Walczymy o ekstraklasę!- Mirosław Orczyk
: 13 maja 2006, 14:55
- Powiedziałem prezydentowi Rybnika, że żeńska koszykówka jest najtańszym halowym sportem zespołowym. W tej dyscyplinie stosunkowo niewielkim kosztem i w ciągu jednego sezonu możemy awansować na arenę ogólnopolską, czyli do ekstraklasy
- mówi Mirosław Orczyk – trener koszykarek RMKS Rybnik.
Wrócił Pan do Rybnika po 6 latach. Co Pan robił w tym czasie?
Przez 5 lat – od 1999 do 2004 byłem zatrudniony w Gdyni w klubie Basketball Investment Gdynia, który prowadzi zespół seniorek w ekstraklasie i Eurolidze kobiet oraz w klubie GTK VBW Clima Gdynia, który prowadzi zespoły młodzieżowe. Byłem tam I trenerem II zespołu seniorek i trenerem kadetek i juniorek. Współpracowałem z trenerem Tomaszem Herktem, Tadeuszem Aleksandrowiczem i Krzysztofem Koziorowiczem. Od sierpnia 2004 roku prowadziłem zespół w ekstraklasie TS Ostrovii Ostrów Wielkopolski. Jednak z powodu wycofania się sponsora strategicznego i braku płynności finansowej klubu zespół przezywał ogromne kłopoty i brak perspektywy na poprawę tego stanu rzeczy spowodował rozwiązanie mojego kontraktu. W grudniu 2004 roku wróciłem więc do Rybnika. W sierpniu 2005 roku podpisałem kontrakt z RMKS Rybnik na prowadzenie zespołu w I lidze czyli z klubem, który współtworzyłem budowałem i z którym odnosiłem wiele sukcesów na arenie ogólnopolskiej do 1999 roku.
Wraz ze mną wróciła tez nasza wychowanka Iwona Niedobecka, z którą pracowałem w Gdyni. To bardzo utytułowana zawodniczka, która z Polpharmą VBW Clima Gdynia zdobyła mistrzostwo Polski, grała też w „Cukierkach” Brzeg. Oprócz pani trener G. Wistuby to właśnie ona namówiła mnie do powrotu do Rybnika. Zespół wzmocniły też Aleksandra Lewoń i Ewelina Lepiorz. Udało się też namówić do kontynuowania dalszej kariery Annę Sękowską. Zespół uzupełniony został dotychczasowymi zawodniczkami i wychowankami RMKS.
Prowadzona przez pana drużyna w zakończonym sezonie zajęła IV miejsce. Jak ma się ono do celów wytyczonych przed sezonem?
W zakończonym sezonie drużyna oparta na doświadczonych zawodniczkach oraz na młodych wychowankach RMKS zajęła IV miejsce, co uważam za pozycję na miarę naszych możliwościach.
Należę jednak do ludzi ambitnych, którzy chcą zdobywać sukcesy. Interesują mnie tylko ambitne cele. Zeszłoroczna reorganizacja rozgrywek, w wyniku których RMKS w tym sezonie wystąpił w I lidze spowodowała, że do ekstraklasy jest tylko jeden krok. Założenia przed sezonem były takie, aby stworzyć podwaliny pod próbę powrotu klubu na arenę ogólnopolską. Ten sezon miał być pewnego rodzaju przygotowaniem do walki w przyszłości o ekstraklasę. Chcieliśmy stworzyć taką politykę, otoczkę, która pozwoli na zgromadzenie jak największych finansów, grupy ludzi, które zagwarantowałyby nam skuteczną walkę o ekstraklasę w sezonie, który przed nami..
Myślę, że zakończony sezon dał nadzieję, że w Rybniku jest możliwy powrót do chlubnych tradycji żeńskiej koszykówki w naszym mieście. Odczuli to chyba kibice, którzy dopisali, dopingowali i wyrazili swój „głód” koszykówki.
Przy okazji chciałem też podziękować kibicom, sponsorom i zawodniczkom, które przez 8 miesięcy podporządkowały się mojemu treningowi, wytrzymały go i zrobiły postęp. Nadmienię tylko, że „zabawa” w profesjonalną koszykówkę oznacza treningi 7 dni w tygodniu i szereg innych wyrzeczeń. A dodam, że nasze koszykarki łączą sport z nauką, studiami i z pracą .
Czy naprawdę nie było szans powalczenia o I miejsce?
Patrząc z dzisiejszej perspektywy uważam, że była szansa na II miejsce, ale pod warunkiem, że grałaby Iwona Niedobecka. Niestety, odnowiła jej się stara kontuzja. Uznaliśmy, że jej zdrowie i przyszły sezon są najważniejsze, dlatego musiałem zrezygnować z jej gry w drugiej części sezonu. Miało to duży wpływ na naszą grę i wyniki, szczególnie w meczach na styku. Przyczyną słabszej postawy w II części sezonu byłą też niedyspozycja naszej „jedynki” - Aleksandry Lewoń, która wynikała z jej obciążenia obowiązkami zawodowymi (praca w Żorach, studia we Wrocławiu) i krótka ławka rezerwowych.
Czy więc kibice mogą mieć nadzieję, że przyszły sezon będzie rokiem awansu do ekstraklasy?
Tak. Przez cały miniony sezon robiliśmy wszystko pod kątem tego, że będziemy w następnym sezonie walczyć o awans. Inaczej bym tu nie pracował. Nie może być tak, że w kolejnym sezonie tylko powtarzamy wynik. Interesuje mnie postęp finansowy i kadrowy co w naszym wypadku musi oznaczać walkę o awans do ekstraklasy.
A czy w Rybniku jest odpowiednie zaplecze, potencjał biznesowy, aby utrzymać drużynę w ekstraklasie?
Myślę, że tak. Wiadomo, że Rybnik żużlem stoi, popularna jest piłka nożna. To jednak dyscypliny letnie. Brakuje nam natomiast zimowego sportu halowego na najwyższym poziomie. Twierdzę, że żeńska koszykówka jest zdecydowania tańsza niż inne dyscypliny halowe, o żużlu i piłce nożnej nawet nie wspominając. Powiedziałem to również prezydentowi Rybnika, z którym w sprawie budowania silnej koszykówki żeńskiej w Rybniku dwukrotnie rozmawiałem. Decyzje władz miasta w kwestii naszego finansowania będą decydujące. To one decydują jaki sport kwalifikowany jest wspierany. Poza tym prezydent ma również duży wpływ na to, kogo wspierają firmy.
Jeśli uda nam się awansować do ekstraklasy, nasza gra nie będzie już tylko przedsięwzięciem miejskim, ale już wojewódzkim, regionalnym, bo będziemy jedyną śląską drużyną w elicie.
Jakie są jeszcze przeszkody, by awansować do ekstraklasy?
No chyba jedyną przeszkodą jest budżet. Zawsze mówię, „pokaż mi swój budżet, a powiem ci które zajmiesz miejsce i o co będziesz grał” . Choć wydaje się to brutalne, to jest prawdziwe. Na wychowankach można co najwyżej osiągnąć szczebel I ligi, natomiast w walce o ekstraklasę i w ekstraklasie trzeba zatrudnić zawodniczki, które gwarantować będą odpowiedni poziom i wynik sportowy. Niestety, ale z obecną kadrą nie jesteśmy w stanie powalczyć o awans i miejsce w ekstraklasie . Możliwości zespołu w tym kształcie się wyczerpały. Marzy mi się, aby zespół na przyszły sezon został wzmocniony, złożony był z kilku koszykarek zawodowych i kilku półzawodowych, które będą łączyć grę ze swoją edukacją lub pracą.
Nie ukrywam, że w świetle tego co wcześniej powiedziałem, problemem jest również w kraju mała liczba zawodowych koszykarek z poziomu ekstraklasy, które mogłyby zasilić nasz zespół. Ale to już nasze zmartwienie, z którym musimy sobie poradzić. Po prostu musimy potencjalne kandydatki przekonać do gry w Rybniku.
Celowo mówię tylko o budżecie, pieniądzach, bo Rybnik ma doskonałą bazę, której inne miasta mogą pozazdrościć. Jest hala w Boguszowicach, ośrodek odnowy „Bushido”, czyli wszystko czego nam potrzeba. Wypracowany jest również w klubie odpowiedni system szkolenia, funkcjonują klasy sportowe. Drużyny prowadzone są przez młodych, ambitnych trenerów, którzy żądni są sukcesów.
W Rybniku mieści się też zespół szkół wyższych, a to nie bez znaczenia. Łatwiej nam ściągnąć do Rybnika zawodniczki, jeśli na miejscu mają możliwość rozwoju nie tylko sportowego, ale również osobistego.
Na jakim etapie są obecnie negocjacje ze sponsorami?
Nie ja się tym bezpośrednio zajmuję, ale wiem, że są one obiecujące. W tej chwili mamy zapewniony budżet na poziomie zeszłorocznego. Myślę, że ostateczne decyzje co do kierunku działania w przyszłym sezonie musza zapaść do końca maja i mam nadzieje że będą one pozytywne tzn. dające nadzieje na budowę zespołu i jego przygotowanie do walki o awans do ekstraklasy, czego sobie, zawodniczkom, a szczególnie kibicom życzę.
Dziękuję za rozmowę.
Rozmawiał Wacław Wrana
Mirosław Orczyk – urodził się w 1966 w Knurowie. Absolwent Akademii Wychowania Fizycznego w Katowicach. Jako trener koszykówki pracował w klubach: 1989-91 - KS ROW Rybnik, 1992 – 99 – RMKS Rybnik, 1999 – 2004 - BI VBW Clima Gdynia, 2004 – 05 – Ostrovia Ostrów, od 2005 r. ponownie RMKS Rybnik. W latach 1994 - 96 – prowadził kadrę Okręgowego Śląskiego Związku Koszykówki, a 2001 - 2003 kadrę wojewódzką Okręgowego Pomorskiego Związku Koszykówki. Największe sukcesy: III miejsce w I lidze kobiet z zespołem VBW Clima Gdynia – 2001-2003, III miejsce na Ogólnopolskiej Olimpiadzie Młodzieży w Sportach Halowych – 2003, I miejsce w mistrzostwach Polski szkół gimnazjalnych – 2003. Z kadetkami i juniorkami RMKS 6 razy brał udział w finale mistrzostw Polski. Jak mawia, jego żona to koszykówka - wszystko toczy się wokół niej, dla niej i z nią. Hobby: tenis ziemny, podróże i polityka.
Źródło: http://www.rybnik.com.pl/main.php?do=Sh ... ID,1037822
- mówi Mirosław Orczyk – trener koszykarek RMKS Rybnik.
Wrócił Pan do Rybnika po 6 latach. Co Pan robił w tym czasie?
Przez 5 lat – od 1999 do 2004 byłem zatrudniony w Gdyni w klubie Basketball Investment Gdynia, który prowadzi zespół seniorek w ekstraklasie i Eurolidze kobiet oraz w klubie GTK VBW Clima Gdynia, który prowadzi zespoły młodzieżowe. Byłem tam I trenerem II zespołu seniorek i trenerem kadetek i juniorek. Współpracowałem z trenerem Tomaszem Herktem, Tadeuszem Aleksandrowiczem i Krzysztofem Koziorowiczem. Od sierpnia 2004 roku prowadziłem zespół w ekstraklasie TS Ostrovii Ostrów Wielkopolski. Jednak z powodu wycofania się sponsora strategicznego i braku płynności finansowej klubu zespół przezywał ogromne kłopoty i brak perspektywy na poprawę tego stanu rzeczy spowodował rozwiązanie mojego kontraktu. W grudniu 2004 roku wróciłem więc do Rybnika. W sierpniu 2005 roku podpisałem kontrakt z RMKS Rybnik na prowadzenie zespołu w I lidze czyli z klubem, który współtworzyłem budowałem i z którym odnosiłem wiele sukcesów na arenie ogólnopolskiej do 1999 roku.
Wraz ze mną wróciła tez nasza wychowanka Iwona Niedobecka, z którą pracowałem w Gdyni. To bardzo utytułowana zawodniczka, która z Polpharmą VBW Clima Gdynia zdobyła mistrzostwo Polski, grała też w „Cukierkach” Brzeg. Oprócz pani trener G. Wistuby to właśnie ona namówiła mnie do powrotu do Rybnika. Zespół wzmocniły też Aleksandra Lewoń i Ewelina Lepiorz. Udało się też namówić do kontynuowania dalszej kariery Annę Sękowską. Zespół uzupełniony został dotychczasowymi zawodniczkami i wychowankami RMKS.
Prowadzona przez pana drużyna w zakończonym sezonie zajęła IV miejsce. Jak ma się ono do celów wytyczonych przed sezonem?
W zakończonym sezonie drużyna oparta na doświadczonych zawodniczkach oraz na młodych wychowankach RMKS zajęła IV miejsce, co uważam za pozycję na miarę naszych możliwościach.
Należę jednak do ludzi ambitnych, którzy chcą zdobywać sukcesy. Interesują mnie tylko ambitne cele. Zeszłoroczna reorganizacja rozgrywek, w wyniku których RMKS w tym sezonie wystąpił w I lidze spowodowała, że do ekstraklasy jest tylko jeden krok. Założenia przed sezonem były takie, aby stworzyć podwaliny pod próbę powrotu klubu na arenę ogólnopolską. Ten sezon miał być pewnego rodzaju przygotowaniem do walki w przyszłości o ekstraklasę. Chcieliśmy stworzyć taką politykę, otoczkę, która pozwoli na zgromadzenie jak największych finansów, grupy ludzi, które zagwarantowałyby nam skuteczną walkę o ekstraklasę w sezonie, który przed nami..
Myślę, że zakończony sezon dał nadzieję, że w Rybniku jest możliwy powrót do chlubnych tradycji żeńskiej koszykówki w naszym mieście. Odczuli to chyba kibice, którzy dopisali, dopingowali i wyrazili swój „głód” koszykówki.
Przy okazji chciałem też podziękować kibicom, sponsorom i zawodniczkom, które przez 8 miesięcy podporządkowały się mojemu treningowi, wytrzymały go i zrobiły postęp. Nadmienię tylko, że „zabawa” w profesjonalną koszykówkę oznacza treningi 7 dni w tygodniu i szereg innych wyrzeczeń. A dodam, że nasze koszykarki łączą sport z nauką, studiami i z pracą .
Czy naprawdę nie było szans powalczenia o I miejsce?
Patrząc z dzisiejszej perspektywy uważam, że była szansa na II miejsce, ale pod warunkiem, że grałaby Iwona Niedobecka. Niestety, odnowiła jej się stara kontuzja. Uznaliśmy, że jej zdrowie i przyszły sezon są najważniejsze, dlatego musiałem zrezygnować z jej gry w drugiej części sezonu. Miało to duży wpływ na naszą grę i wyniki, szczególnie w meczach na styku. Przyczyną słabszej postawy w II części sezonu byłą też niedyspozycja naszej „jedynki” - Aleksandry Lewoń, która wynikała z jej obciążenia obowiązkami zawodowymi (praca w Żorach, studia we Wrocławiu) i krótka ławka rezerwowych.
Czy więc kibice mogą mieć nadzieję, że przyszły sezon będzie rokiem awansu do ekstraklasy?
Tak. Przez cały miniony sezon robiliśmy wszystko pod kątem tego, że będziemy w następnym sezonie walczyć o awans. Inaczej bym tu nie pracował. Nie może być tak, że w kolejnym sezonie tylko powtarzamy wynik. Interesuje mnie postęp finansowy i kadrowy co w naszym wypadku musi oznaczać walkę o awans do ekstraklasy.
A czy w Rybniku jest odpowiednie zaplecze, potencjał biznesowy, aby utrzymać drużynę w ekstraklasie?
Myślę, że tak. Wiadomo, że Rybnik żużlem stoi, popularna jest piłka nożna. To jednak dyscypliny letnie. Brakuje nam natomiast zimowego sportu halowego na najwyższym poziomie. Twierdzę, że żeńska koszykówka jest zdecydowania tańsza niż inne dyscypliny halowe, o żużlu i piłce nożnej nawet nie wspominając. Powiedziałem to również prezydentowi Rybnika, z którym w sprawie budowania silnej koszykówki żeńskiej w Rybniku dwukrotnie rozmawiałem. Decyzje władz miasta w kwestii naszego finansowania będą decydujące. To one decydują jaki sport kwalifikowany jest wspierany. Poza tym prezydent ma również duży wpływ na to, kogo wspierają firmy.
Jeśli uda nam się awansować do ekstraklasy, nasza gra nie będzie już tylko przedsięwzięciem miejskim, ale już wojewódzkim, regionalnym, bo będziemy jedyną śląską drużyną w elicie.
Jakie są jeszcze przeszkody, by awansować do ekstraklasy?
No chyba jedyną przeszkodą jest budżet. Zawsze mówię, „pokaż mi swój budżet, a powiem ci które zajmiesz miejsce i o co będziesz grał” . Choć wydaje się to brutalne, to jest prawdziwe. Na wychowankach można co najwyżej osiągnąć szczebel I ligi, natomiast w walce o ekstraklasę i w ekstraklasie trzeba zatrudnić zawodniczki, które gwarantować będą odpowiedni poziom i wynik sportowy. Niestety, ale z obecną kadrą nie jesteśmy w stanie powalczyć o awans i miejsce w ekstraklasie . Możliwości zespołu w tym kształcie się wyczerpały. Marzy mi się, aby zespół na przyszły sezon został wzmocniony, złożony był z kilku koszykarek zawodowych i kilku półzawodowych, które będą łączyć grę ze swoją edukacją lub pracą.
Nie ukrywam, że w świetle tego co wcześniej powiedziałem, problemem jest również w kraju mała liczba zawodowych koszykarek z poziomu ekstraklasy, które mogłyby zasilić nasz zespół. Ale to już nasze zmartwienie, z którym musimy sobie poradzić. Po prostu musimy potencjalne kandydatki przekonać do gry w Rybniku.
Celowo mówię tylko o budżecie, pieniądzach, bo Rybnik ma doskonałą bazę, której inne miasta mogą pozazdrościć. Jest hala w Boguszowicach, ośrodek odnowy „Bushido”, czyli wszystko czego nam potrzeba. Wypracowany jest również w klubie odpowiedni system szkolenia, funkcjonują klasy sportowe. Drużyny prowadzone są przez młodych, ambitnych trenerów, którzy żądni są sukcesów.
W Rybniku mieści się też zespół szkół wyższych, a to nie bez znaczenia. Łatwiej nam ściągnąć do Rybnika zawodniczki, jeśli na miejscu mają możliwość rozwoju nie tylko sportowego, ale również osobistego.
Na jakim etapie są obecnie negocjacje ze sponsorami?
Nie ja się tym bezpośrednio zajmuję, ale wiem, że są one obiecujące. W tej chwili mamy zapewniony budżet na poziomie zeszłorocznego. Myślę, że ostateczne decyzje co do kierunku działania w przyszłym sezonie musza zapaść do końca maja i mam nadzieje że będą one pozytywne tzn. dające nadzieje na budowę zespołu i jego przygotowanie do walki o awans do ekstraklasy, czego sobie, zawodniczkom, a szczególnie kibicom życzę.
Dziękuję za rozmowę.
Rozmawiał Wacław Wrana
Mirosław Orczyk – urodził się w 1966 w Knurowie. Absolwent Akademii Wychowania Fizycznego w Katowicach. Jako trener koszykówki pracował w klubach: 1989-91 - KS ROW Rybnik, 1992 – 99 – RMKS Rybnik, 1999 – 2004 - BI VBW Clima Gdynia, 2004 – 05 – Ostrovia Ostrów, od 2005 r. ponownie RMKS Rybnik. W latach 1994 - 96 – prowadził kadrę Okręgowego Śląskiego Związku Koszykówki, a 2001 - 2003 kadrę wojewódzką Okręgowego Pomorskiego Związku Koszykówki. Największe sukcesy: III miejsce w I lidze kobiet z zespołem VBW Clima Gdynia – 2001-2003, III miejsce na Ogólnopolskiej Olimpiadzie Młodzieży w Sportach Halowych – 2003, I miejsce w mistrzostwach Polski szkół gimnazjalnych – 2003. Z kadetkami i juniorkami RMKS 6 razy brał udział w finale mistrzostw Polski. Jak mawia, jego żona to koszykówka - wszystko toczy się wokół niej, dla niej i z nią. Hobby: tenis ziemny, podróże i polityka.
Źródło: http://www.rybnik.com.pl/main.php?do=Sh ... ID,1037822