Lotos - Wisła 81:71.
Moderatorzy: ann, rzymi, paulo2907, przemoe, Kuba
- Szymon
- Oldboy
- Posty: 6023
- Rejestracja: 07 czerwca 2004, 09:11
- Lokalizacja: PABIANICE, POLSKA
- Kontaktowanie:
Lotos - Wisła 81:71.
Do przerwy 42- 30 dla Gdyni.
Na 7 minut do końca meczu Lotos prowadzi 67-55.
Na 7 minut do końca meczu Lotos prowadzi 67-55.
Ostatnio zmieniony 24 października 2004, 17:43 przez Szymon, łącznie zmieniany 1 raz.
BYŁ, BĘDZIE I JEST ZAWSZE WŁÓKNIARZ MRKS


- Szymon
- Oldboy
- Posty: 6023
- Rejestracja: 07 czerwca 2004, 09:11
- Lokalizacja: PABIANICE, POLSKA
- Kontaktowanie:
Wisła przegrała w Gdyni
W niedzielę, w najciekawszym meczu 3. kolejki ekstraklasy koszykarek, mistrz Polski Lotos Gdynia pokonał Wisłę Can Pack Kraków 81:71.
W zespole wiślaczek zabrakło kontuzjowanej amerykańskiej rozgrywającej Shannon Johnson i jej nieobecność miała wpływ na przebieg spotkania. Była to pierwsza porażka krakowianek w lidze. W drużynie mistrza Polski najskuteczniejszą koszykarką była wypoczęta po urlopie Małgorzata Dydek, która zdobyła 17 pkt.
Lotos Gdynia - Wisła Can-Pack Kraków 81:71 (23:15, 19:15, 20:24, 19:17)
żródło: onet.pl
W niedzielę, w najciekawszym meczu 3. kolejki ekstraklasy koszykarek, mistrz Polski Lotos Gdynia pokonał Wisłę Can Pack Kraków 81:71.
W zespole wiślaczek zabrakło kontuzjowanej amerykańskiej rozgrywającej Shannon Johnson i jej nieobecność miała wpływ na przebieg spotkania. Była to pierwsza porażka krakowianek w lidze. W drużynie mistrza Polski najskuteczniejszą koszykarką była wypoczęta po urlopie Małgorzata Dydek, która zdobyła 17 pkt.
Lotos Gdynia - Wisła Can-Pack Kraków 81:71 (23:15, 19:15, 20:24, 19:17)
żródło: onet.pl
BYŁ, BĘDZIE I JEST ZAWSZE WŁÓKNIARZ MRKS


Viallos pisze:W zespole wiślaczek zabrakło kontuzjowanej amerykańskiej rozgrywającej Shannon Johnson i jej nieobecność miała wpływ na przebieg spotkania.
Co to za kontuzja i czy wystąpi w Pabianicach w środę?
O ile wiem chodzi o skręcenie kostki , więc niewykluczone , że medycy Wisły postawią Shannon na nogi do środy.
- Viallos
- Administrator
- Posty: 1827
- Rejestracja: 06 czerwca 2004, 23:13
- Lokalizacja: Pabianice
- Kontaktowanie:
Lotos pokonał Wisłę w ekstraklasie koszykarek 81:71
Nie było finezji, było za to sporo twardej walki. Lotos pokonał pretendenta Wisłę, chociaż pytanie na temat siły krakowskiej drużyny nadal pozostaje bez odpowiedzi, bo w drużynie krakowskiej nie zagrała jej gwiazda Shannon Johnson.
W tym meczu miała nie zagrać Małgorzata Dydek, bo nie mogła się porozumieć w sprawie nowego kontraktu. "Margo" zagrała, za to nie wystąpiła gwiazda Wisły Shannon Johnson, podstawowa rozgrywająca reprezentacji USA, mistrzyni olimpijska z Aten. - Jest szybka, skoczna, przy niskim wzroście potrafi zrobić dziesięć zbiórek w obronie - opisywała Amerykankę przed niedzielnym hitem tegorocznego sezonu Dydek, która dopiero w sobotę podpisała kontrakt w Lotosie. Obie - Johnson i Dydek - w amerykańskiej WNBA grały w jednej drużynie - San Antonio Silver Stars. - Gra świetnie, ale nierówno, gra, kiedy chce. To jest jej mankament. Jeszcze jednym minusem może być to, że gra zbyt indywidualnie - mówiła Dydek.
Johnson w niedzielny wieczór ograniczyła się jedynie do doradzania koleżankom z ławki rezerwowych. Na parkiet nie weszła ani na minutę. Powodem był przeciążony staw kolanowy. - Jej kontuzja nas zaskoczyła - mówił trener Lotosu Krzysztof Koziorowicz. Zaskoczony był także jego vis-a-vis Arkadiusz Koniecki. - Kontuzja Johnson pokrzyżowała nam plany taktyczne, podobnie jak obecność na boisku Małgosi Dydek. Nie spodziewałem się, że zagra - przyznawał trener Wisły. - Musieliśmy zmienić taktykę i trochę improwizowaliśmy.
Lotos prowadził od samego początku, przez cały czas koszykarki z Gdyni kontrolowały sytuację. Nie było zagrożenia nawet, gdy Wisła w 27. minucie zbliżyła się na cztery punkty (53:47). Słabszy fragment gry miała natomiast Agnieszka Bibrzycka, której przez kilka minut niewiele się udawało. Straty, niecelne podania, problemy z powrotem do obrony, a jeżeli już zdążyła, to w łatwy sposób dawała się oszukać rywalce. W końcu się przełamała, zaczęła też celniej rzucać.
Siła Wisły nie została jeszcze rozpracowana. Bez Johnson to na razie inny zespół.
Lotos Gdynia 81
Wisła Can-Pack Kraków 71
Kwarty: 23:15, 19:15, 20:24, 19:17
Lotos: Dydek 17, Bibrzycka 16 (4), Powell 12, Nolan 10, Troina 6 oraz Veselovsky 11, Chomać 4, Pawlak 3, Kobryń 2, Motyl 0.
Wisła: Skerović 12 (1), Kress 11 (1), Trafimowa 9 (1), Gburczyk 6, Czepiec 0 oraz Perovanović 21, Krawiec 11, Kenig 1, Radwan 0.
Waldemar Gabis Gazeta Wyborcza
Nie było finezji, było za to sporo twardej walki. Lotos pokonał pretendenta Wisłę, chociaż pytanie na temat siły krakowskiej drużyny nadal pozostaje bez odpowiedzi, bo w drużynie krakowskiej nie zagrała jej gwiazda Shannon Johnson.
W tym meczu miała nie zagrać Małgorzata Dydek, bo nie mogła się porozumieć w sprawie nowego kontraktu. "Margo" zagrała, za to nie wystąpiła gwiazda Wisły Shannon Johnson, podstawowa rozgrywająca reprezentacji USA, mistrzyni olimpijska z Aten. - Jest szybka, skoczna, przy niskim wzroście potrafi zrobić dziesięć zbiórek w obronie - opisywała Amerykankę przed niedzielnym hitem tegorocznego sezonu Dydek, która dopiero w sobotę podpisała kontrakt w Lotosie. Obie - Johnson i Dydek - w amerykańskiej WNBA grały w jednej drużynie - San Antonio Silver Stars. - Gra świetnie, ale nierówno, gra, kiedy chce. To jest jej mankament. Jeszcze jednym minusem może być to, że gra zbyt indywidualnie - mówiła Dydek.
Johnson w niedzielny wieczór ograniczyła się jedynie do doradzania koleżankom z ławki rezerwowych. Na parkiet nie weszła ani na minutę. Powodem był przeciążony staw kolanowy. - Jej kontuzja nas zaskoczyła - mówił trener Lotosu Krzysztof Koziorowicz. Zaskoczony był także jego vis-a-vis Arkadiusz Koniecki. - Kontuzja Johnson pokrzyżowała nam plany taktyczne, podobnie jak obecność na boisku Małgosi Dydek. Nie spodziewałem się, że zagra - przyznawał trener Wisły. - Musieliśmy zmienić taktykę i trochę improwizowaliśmy.
Lotos prowadził od samego początku, przez cały czas koszykarki z Gdyni kontrolowały sytuację. Nie było zagrożenia nawet, gdy Wisła w 27. minucie zbliżyła się na cztery punkty (53:47). Słabszy fragment gry miała natomiast Agnieszka Bibrzycka, której przez kilka minut niewiele się udawało. Straty, niecelne podania, problemy z powrotem do obrony, a jeżeli już zdążyła, to w łatwy sposób dawała się oszukać rywalce. W końcu się przełamała, zaczęła też celniej rzucać.
Siła Wisły nie została jeszcze rozpracowana. Bez Johnson to na razie inny zespół.
Lotos Gdynia 81
Wisła Can-Pack Kraków 71
Kwarty: 23:15, 19:15, 20:24, 19:17
Lotos: Dydek 17, Bibrzycka 16 (4), Powell 12, Nolan 10, Troina 6 oraz Veselovsky 11, Chomać 4, Pawlak 3, Kobryń 2, Motyl 0.
Wisła: Skerović 12 (1), Kress 11 (1), Trafimowa 9 (1), Gburczyk 6, Czepiec 0 oraz Perovanović 21, Krawiec 11, Kenig 1, Radwan 0.
Waldemar Gabis Gazeta Wyborcza
- Viallos
- Administrator
- Posty: 1827
- Rejestracja: 06 czerwca 2004, 23:13
- Lokalizacja: Pabianice
- Kontaktowanie:
Mistrzynie Polski, koszykarki Lotosu Gdynia pewnie wygrały na własnym parkiecie mecz Torell Basket Ligi z Wisłą Can-Pack Kraków 81:71. Obie polskie drużyny reprezentować będą nasz kraj w rozgrywkach Euroligi, która zacznie się w listopadzie.
Pierwszemu starciu najlepszych aktualnie naszych drużyn w kobiecej ekstraklasie towarzyszyły spore oczekiwania. Miejscowi kibice ostrzyli sobie zęby na pojedynki gdyńskich Amerykanek - Elaine Powell i Deanny Nolan z zakupioną przed tym sezonem przez Wisłę mistrzynię olimpijską, Shannon Johnson. Krakowska rozgrywająca z reprezentacji USA z powodu kontuzji stopy cały mecz przesiedziała jednak na ławce rezerwowych.
Niespodzianką dla trenera wiślaczek Arkadiusza Konieckiego był za to pierwszy w tym sezonie występ w barwach Lotosu, Małgorzaty Dydek, która w sobotę odnowiła swój kontrakt z drużyną Lotosu.
Krakowianki, bez swojej podstawowej rozgrywającej, rozpoczęły grę mocno stremowane i po dwóch minutach przegrywały 0:5. W miarę upływu czasu przewaga gospodyń powiększała się, a większość punktów zdobywały Powell i Nolan po indywidualnych penetracjach strefy podkoszowej. W drugiej kwarcie, kiedy z letargu przebudziła się Agnieszka Bibrzycka, przewaga Lotosu przekroczyła 10 punktów. Przy stanie 38:21 zdenerwowany trener Koniecki poprosiły o czas i w przerwie zrugał Dorotę Gburczyk za brak uwagi w obronie.
Pewny swego szkoleniowiec Lotosu dokonywał w swoim zespole częstych zmian. Kiedy na ławce siadała Dydek, przewaga gdynianek zmniejszała się. Kiedy zaś środkowa Lotosu wracała na parkiet, a Agnieszka Bibrzycka trafiała za trzy punkty (w całym meczu oddała cztery takie rzuty) gospodynie odjeżdżały wiślaczkom na bezpieczny dla siebie dystans punktowy.
Wbrew oczekiwaniom emocji wielkich w tym meczu nie było, bowiem koszykarki Lotosu przez cały czas kontrolowały sytuację.
Lotos - Wisła 81:71 (23:15, 19:15, 20:24, 19:17)
Lotos: Dydek 17 pkt., Bibrzycka 16 (4x3), Powell 12, Nolan 10, Troina 6 oraz Veselovski 11, Choać 4, Pawlak 3, Kobryn 2, Motyl 0. Trener: Krzysztof Koziorowicz.
Wisła: Perovanovic 21, Skerovic 12 (1), Kress 11 (1), Trafimova 9, Gburczyk 6 oraz Krawiec 11 (1), Kenig 1, Radwan 0, Czepiec 0. Trener: Arkadiusz Koniecki.
Sędziowali: Marek Ćmikiewicz, Roman Putyra. Widzów: 1200.
Na miarę możliwości
Arkadiusz Koniecki
trener Wisły
Kontuzja Johnson i występ Dydek całkowicie zburzyły mi plan taktyczny tego spotkania. My straciliśmy najlepszą rozgrywającą, która w Wiśle pełni rolę kreatorki, a Lotos zyskał dojrzałą środkową. W efekcie tych wydarzeń zmuszony byłem improwizować. Biorąc pod uwagę te okoliczności z gry swojej drużyny jestem zadowolony. Wypadły na miarę swoich aktualnych możliwości.
Można było wyżej
Krzysztof Koziorowicz
trener Lotosu
- Cieszę się z wyniku, choć mam świadomość, że mogliśmy wygrać wyżej. Ostatnio mocno trenowaliśmy i wszystkie młode zawodniczki Lotosu zasłużyły na występ w tym meczu. Z Gosią jesteśmy dopiero od dwóch dni i nie zdążyliśmy jeszcze przećwiczyć wszystkich zagrywek. Całe spotkanie toczyło się pod pełną naszą kontrolą, ale na piękną grę w naszym wykonaniu kibice muszą jeszcze trochę poczekać.
Rekordowe kluby
Mecz koszykarek Lotosu z Wisłą Kraków był spotkaniem najbardziej utytułowanych w Polsce klubów. Krakowianki tytuł mistrzyń Polski zdobywały aż 18 razy. Oprócz nich, szuka ta nie udała się jeszcze nikomu. Gdynianki mistrzowską koronę ubierały osiem razy. Jednak aż siedem tytułów wywalczyły z rzędu. Tego przed nimi nikt nie dokonał. Nawet Wisła.
Adam Suska - Dziennik Bałtycki
Pierwszemu starciu najlepszych aktualnie naszych drużyn w kobiecej ekstraklasie towarzyszyły spore oczekiwania. Miejscowi kibice ostrzyli sobie zęby na pojedynki gdyńskich Amerykanek - Elaine Powell i Deanny Nolan z zakupioną przed tym sezonem przez Wisłę mistrzynię olimpijską, Shannon Johnson. Krakowska rozgrywająca z reprezentacji USA z powodu kontuzji stopy cały mecz przesiedziała jednak na ławce rezerwowych.
Niespodzianką dla trenera wiślaczek Arkadiusza Konieckiego był za to pierwszy w tym sezonie występ w barwach Lotosu, Małgorzaty Dydek, która w sobotę odnowiła swój kontrakt z drużyną Lotosu.
Krakowianki, bez swojej podstawowej rozgrywającej, rozpoczęły grę mocno stremowane i po dwóch minutach przegrywały 0:5. W miarę upływu czasu przewaga gospodyń powiększała się, a większość punktów zdobywały Powell i Nolan po indywidualnych penetracjach strefy podkoszowej. W drugiej kwarcie, kiedy z letargu przebudziła się Agnieszka Bibrzycka, przewaga Lotosu przekroczyła 10 punktów. Przy stanie 38:21 zdenerwowany trener Koniecki poprosiły o czas i w przerwie zrugał Dorotę Gburczyk za brak uwagi w obronie.
Pewny swego szkoleniowiec Lotosu dokonywał w swoim zespole częstych zmian. Kiedy na ławce siadała Dydek, przewaga gdynianek zmniejszała się. Kiedy zaś środkowa Lotosu wracała na parkiet, a Agnieszka Bibrzycka trafiała za trzy punkty (w całym meczu oddała cztery takie rzuty) gospodynie odjeżdżały wiślaczkom na bezpieczny dla siebie dystans punktowy.
Wbrew oczekiwaniom emocji wielkich w tym meczu nie było, bowiem koszykarki Lotosu przez cały czas kontrolowały sytuację.
Lotos - Wisła 81:71 (23:15, 19:15, 20:24, 19:17)
Lotos: Dydek 17 pkt., Bibrzycka 16 (4x3), Powell 12, Nolan 10, Troina 6 oraz Veselovski 11, Choać 4, Pawlak 3, Kobryn 2, Motyl 0. Trener: Krzysztof Koziorowicz.
Wisła: Perovanovic 21, Skerovic 12 (1), Kress 11 (1), Trafimova 9, Gburczyk 6 oraz Krawiec 11 (1), Kenig 1, Radwan 0, Czepiec 0. Trener: Arkadiusz Koniecki.
Sędziowali: Marek Ćmikiewicz, Roman Putyra. Widzów: 1200.
Na miarę możliwości
Arkadiusz Koniecki
trener Wisły
Kontuzja Johnson i występ Dydek całkowicie zburzyły mi plan taktyczny tego spotkania. My straciliśmy najlepszą rozgrywającą, która w Wiśle pełni rolę kreatorki, a Lotos zyskał dojrzałą środkową. W efekcie tych wydarzeń zmuszony byłem improwizować. Biorąc pod uwagę te okoliczności z gry swojej drużyny jestem zadowolony. Wypadły na miarę swoich aktualnych możliwości.
Można było wyżej
Krzysztof Koziorowicz
trener Lotosu
- Cieszę się z wyniku, choć mam świadomość, że mogliśmy wygrać wyżej. Ostatnio mocno trenowaliśmy i wszystkie młode zawodniczki Lotosu zasłużyły na występ w tym meczu. Z Gosią jesteśmy dopiero od dwóch dni i nie zdążyliśmy jeszcze przećwiczyć wszystkich zagrywek. Całe spotkanie toczyło się pod pełną naszą kontrolą, ale na piękną grę w naszym wykonaniu kibice muszą jeszcze trochę poczekać.
Rekordowe kluby
Mecz koszykarek Lotosu z Wisłą Kraków był spotkaniem najbardziej utytułowanych w Polsce klubów. Krakowianki tytuł mistrzyń Polski zdobywały aż 18 razy. Oprócz nich, szuka ta nie udała się jeszcze nikomu. Gdynianki mistrzowską koronę ubierały osiem razy. Jednak aż siedem tytułów wywalczyły z rzędu. Tego przed nimi nikt nie dokonał. Nawet Wisła.
Adam Suska - Dziennik Bałtycki
Wróć do „Aktualności Ekstraklasa”
Kto jest online
Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość


