W budżecie znalazły się środki dla białostockich ligowców
: 20 grudnia 2004, 21:52
Sportowcy doczekają się pomocy miasta. Prezydent Ryszard Tur zdecydował o przeznaczeniu 300 tys. zł z budżetu Białegostoku na 2005 rok dla drużyn promujących miasto w ligach centralnych
Poprawkę o dofinansowaniu sześciu drużyn ligowych w wysokości 400 tys. złotych złożył Krzysztof Bil-Jaruzelski, radny lewicy, a jednocześnie wiceprezes koszykarskiej drużyny Włókniarz PJG. Rajcy zastanawiali się, w którym punkcie budżetu zaksięgować środki finansowe na seniorski sport, którego dotychczas nie wspierano w taki sposób. Ostatecznie obyło się bez głosowania. Autor wycofał swoją poprawkę, a prezydent Ryszard Tur zmniejszył kwotę do 300 tys., zgłosił jako autopoprawkę (nie wymaga głosowania) i zaproponował umieszczenie w rezerwie budżetowej, z przeznaczeniem na promocję kultury fizycznej i sportu.
- Aby móc wspomagać sport wyczynowy, muszą być jasne i czytelne zasady finansowania - zastrzegł jednak prezydent. - Zgłosiłem autopoprawkę w celu zapisania rezerwy celowej z przeznaczeniem na promocję sportu. Najpierw jednak musi pojawić się regulamin, według którego środki będą rozdzielane. Liczę, że będzie on wspólnym projektem mojego wydziału i radnych.
Tak przygotowany regulamin trafi pod głosowanie radnych. Jeśli będzie przyjęty - co jest raczej przesądzone - środki powinny szybko trafić na klubowe konta. Czym będą kierować się urzędnicy i radni przy pracy nad regulaminem?
- Podstawowym kryterium powinien być poziom rozgrywek, w jakim uczestniczą białostockie zespoły i zajmowane w nich miejsce - mówi Michał Karpowicz, przewodniczący komisji sportu. - Im lepsze, tym większe środki powinny trafić do drużyn. Osiągnięcia będą głównym wskaźnikiem, choć pod uwagę będzie brane także zainteresowanie kibiców danymi rozgrywkami.
Regulamin rozdzielenia środków na poszczególne drużyny powinien być gotowy do końca stycznia. Do drużyn pieniądze mogą trafić na początku lutego.
- Czekały latami na pomoc, więc do końca stycznia jakoś dwojąc się i trojąc powinny przetrwać - dodaje Bil-Jaruzelski. - Ale te 300 tys. to dopiero pierwszy krok. Jeśli ekipy wykorzystają środki i awansują na wyższe poziomy rozgrywek, taka pozycja w budżecie Białegostoku ma szansę pojawiać się co roku.
Podobnego zdania jest prezydent Tur.
- Nie opracowuje się zasad, które mogą obowiązywać tylko przez rok - tłumaczy prezydent Białegostoku. - Myślę, że sytuacja finansowa w sporcie nie poprawi się. Można więc spodziewać się, że drużyny będą liczyły na podobną pomoc w kolejnych latach. Drużyny, które mają ambitne plany sportowe, powinny mieć szansę na pieniądze. Pod warunkiem że Rada Miejska zaakceptuje ten kierunek.
W trakcie wczorajszej sesji Rady Miejskiej zarzucono Bil-Jaruzelskiemu, że w ten sposób chce promować klub, którego jest wiceprezesem.
- Skorzystają na tym wszystkie zespoły - odpierał zarzuty radny. - Włókniarz jest najbliżej osiągnięcia klasy mistrzowskiej i rywalizacji z uczestnikami europejskich pucharów, takimi jak Lotos Gdynia czy Wisła Kraków. Ale na sercu leży nam dobro koszykarzy Żubrów, siatkarek AZS-u i BTPS-u, a także piłkarek ręcznych MOKS Słoneczny Stok czy szczypiornistów SSBO. Połowa z tych drużyn bez pomocy miasta nie dotrwałaby do kolejnych rozgrywek, a być może i do końca obecnego sezonu.
Decyzję radnych z radością odebrali sportowcy i działacze.
- To ogromna pomoc, która pomoże nam dotrwać do końca rozgrywek - ocenia Jerzy Karpiuk, trener koszykarzy Żubrów. - Zazdrościłem kiedyś drużynom z innych miast, bo były w różny sposób wspierane środkami z miejskiej kasy. Teraz sami mamy szansę skorzystać z takiej pomocy. Przy podziale środków powinno się uwzględnić koszty utrzymania zespołu, a także plany na przyszłość. Awans do pierwszej ligi naszej drużyny jest realny. Środki przeznaczylibyśmy na opłatę hali, która kosztuje nas kilka tysięcy miesięcznie, a także wyjazdy ligowe.
Artur Wnuk Gazeta Wyborcza
Poprawkę o dofinansowaniu sześciu drużyn ligowych w wysokości 400 tys. złotych złożył Krzysztof Bil-Jaruzelski, radny lewicy, a jednocześnie wiceprezes koszykarskiej drużyny Włókniarz PJG. Rajcy zastanawiali się, w którym punkcie budżetu zaksięgować środki finansowe na seniorski sport, którego dotychczas nie wspierano w taki sposób. Ostatecznie obyło się bez głosowania. Autor wycofał swoją poprawkę, a prezydent Ryszard Tur zmniejszył kwotę do 300 tys., zgłosił jako autopoprawkę (nie wymaga głosowania) i zaproponował umieszczenie w rezerwie budżetowej, z przeznaczeniem na promocję kultury fizycznej i sportu.
- Aby móc wspomagać sport wyczynowy, muszą być jasne i czytelne zasady finansowania - zastrzegł jednak prezydent. - Zgłosiłem autopoprawkę w celu zapisania rezerwy celowej z przeznaczeniem na promocję sportu. Najpierw jednak musi pojawić się regulamin, według którego środki będą rozdzielane. Liczę, że będzie on wspólnym projektem mojego wydziału i radnych.
Tak przygotowany regulamin trafi pod głosowanie radnych. Jeśli będzie przyjęty - co jest raczej przesądzone - środki powinny szybko trafić na klubowe konta. Czym będą kierować się urzędnicy i radni przy pracy nad regulaminem?
- Podstawowym kryterium powinien być poziom rozgrywek, w jakim uczestniczą białostockie zespoły i zajmowane w nich miejsce - mówi Michał Karpowicz, przewodniczący komisji sportu. - Im lepsze, tym większe środki powinny trafić do drużyn. Osiągnięcia będą głównym wskaźnikiem, choć pod uwagę będzie brane także zainteresowanie kibiców danymi rozgrywkami.
Regulamin rozdzielenia środków na poszczególne drużyny powinien być gotowy do końca stycznia. Do drużyn pieniądze mogą trafić na początku lutego.
- Czekały latami na pomoc, więc do końca stycznia jakoś dwojąc się i trojąc powinny przetrwać - dodaje Bil-Jaruzelski. - Ale te 300 tys. to dopiero pierwszy krok. Jeśli ekipy wykorzystają środki i awansują na wyższe poziomy rozgrywek, taka pozycja w budżecie Białegostoku ma szansę pojawiać się co roku.
Podobnego zdania jest prezydent Tur.
- Nie opracowuje się zasad, które mogą obowiązywać tylko przez rok - tłumaczy prezydent Białegostoku. - Myślę, że sytuacja finansowa w sporcie nie poprawi się. Można więc spodziewać się, że drużyny będą liczyły na podobną pomoc w kolejnych latach. Drużyny, które mają ambitne plany sportowe, powinny mieć szansę na pieniądze. Pod warunkiem że Rada Miejska zaakceptuje ten kierunek.
W trakcie wczorajszej sesji Rady Miejskiej zarzucono Bil-Jaruzelskiemu, że w ten sposób chce promować klub, którego jest wiceprezesem.
- Skorzystają na tym wszystkie zespoły - odpierał zarzuty radny. - Włókniarz jest najbliżej osiągnięcia klasy mistrzowskiej i rywalizacji z uczestnikami europejskich pucharów, takimi jak Lotos Gdynia czy Wisła Kraków. Ale na sercu leży nam dobro koszykarzy Żubrów, siatkarek AZS-u i BTPS-u, a także piłkarek ręcznych MOKS Słoneczny Stok czy szczypiornistów SSBO. Połowa z tych drużyn bez pomocy miasta nie dotrwałaby do kolejnych rozgrywek, a być może i do końca obecnego sezonu.
Decyzję radnych z radością odebrali sportowcy i działacze.
- To ogromna pomoc, która pomoże nam dotrwać do końca rozgrywek - ocenia Jerzy Karpiuk, trener koszykarzy Żubrów. - Zazdrościłem kiedyś drużynom z innych miast, bo były w różny sposób wspierane środkami z miejskiej kasy. Teraz sami mamy szansę skorzystać z takiej pomocy. Przy podziale środków powinno się uwzględnić koszty utrzymania zespołu, a także plany na przyszłość. Awans do pierwszej ligi naszej drużyny jest realny. Środki przeznaczylibyśmy na opłatę hali, która kosztuje nas kilka tysięcy miesięcznie, a także wyjazdy ligowe.
Artur Wnuk Gazeta Wyborcza