XXII kolejka FGE:Orzeł Polkowice-AZS KK Jelenia Góra
Moderatorzy: ann, rzymi, paulo2907, przemoe, Kuba
XXII kolejka FGE:Orzeł Polkowice-AZS KK Jelenia Góra
21.02.2009 godz. 18.30
Ostatnio zmieniony 24 lutego 2009, 07:19 przez ann, łącznie zmieniany 1 raz.
Jeśli ktoś w Krakowie zapyta się za 20 lat: kim była DeForge? Odpowiedź będzie tylko jedna: wielką zawodniczką!
https://www.youtube.com/watch?v=N7ABk7vDous
https://www.youtube.com/watch?v=N7ABk7vDous
- ginda
- Senior
- Posty: 3192
- Rejestracja: 30 kwietnia 2005, 14:05
- Lokalizacja: 51°30' N 16°04' E
- Kontaktowanie:
"Pomarańczowe" faworytem derbów
2009-02-20 11:24
Jutro w Polkowicach dziewczyny z CCC zmierzą się z lokalnymi rywalkami z Jeleniej Góry. Każdy inny wynik jak wygrana gospodyń byłby sporego kalibru niespodzianką.
Obydwa zespoły znajdują się na dwóch skrajnych biegunach. Podopieczne trenera Krzysztofa Koziorowicza kroczą w ekstraklasie od zwycięstwa do zwycięstwa, a organizacyjne kłopoty to dla nich pojęcie obce. W Jeleniej Górze jest zupełnie inaczej. Zespół przegrał sześć ostatnich pojedynków ligowych, a do organizacyjnego ideału jest mu mniej więcej tak blisko jak mieszkańcowi Polkowic do Władywostoku. W szeregach jeleniogórzanek nie ma już ani Ryan Coleman, ani Katariny Ristić, czyli zawodniczek, które decydowały o obliczu drużyny w pierwszej rundzie rozgrywek. Stolicę polskich Karkonoszy opuściły też Małgorzata Babicka i Magdalena Gawrońska. Wcześniej z zespołem rozstał się w atmosferze niedomówień trener Krzysztof Szewczyk. Jego miejsce zajął Miodrag Gajić, znany głównie z pracy z męskimi zespołami.
Póki co Gajiciowi w Jeleniej Górze ewidentnie nie idzie. Co więcej, niewiele wskazuje na to, że seria porażek jeleniogórzanek zostanie przerwana w Polkowicach. Powiedzmy sobie szczerze, to byłaby sensacja i to dużego kalibru. Dziewczyny trenera Koziorowicza grają bowiem basket poukładany, oparty na solidnej defensywie, i coraz większej ofensywnej wirtuozerii, którą gwarantują skuteczna Plenette Pierson oraz niekonwencjonalna Agata Gajda. One w zestawieniu ze świetnie zbierającymi i nie mniej efektywnymi rzutowo Amishą Carter, Jillian Robbins i Darią Mieloszyńską, uzupełnianymi przez pozostałe zawodniczki zostawiające na parkiecie serce sprawiają, że polkowiczanki powoli stają się jedną z wiodących sił ekstraklasy. Wielu znawców już dziś widzi w nich siłę mogącą śmiało myśleć o skutecznej walce z tuzami naszej koszykarskiej elity.
Niezależnie od różnicy potencjałów obydwu zespołów, jutro w Polkowicach należy spodziewać się ostrej walki, a to za sprawą emocji, jaki zawsze rozpalają pojedynki derbowe. W tych, nawet drużyny teoretycznie słabsze wyzwalają z siebie dodatkowe pokłady energii i ogromnym zaangażowaniem potrafią czasem niwelować różnice w czysto koszykarskich umiejętnościach. Czy tak będzie i jutro? Zobaczymy. Początek meczu o godzinie 18.30. Bezpośrednią transmisję przeprowadzi wrocławski oddział TVP Info.
Konrad Kaptur
www.plkk.pl
2009-02-20 11:24
Jutro w Polkowicach dziewczyny z CCC zmierzą się z lokalnymi rywalkami z Jeleniej Góry. Każdy inny wynik jak wygrana gospodyń byłby sporego kalibru niespodzianką.
Obydwa zespoły znajdują się na dwóch skrajnych biegunach. Podopieczne trenera Krzysztofa Koziorowicza kroczą w ekstraklasie od zwycięstwa do zwycięstwa, a organizacyjne kłopoty to dla nich pojęcie obce. W Jeleniej Górze jest zupełnie inaczej. Zespół przegrał sześć ostatnich pojedynków ligowych, a do organizacyjnego ideału jest mu mniej więcej tak blisko jak mieszkańcowi Polkowic do Władywostoku. W szeregach jeleniogórzanek nie ma już ani Ryan Coleman, ani Katariny Ristić, czyli zawodniczek, które decydowały o obliczu drużyny w pierwszej rundzie rozgrywek. Stolicę polskich Karkonoszy opuściły też Małgorzata Babicka i Magdalena Gawrońska. Wcześniej z zespołem rozstał się w atmosferze niedomówień trener Krzysztof Szewczyk. Jego miejsce zajął Miodrag Gajić, znany głównie z pracy z męskimi zespołami.
Póki co Gajiciowi w Jeleniej Górze ewidentnie nie idzie. Co więcej, niewiele wskazuje na to, że seria porażek jeleniogórzanek zostanie przerwana w Polkowicach. Powiedzmy sobie szczerze, to byłaby sensacja i to dużego kalibru. Dziewczyny trenera Koziorowicza grają bowiem basket poukładany, oparty na solidnej defensywie, i coraz większej ofensywnej wirtuozerii, którą gwarantują skuteczna Plenette Pierson oraz niekonwencjonalna Agata Gajda. One w zestawieniu ze świetnie zbierającymi i nie mniej efektywnymi rzutowo Amishą Carter, Jillian Robbins i Darią Mieloszyńską, uzupełnianymi przez pozostałe zawodniczki zostawiające na parkiecie serce sprawiają, że polkowiczanki powoli stają się jedną z wiodących sił ekstraklasy. Wielu znawców już dziś widzi w nich siłę mogącą śmiało myśleć o skutecznej walce z tuzami naszej koszykarskiej elity.
Niezależnie od różnicy potencjałów obydwu zespołów, jutro w Polkowicach należy spodziewać się ostrej walki, a to za sprawą emocji, jaki zawsze rozpalają pojedynki derbowe. W tych, nawet drużyny teoretycznie słabsze wyzwalają z siebie dodatkowe pokłady energii i ogromnym zaangażowaniem potrafią czasem niwelować różnice w czysto koszykarskich umiejętnościach. Czy tak będzie i jutro? Zobaczymy. Początek meczu o godzinie 18.30. Bezpośrednią transmisję przeprowadzi wrocławski oddział TVP Info.
Konrad Kaptur
www.plkk.pl
Dziewczyny jeśli chcecie,
zwycięstwa poczuć smak,
musicie walczyć, trenować,
dopingiem was wspieramy,
a wiarę w sercu mamy,
po meczu będziem świętować
zwycięstwa poczuć smak,
musicie walczyć, trenować,
dopingiem was wspieramy,
a wiarę w sercu mamy,
po meczu będziem świętować
- Tomek_AZS_KK
- Nowy na forum
- Posty: 71
- Rejestracja: 21 października 2007, 12:08
- Lokalizacja: Jelenia Góra
- Kontaktowanie:
- ginda
- Senior
- Posty: 3192
- Rejestracja: 30 kwietnia 2005, 14:05
- Lokalizacja: 51°30' N 16°04' E
- Kontaktowanie:
Setka była bardzo blisko
Nasze dziewczyny kontynuują zwycięską serię. Dziś ich ofiarą padły akademiczki z Jeleniej Góry. Sił na wyrównaną walkę starczyło im zaledwie na pierwszą połowę. W drugiej były bezradne jak dzieci we mgle.
W sobotę po przeciwnych stronach parkietu stanęły zespoły znajdujące się na skrajnych biegunach. Akademiczki z Jeleniej Góry przegrały sześć ostatnich pojedynków ligowych, a do organizacyjnego ideału jest im mniej więcej tak blisko jak mieszkańcowi Polkowic do Władywostoku. W Finepharmie nie ma już ani Ryan Coleman, ani Katariny Ristić, czyli zawodniczek, które decydowały o obliczu drużyny w pierwszej rundzie rozgrywek. Stolicę polskich Karkonoszy opuściły też Małgorzata Babicka i Magdalena Gawrońska. Wcześniej z zespołem rozstał się w atmosferze niedomówień trener Krzysztof Szewczyk. Jego miejsce zajął Miodrag Gajić, znany głównie z pracy z męskimi zespołami i przegrał sześć kolejnych meczów.
Nasze natomiast to team poukładany, oparty na solidnej defensywie, i coraz większej ofensywnej wirtuozerii, którą gwarantują skuteczna Plenette Pierson oraz niekonwencjonalna rozgrywająca Agata Gajda. One w zestawieniu ze świetnie zbierającymi i nie mniej efektywnymi rzutowo Carter, Robbins i Mieloszyńską, uzupełnianymi przez pozostałe zawodniczki zostawiające na parkiecie serce stawiał nasze w pozycji zdecydowanych faworytek.
Zaczęło się zgodnie z oczekiwaniami od mocnego uderzenia naszych. Najpierw za trzy trafiła Gajda, a potem punktowały Amisha Carter oraz Plenette Pierson. W efekcie po niespełna minucie gry było już 7:0. W kolejnych akcjach trafiać zaczęły jeleniogórzanki, ale nasze utrzymywały przewagę, dzięki wspaniałej grze Carter, która rządziła i dzieliła pod koszem rywalek. W końcówce pierwszej odsłony z naszych jednak uszło powietrze, a koncertowo spisywała się Magdalena Skorek, która raz za razem dziurawiła kosz CCC i sprawiła, że po pierwszej kwarcie jej zespół przegrywał ledwie jednym oczkiem. W kwarcie numer dwa dziewczyny z CCC nadal popełniały sporo błędów w rozegraniu akcji, zdarzało im się beztrosko tracić piłkę, a do skuteczności spod kosza tez można było mieć sporo zastrzeżeń. Świetnie trafiały za to zza linii 6,25 i to głównie dzięki temu na przerwę schodziły z sześciopunktowym prowadzenie.
W szatni nasze musiały usłyszeć ostrą reprymendę, bo po zmianie stron zaczęły grać o niebo lepiej. Zniknęła nonszalancja w rozegraniu, rzuty z nieprzygotowanych pozycji i już po pięciu minutach kwarty numer trzy przewaga „pomarańczowych” urosła do 17 punktów – 58:41 w 25 minucie meczu. Potem było jeszcze lepiej. Przed ostatnimi dziesięcioma minutami „pomarańczowe” prowadziły 77:48 i stało się jasne, że to one zwyciężą. Gdy na pięć minut przed końcowa syreną na tablicy świetlnej widniał wynik 86:57 dla naszych kibice z Polkowic zadawali sobie pytanie, czy po raz pierwszy w tym sezonie pęknie setka. Nie pękła, bo trener Koziorowicz wpuścił na parkiet głębokie rezerwy. Zabrakło trzech oczek.
CCC POLKOWICE – FINEPHARM AZS KK JELENIA GÓRA 97:63 (25:24, 20:15, 32:9, 20:15)
CCC: Carter 19, Mieloszyńska 16, Pierson 11, Jeziorna 9, Gajda 8 oraz
Pietrzak 10, Robbins 9,Małaszewska 6, Paździerska 4, Bednarczyk 3, Gajewska 2, Rozwadowska 0.
FINEPHARM: Górzyńska-Szymczak 19, Skorek 18, Merideth 10, Reese, Okorie po 4 oraz Kret, Niewrzawa, Aródź po 4, Wójcik, Kędzia po 0.
Sędziowali: Roman Putyra, Marek Borowy (obaj Wrocław)
Widzów: 600
www.ccckosz.polkowice.pl
--------------------------------------------------------------------------------
Mecz bez praktycznie bez historii...
Jedyne co było godne uwagi to, że nasze na początku słabo broniły, w ogóle coś ostatnio tracimy dużo w obronie, ale za to w ataku nadrabiamy (dzisiaj rekord za 3 12/20), do tej pory było na odwrót.
Planeta po kontuzji też słabiej, trochę lekceważąco zagrała w pierwszej połowie... Carter powinna chyba podziękować PLKK za przerwę, bo teraz w ataku gra z wielką łatwością
Jelonka do połowy dotrzymywała kroku, Skorek trafiała jak chciała, Górzyńska tak samo. Fajnie jakbyśmy w obronie potrafili grac dwie kwarty na takim poziomie jak z AZSem w III kwarcie, po szybkich atakach JG odechciało się grać.
Nasze dziewczyny kontynuują zwycięską serię. Dziś ich ofiarą padły akademiczki z Jeleniej Góry. Sił na wyrównaną walkę starczyło im zaledwie na pierwszą połowę. W drugiej były bezradne jak dzieci we mgle.
W sobotę po przeciwnych stronach parkietu stanęły zespoły znajdujące się na skrajnych biegunach. Akademiczki z Jeleniej Góry przegrały sześć ostatnich pojedynków ligowych, a do organizacyjnego ideału jest im mniej więcej tak blisko jak mieszkańcowi Polkowic do Władywostoku. W Finepharmie nie ma już ani Ryan Coleman, ani Katariny Ristić, czyli zawodniczek, które decydowały o obliczu drużyny w pierwszej rundzie rozgrywek. Stolicę polskich Karkonoszy opuściły też Małgorzata Babicka i Magdalena Gawrońska. Wcześniej z zespołem rozstał się w atmosferze niedomówień trener Krzysztof Szewczyk. Jego miejsce zajął Miodrag Gajić, znany głównie z pracy z męskimi zespołami i przegrał sześć kolejnych meczów.
Nasze natomiast to team poukładany, oparty na solidnej defensywie, i coraz większej ofensywnej wirtuozerii, którą gwarantują skuteczna Plenette Pierson oraz niekonwencjonalna rozgrywająca Agata Gajda. One w zestawieniu ze świetnie zbierającymi i nie mniej efektywnymi rzutowo Carter, Robbins i Mieloszyńską, uzupełnianymi przez pozostałe zawodniczki zostawiające na parkiecie serce stawiał nasze w pozycji zdecydowanych faworytek.
Zaczęło się zgodnie z oczekiwaniami od mocnego uderzenia naszych. Najpierw za trzy trafiła Gajda, a potem punktowały Amisha Carter oraz Plenette Pierson. W efekcie po niespełna minucie gry było już 7:0. W kolejnych akcjach trafiać zaczęły jeleniogórzanki, ale nasze utrzymywały przewagę, dzięki wspaniałej grze Carter, która rządziła i dzieliła pod koszem rywalek. W końcówce pierwszej odsłony z naszych jednak uszło powietrze, a koncertowo spisywała się Magdalena Skorek, która raz za razem dziurawiła kosz CCC i sprawiła, że po pierwszej kwarcie jej zespół przegrywał ledwie jednym oczkiem. W kwarcie numer dwa dziewczyny z CCC nadal popełniały sporo błędów w rozegraniu akcji, zdarzało im się beztrosko tracić piłkę, a do skuteczności spod kosza tez można było mieć sporo zastrzeżeń. Świetnie trafiały za to zza linii 6,25 i to głównie dzięki temu na przerwę schodziły z sześciopunktowym prowadzenie.
W szatni nasze musiały usłyszeć ostrą reprymendę, bo po zmianie stron zaczęły grać o niebo lepiej. Zniknęła nonszalancja w rozegraniu, rzuty z nieprzygotowanych pozycji i już po pięciu minutach kwarty numer trzy przewaga „pomarańczowych” urosła do 17 punktów – 58:41 w 25 minucie meczu. Potem było jeszcze lepiej. Przed ostatnimi dziesięcioma minutami „pomarańczowe” prowadziły 77:48 i stało się jasne, że to one zwyciężą. Gdy na pięć minut przed końcowa syreną na tablicy świetlnej widniał wynik 86:57 dla naszych kibice z Polkowic zadawali sobie pytanie, czy po raz pierwszy w tym sezonie pęknie setka. Nie pękła, bo trener Koziorowicz wpuścił na parkiet głębokie rezerwy. Zabrakło trzech oczek.
CCC POLKOWICE – FINEPHARM AZS KK JELENIA GÓRA 97:63 (25:24, 20:15, 32:9, 20:15)
CCC: Carter 19, Mieloszyńska 16, Pierson 11, Jeziorna 9, Gajda 8 oraz
Pietrzak 10, Robbins 9,Małaszewska 6, Paździerska 4, Bednarczyk 3, Gajewska 2, Rozwadowska 0.
FINEPHARM: Górzyńska-Szymczak 19, Skorek 18, Merideth 10, Reese, Okorie po 4 oraz Kret, Niewrzawa, Aródź po 4, Wójcik, Kędzia po 0.
Sędziowali: Roman Putyra, Marek Borowy (obaj Wrocław)
Widzów: 600
www.ccckosz.polkowice.pl
--------------------------------------------------------------------------------
Mecz bez praktycznie bez historii...
Jedyne co było godne uwagi to, że nasze na początku słabo broniły, w ogóle coś ostatnio tracimy dużo w obronie, ale za to w ataku nadrabiamy (dzisiaj rekord za 3 12/20), do tej pory było na odwrót.
Planeta po kontuzji też słabiej, trochę lekceważąco zagrała w pierwszej połowie... Carter powinna chyba podziękować PLKK za przerwę, bo teraz w ataku gra z wielką łatwością
Jelonka do połowy dotrzymywała kroku, Skorek trafiała jak chciała, Górzyńska tak samo. Fajnie jakbyśmy w obronie potrafili grac dwie kwarty na takim poziomie jak z AZSem w III kwarcie, po szybkich atakach JG odechciało się grać.
Dziewczyny jeśli chcecie,
zwycięstwa poczuć smak,
musicie walczyć, trenować,
dopingiem was wspieramy,
a wiarę w sercu mamy,
po meczu będziem świętować
zwycięstwa poczuć smak,
musicie walczyć, trenować,
dopingiem was wspieramy,
a wiarę w sercu mamy,
po meczu będziem świętować
- pafelek
- Żak
- Posty: 206
- Rejestracja: 21 października 2007, 09:54
- Lokalizacja: POLKOWICE
- Kontaktowanie:
22.02.2009 CCC Polkowice [97] – [63] Finepharm AZS KK Jelenia Góra
dziś bonus
Kolejna Pomarańczowa dziewczyna Maja Włoszczowska i cheerleaders CCC
wiecej fot: http://www.pawelpazdzior.com/polkowice/ccc/22.02.2009/
dziś bonus
Kolejna Pomarańczowa dziewczyna Maja Włoszczowska i cheerleaders CCC
wiecej fot: http://www.pawelpazdzior.com/polkowice/ccc/22.02.2009/
- ginda
- Senior
- Posty: 3192
- Rejestracja: 30 kwietnia 2005, 14:05
- Lokalizacja: 51°30' N 16°04' E
- Kontaktowanie:
KOSZYKÓWKA Duże emocje tylko przez dwie kwarty
dziś
Derby dla Polkowic! Po raz ósmy w historii pojedynków o prymat w województwie, koszykarki CCC okazały się lepsze od akademiczek z Jeleniej Góry.
Już po 87 sekundach było 7:0 dla miejscowych i trener Finepharmu ratował się wzięciem przerwy na żądanie, bo jego podopieczne w tak krótkim czasie zdążyły popełnić aż trzy straty. Przerwa poskutkowała, bo przewaga CCC przestała rosnąć. Co więcej, przyjezdne zaczęły odrabiać straty, wykorzystując słabszą niż zwykle dyspozycję polkowiczanek w obronie.
Kiedy w 12. minucie Magdalena Skorek trafiła z dystansu, a po chwili dwa oczka dołożyła Hollie Merideth, Finepharm wyszedł nawet na jednopunktowe prowadzenie (29:28). CCC błyskawicznie odpowiedziało serią punktową 10:2 i już do końca pierwszej połowy utrzymywało nieznaczną przewagę nad rywalkami.
- Jelenia Góra do przerwy grała naprawdę dobre zawody. Z kolei my graliśmy zbyt delikatnie w obronie, dlatego w przerwie powiedzieliśmy sobie, jak to wszystko powinno wyglądać - mówił po spotkaniu Krzysztof Koziorowicz, trener CCC.
::: Reklama :::
Efekty "pogadanki" Koziorowicza były naprawdę piorunujące. W trzeciej odsłonie obrona CCC była dla Finephar-mu praktycznie nie do złamania. Przez siedem minut koszykarki z Jeleniej Góry nie potrafiły trafić z gry do kosza pomarańczowych, a gospodynie zdobyły w tym czasie osiemnaście punktów. Dwudziestopunktowa przewaga (63:43) nie zadowoliła polkowiczanek, które jeszcze przed końcem trzeciej kwarty powiększyły prowadzenie o kolejnych dziewięć oczek (77:48).
- To było fatalne 10 minut w naszym wykonaniu. Brakowało koncentracji, dokładności. Z drugiej strony muszę przyznać, że w tym fragmencie meczu CCC zagrało naprawdę bardzo dobrze - oceniła Magdalena Skorek, rzucająca Finepharmu.
CCC nie tylko w trzeciej odsłonie, ale i w całym meczu zaimponowało skutecznością w rzutach z dystansu (12/20). Zwykle słabo egzekwującym trójki polkowiczankom (poniżej 30 procent w całym sezonie) w sobotę wpadało niemal wszystko. Agata Gajda celnie przymierzyła z 8 metrów, Daria Mieloszyńska trafiła nawet o tablicę, a rzut Katarzyny Bednarczyk ustalający wynik meczu najpierw odbił się od obręczy i poszybował w górę, by ostatecznie znaleźć drogę do kosza.
- Trójki były ważne, ale naszym problemem było aż 28 popełnionych strat i 16 zbiórek w ataku przeciwnika. To mówi wszystko o tym meczu - skomentował Miodrag Gajić, trener Finepharmu.
CCC Polkowice - Finepharm AZS KK Jelenia Góra 97:63 (25:24, 20:15, 32:9, 20:15)
CCC: Carter 19 (8/12 za 2), Mieloszyńska 16 (4/5 za 3), Pierson 11 (4/9 za 2), Pietrzak 10 (2), Jeziorna 9 (1x3, 3 as., 5 prz.), Robbins 9 (4/6 za 2, 7 zb., 4 prz.), Gajda 8 (1x3, 5 as., 4 str., 5 prz.), Małaszewska 6 (2), Paździerska 4, Bednarczyk 3, Gajewska 2, Rozwadowska 0.
Finepharm: Górzyńska-Szymczak 19 (1x3, 8/12 z gry, 5 str.), Skorek 18 (2x3, 7/12 z gry), Merideth 10 (5/10 z gry, 5 str.), Reese 4 (6 str.), Okorie 4, Arodź 4, Kret 4 (5 str.), Wójcik 0, Kędzia 0.
W statystyce: zbiórki 30:17 (Carter 12 - Okorie 4), asysty 21:10 (Pietrzak 6 - Reese 3).
Klucz do zwycięstwa: miażdżąca obrona CCC w trzeciej kwarcie, wygranej przez gospodynie różnicą 23 punktów.
Bohaterka meczu: Amisha Carter. Amerykanka z CCC już w pierwszej odsłonie rzuciła 10 punktów. W ataku niemal bezbłędna, w walce na deskach - najlepsza.
www.naszemiasto.pl
dziś
Derby dla Polkowic! Po raz ósmy w historii pojedynków o prymat w województwie, koszykarki CCC okazały się lepsze od akademiczek z Jeleniej Góry.
Już po 87 sekundach było 7:0 dla miejscowych i trener Finepharmu ratował się wzięciem przerwy na żądanie, bo jego podopieczne w tak krótkim czasie zdążyły popełnić aż trzy straty. Przerwa poskutkowała, bo przewaga CCC przestała rosnąć. Co więcej, przyjezdne zaczęły odrabiać straty, wykorzystując słabszą niż zwykle dyspozycję polkowiczanek w obronie.
Kiedy w 12. minucie Magdalena Skorek trafiła z dystansu, a po chwili dwa oczka dołożyła Hollie Merideth, Finepharm wyszedł nawet na jednopunktowe prowadzenie (29:28). CCC błyskawicznie odpowiedziało serią punktową 10:2 i już do końca pierwszej połowy utrzymywało nieznaczną przewagę nad rywalkami.
- Jelenia Góra do przerwy grała naprawdę dobre zawody. Z kolei my graliśmy zbyt delikatnie w obronie, dlatego w przerwie powiedzieliśmy sobie, jak to wszystko powinno wyglądać - mówił po spotkaniu Krzysztof Koziorowicz, trener CCC.
::: Reklama :::
Efekty "pogadanki" Koziorowicza były naprawdę piorunujące. W trzeciej odsłonie obrona CCC była dla Finephar-mu praktycznie nie do złamania. Przez siedem minut koszykarki z Jeleniej Góry nie potrafiły trafić z gry do kosza pomarańczowych, a gospodynie zdobyły w tym czasie osiemnaście punktów. Dwudziestopunktowa przewaga (63:43) nie zadowoliła polkowiczanek, które jeszcze przed końcem trzeciej kwarty powiększyły prowadzenie o kolejnych dziewięć oczek (77:48).
- To było fatalne 10 minut w naszym wykonaniu. Brakowało koncentracji, dokładności. Z drugiej strony muszę przyznać, że w tym fragmencie meczu CCC zagrało naprawdę bardzo dobrze - oceniła Magdalena Skorek, rzucająca Finepharmu.
CCC nie tylko w trzeciej odsłonie, ale i w całym meczu zaimponowało skutecznością w rzutach z dystansu (12/20). Zwykle słabo egzekwującym trójki polkowiczankom (poniżej 30 procent w całym sezonie) w sobotę wpadało niemal wszystko. Agata Gajda celnie przymierzyła z 8 metrów, Daria Mieloszyńska trafiła nawet o tablicę, a rzut Katarzyny Bednarczyk ustalający wynik meczu najpierw odbił się od obręczy i poszybował w górę, by ostatecznie znaleźć drogę do kosza.
- Trójki były ważne, ale naszym problemem było aż 28 popełnionych strat i 16 zbiórek w ataku przeciwnika. To mówi wszystko o tym meczu - skomentował Miodrag Gajić, trener Finepharmu.
CCC Polkowice - Finepharm AZS KK Jelenia Góra 97:63 (25:24, 20:15, 32:9, 20:15)
CCC: Carter 19 (8/12 za 2), Mieloszyńska 16 (4/5 za 3), Pierson 11 (4/9 za 2), Pietrzak 10 (2), Jeziorna 9 (1x3, 3 as., 5 prz.), Robbins 9 (4/6 za 2, 7 zb., 4 prz.), Gajda 8 (1x3, 5 as., 4 str., 5 prz.), Małaszewska 6 (2), Paździerska 4, Bednarczyk 3, Gajewska 2, Rozwadowska 0.
Finepharm: Górzyńska-Szymczak 19 (1x3, 8/12 z gry, 5 str.), Skorek 18 (2x3, 7/12 z gry), Merideth 10 (5/10 z gry, 5 str.), Reese 4 (6 str.), Okorie 4, Arodź 4, Kret 4 (5 str.), Wójcik 0, Kędzia 0.
W statystyce: zbiórki 30:17 (Carter 12 - Okorie 4), asysty 21:10 (Pietrzak 6 - Reese 3).
Klucz do zwycięstwa: miażdżąca obrona CCC w trzeciej kwarcie, wygranej przez gospodynie różnicą 23 punktów.
Bohaterka meczu: Amisha Carter. Amerykanka z CCC już w pierwszej odsłonie rzuciła 10 punktów. W ataku niemal bezbłędna, w walce na deskach - najlepsza.
www.naszemiasto.pl
Dziewczyny jeśli chcecie,
zwycięstwa poczuć smak,
musicie walczyć, trenować,
dopingiem was wspieramy,
a wiarę w sercu mamy,
po meczu będziem świętować
zwycięstwa poczuć smak,
musicie walczyć, trenować,
dopingiem was wspieramy,
a wiarę w sercu mamy,
po meczu będziem świętować
Wróć do „Aktualności Ekstraklasa”
Kto jest online
Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 3 gości
