Dziwne przygody koszykarki. Wakacje z misiem, wężem i krokodylem.
Najwyższa koszykarka świata wróciła na polskie parkiety po urlopie z horrorami.
- Ten sezon w lidze WNBA był najgorszy w mojej karierze - opowiada Małgorzata Dydek, której San Antonio Silver Stars było najsłabszym zespołem amerykańskiej ligi. - Kiedy się skończył, byłam strasznie zmęczona psychicznie. A że już parę lat nie miałam porządnych wakacji, powiedziałam sobie: dość, muszę odpocząć, jadę do Australii!
Jak w filmach
- Podróżowałam głównie w okolicach Brisbane, około 900 km na północ od Sydney - opowiada mierząca 213 cm "Margo". - Na brak wrażeń nie narzekałam. Jak dzwoniłam do rodziny i opowiadałam im o wszystkim, to śmiali się, że chyba naoglądałam się filmów z Indianą Jones - śmieje się "Ptyś":
- Najpierw w górskiej osadzie, w której jakiś czas mieszkałam, starszy pan poszedł rano do ogrodu, żeby zerwać sałatę, i ukąsił go śmiertelnie jadowity wąż king brown - wspomina koszykarka Lotosu Gdynia. - Biedak zdołał gada zabić, ale nie zdążył wezwać pogotowia i zmarł.
Potem, niedaleko miejsca, w którym byłam, czterometrowy krokodyl wywlókł z namiotu człowieka. Z pomocą pospieszyła... 60-letnia kobieta, która rzuciła się zwierzęciu na ogon. Na szczęście, po chwili szamotaniny nadbiegli inni ludzie i zastrzelili krokodyla. Zaatakowany mężczyzna skończył z ciężkim połamaniem nóg, ale gdyby nie bohaterska kobieta, to pewnie by nie żył.
Na ogromnej fali
- A mnie o mało nie załatwił... miś koala - zwierza się "Margo". - Jadłam obiad, kiedy nagle niedźwiadek spadł tuż obok mnie z drzewa. Mało nie umarłam ze strachu, a koala, jakby nigdy nic, rozejrzał się zaspany dookoła i wdrapał z powrotem.
Australia to raj dla miłośników surfingu. Dydek również zmierzyła się z deską i ogromnymi falami.
- Trochę posurfowałam, ale szybko zorientowałam się, że w tym sporcie raczej kariery nie zrobię - śmieje się "Ptyś". - Dużo większą frajdę sprawiło mi podziwianie harcujących w oceanie delfinów i wielorybów.
Dydek nie mogła pomóc reprezentacji Polski w eliminacjach do mistrzostw Europy. Powodem był kontrakt z San Antonio, który nie przewidywał wyjazdów zawodniczki na zgrupowanie kadry. Jednak w środowisku koszykarskim plotkowało się, że "Margo" nie ma już ochoty grać w reprezentacji.
Chce grać w reprezentacji
- To bzdury! Jakbym nie chciała grać w kadrze, to powiedziałabym to otwarcie - oburza się Dydek. - Gdyby nie kontrakt z klubem, to zagrałabym na pewno. Zresztą moja umowa z San Antonio właśnie wygasła i nic nie stoi na przeszkodzie, żebym pomogła kadrze. Jestem do dyspozycji trenera Konieckiego - zapewnia "Ptyś".
Małgorzata Dydek
pseudonim: Margo, Ptyś
ur. 28.04.1975 r.
wzrost: 213 cm
pozycja: środkowa
klub: Lotos Gdynia
Michał Chojecki Super Express
Dydek jak Indiana Jones
Moderatorzy: ann, rzymi, paulo2907, przemoe, Kuba
-
Don Igłata
- Młodzik
- Posty: 731
- Rejestracja: 26 lipca 2004, 12:03
Koala jak zobaczył naszą Małgosię, to od razu gruchnął z przytulnej
gałęzi na glebę - ale, że był pijany to miał szczęście ( one zawsze są pijane - te koale ). Nawet podwójne szczęście, bo zaskoczona Małgosia
mogła mu sypnąć z łokcia.
Małgosiu - podróżniczko! Tylko nie wybieraj się na Arktykę, bo jak
przybiegnie niedźwiadek polarny by Cię obejrzeć ( lub z bardziej niecnymi zamiarami ), to gdybyś nawet mu sypnęła podwójną dawkę
z obu łokci i to bardzo celnie - w samą trzewioczaszkę to nic nie pomoże.

gałęzi na glebę - ale, że był pijany to miał szczęście ( one zawsze są pijane - te koale ). Nawet podwójne szczęście, bo zaskoczona Małgosia
mogła mu sypnąć z łokcia.
Małgosiu - podróżniczko! Tylko nie wybieraj się na Arktykę, bo jak
przybiegnie niedźwiadek polarny by Cię obejrzeć ( lub z bardziej niecnymi zamiarami ), to gdybyś nawet mu sypnęła podwójną dawkę
z obu łokci i to bardzo celnie - w samą trzewioczaszkę to nic nie pomoże.
Wróć do „Aktualności Ekstraklasa”
Kto jest online
Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość
