To właśnie miłość
Tatiana Mikułko
Kochają się i pracują ze sobą lub zawodowo zajmują się tym samym. Zbyt wiele? Nie dla nich. Im ciągle jest siebie mało. Koszykarka i sędzia piłki wodnej, aktorzy gorzowskiego teatru, okulistka i optyk zdradzają swój przepis na szczęście w związku.
Znana gorzowska koszykarka Edyta Koryzna z mężem Radkiem tworzy zgodną parę od 12 lat. Dwa lata temu urodziła im się córeczka Julia.
Edyta Koryzna długo zastanawiała się zanim przyjęła propozycję grania w gorzowskim klubie koszykarek. - To oznaczało rozłąkę z mężem. A kiedyś obiecaliśmy sobie, że gdzie pojedzie jedno, za nim podąży drugie - mówi. Jej mąż Radek czuł, że tylko w Gorzowie jego żona może jeszcze raz zawalczyć o medale. To ważne dla sportowca, o czym dobrze wie sędzia piłki wodnej. - Namówił mnie. Moja córeczka ma opiekę taty i fantastycznej niani. Wyjeżdżałam z domu spokojna - mówi Edyta.
Koryznowie są ze sobą 12 lat i właśnie teraz po raz pierwszy przeżywają trudy rozstania. Radek jest z córką, dwuletnią Julią, w Pabianicach. Od stycznia odwiedzili Edytę trzy razy. Za resztę muszą im wystarczyć codzienne telefony. - Gdy jesteśmy razem, rozmawiamy o wszystkim, także o sporcie. To, że zawodowo zajmujemy się prawie tym samym, jeszcze bardziej zbliża nas do siebie - mówią zgodnie. Według nich w związku ważne jest zaufanie, szczerość, takie samo spojrzenie na podstawowe sprawy. Oboje chcą, by Julia miała rodzeństwo. - Szczęście to nie ciągłe stanie w blasku fleszy. To delektowanie się życiem. Tym, co się ma - tłumaczy Edyta, a Radek potakuje.
www.gazetalubuska.pl