GTK VBW Clima Gdynia zagra w I lidze koszykarek
: 01 czerwca 2005, 22:30
Jak nie zmarnować nieprzeciętnych talentów mistrzyń Polski juniorek z Gdyni? W Gdyńskim Towarzystwie Koszykówki już to wiedzą. W przyszłym sezonie drużyna VBW Clima GTK Gdynia, oparta na młodych koszykarkach, zagra w I lidze!
GTK będzie de facto rezerwową drużyną mistrzyń Polski Lotosu Gdynia. Zagrają w niej głównie młode gdynianki, ale znajdzie się także miejsce dla koszykarek, które nie będą grały w ekstraklasie. - Tak jest na całym świecie, często nawet największe gwiazdy po kontuzjach wdrażają się do gry w drugim zespole - mówi prezes GTK Bogusław Witkowski.
Pierwszy tak znaczący sukces w koszykówce młodzieżowej w historii klubu chce wykorzystać dyrektor GTK i jednocześnie prezes Lotosu Mieczysław Krawczyk. - Nie możemy zmarnować tego pokolenia. Dlatego utworzenie drugiego zespołu jest nie tylko potrzebą chwili, ale również inwestycją w przyszłość - podkreśla Krawczyk. Trenerem zespołu zostanie prawdopodobnie dotychczasowa opiekunka juniorskiej drużyny Lubow Szwecowa. Na razie nie podjęto jednak ostatecznej decyzji.
Trzon drużyny, która w niedzielę zdobyła złoty medal mistrzostw Polski, stanowią zawodniczki, które grają w reprezentacji Polski juniorek: Magda Bibrzycka, Barbara Głocka, Marta Jujka i Katarzyna Motyl, która ma za sobą nawet występy w Eurolidze. Pozostałe również nie odbiegają od nich umiejętnościami, jak choćby Aleksandra Lewandowska, która była jedną z najlepszych zawodniczek juniorskich finałów MP.
Znakomicie zaprezentowała się także rozgrywająca Karolina Ambrosiewicz. Stylem gry przypomina nieco Paulinę Pawlak, choć nie jest tak agresywna w obronie. Ambicji jej jednak nie brakuje, w finałowym spotkaniu grała ofiarnie, co przypłaciła bolesną kontuzją - złamaniem nosa. Nie można również zapominać o Iwonie Płuciennik, która również gra skutecznie i efektownie.
Bibrzycka, Jujka i Głocka mają przed sobą jeszcze dwa lata nauki w Szkole Mistrzostwa Sportowego w Warszawie. Po tym okresie wrócą do Gdyni i mają nie tylko nadzieję, ale również spore szanse na międzynarodową karierę. - Powrót do Lotosu to nieco odległy temat, bo przez dwa lata dużo się może zdarzyć, ale chciałabym tu grać. Na razie jednak się nad tym nie zastanawiam - mówi skromnie Jujka.
Jeśli jej i pozostałym koleżankom nie zabraknie motywacji i ambicji, a przede wszystkim nie poczują, że już są pełnowartościowymi zawodniczkami, w Gdyni mogą mieć z nich sporą pociechę. - Ja już się cieszę, bo odnieśliśmy sukces, a każdy kolejny będzie tylko jego owocem - podkreśla Krawczyk.
Michał Sielski Gazeta Wyborcza
GTK będzie de facto rezerwową drużyną mistrzyń Polski Lotosu Gdynia. Zagrają w niej głównie młode gdynianki, ale znajdzie się także miejsce dla koszykarek, które nie będą grały w ekstraklasie. - Tak jest na całym świecie, często nawet największe gwiazdy po kontuzjach wdrażają się do gry w drugim zespole - mówi prezes GTK Bogusław Witkowski.
Pierwszy tak znaczący sukces w koszykówce młodzieżowej w historii klubu chce wykorzystać dyrektor GTK i jednocześnie prezes Lotosu Mieczysław Krawczyk. - Nie możemy zmarnować tego pokolenia. Dlatego utworzenie drugiego zespołu jest nie tylko potrzebą chwili, ale również inwestycją w przyszłość - podkreśla Krawczyk. Trenerem zespołu zostanie prawdopodobnie dotychczasowa opiekunka juniorskiej drużyny Lubow Szwecowa. Na razie nie podjęto jednak ostatecznej decyzji.
Trzon drużyny, która w niedzielę zdobyła złoty medal mistrzostw Polski, stanowią zawodniczki, które grają w reprezentacji Polski juniorek: Magda Bibrzycka, Barbara Głocka, Marta Jujka i Katarzyna Motyl, która ma za sobą nawet występy w Eurolidze. Pozostałe również nie odbiegają od nich umiejętnościami, jak choćby Aleksandra Lewandowska, która była jedną z najlepszych zawodniczek juniorskich finałów MP.
Znakomicie zaprezentowała się także rozgrywająca Karolina Ambrosiewicz. Stylem gry przypomina nieco Paulinę Pawlak, choć nie jest tak agresywna w obronie. Ambicji jej jednak nie brakuje, w finałowym spotkaniu grała ofiarnie, co przypłaciła bolesną kontuzją - złamaniem nosa. Nie można również zapominać o Iwonie Płuciennik, która również gra skutecznie i efektownie.
Bibrzycka, Jujka i Głocka mają przed sobą jeszcze dwa lata nauki w Szkole Mistrzostwa Sportowego w Warszawie. Po tym okresie wrócą do Gdyni i mają nie tylko nadzieję, ale również spore szanse na międzynarodową karierę. - Powrót do Lotosu to nieco odległy temat, bo przez dwa lata dużo się może zdarzyć, ale chciałabym tu grać. Na razie jednak się nad tym nie zastanawiam - mówi skromnie Jujka.
Jeśli jej i pozostałym koleżankom nie zabraknie motywacji i ambicji, a przede wszystkim nie poczują, że już są pełnowartościowymi zawodniczkami, w Gdyni mogą mieć z nich sporą pociechę. - Ja już się cieszę, bo odnieśliśmy sukces, a każdy kolejny będzie tylko jego owocem - podkreśla Krawczyk.
Michał Sielski Gazeta Wyborcza