Filar Sosnowiec - Korona Kraków 69 - 61
Jak juz wczesniej wspomnial kolega Liquidor, na meczu obecnych 2 kibiców Wisły Kraków ... mozna powiedziec ze na pelnym oficjalu

. Niestety nasze druzyny w ten weekend nie graja w Krakowie, a terminy spotkan w Rzeszowie i Toruniu były dla nas bardzo niedogodne... postanowilismy odwiedzic hale w Sosnowcu i podopingowac nasza kolezanke grajaca w druzynie Korony. Wyjazd rozpoczal sie dosc wczesnie i po niespelna 1 h docieramy pod hale w Sosnowcu... mozna powiedziec ze trafiamy bez problemowo. Przez kolejna godzine zwiedzamy okolice hali, szukajac czegokolwiek co mogloby nam zajac czas a przy okazji czekamy na busa koszykarek KORONY. Tuz po ich przyjezdzie wbijamy sie na hale .... wejscie na nia bylo tak skitrane ze pozal sie boze. Co fakt to fakt.. hala MOSIRu w Sosnowcu jest nawet ladna, jednak jak to w Sosnowcu co kawaleczek jakie akcenty Zaglebia

.
Kolejna czesc mojego jakze zacnego opisu bedzie dotyczyc samego meczu. Rozpoczelo sie troszke nie pomysli dla zesplu z Krakowie gdyz po 4 min gry na tablicy widnial wynik 11-2 dla Filaru. Jednakze wreszcie cos sie ruszylo w grze krakowianek na na pierwsza przerwe miedzy kwartami zawodniczki schodzily przy wyniku 18-12. Miedzy kazda z kwart mial miejsce pokaz cheerliderek

skonczyc sie mozna bylo

. Ich sklad oscylowal w okolo 6 -7 osob... natomiast kazda praktycznie tanczyla co innego jesli mozna powiedziec ze wogole cos tanczyly. Nie wspomne juz o tym jak jedna z nich wywrocila sie 2 razy na rozgrzewce podnoszac swoja jakze zgrabna nozke do gory

Na meczu obecny staly kibic w postaci czarnego kota

. Mial wykupione swoje miejsce tuz za lawka korony, gdyz praktycznie sie stamtad nie ruszal:). Na kolejna kwarte spiker meczu zaprosil druzyny Filara Sosnowiec i
Korony Kielce

Druga kwarta jeszcze nie obrazowala tego co stalo sie pozniej. Zakonczyla sie wynikiem 33-26. Natomiast w 3ciej kwarcie zespol z Sosnowca odskoczyl juz na praktycznie 30 pkt przewagi, demolujac zespol z krakowa celnymi rzutami za 3 pkt. Powiedzmy sobie szczerze krakowska druzyna nie istniala na parkiecie w tej kwarcie. W przeciagu calego meczu druzyna Korony zarobila 3 przewinienia techniczne oraz zanotowala ponad 30 fauli. Co warte podkreslenia tylko 2 zawodniczki nie zanotowaly przewinien (Grzelcia ktora spedzila na parkiecie moze 2 min .... i Klaudynka Pac ktora niestety nie weszla na parkiet - i za to serdeczny CH. W Dupe trenerowi WLODARZOWI!!!!!!! jechac tyle kilometrow po to zeby nasza kolezanka caly mecz na lawce przesiedziala - SKANDAL!!!!! ). Trzecia kwarta zakonczyla sie wynikiem 59-42. W tej kwarcie dalismy juz o sobie konkretnie znac z kolega Liquidorem ... co chwilke ciupiac niejakiem STANKO SVITLICY -> sedziemy bardzo podobnemu do niechcianego w krakowie STANKO

. Biedaczek sie troszke pospinal, bo widzial ze go obczajamy i ze troszke po nim jezdzimy... i bardzo szybko po meczu opuscil hale

. Czwarta kwarta zaczela sie od super okrzyku spikera "ALE WSZYSCY POMOZMY DZIEWCZYNKA KRZYCZAC FILAR FILAR FILAR" ... 4 kwarta to praktycznie poscig Korony za wynikiem meczu. Wreszcie dziewczyny cos zaczely grac. Warty odnotowania fakt ze jedna z zawodniczek Korony blokowala podanie kleczac na kolanach na ziemi -> to chyba obrazuje ich zaangazowanie w ten fragment gry. Jednak koncowy wynik na tablicy niestety nie pomysli dla krakowianek ... 69-61 dla Filaru. Podsumowujac, na meczu oprocz nas obecnych 5 kibicow korony czyt. rodzicow, okolo 30 sympatykow Filaru czyt. dzieci w wiek 13 lat i starych dziadkow ... i jeden zacny kolega w bluzie Legi i szaliku Zaglebia. Niestety z przyczyn technicznych nie przywiezlismy do Krakowa zadnych zdobyczy w postaci bluza i szalika ... gdyby nie jedna osoba z Krakowa bacznie nas obserwujaca, chlopaczyna nie bujal by sie tak w tych barwach

. Po meczu oczekiwanie na nasza kolezanke i czas wracac do Krakowa. Podroz mija bardzo sympatycznie, w Krakowie meldujemy sie tuz przed 22 i uderzamy na rynek na piwko.