Po sezonie: Filar Sosnowiec

Wiadomości z niższych lig

Moderator: Moderatorzy

Hersi
Junior
Posty: 2957
Rejestracja: 07 czerwca 2004, 08:08
Lokalizacja: Chełm
Kontaktowanie:

Po sezonie: Filar Sosnowiec

Postautor: Hersi » 13 maja 2005, 06:22

Zabrakło troszkę szczęścia

Piątek, 13 maja 2005r.

Powinniśmy być w czołowej ósemce. Zabrakło nam tylko trochę sportowego szczęścia — mówi Marek Juszkiewicz, prezes
i trener koszykarek Filara Sosnowiec. Nasza drużyna zakończyła rozgrywki pierwszej ligi na drugim miejscu w grupie walczącej o utrzymanie się.


— Aspiracje były znacznie wyższe, bo z dziewczynami zawsze zakładamy sobie wysokie cele. Wycisnąłem z dziewczyn wszystko na co je było stać — uważa Juszkiewicz.

Niewiele brakowało a Filar nie grałby o utrzymanie się w pierwszej lidze, lecz o awans do ekstraklasy. — Pechowo przegraliśmy kilka spotkań. We Wrocławiu ponieśliśmy porażkę po dwóch dogrywkach, przegraliśmy niewielką ilością punktów m.in. z SMS Warszawa. Przy odrobinie szczęścia spotkania te równie dobrze mogły się zakończyć naszą wygraną i wówczas bylibyśmy w ósemce — przekonuje szef Filara.

Zdaniem Juszkiewicza jego drużyna zasługiwała na miejsce wśród ośmiu najlepszych zespołów w kraju. Ma o tym świadczyć, to że w finałowej czwórce aż trzy zespoły grały w sosnowieckiej grupie.

— A Jelenia Góra awansowała nawet do ścisłego finału. Myśmy ich pokonali. Świadczy to, że mamy potencjał i sportowo wcale nie byliśmy słabsi od czołowych ekip — uważa Juszkiewicz.

Wynik sosnowieckich koszykarek jest znacznie słabszy od osiągnięcia w poprzednim sezonie. Wówczas nasz zespół do końca liczył się w walce o awans. Z zespołu tego jednak ubyło aż sześć zawodniczek, w tym trzy najlepsze: Katarzyna Kosczielny, Katarzyna Januszek i Małgorzata Pawlun.

— One decydowały o obliczu drużyny, były wiodącymi postaciami. Bardzo odczuliśmy ich brak — zaznacza Juszkiewicz.

Opiekun Filara miał do dyspozycji dwie rozgrywające, teraz tylko jedną Aleksandrę Lewoń.

— Musiała grać po 40 minut w każdym spotkaniu i trudno się dziwić, że miała słabsze mecze. Tak musiało być, po prostu była zmęczona — tłumaczy Juszkiewicz. — W ubiegłym roku miałem dwanaście silnych dziewczyn, w tym tylko osiem. Do tego doszły kontuzje Stypki i Steciuk, i pojawiły się problemy z rezerwami. Na ławce rezerwowych miałem juniorki, które na razie są tylko uzupełnieniem składu. Walczyliśmy. Dziewczyny dały z siebie wszystko. Po prostu na tyle nas obecnie stać. W dwóch ostatnich spotkaniach w Bydgoszczy i Tczewie przejechaliśmy rywalki jak walec. W Bydgoszczy gospodynie pokonaliśmy aż blisko 50 punktami. W moich dziewczynach tkwi spory potencjał — dodaje.

Największym mankamentem w grze zespołu była skuteczność w rzutach z dystansu. Bardzo rzadko sosnowiczanki trafiał do kosza z rzutów za trzy punkty. Na jedną udaną próbę, przypadało przynajmniej kilka nieudanych.

— Nie wiem skąd się to brało. Na treningach mocno pracowaliśmy nad poprawą tego elementu gry, ale w meczu dziewczyny nie potrafiły trafić — smuci się Juszkiewicz.
Największym zmartwieniem szefów Filara była nie forma zawodniczek, lecz skąd wziąć pieniądze na działalność klubu. Przez cały sezon borykali się z ogromnymi kłopotami finansowymi. Na nic zdały się rozmowy z władzami miasta, z firmami. Nikogo nie udało się namówić do pomocy koszykarkom. Doszło do tego, że klubu nie było stać na wynajęcie busa i na mecze zawodniczki oraz trenerzy jechali własnymi samochodami. Na wyjazdach nie było też mowy o objedzie.

— Jeśli chcielibyśmy awansować do ekstraklasy musielibyśmy mieć około 300 tysięcy złotych na sezon. Wówczas moglibyśmy sprowadzić dwie, trzy koszykarki z ekstraklasy i walczyć o elitę. Jeśli natomiast myślimy tylko o spokojnym utrzymaniu się w pierwszej lidze potrzebujemy 100, 150 tysięcy złotych. My natomiast nie mamy nic. Udaje nam się istnieć, bo ktoś nam coś rzuci — twierdzi Juszkiewicz.

W klubie wszyscy działacze pracują społecznie, dziewczyny również nie otrzymują za grę żadnego wynagrodzenia. Jedynie szkoleniowcy grup młodzieżowych dostają pieniądze. Płaci im Urząd Miejski.

Jak twierdzi Juszkiewicz na razie w Filarze trwa leczenie ran po sezonie. W miarę możliwości spłacane są długi. Ale przyszłość klubu stoi pod wielkim znakiem zapytania. Nie wiadomo, czy zespół w nowym sezonie w ogóle przystąpi do rozgrywek ligowych.

— Nie wiem co będzie. Nic się bowiem nie zmieniło. Nie mamy pieniędzy, a ciągnąc to, by wegetować nie ma sensu. Może się tak zdarzyć, że nie wystartujemy w nowych rozgrywkach — kończy szef Filara.

(mim) - Dziennik Zachodni



Obrazek

Koszykarki Filara (białe stroje) osiągają teraz słabsze wyniki niż w ubiegłym sezonie.

Wróć do „I/II liga”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 5 gości