9 kolejka FGE: MUKS Poznań - AZS Poznań 68-71
Moderatorzy: ann, rzymi, paulo2907, przemoe, Kuba
9 kolejka FGE: MUKS Poznań - AZS Poznań 68-71
Sobota, 7.11.2009 godz.18.00
Jeśli ktoś w Krakowie zapyta się za 20 lat: kim była DeForge? Odpowiedź będzie tylko jedna: wielką zawodniczką!
https://www.youtube.com/watch?v=N7ABk7vDous
https://www.youtube.com/watch?v=N7ABk7vDous
Re: 9 kolejka FGE: MUKS Poznań - AZS Poznań
Derby w hali AWF
Koszykarski bój dwóch poznańskich ekip - MUKS oraz Inei-AZS odbędzie się zgodnie z planem w najbliższą sobotę. - Zagramy w hali AWF przy Drodze Dębińskiej - informuje prezes MUKS Andrzej Jabłoński.
MUKS nie mógł już grać w hali POSiR przy ul. Chwiałkowskiego, bo nie ma pozwolenia na organizowanie tam imprez masowych. Z halą AWF nie ma takich problemów - to obiekt kilkuletni, bezpieczny.
MUKS chciał rozegrać mecz derbowy w hali na Krzesinach - gospodarzem byłby AZS. - W grę wchodził tylko czwartek, ale my wtedy grać nie możemy. Nie miałby kto zorganizować tego spotkania. Powiedzieliśmy więc panu Jabłońskiemu, by porozmawiał z dyrektorem XVI LO na Krzesinach i sam wynajął salę na to spotkanie - mówi prezes sekcji koszykówki w AZS Paweł Leszek Klepka. Prezes Jabłoński ma swoją wersję: - Nie zgodzili się na zamianę, to nie.
Mecz odbędzie się w najbliższą sobotę o godz. 18. Dla MUKS będzie to większy wydatek niż zwykle. - Zapłacimy za organizację tego meczu o sto procent więcej. Będziemy musieli mieć np. dziesięciu ochroniarzy, a nie czterech, jak do tej pory - twierdzi prezes MUKS. Wejściówki na to spotkanie - nazywane cegiełkami, kosztować będą 10 i 5 zł.
www. wielkopolskisport.pl
Derby bez wskazania
To jedyne takie derby w kraju, by dwa zespoły z tego samego miasta walczyły ze sobą w ekstraklasie w jednej z najbardziej popularnych dyscyplin halowych. I jedyne dwa zespoły w tej lidze, które są prowadzone przez kobiety. Szkoda tylko, że stawką derbów między MUKS i Ineą-AZS jest... opuszczenie ostatniego miejsca w lidze.
W sobotę o godz. 18 w hali AWF przy Drodze Dębińskiej MUKS zmierzy się z Ineą-AZS. W siedmiu spotkaniach obie drużyny odniosły tylko po jednym zwycięstwie. Równie zły bilans ma tylko Artego Bydgoszcz, które w piątek przegrało już ósme z dziewięciu rozegranych pojedynków.
Derby Poznania mają wiele dodatkowych smaczków. Dla władz obu klubów najlepiej by było, gdyby rywal nie istniał. Stawką są pieniądze z tytułu dofinansowania przez miasto - klub który będzie wyżej, może liczyć na dodatkowe 200 tys. zł. Warunek - musi się jeszcze utrzymać w ekstraklasie. W ubiegłym sezonie najpierw górą był AZS, później MUKS. Po tym pierwszym meczu, także listopadowym, z funkcji trenerki MUKS zrezygnowała Iwona Jabłońska. Zastąpił ją Piotr Neyder, ale po serii nieudanych spotkań na stanowisko wróciła Jabłońska i w końcówce sezonu MUKS radził sobie znakomicie. Pokonał m.in. Ineę-AZS 64:61, rewanżując się za klęskę z Areny (54:78), gdy akademiczki już po pierwszej połowie miały 24 pkt przewagi. Nie da się ukryć, że w przypadku przegranej zagrożona może być pozycja Katarzyny Dydek w roli szkoleniowca AZS. Co prawda działacze tego klubu wprost tego nie mówią, ale aspiracje klubu są zdecydowanie większe, niż ostatnie miejsce w PLKK.
Trudno porównywać tamte spotkania do dzisiejszego. W MUKS o jakości gry decydowały dwie Malijki (Djenebou Sissoko i Naignouma Coulibaly) oraz Amerykanka Jennifer Rushing, w AZS: Amerykanka Okeisha Howard oraz Monika Sibora i Joanna Walich. Dziś z tej szóstki zobaczymy tylko Rushing, a i tak niewykluczone, że po raz ostatni. Niezadowolony z występów tej koszykarki, a także Wilhelminy Wilson, prezes MUKS Andrzej Jabłoński przebąkuje o kolejnej renegocjacji kontraktów, a na to pewnie obie Amerykanki się nie zgodzą. Gdzie grają pozostałe bohaterki ostatnich derbów? Sissoko w Hiszpanii, Coulibaly pod Paryżem, Howard w Izraelu, Sibora w Rybniku, a Walich - w Lesznie. Szkoda, bo gdyby obie poznańskie drużyny grały w takich składach, bylibyśmy świadkami ciekawej walki, głównie pod tablicami.
Jak wyglądają oba zespoły na poszczególnych pozycjach? Porównajmy podstawowe koszykarki MUKS oraz Inei-AZS:
Rozgrywające: Jennifer Rushing (MUKS) kontra Weronika Idczak (Inea-AZS)
Rushing: 31 minut; 11,6 pkt; 5,6 zbiórek; 2,6 asysty - eval: 10,1.
Idczak: 28 minut; 10,0 pkt, 3,3 zbiórki; 2,7 asysty - eval: 6,9
Gdyby chodziło o poprzedni sezon, wątpliwości nie byłoby żadnych - Rushing była mocniejszym punktem w MUKS niż Idczak w Inei. Tyle że wtedy grę AZS prowadziła Okeisha Howard, zawodniczka zwinniejsza od Rushing, mająca lepszy rzut. Dziś Rushing i Idczak mają podobne osiągnięcia statystyczne i podobny wpływ na grę drużyny. Obie, co raczej nie powinno mieć miejsca, grają jednak za bardzo indywidualnie. Amerykanka - po renegocjacji kontraktu - w dwóch ostatnich spotkaniach zagrała już nieźle i chyba tylko dlatego przyznajemy jej maleńki plusik. Punkt dla MUKS, ale bez większego przekonania.
Rzucające: Aleksandra Semmler (MUKS) kontra Adrianne Ross (Inea-AZS)
Semmler: 27 minut; 8,7 pkt; 4,0 zbiórki, 1,0 asyst - eval: 3,6
Ross: 31 minut; 11,4 pkt; 3,2 zbiórki; 1,6 asyst - eval: 8,0
Amerykanka została ściągnięta do AZS w trybie awaryjnym, po kontuzji Elizy Gołumbiewskiej i słabszej postawie Anity Szemraj. Nie jest to zawodniczka wybitna, ale właśnie w derbach może się przydać. MUKS ma na tej pozycji córkę trenerki Iwony Jabłońskiej - Aleksandrę Semmler. Kilka razy w sezonie przytrafi się tej koszykarce wybitne spotkanie - głównie wtedy, gdy trafia za trzy punkty. Jest na trzecim miejscu wśród zawodniczek najczęściej rzucających z dystansu - próbuje tej sztuki średnio blisko osiem razy w każdym meczu. Tyle że próżno szukać nazwiska Semmler w rankingu najczęściej trafiających - skuteczność rzędu 16 procent przy takiej liczbie rzutów jest bardzo słaba. Może w tym meczu i w nowej hali kapitan MUKS zacznie trafiać? Mimo wszystko punkt dla Inei-AZS.
Niskie skrzydłowe: Paulina Antczak (MUKS) kontra Agnieszka Skobel (Inea-AZS)
Antczak: 28 minut; 4,3 pkt; 3,4 zbiórki; 1,3 asyst - eval: 2,0
Skobel: 32 minuty; 15,1 pkt; 5,4 zbiórki; 2,4 asysty - eval: 15,7
Gdyby to jeszcze chodziło o poprzedni sezon, można by oba zespoły porównywać na tej pozycji. Dziś takie porównanie nie ma większego sensu. Paulina Antczak za dwa i pół miesiąca skończy 20 lat, Skobel jest prawie dokładnie o rok starsza. Dziś te koszykarki dzieli wiele, a przecież niedawno nic na to nie wskazywało. W tym sezonie zawodniczka MUKS gra bardzo słabo, pasywnie. Jeszcze w obronie jakoś sobie radzi, w ataku już nie. Najlepiej oddaje to ranking evaluation, czyli wypadkowa prawie wszystkich statystyk. W tamtym sezonie Antczak miała ją na poziomie 10,5, dziś jest ponad pięć razy niższa. Już nawet trenerka MUKS Iwona Jabłońska zwątpiła w swoją zawodniczkę, bo raz po raz do pierwszej piątki wystawia juniorki: Magdalenę Idziorek lub Magdalenę Ziętarę. Dziś raczej zagra jednak od początku Antczak, choćby dlatego, że świetnie gra Skobel. Liderka Inei to wychowanka Olimpii Poznań, ale już tam pracowała pod okiem małżeństwa Jabłońskich. Później razem z nimi zdobywała szereg medali w rozgrywkach kadetek i juniorek dla MUKS, zresztą razem z Antczak.
Nie da się jednak ukryć, że rozwój Agnieszki Skobel nieco przystopował. Statystyki ma na podobnym poziomie jak w poprzednim roku, ale dla zawodniczki, która ma odgrywać ważną rolę w reprezentacji Polski, to nie jest wielkie osiągnięcie. W przyszłym roku Skobel pewnie trafi do któregoś z mocarzy polskiej ekstraklasy, ale wysokość jej kontraktu może też zależeć od poziomu gry w Inei-AZS. Spora przewaga i punkt dla Inei-AZS.
Silne skrzydłowe: Wilhelmina Wilson (MUKS) kontra Natalia Mrozińska (Inea-AZS)
Wilson: 35 minut; 8,8 pkt; 5,8 zbiórek, 2,2 asysty - eval: 9,8
Mrozińska: 33 minuty; 12,6 pkt; 5,6 zbiórek; 1,3 asysty - eval: 10,7
Wilson miała być sporym wzmocnieniem MUKS, świetnie prezentowała się w grach kontrolnych. W lidze już tak nie jest i niewykluczone, że wkrótce opuści poznańską drużynę. Gra przeciętnie, właściwie w żadnym z dotychczasowych spotkań nie pokazała niczego wielkiego. Mrozińska to kolejna wychowanka Jabłońskich z Olimpii w zespole AZS. Jest znacznie wyższa od Wilson, ale mniej skoczna i nie lubi walki pod tablicami. Na szczęście dla niej, Wilson nie jest typem Eweliny Kobryn z Wisły, która stłamsiła Mrozińską. Często ucieka kilka metrów od kosza i stamtąd próbuje rzucać. Jeśli będzie trafiać, MUKS będzie ciężko. Minimalna przewaga Inei-AZS i punkt dla tego zespołu.
Środkowe: Esmery Vargas-Sanchez (MUKS) kontra Joanna Kędzie (Inea-AZS)
Vargas-Sanchez: 34 minuty; 9,7 pkt; 6,8 zbiórek; 1,5 bloków - eval: 13,5
Kędzia: 30 minut; 7,4 pkt; 6,7 zbióek; 0,1 bloków - eval: 8,0
Po pierwszym spotkaniu Portorykanki w PLKK, można się było zastanawiać, jak szybko opuści ona Polskę. Tymczasem z meczu na mecz środkowa MUKS gra lepiej - w dwóch ostatnich spotkaniach zdobywała po 17 pkt, miała sporo zbiórek i bloków. Nie jest to zawodniczka grająca tak żywiołowo jak Djenebou Sissoko czy Naignouma Coulibaly, jej akcje nie rzucają się w oczy. Zaczyna jednak grać tak, jak powinna - z korzyścią dla drużyny, a nie samej siebie. Po kontuzji Redy Aleliunaite-Jankowskiej AZS ma na tej pozycji tylko Joannę Kędzię, która - mimo wszystko - ma niewielkie doświadczenie. Gdyby wspierała ją rutynowana Litwinka, byłby remis. A tak w starciach środkowych zdecydowany plus dla MUKS.
Rezerwowe: Ramona Casimiro, Magdalena Ziętara, Magdalena Idziorek, Dorota Mistygacz, Barbara Skowronek (MUKS) kontra Anita Szemraj, Katarzyna Motyl, Patrycja Mazurczak, Agata Rafałowicz, Anna Pamuła (Inea-AZS).
W skrócie można napisać tak - jaka ławka rezerwowych, taka pozycja w tabeli. Cztery pierwsze koszykarki na liście MUKS to reprezentantki Polski juniorek. W swojej kategorii wiekowej są najlepsze, w ekstraklasie stać je na pojedyncze udane akcje. AZS wygląda jednak tutaj jeszcze słabiej. Szemraj miała być sporym wzmocnieniem poznańskiej drużyny, a rozczarowuje, Rafałowicz nie jest w stanie zastąpić Idczak, gdy ta słabiej rozgrywa piłkę, Mazurczak jest za niska na walkę pod koszami, Motyl nieźle zaprezentowała się w pierwszym meczu z Artego (13 pkt), w pięciu kolejnych spotkaniach jej zdobycz była dokładnie tama sama. Tyle że łączna zdobycz. Gdyby Katarzyna Dydek mogła wystawić do gry Aleliunaite-Jankowską, Gołumbiewską czy Elżbietę Mowlik, wątpliwości by nie było. A tak - mimo wszystko punkcik dla MUKS, głównie za Ramonę Casimiro, która już wiele potrafi, a i dużo na boisku widzi.
Wychodzi więc remisowo - 3:3. Hala nie będzie niczyim atutem, bo ani jedna, ani druga w niej nie grała i nie trenowała. Doświadczenie obu trenerek w seniorskiej koszykówce jest podobne - w roli szkoleniowej oczywiście. Mecz powinien być zacięty i wyrównany. A jakim skończy się wynikiem? Przekonamy się w sobotę po godz. 19.30.
www. wielkopolskisport.pl
Koszykarski bój dwóch poznańskich ekip - MUKS oraz Inei-AZS odbędzie się zgodnie z planem w najbliższą sobotę. - Zagramy w hali AWF przy Drodze Dębińskiej - informuje prezes MUKS Andrzej Jabłoński.
MUKS nie mógł już grać w hali POSiR przy ul. Chwiałkowskiego, bo nie ma pozwolenia na organizowanie tam imprez masowych. Z halą AWF nie ma takich problemów - to obiekt kilkuletni, bezpieczny.
MUKS chciał rozegrać mecz derbowy w hali na Krzesinach - gospodarzem byłby AZS. - W grę wchodził tylko czwartek, ale my wtedy grać nie możemy. Nie miałby kto zorganizować tego spotkania. Powiedzieliśmy więc panu Jabłońskiemu, by porozmawiał z dyrektorem XVI LO na Krzesinach i sam wynajął salę na to spotkanie - mówi prezes sekcji koszykówki w AZS Paweł Leszek Klepka. Prezes Jabłoński ma swoją wersję: - Nie zgodzili się na zamianę, to nie.
Mecz odbędzie się w najbliższą sobotę o godz. 18. Dla MUKS będzie to większy wydatek niż zwykle. - Zapłacimy za organizację tego meczu o sto procent więcej. Będziemy musieli mieć np. dziesięciu ochroniarzy, a nie czterech, jak do tej pory - twierdzi prezes MUKS. Wejściówki na to spotkanie - nazywane cegiełkami, kosztować będą 10 i 5 zł.
www. wielkopolskisport.pl
Derby bez wskazania
To jedyne takie derby w kraju, by dwa zespoły z tego samego miasta walczyły ze sobą w ekstraklasie w jednej z najbardziej popularnych dyscyplin halowych. I jedyne dwa zespoły w tej lidze, które są prowadzone przez kobiety. Szkoda tylko, że stawką derbów między MUKS i Ineą-AZS jest... opuszczenie ostatniego miejsca w lidze.
W sobotę o godz. 18 w hali AWF przy Drodze Dębińskiej MUKS zmierzy się z Ineą-AZS. W siedmiu spotkaniach obie drużyny odniosły tylko po jednym zwycięstwie. Równie zły bilans ma tylko Artego Bydgoszcz, które w piątek przegrało już ósme z dziewięciu rozegranych pojedynków.
Derby Poznania mają wiele dodatkowych smaczków. Dla władz obu klubów najlepiej by było, gdyby rywal nie istniał. Stawką są pieniądze z tytułu dofinansowania przez miasto - klub który będzie wyżej, może liczyć na dodatkowe 200 tys. zł. Warunek - musi się jeszcze utrzymać w ekstraklasie. W ubiegłym sezonie najpierw górą był AZS, później MUKS. Po tym pierwszym meczu, także listopadowym, z funkcji trenerki MUKS zrezygnowała Iwona Jabłońska. Zastąpił ją Piotr Neyder, ale po serii nieudanych spotkań na stanowisko wróciła Jabłońska i w końcówce sezonu MUKS radził sobie znakomicie. Pokonał m.in. Ineę-AZS 64:61, rewanżując się za klęskę z Areny (54:78), gdy akademiczki już po pierwszej połowie miały 24 pkt przewagi. Nie da się ukryć, że w przypadku przegranej zagrożona może być pozycja Katarzyny Dydek w roli szkoleniowca AZS. Co prawda działacze tego klubu wprost tego nie mówią, ale aspiracje klubu są zdecydowanie większe, niż ostatnie miejsce w PLKK.
Trudno porównywać tamte spotkania do dzisiejszego. W MUKS o jakości gry decydowały dwie Malijki (Djenebou Sissoko i Naignouma Coulibaly) oraz Amerykanka Jennifer Rushing, w AZS: Amerykanka Okeisha Howard oraz Monika Sibora i Joanna Walich. Dziś z tej szóstki zobaczymy tylko Rushing, a i tak niewykluczone, że po raz ostatni. Niezadowolony z występów tej koszykarki, a także Wilhelminy Wilson, prezes MUKS Andrzej Jabłoński przebąkuje o kolejnej renegocjacji kontraktów, a na to pewnie obie Amerykanki się nie zgodzą. Gdzie grają pozostałe bohaterki ostatnich derbów? Sissoko w Hiszpanii, Coulibaly pod Paryżem, Howard w Izraelu, Sibora w Rybniku, a Walich - w Lesznie. Szkoda, bo gdyby obie poznańskie drużyny grały w takich składach, bylibyśmy świadkami ciekawej walki, głównie pod tablicami.
Jak wyglądają oba zespoły na poszczególnych pozycjach? Porównajmy podstawowe koszykarki MUKS oraz Inei-AZS:
Rozgrywające: Jennifer Rushing (MUKS) kontra Weronika Idczak (Inea-AZS)
Rushing: 31 minut; 11,6 pkt; 5,6 zbiórek; 2,6 asysty - eval: 10,1.
Idczak: 28 minut; 10,0 pkt, 3,3 zbiórki; 2,7 asysty - eval: 6,9
Gdyby chodziło o poprzedni sezon, wątpliwości nie byłoby żadnych - Rushing była mocniejszym punktem w MUKS niż Idczak w Inei. Tyle że wtedy grę AZS prowadziła Okeisha Howard, zawodniczka zwinniejsza od Rushing, mająca lepszy rzut. Dziś Rushing i Idczak mają podobne osiągnięcia statystyczne i podobny wpływ na grę drużyny. Obie, co raczej nie powinno mieć miejsca, grają jednak za bardzo indywidualnie. Amerykanka - po renegocjacji kontraktu - w dwóch ostatnich spotkaniach zagrała już nieźle i chyba tylko dlatego przyznajemy jej maleńki plusik. Punkt dla MUKS, ale bez większego przekonania.
Rzucające: Aleksandra Semmler (MUKS) kontra Adrianne Ross (Inea-AZS)
Semmler: 27 minut; 8,7 pkt; 4,0 zbiórki, 1,0 asyst - eval: 3,6
Ross: 31 minut; 11,4 pkt; 3,2 zbiórki; 1,6 asyst - eval: 8,0
Amerykanka została ściągnięta do AZS w trybie awaryjnym, po kontuzji Elizy Gołumbiewskiej i słabszej postawie Anity Szemraj. Nie jest to zawodniczka wybitna, ale właśnie w derbach może się przydać. MUKS ma na tej pozycji córkę trenerki Iwony Jabłońskiej - Aleksandrę Semmler. Kilka razy w sezonie przytrafi się tej koszykarce wybitne spotkanie - głównie wtedy, gdy trafia za trzy punkty. Jest na trzecim miejscu wśród zawodniczek najczęściej rzucających z dystansu - próbuje tej sztuki średnio blisko osiem razy w każdym meczu. Tyle że próżno szukać nazwiska Semmler w rankingu najczęściej trafiających - skuteczność rzędu 16 procent przy takiej liczbie rzutów jest bardzo słaba. Może w tym meczu i w nowej hali kapitan MUKS zacznie trafiać? Mimo wszystko punkt dla Inei-AZS.
Niskie skrzydłowe: Paulina Antczak (MUKS) kontra Agnieszka Skobel (Inea-AZS)
Antczak: 28 minut; 4,3 pkt; 3,4 zbiórki; 1,3 asyst - eval: 2,0
Skobel: 32 minuty; 15,1 pkt; 5,4 zbiórki; 2,4 asysty - eval: 15,7
Gdyby to jeszcze chodziło o poprzedni sezon, można by oba zespoły porównywać na tej pozycji. Dziś takie porównanie nie ma większego sensu. Paulina Antczak za dwa i pół miesiąca skończy 20 lat, Skobel jest prawie dokładnie o rok starsza. Dziś te koszykarki dzieli wiele, a przecież niedawno nic na to nie wskazywało. W tym sezonie zawodniczka MUKS gra bardzo słabo, pasywnie. Jeszcze w obronie jakoś sobie radzi, w ataku już nie. Najlepiej oddaje to ranking evaluation, czyli wypadkowa prawie wszystkich statystyk. W tamtym sezonie Antczak miała ją na poziomie 10,5, dziś jest ponad pięć razy niższa. Już nawet trenerka MUKS Iwona Jabłońska zwątpiła w swoją zawodniczkę, bo raz po raz do pierwszej piątki wystawia juniorki: Magdalenę Idziorek lub Magdalenę Ziętarę. Dziś raczej zagra jednak od początku Antczak, choćby dlatego, że świetnie gra Skobel. Liderka Inei to wychowanka Olimpii Poznań, ale już tam pracowała pod okiem małżeństwa Jabłońskich. Później razem z nimi zdobywała szereg medali w rozgrywkach kadetek i juniorek dla MUKS, zresztą razem z Antczak.
Nie da się jednak ukryć, że rozwój Agnieszki Skobel nieco przystopował. Statystyki ma na podobnym poziomie jak w poprzednim roku, ale dla zawodniczki, która ma odgrywać ważną rolę w reprezentacji Polski, to nie jest wielkie osiągnięcie. W przyszłym roku Skobel pewnie trafi do któregoś z mocarzy polskiej ekstraklasy, ale wysokość jej kontraktu może też zależeć od poziomu gry w Inei-AZS. Spora przewaga i punkt dla Inei-AZS.
Silne skrzydłowe: Wilhelmina Wilson (MUKS) kontra Natalia Mrozińska (Inea-AZS)
Wilson: 35 minut; 8,8 pkt; 5,8 zbiórek, 2,2 asysty - eval: 9,8
Mrozińska: 33 minuty; 12,6 pkt; 5,6 zbiórek; 1,3 asysty - eval: 10,7
Wilson miała być sporym wzmocnieniem MUKS, świetnie prezentowała się w grach kontrolnych. W lidze już tak nie jest i niewykluczone, że wkrótce opuści poznańską drużynę. Gra przeciętnie, właściwie w żadnym z dotychczasowych spotkań nie pokazała niczego wielkiego. Mrozińska to kolejna wychowanka Jabłońskich z Olimpii w zespole AZS. Jest znacznie wyższa od Wilson, ale mniej skoczna i nie lubi walki pod tablicami. Na szczęście dla niej, Wilson nie jest typem Eweliny Kobryn z Wisły, która stłamsiła Mrozińską. Często ucieka kilka metrów od kosza i stamtąd próbuje rzucać. Jeśli będzie trafiać, MUKS będzie ciężko. Minimalna przewaga Inei-AZS i punkt dla tego zespołu.
Środkowe: Esmery Vargas-Sanchez (MUKS) kontra Joanna Kędzie (Inea-AZS)
Vargas-Sanchez: 34 minuty; 9,7 pkt; 6,8 zbiórek; 1,5 bloków - eval: 13,5
Kędzia: 30 minut; 7,4 pkt; 6,7 zbióek; 0,1 bloków - eval: 8,0
Po pierwszym spotkaniu Portorykanki w PLKK, można się było zastanawiać, jak szybko opuści ona Polskę. Tymczasem z meczu na mecz środkowa MUKS gra lepiej - w dwóch ostatnich spotkaniach zdobywała po 17 pkt, miała sporo zbiórek i bloków. Nie jest to zawodniczka grająca tak żywiołowo jak Djenebou Sissoko czy Naignouma Coulibaly, jej akcje nie rzucają się w oczy. Zaczyna jednak grać tak, jak powinna - z korzyścią dla drużyny, a nie samej siebie. Po kontuzji Redy Aleliunaite-Jankowskiej AZS ma na tej pozycji tylko Joannę Kędzię, która - mimo wszystko - ma niewielkie doświadczenie. Gdyby wspierała ją rutynowana Litwinka, byłby remis. A tak w starciach środkowych zdecydowany plus dla MUKS.
Rezerwowe: Ramona Casimiro, Magdalena Ziętara, Magdalena Idziorek, Dorota Mistygacz, Barbara Skowronek (MUKS) kontra Anita Szemraj, Katarzyna Motyl, Patrycja Mazurczak, Agata Rafałowicz, Anna Pamuła (Inea-AZS).
W skrócie można napisać tak - jaka ławka rezerwowych, taka pozycja w tabeli. Cztery pierwsze koszykarki na liście MUKS to reprezentantki Polski juniorek. W swojej kategorii wiekowej są najlepsze, w ekstraklasie stać je na pojedyncze udane akcje. AZS wygląda jednak tutaj jeszcze słabiej. Szemraj miała być sporym wzmocnieniem poznańskiej drużyny, a rozczarowuje, Rafałowicz nie jest w stanie zastąpić Idczak, gdy ta słabiej rozgrywa piłkę, Mazurczak jest za niska na walkę pod koszami, Motyl nieźle zaprezentowała się w pierwszym meczu z Artego (13 pkt), w pięciu kolejnych spotkaniach jej zdobycz była dokładnie tama sama. Tyle że łączna zdobycz. Gdyby Katarzyna Dydek mogła wystawić do gry Aleliunaite-Jankowską, Gołumbiewską czy Elżbietę Mowlik, wątpliwości by nie było. A tak - mimo wszystko punkcik dla MUKS, głównie za Ramonę Casimiro, która już wiele potrafi, a i dużo na boisku widzi.
Wychodzi więc remisowo - 3:3. Hala nie będzie niczyim atutem, bo ani jedna, ani druga w niej nie grała i nie trenowała. Doświadczenie obu trenerek w seniorskiej koszykówce jest podobne - w roli szkoleniowej oczywiście. Mecz powinien być zacięty i wyrównany. A jakim skończy się wynikiem? Przekonamy się w sobotę po godz. 19.30.
www. wielkopolskisport.pl
Chwiałka A Chwiałka Z Chwiałka AZS!
Re: 9 kolejka FGE: MUKS Poznań - AZS Poznań 68-71
brawa dla AZS-u za zwyciestwo!!!!
kwassek pisze:...Chyba że naprawde jesteście tak krótkowzroczni jeżdżac na te wyjazdy gdzie biją Wam brawo (jak dla mnie to troche wiocha cieszyć się że biją mi brawo bo gdzieś przyjechałem... no ale chuj nie moja sprawa jakie kto w życiu ma kibicowskie priorytety)
Wróć do „Aktualności Ekstraklasa”
Kto jest online
Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 3 gości