Co słychać w Gdyni?

Wszystko na temat Tauron Basket Ligi Kobiet

Moderatorzy: ann, rzymi, paulo2907, Kuba, przemoe

Awatar użytkownika
Greebo
Weteran kkforum
Posty: 11757
Rejestracja: 27 maja 2005, 20:19
Lokalizacja: Kraków

Re: Co słychać w Gdyni?

Postautor: Greebo » 23 stycznia 2019, 21:20

Allen zakończyła sezon z powodu kontuzji. Duza strata dla Gdynii.
... tysiące przejechanych kilometrów ... setki przegadanych godzin .. dziesiątki odwiedzonych miast, stadionów i hal ... jedna trójkolorowa pasja ...

Awatar użytkownika
przemoe
Senior
Posty: 3841
Rejestracja: 22 listopada 2007, 20:18
Lokalizacja: Gdynia
Kontaktowanie:

Re: Co słychać w Gdyni?

Postautor: przemoe » 24 stycznia 2019, 07:30

Ano stypa. Liczymy na tureckie wyprzedaże, bo kogo tej wartości można wyjąć o tej porze roku...
Pozdrawiam,
Pszemek.
----------------
Obrazek

http://toiowonasportowo.blox.pl

Awatar użytkownika
Greebo
Weteran kkforum
Posty: 11757
Rejestracja: 27 maja 2005, 20:19
Lokalizacja: Kraków

Re: Co słychać w Gdyni?

Postautor: Greebo » 24 stycznia 2019, 07:44

Dla was o tyle dobrze ze jednak ona grała jako non-EU, a takie panie mimo wszystko łatwiej znaleźć niż Europejki. Ale łatwo może wam nie być bo nawet jak sama super statsów nie robiła to IMO pasowała do tej drużyny, i dodawała dużo do gry takich elementów które w statsach sa nieuchwytne. A płacić chyba jej i tak musicie, bo raczej panie z tej półki mają kontrakty gwarantowane.
... tysiące przejechanych kilometrów ... setki przegadanych godzin .. dziesiątki odwiedzonych miast, stadionów i hal ... jedna trójkolorowa pasja ...

reaktywacja
Junior
Posty: 2083
Rejestracja: 26 kwietnia 2009, 22:38
Lokalizacja: Koszykarska stolica Polski

Re: Co słychać w Gdyni?

Postautor: reaktywacja » 02 maja 2019, 15:00

Skoro sezon dobiegł końca, dla nas z happy endem, więc kilka (może nieco więcej) słów podsumowania.

To był trudny rok i to na wielu poziomach. Nie ma co ukrywać, że udało się zebrać przyzwoity budżet, mniej więcej 4-5 w kraju, co z założenia warunkowało plany na ten sezon - półfinał w lidze i wyjście z grupy w EuroCup. Jak wiadomo, pierwszy z celów udało się zrealizować z małą nawiązką, drugiego nie, bo turecki Orman Genclik z Kahleah Copper i Aneiką Henry okazał się zbyt mocny, choć była to przeszkoda do przejścia. Z drugiej strony w lidze grało się nadspodziewanie dobrze, nie było głupich strat punktów z niżej notowanymi rywalami. Udało się odnieść ważne zwycięstwa w Toruniu, Bydgoszczy i Krakowie czy z Gorzowem u siebie, dzięki czemu pierwszą rundę skończyliśmy z dwiema porażkami (CCC Polkowice i Ślęza Wrocław) i na drugim miejscu. Gorszy okres przyszedł później, bo w drugiej rundzie - zwłaszcza po styczniowej kontuzji Rebecci Allen i wcześniejszej Pauliny Misiek, posypały nam się opcje ofensywne na obwodzie, a przyjście "dzikiej" Nii Coffey zdestabilizowało zespół na dobry miesiąc.

Przez to w lutym, przy niekorzystnym terminarzu (mecze z niemal całą czołówką) udało się wygrać tylko z Wisłą w Gdyni, przegrywając w Polkowicach, Wrocławiu, Gorzowie czy z Artego u siebie. I choć nie były to wysokie porażki (najwyższa w całym sezonie zamknęła mecze z czołówką na początku marca, gdy w Gdyni Energa Toruń wygrała 15-oma punktami), to obsunęły nas w tabeli na 4-6 miejsce. Ostatecznie mieliśmy to 4 miejsce przed PO i w perspektywie starcie z Wisłą Can-Pack Kraków, czyli konfrontacja z podtekstami i historią w tle.

W końcu Sonja Greinacher przyszła do Gdyni po sezonie w Krakowie, a w drugą stronę powędrowały Sofija Aleksandavicius i Anka Jakubiuk, z kolei Justyna Żurowska-Cegielska i Magda Ziętara zapisały się już w historii obu klubów swoją nieustępliwością i cechami wolicjonalnymi. Oczywiście medalowe konfrontacje tych drużyn z minionej dekady to osobny rozdział i dziś już pewnie tylko rzewne wspomnienia, co nie znaczy, że w klubach nie traktuje się meczów tych drużyn bardziej prestiżowo, szczególnie w Gdyni. Efekty znamy - trzy zwycięstwa gdynianek. Po ciężkiej i bardzo wyrównanej walce i niesamowitym rzucie rozpaczy Barbory Balintovej na koniec meczu nr 2, dzięki któremu doszło do dogrywki, zwycięskiej dla gdynianek. W ostatnim meczu serii w Krakowie ręce drżały obu drużynom, ale znów o jednego kosza gdynianki były lepsze i cel na ten sezon udało się zrealizować. Czy z innymi drużynami poszłoby równie dobrze? Trudno powiedzieć. Ale takie wygrane jak ta smakują wyjątkowo.

Potem przyszła smutna konfrontacja z CCC. Polkowiczanki skupione na mistrzostwie nikomu nie dały się pobawić w play-offach, od razu wybijając innym drużynom (AZS Lublin, Basket Gdynia, AZS Gorzów) nadzieje na pojedyncze choćby zwycięstwo. Zostało nam więc powalczyć o pierwszy od 9 lat medal w "małym finale". Efekty znamy - wielka radość, duży sukces rodzącej się na nowo drużyny i znalezienie jedynki, jakiej przez lata nie mieliśmy, bo przy wielkiej sympatii i uznaniu do umiejętności Jeleny Skerović, nie była już rozgrywającą na poziomie czołówki ligi, co roku tracąc na szybkości i coraz częściej dając się ogrywać przeciętnym rywalkom. Balintova wygrała nam ten medal.

Tu czas na indywidualne oceny za cały sezon (skala 1-6):

Barbora Balintova - 5.5
Zagrała bardzo nierówno. Ma świetny przegląd pola, feeling na parkiecie, skuteczność w ataku, połączone z totalnym tego zaprzeczeniem - Dr Jekyll i Mr Hyde. Katastrofalny był półtoramiesięczny okres po odpadnięciu z pucharów. Barbora wyraźnie wtedy zgasła, momentami grała na 20-30 procent mocy i możliwości. Na szczęście po udanej dla niej indywidualnie i zespołowo przerwie reprezentacyjnej odżyła i błyskawicznie przypomniała o tym, że jest jedną z najlepiej rokujących na bliską przyszłość europejską rozgrywającą. Ukoronowaniem tego była doskonała końcówka sezonu i kluczowa rola w konfrontacjach z Wisłą czy Ślęzą stąd tak wysoka ocena końcowa. Na szczęście już wiadomo, że zostaje na kolejny sezon.

Emma Cannon - 5
Kolekcjonerka najwyższych evali w zespole, a często i w lidze. Zawodniczka ułożona, dynamiczna pod koszem, skuteczna, grająca siłową koszykówkę, która nawet w gorszych dniach potrafiła wykręcić cyferki na poziomie 15 pkt i 6 zbiórek. Bardzo solidna opcja na poziomie gry w lidze czy pucharach. Ale widać wyraźnie, że swojego poziomu nie przeskoczy - pod koszem dysponuje dużym repertuarem zagrań, jednak na boisku nie potrafi myśleć. Odruchowo za wszelką cenę stara się piłkę rzucić do kosza, nawet gdy wokół niej są trzy rywalki a obok niepilnowana koleżanka. Przy dobrych rywalkach często wtedy jest blokowana lub traci piłkę. Wiele akcji w ten sposób zepsuła, które w sezonie zasadniczym nie miały konsekwencji, w play-offach już tak. Pod koniec PO wyraźnie zgasła, zmęczona trudami całego sezonu, choć nie grała znów tak dużo (średnio 26,5 minuty w meczu). To gracz bardzo solidny i wartościowy przy mądrze, dobrze grających koleżankach (pokroju Allen). Jeśli nie znajdziemy lepszej opcji na pozycję nr 4, warto porozmawiać z nią o dalszej grze w Gdyni, ale nic na siłę. Z pewnością gracz do zastąpienia inną Amerykanką, zwłaszcza, że pod koszem trzeba wprowadzić zmiany.

Anna Makurat - 4
Świetnie się rozwija, to talent w najczystszej postaci, na miarę Biby, a może i więcej. Oczywiście wiek i gorąca głowa ma swoje wady i zalety - potrafi rzucić z każdej pozycji, ale też stracić piłkę w banalnej sytuacji i to dwa, trzy razy pod rząd. Musi koniecznie poprawić grę jeden na jeden w obronie, a w ataku się ustabilizować, ale jako jedyna Polka obecnie powinna zrobić karierę w Europie i za oceanem. Z czasem nabierze więcej boiskowego cwaniactwa, którego trochę jej brakuje. Niestety dla nas, wiadomo, że wybrała Stany Zjednoczone i prestiżową uczelnię z perspektywą finałów NCAA i szybkiego awansu do WNBA. Oby za kilka lat do nas wróciła.

Nia Coffey - 4
Przyszła do zespołu w trudnym momencie, zastępując jedną z liderek zespołu, a prezentując kompletnie inny styl gry. Trener nie potrafił jej wkomponować, a koleżanki zaufać jej umiejętnościom, które Nia indywidualnie ma bardzo wysokie. Niesamowicie imponuje jej wyskok - jest w stanie zebrać każdą piłkę w powietrzu, jest gibka, zwinna, szybka, ale nie ma charyzmy liderki, jaką miała Kahleah Copper, ani chłodnej kalkulacji i spokoju w grze, jakie prezentowała Rebecca Allen. Od razu dostała karnet na 30 minut w meczu co zburzyło hierarchię w zespole i trochę trwało zanim wszystko udało się poukładać. Poza rywalizacją półfinałową z CCC Polkowice, w której nie zaistniała, była istotną opcją w ataku i na desce. Dobry gracz, ale w Gdyni potrzeba kogoś bardziej ułożonego, zwłaszcza, gdyby miała zostać Emma Cannon. Jeśli odejdzie, nikt nie będzie szczególnie rozpaczał, choć na pewno nie zawiodła.

Rebecca Allen - 4
Bec długo nie mogła zaskoczyć. Grywała w kratkę, dostając wyraźnie kredyt zaufania od trenera. Inne schodziły po dwóch, trzech błędach, ona miała liczne okazje na przełamanie, z których na szczęście zazwyczaj w końcu korzystała. Nie ma jednak wątpliwości, że była kluczową zawodniczką Basketu i jej mądrość boiskowa wielokrotnie pomagała drużynie, podobnie jak jej umiejętności obronne i ofensywne. Szczególnie te pierwsze - tak dobrego obrońcy dawno w Gdyni nie było. Świetnie się uzupełniała z Emmą i rozbicie tego duetu to jedna z głównych przyczyn wahnięcia formy gdynianek w drugiej części rundy zasadniczej. Szkoda jej kontuzji, niech w spokoju dojdzie do siebie. Jeśli w WNBA zagra i wróci do formy, warto pomyśleć o niej ponownie, w kontekście gry w Gdyni, ale jeśli chcemy zamknąć skład koło czerwca, jak to w ostatnich latach bywało, to raczej szukałbym innych opcji.

Sonja Greinacher - 3.5
Niemka przeważnie wychodziła w pierwszej piątce, ale długo była opcją numer 3 pod koszem, po Cannon i Jurcenkovej. Jednak prawie zawsze grała równo i solidnie. To gracz pozbawiony błysku, ale taki, który wykonuje bardzo dobrą robotę dla drużyny. Te jej 8 punktów na mecz i 4,5 zbiórki oraz zaangażowanie w innych aspektach gry przesądza, że warto przemyśleć jej dalszą grę w Gdyni. Jako nr 3 pod koszem wydaje się bardzo dobrym graczem. Dobra jako szósta, siódma zawodniczka i warto, żeby takową u nas (po)została.

Paulina Misiek - 3.5
Bardzo szkoda, że nie dostała od losu szansy, by przekonać do siebie bardziej, ale to zawodniczka z pokroju tych, których statystyki nie oddają wartości na boisku. Wszędobylska, aktywna, odważna i mająca duże umiejętności indywidualne. Była naprawdę wartościową opcją na obwodzie. Inna rzecz, ze Vetra nie potrafił pogodzić Makurat, Allen, Misiek i Morawiec, ale znamienne, że rywalizację w tej czwórce wygrywały właśnie Allen i Misiek. Dobrze, że zostaje, szczególnie w kontekście odejścia Ani Makurat.

Aldona Morawiec - 3.5
Jej mi tak po ludzku najbardziej szkoda. Ostatnie dwa lata to koszmar i próba powrotu do jakiejkolwiek dyspozycji. Na szczęście w tym roku z każdym meczem wracała jej szybkość i pewność w grze. Potrafiła błysnąć może nie na poziomie całego meczu, ale na poziomie kwarty. Wszystko wraca na swoje miejsce i trzeba wierzyć, że żadne więcej zerwane więzadła nie zablokują jej kariery. Ma duże możliwości i wierzę, że w przyszłym sezonie w barwach Basketu pokaże na co ją stać. Dobrze, gdyby została, bo na obwodzie po odejściu Ani będzie dla niej więcej miejsca.

Anna Jurecenkova - 3
Zdecydowanie największe rozczarowanie sezonu. Grała bardzo nierówno, ale przede wszystkim niemrawo. Tak wolnej, drewnianej centerki dawno w Gdyni nie było. Oczywiście Jurcenkova ma bogatą karierę za sobą i coś tam potrafi, na przykład wykorzystać swój wzrost jak dostanie pod koszem dobrą piłkę, choć rzadko decyduje się na rzuty. Jej niewątpliwym atutem jest skuteczność za dwa - poza dwoma przypadkami nie schodziła w całym sezonie poniżej 50 procent. Coś tam też zebrała, ale gra w sposób bardzo irytujący, gubiąc mnóstwo piłek. Zgasła kompletnie w najważniejszym momencie sezonu, ustępując miejsca na boisku Sonji Greinacher. Momentami jej gra i szkolne błędy wyglądały tak, jak Amalii Rembiszewskiej. Wyraźnie zbliża się jej koniec kariery. Koniecznie trzeba jej podziękować za współpracę, bo z takim centrem bardzo trudno będzie cokolwiek osiągnąć w lidze i tym bardziej w pucharach.

Kamila Podgórna - 2.5
Nieoczekiwanie Kamila odnalazła się jako role player, czyli zawodniczka do zadań specjalnych, głównie jako plaster nękającej nas rywalki, co nie zawsze znajdowało swoje odbicie w statystykach. Z zadania tego wywiązywała się różnie, ale generalnie całkiem przyzwoicie, a zdarzało jej się coś dorzucić czy przechwycić efektownie piłkę. Chociaż rok temu uważałem, że należy się z nią rozstać, teraz sądzę, że pozostawienie jej na kolejny rok ma sens. Inna sprawa, że zawodniczek na jej poziomie i z jej umiejętnościami jest w Polsce na tej pozycji przynajmniej kilkanaście, więc jak którąś z nich uda się pozyskać, to Kama nie będzie w Gdyni potrzebna.

Martyna Stelmach - 2.5
Według mnie najbardziej pozytywne zaskoczenie wśród Polek. Niestety dla siebie przejęła w zespole rolę Jowity Ossowskiej z ubiegłego sezonu, czyli 11-12 zawodniczki. Niezasłużenie, bo solidnie pracowała nad motoryką i według mnie jest bardziej wartościowym graczem niż Rembiszewska. Ma rzut, na przestrzeni sezonu schudła i wyraźnie poprawiła szybkość. Jako piąta, szósta Polka przydałaby nam się w przyszłym sezonie. Chociaż w tym względzie zawsze warto chyba postawić na utalentowane juniorki, licząc na ich rozwój, niż na ukształtowaną 27-letnią koszykarkę, dla której gra po sąsiedzku w Gdańsku może być najlepszą opcją.

Santa Baltkojiene - 2
Mnóstwo chęci, mierne umiejętności. To oczywiście jakiś plus wprowadzić na parkiet jeźdźca bez głowy, ale chyba sama doskonale zdaje sobie sprawę, jak nieudany był to dla niej sezon. Zagrała jeden świetny mecz (derby z Politechniką), dwa dobre w pierwszej części sezonu i kilka przeciętnych, a większość słabych i bardzo słabych. Gra w zespole pokroju Basketu przerosła ją. Może odnalazłaby się w autsajderach ligi. Taki AZS Uniwersytet Gdański, jeśli znajdzie środki by wystartować w ekstraklasie, może pomyśleć o tego typu zawodnicze, jako klepaczu, bo na pewno nie jako liderce. Sezon do zapomnienia, za rok nikt o niej nie będzie w Gdyni pamiętał.

Amalia Rembiszewska - 1.5
Mam nadzieję, że tym razem wreszcie władze klubu przekonały się, że projekt pod tytułem "perspektywiczna zawodniczka Amalia Rembiszewska" należy zamknąć. Kolejny sezon w Gdyni, a Amalia zaliczyła wyraźny regres połączony z brakiem formy i sygnałami o mocno niesportowym trybie życia. Nawet stawiający na nią Vetra w końcu odesłał ją na koniec ławki rezerwowej. Jej czas w Baskecie Gdynia naprawdę dobiegł końca. Warto poszukać w jej miejsce utalentowanych juniorek. 23-letnia już Amalia gra gorzej niż 22, czy 21-letnia, a już wtedy łatka "talentu" jej pomagała przeczołgać się w kolejny sezon. Czas się pożegnać.

6-minutowego epizodu Alicji Szloser nie liczę.

Trener: Gundars Vetra - 3.5
Pomimo medalu to spore rozczarowanie. Trener znany w Europie, z nazwiskiem, a nie potrafił wykorzystać potencjału zespołu. Śpi na ławce, nie bierze zmian w stresujących momentach, wpuszcza do gry zawodniczki bez formy lub trzyma jedne na parkiecie licząc na przełamanie, inne zdejmując po jednej nieudanej akcji. Potrafi się zagotować w kluczowych momentach meczu, gdy nie układa się on po jego myśli. O ile w poprzednim sezonie naprawdę szył z niczego (choć można było zapracować na lepszą pozycję wyjściową przed PO niż 8), o tyle w tym miał zawodniczki na poziomie finału MP, ale nie potrafił ustawić zespołu optymalnie. W końcówce sezonu nie graliśmy już żadnych zagrywek - Barbora brała piłkę i starała się coś wymyślić... Trener biernie się temu przyglądał. Nie uniósł walki o brązowy medal i końcówek kilku przegranych spotkań. A sędziowie w ostatnim meczu nam dopomogli, gdy chciał wprowadzić Aldonę zamiast Barbory w ostatnich minutach trzeciego meczu o brąz. Słowaczka wtedy faktycznie oddychała rękawami i słaniała się ze zmęczenia. On chciał wobec tego zdjąć najlepszą zawodniczkę na parkiecie w kluczowym momencie, zamiast wziąć czas, aby odpoczęła. Na szczęście coś było nie tak z tą zmianą i sędziowie cofnęli jego decyzję. Barbora została na parkiecie, wzięła kilka głębszych wdechów, zacisnęła zęby i przypilnowała nam brązu. Z drugiej strony Vetra mądry facet, elokwentny, na tle furiatów w tym zawodzie prawdziwy dżentelmen, ale mam obawy czy z nim na ławce jesteśmy w stanie ugrać coś więcej. Podobno szanse na to, że zostanie są spore. Nie wiem czy to dobrze.

Skład na przyszły sezon widzę tak:

Balintova / nowa Polka / Podgórna
USA / UE
Misiek / Morawiec
Cannon (lub UE / USA) / Greinacher
UE (ewentualnie Amerykanka w opcji bez Cannon) / nowa Polka / Stelmach (lub inna nowa Polka)
11 koron:
1996, 1998, 1999, 2000, 2001, 2002, 2003, 2004, 2005, 2009, 2010...

- To jest mój zespół, moje koleżanki, moje miasto, moi kibice. Moje miejsce jest na boisku i zagrałabym nawet bez oka - Tamika Catchings.

basket75
Młodzik
Posty: 736
Rejestracja: 27 marca 2019, 13:00

Re: Co słychać w Gdyni?

Postautor: basket75 » 02 maja 2019, 19:35

Biba ma dobre kontakty wśród zawodniczek i agentów w Europie. B.W z kolei chce podobno ponieść o minimum 15-20% budżet Arki w przyszłym sezonie. Więc przy dobrych "strzałach" Gdynia może ponownie stać się topową ekipą w Polsce. Może nie taką, jak za czasów Lotosu...ale jednak taką stale biorącą udział w rozdziale medali.

basket75
Młodzik
Posty: 736
Rejestracja: 27 marca 2019, 13:00

Re: Co słychać w Gdyni?

Postautor: basket75 » 08 czerwca 2019, 15:16

Z oficjalnego profilu Basket Women Arka Gdynia na FB: http://www.facebook.com/BIGdyniaSSA/


[...] "Czy zobaczymy najlepsze zespoły klubowe Europy w Gdyni?

Zarząd klubu pragnie poinformować, że otrzymał od pani Olgi Kijewskiej-Ratajczak Sekretarz Generalny Polski Związek Koszykówki bardzo interesującą wiadomość dotyczącą rozgrywek Euroligi Kobiet. W przypadku zgłoszenia się naszego zespołu do tych rozgrywek zostaniemy przydzieleni do grupy zespołów zaczynających sportowe zmagania
od poziomu kwalifikacji. W przypadku gdyby ilość zespołów uprawnionych do występów w Eurolidze bez kwalifikacji była nie wystarczająca jest możliwość aby nasz zespół zaczął mecze od rundy zasadniczej.

„Zgodnie z wcześniejszymi deklaracjami pragniemy tak przygotować zespół od strony organizacyjno-finansowej aby poziom sportowy uprawniał do złożenia akcesu do Euroligi. I to nie do bycia czerwoną latarnią. Liczymy tu na naszych dotychczasowych wszystkich partnerów na czele z strategicznymi, dla których jak i dla nowych przygotowujemy tak atrakcyjną ofertę współpracy aby zbudować odpowiedni
budżet. Całość naszych działań ma spowodować rozgrywanie emocjonujących i zwycięskich spotkań w Arena Gdynia
wypełnionej naszymi wiernymi kibicami
zarówno tymi, którzy pamiętają mecze z udziałem m. in. Agnieszki Bibrzyckiej, Małgosi Dydek czy Tamiki Catchings jak i najmłodszymi, którzy dzięki np projektowi Gdynia Młoda Liga zdobywają swoje pierwsze medale jak U-11 srebrne medalistki Mistrzostw Pomorza. Aby to wykonać zapraszamy do współpracy wszystkie osoby czy instytucje, dla których dalszy rozwój Gdyńskiej koszykówki żeńskiej jest ważny. W klubie każdy zgodnie ze swoimi możliwościami i chęciami może spełnić swoje pragnienia sportowe. Grając, kibicując, trenując, organizując, filmując itd Zapraszamy”

Prezes Klubu Bogusław Witkowski" [...]

mania
Amator
Posty: 108
Rejestracja: 04 kwietnia 2006, 20:04
Lokalizacja: 3miasto

Re: Co słychać w Gdyni?

Postautor: mania » 22 czerwca 2019, 23:03

Arka Gdynia zakontraktowała Marie Gulich, niemiecką koszykarkę z WNBA

Arka Gdynia stawia pod koszem na zawodniczki, które talent rozwijały w Oregon State Women's Basketball. Niemka Marie Gulich studiowała na tej uczelni w latach 2014-18, a obecnie gra w WNBA, w Atlanta Dream. Wcześniej zakontraktowano zaś Joannę Gmyrek, która w USA spędziła dwa ostatnie sezonu. To piąty transfer do ekipy Gundarsa Vetry.

Czytaj więcej na:
https://sport.trojmiasto.pl/Arka-Gdynia ... 35605.html

Kosz-ykarz
Młodzik
Posty: 737
Rejestracja: 27 listopada 2014, 17:09

Re: Co słychać w Gdyni?

Postautor: Kosz-ykarz » 23 czerwca 2019, 08:17

Gdynia chyba powinna miec miejsce od razu w elicie jako ten jeden reprezentant kraju w Eurolidze a nie w kwalifikacjach . to 1 miejsce chyba powinnismy miec z urzedu . Bez wzgledu na to czy od nas wystapi Mistrz , vice mistrz czy kto inny.
Gdynia ma miec w tym sezonie chyba najwyższy budżet w lidze , ale nazwiska poki co jakos nie powalają. chyba że pod koszem Amerykanka na 5/4 bedzie naprawde topowa .

basket75
Młodzik
Posty: 736
Rejestracja: 27 marca 2019, 13:00

Re: Co słychać w Gdyni?

Postautor: basket75 » 11 sierpnia 2019, 14:43


reaktywacja
Junior
Posty: 2083
Rejestracja: 26 kwietnia 2009, 22:38
Lokalizacja: Koszykarska stolica Polski

Re: Co słychać w Gdyni?

Postautor: reaktywacja » 12 sierpnia 2019, 09:39

Z rozmowy ze Slamovą wynika, że jako rozgrywająca grała w dzieciństwie, a przez całą karierę jest rzucającym obrońcą/skrzydłową... No ciekawe jak to zafunkcjonuje, bo z pewnością będzie to fałszywa druga rozgrywająca, ale też nie zdziwię się jak się okaże, że dla Balintovej nie ma prawdziwej zmienniczki. :roll:
11 koron:
1996, 1998, 1999, 2000, 2001, 2002, 2003, 2004, 2005, 2009, 2010...

- To jest mój zespół, moje koleżanki, moje miasto, moi kibice. Moje miejsce jest na boisku i zagrałabym nawet bez oka - Tamika Catchings.

ChrisLbn
Młodzik
Posty: 904
Rejestracja: 19 września 2016, 08:55

Re: Co słychać w Gdyni?

Postautor: ChrisLbn » 13 sierpnia 2019, 22:21

Artykuł o siostrach Dydek i Makurat w Przeglądzie Sportowym.

https://www.przegladsportowy.pl/koszyko ... at/bxbnshn
Nadziei uczą, ci co na stos, umieli rzucić swój życia los...

ChrisLbn
Młodzik
Posty: 904
Rejestracja: 19 września 2016, 08:55

Re: Co słychać w Gdyni?

Postautor: ChrisLbn » 20 sierpnia 2019, 21:05

Plan sparingów Arki Gdynia:

6 września, godz. 17 - AZS Uniwersytet Gdański (Gdynia)
7 września, godz. 17 - Wisła CanPack Kraków (Gdynia)
8 września, godz. 17 - Artego Bydgoszcz (Gdynia)

13 września, godz. 17 - CEKK Cegled (Gdynia)
14 września, godz. 17 - Enea AZS Poznań (Gdynia)
15 września, godz. 17 - Politechnika Gdańska (Gdynia)

20 września, godz. 17 - TTT Ryga (Gdynia)
21 września, godz. 17 - TTT Ryga (Gdynia)

https://sport.trojmiasto.pl/Koszykarki- ... 37209.html
Nadziei uczą, ci co na stos, umieli rzucić swój życia los...


Wróć do „Aktualności Ekstraklasa”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 14 gości