnie trenerzy Lotosu Gdynia i Wisły Can-Pack Kraków przed trzecim i czwartym spotkaniem o mistrzostwo Polski. Po dwóch pojedynkach rozegranych w Krakowie rywalizacja przenosi się nad morze. Czy Lotos dwukrotnie wykorzysta atut własnego parkietu?
Pierwsze mecze finału Ford Germaz Basket Ligi potwierdziły, że naprzeciw siebie stanęły godne siebie rywalki. Faworyzowana Wisła, posiadająca najwyższy budżet spośród wszystkich zespołów Polskiej Ligi Koszykówki Kobiet, miała gładko, łatwo i przyjemnie rozprawić się ze swoimi przeciwniczkami. Jak pokazały dwa pierwsze mecze finałowej rywalizacji już tak różowo nie było. Co prawda w pierwszym pojedynku przewaga podopiecznych Elmedina Omanicia nie podległa żadnej dyskusji (Wisła wygrała 88:70), to w drugim, wynik meczu był zgoła odmienny. Odmłodzony Lotos wygrał 73:56, wykazując się olbrzymią determinacją i odpornością psychiczną.
Śmiało można powiedzieć, że teraz wszystko leży w rękach podopiecznych Krzysztofa Koziorowicza. Broniące mistrzowskiej korony gdynianki przewagę własnego parkietu mają po swojej stronie i wystarczy im już „tylko” wygrywać we własnej hali, aby po raz kolejny wywalczyć złoty medal. – Wiemy, że przewaga własnego parkietu jest teraz po naszej stronie ale to jeszcze o niczym nie świadczy. Musimy w obu najbliższych meczach zagrać na 110 procent, aby myśleć o dwóch wygranych. Wisła na pewno postawi trudne warunki, bo dla nich to w zasadzie spotkania o wszystko. Zwycięstwa nie przyjdą łatwo i będą to bardzo, bardzo trudne i ciężkie mecze. Bardzo liczymy na naszych kibiców. Ich głośny doping uskrzydla nas i gra się po prostu lepiej – mówi Ewelina Kobryn, jedna z liderek Lotosu Gdynia. – Na razie jesteśmy na początku drogi ku obronie mistrzostwa Polski. Potrzebujemy czterech wygranych a na razie mamy tylko jedno, wiec nie mamy co wracać do naszego zwycięstwa w Krakowie. Róbmy po prostu swoje – dodaje Gordana Kovacević.
Krakowianki do Gdyni przyjeżdżają z zamiarem odniesienia przynajmniej jednego zwycięstwa. – To jest nasz plan minimum chociaż jedziemy z myślą o wygraniu obu meczów – mówi Elmedin Omanic. – Zespół nie uczestniczył w zajęciach przez okres świąt, więc dziewczyny mogły trochę odpocząć. Od wtorku mieliśmy normalny cykl treningowy więc moje podopieczne są dobrze przygotowane do najbliższych spotkań. To będą kluczowe pojedynki dla losów złotego medalu, więc w drużynie musi być pełna koncentracja – dodał trener drużyny spod Wawelu. – Czuć rangę i wagę najbliższych meczów. Przegrałyśmy spotkanie na własnym terenie i teraz musimy zwyciężyć w hali rywala. Do każdego meczu podchodzę z pozytywnym nastawieniem i tak jest i teraz. Obiekt Lotosu jest dla nas szczęśliwy. Wygrałyśmy tam Puchar Polski, a mi w całym turnieju Final Four grało się bardzo dobrze. Liczę że teraz będzie podobnie – powiedziała Anna DeForge, niekwestionowana gwiazda Ford Germaz Basket Ligi.
W tym momencie wskazywanie mistrza Polski jest jak przysłowiowe wróżenie z fusów. Tę tezę potwierdzają także osoby przyglądający się rywalizacji o złoto nieco z boku. – Kwestia mistrzostwa Polski jest wciąż sprawą otwartą. Osobiście uważam, że złoty medal padnie łupem Wisły Kraków. Siłę krakowianek oceniam jako większą. Dla nas to nawet lepiej żeby wygrał ten zespół, bo wtedy będziemy mogły mówić, że na drodze do finału stanął nam mistrz Polski – śmieje się Elżbieta Trześniewska, koszykarka CCC Polkowice. Obie drużyny znają się na wylot, więc niczym nie mogą siebie zaskoczyć. W obecnym sezonie spotkały się już kilkakrotnie, więc o wszystkim zadecyduje dyspozycja dnia. Osobiście kibicuję Lotosowi Gdynia, bo tam skład drużyny oparty jest w głównej mierze na polskich zawodniczkach – powiedział Rafał Sroka, szkoleniowiec zdegradowanego do I ligi AZS-u Kolegium Karkonoskiego Jelenia Góra. Wciąż podział medali z najcenniejszych kruszców nie jest znany, ale jedno jest pewne. Droga do mistrzostwa Polski jest jeszcze długa, a najbliższe dwa spotkania będą dla całej serii kluczowe. I tego się trzymajmy.
Wojciech Strzebińczyk
http://plkk.pl/info.asp?info=1095
- To będą kluczowe mecze dla losów dalszej rywalizacji – mówią zgodnie trenerzy Lotosu Gdynia i Wisły Can-Pack Kraków przed trzecim i czwartym spotkaniem o mistrzostwo Polski. Po dwóch pojedynkach rozegranych w Krakowie rywalizacja przenosi się nad morze. Czy Lotos dwukrotnie wykorzysta atut własnego parkietu?
Pierwsze mecze finału Ford Germaz Basket Ligi potwierdziły, że naprzeciw siebie stanęły godne siebie rywalki. Faworyzowana Wisła, posiadająca najwyższy budżet spośród wszystkich zespołów Polskiej Ligi Koszykówki Kobiet, miała gładko, łatwo i przyjemnie rozprawić się ze swoimi przeciwniczkami. Jak pokazały dwa pierwsze mecze finałowej rywalizacji już tak różowo nie było. Co prawda w pierwszym pojedynku przewaga podopiecznych Elmedina Omanicia nie podległa żadnej dyskusji (Wisła wygrała 88:70), to w drugim, wynik meczu był zgoła odmienny. Odmłodzony Lotos wygrał 73:56, wykazując się olbrzymią determinacją i odpornością psychiczną.
Śmiało można powiedzieć, że teraz wszystko leży w rękach podopiecznych Krzysztofa Koziorowicza. Broniące mistrzowskiej korony gdynianki przewagę własnego parkietu mają po swojej stronie i wystarczy im już „tylko” wygrywać we własnej hali, aby po raz kolejny wywalczyć złoty medal. – Wiemy, że przewaga własnego parkietu jest teraz po naszej stronie ale to jeszcze o niczym nie świadczy. Musimy w obu najbliższych meczach zagrać na 110 procent, aby myśleć o dwóch wygranych. Wisła na pewno postawi trudne warunki, bo dla nich to w zasadzie spotkania o wszystko. Zwycięstwa nie przyjdą łatwo i będą to bardzo, bardzo trudne i ciężkie mecze. Bardzo liczymy na naszych kibiców. Ich głośny doping uskrzydla nas i gra się po prostu lepiej – mówi Ewelina Kobryn, jedna z liderek Lotosu Gdynia. – Na razie jesteśmy na początku drogi ku obronie mistrzostwa Polski. Potrzebujemy czterech wygranych a na razie mamy tylko jedno, wiec nie mamy co wracać do naszego zwycięstwa w Krakowie. Róbmy po prostu swoje – dodaje Gordana Kovacević.
Krakowianki do Gdyni przyjeżdżają z zamiarem odniesienia przynajmniej jednego zwycięstwa. – To jest nasz plan minimum chociaż jedziemy z myślą o wygraniu obu meczów – mówi Elmedin Omanic. – Zespół nie uczestniczył w zajęciach przez okres świąt, więc dziewczyny mogły trochę odpocząć. Od wtorku mieliśmy normalny cykl treningowy więc moje podopieczne są dobrze przygotowane do najbliższych spotkań. To będą kluczowe pojedynki dla losów złotego medalu, więc w drużynie musi być pełna koncentracja – dodał trener drużyny spod Wawelu. – Czuć rangę i wagę najbliższych meczów. Przegrałyśmy spotkanie na własnym terenie i teraz musimy zwyciężyć w hali rywala. Do każdego meczu podchodzę z pozytywnym nastawieniem i tak jest i teraz. Obiekt Lotosu jest dla nas szczęśliwy. Wygrałyśmy tam Puchar Polski, a mi w całym turnieju Final Four grało się bardzo dobrze. Liczę że teraz będzie podobnie – powiedziała Anna DeForge, niekwestionowana gwiazda Ford Germaz Basket Ligi.
W tym momencie wskazywanie mistrza Polski jest jak przysłowiowe wróżenie z fusów. Tę tezę potwierdzają także osoby przyglądający się rywalizacji o złoto nieco z boku. – Kwestia mistrzostwa Polski jest wciąż sprawą otwartą. Osobiście uważam, że złoty medal padnie łupem Wisły Kraków. Siłę krakowianek oceniam jako większą. Dla nas to nawet lepiej żeby wygrał ten zespół, bo wtedy będziemy mogły mówić, że na drodze do finału stanął nam mistrz Polski – śmieje się Elżbieta Trześniewska, koszykarka CCC Polkowice. Obie drużyny znają się na wylot, więc niczym nie mogą siebie zaskoczyć. W obecnym sezonie spotkały się już kilkakrotnie, więc o wszystkim zadecyduje dyspozycja dnia. Osobiście kibicuję Lotosowi Gdynia, bo tam skład drużyny oparty jest w głównej mierze na polskich zawodniczkach – powiedział Rafał Sroka, szkoleniowiec zdegradowanego do I ligi AZS-u Kolegium Karkonoskiego Jelenia Góra. Wciąż podział medali z najcenniejszych kruszców nie jest znany, ale jedno jest pewne. Droga do mistrzostwa Polski jest jeszcze długa, a najbliższe dwa spotkania będą dla całej serii kluczowe. I tego się trzymajmy.
Wojciech Strzebińczyk
http://plkk.pl/info.asp?info=1095
Wróć do „Aktualności Ekstraklasa”
Kto jest online
Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 92 gości



