Będziemy grały o awans
: 24 grudnia 2004, 08:41
Zawodniczki Kani VIII LO AZS-u Toruń są na najlepszej drodze do wywalczenia awansu do Polskiej Ligi Koszykówki Kobiet. Gdyby ta sztuka im się udała, do Torunia po dwóch latach powróciłaby ekstraklasa. Czołową koszykarką drużyny jest była reprezentantka Polski, Jolanta Sowińska-Broczek, prywatnie żona trenera zespołu, byłego piłkarza m.in. Elany Toruń, Macieja Broczka.
1. Kto zajmuje się przygotowaniem wigilijnych potraw w domu państwa Broczków?
Święta spędzamy w zasadzie u rodziców i teściów. Raczej więc przygotowaniem potraw nie zajmujemy się w domu. Owszem, robię jakieś ciasto, czy sałatkę, bo przecież trzeba rodzicom pomóc, mimo że oni za bardzo tego nie chcą. Generalnie jednak potraw z mężem specjalnie nie przygotowujemy. Dodam też, że z wigilijnych przysmaków najbardziej smakują mi pierogi.
2. Czy podczas świąt zwraca Pani uwagę na to, co i w jakich ilościach je? Dla sportowca przecież jest to bardzo ważna rzecz.
Nigdy nie biorę pod uwagę kalorii w świątecznych potrawach i ciastach. Czasami, jak czuję, że przeholuję, to robię sobie jeden dzień „lżejszy”, kiedy jem głównie owoce i warzywa. Generalnie jednak nie znam umiaru, jeśli chodzi o bożonarodzeniowe jedzenie. Po świętach zawsze wznawiamy treningi i muszę przyznać, że zazwyczaj pierwszy dzień zajęć jest tragiczny, jeśli chodzi o rozruszanie się, ale zawsze jakoś sobie radzę.
3. Ma Pani jakiś wymarzony prezent, który chciałaby dostać od gwiazdora?
Perfumy. Mam kilka ulubionych marek i liczę, że któraś z nich znajdzie się pod choinką. Zdecydowanie jednak bardziej lubię sprawiać innym prezenty. W zasadzie każda osoba, z którą przebywam w czasie świąt, dostaje ode mnie jakiś podarek. A jeśli chodzi o plany sportowe, to chyba nie muszę mówić, o czym najbardziej marzę. Jeśli dopisze mi zdrowie, a sytuacja w klubie będzie się przedstawiała tak dobrze, jak do tej pory, to razem z koleżenkami będziemy walczyły o ekstraklasę. Gramy o awans!
Nowosci
1. Kto zajmuje się przygotowaniem wigilijnych potraw w domu państwa Broczków?
Święta spędzamy w zasadzie u rodziców i teściów. Raczej więc przygotowaniem potraw nie zajmujemy się w domu. Owszem, robię jakieś ciasto, czy sałatkę, bo przecież trzeba rodzicom pomóc, mimo że oni za bardzo tego nie chcą. Generalnie jednak potraw z mężem specjalnie nie przygotowujemy. Dodam też, że z wigilijnych przysmaków najbardziej smakują mi pierogi.
2. Czy podczas świąt zwraca Pani uwagę na to, co i w jakich ilościach je? Dla sportowca przecież jest to bardzo ważna rzecz.
Nigdy nie biorę pod uwagę kalorii w świątecznych potrawach i ciastach. Czasami, jak czuję, że przeholuję, to robię sobie jeden dzień „lżejszy”, kiedy jem głównie owoce i warzywa. Generalnie jednak nie znam umiaru, jeśli chodzi o bożonarodzeniowe jedzenie. Po świętach zawsze wznawiamy treningi i muszę przyznać, że zazwyczaj pierwszy dzień zajęć jest tragiczny, jeśli chodzi o rozruszanie się, ale zawsze jakoś sobie radzę.
3. Ma Pani jakiś wymarzony prezent, który chciałaby dostać od gwiazdora?
Perfumy. Mam kilka ulubionych marek i liczę, że któraś z nich znajdzie się pod choinką. Zdecydowanie jednak bardziej lubię sprawiać innym prezenty. W zasadzie każda osoba, z którą przebywam w czasie świąt, dostaje ode mnie jakiś podarek. A jeśli chodzi o plany sportowe, to chyba nie muszę mówić, o czym najbardziej marzę. Jeśli dopisze mi zdrowie, a sytuacja w klubie będzie się przedstawiała tak dobrze, jak do tej pory, to razem z koleżenkami będziemy walczyły o ekstraklasę. Gramy o awans!
Nowosci