I liga - X kolejka
: 04 grudnia 2004, 12:06
Koszykarki Włókniarza PJG zagrają w Swarzędzu
Koszykarki Włókniarza PJG już dziś czeka kolejny arcytrudny pojedynek wyjazdowy z Unią Swarzędz. Wygrana pozwoli podopiecznym Bogusława Bobki awansować na pozycję lidera
Dla białostockich koszykarek to już drugie w ostatnim okresie tak ważne spotkanie na wyjeździe. Dwa tygodnie temu podopieczne trenera Bobki pięcioma oczkami pokonały w Toruniu AZS - jednego z faworytów tych rozgrywek.
- Mecz z Unią będzie tak samo trudny - mówi trener Bobka. - Musimy rzucić na szalę wszystkie nasze umiejętności oraz konsekwentnie zagrać przez całe 40 minut. Tylko wtedy wygramy. Wprawdzie mamy nad Unią przewagę 13 punktów z pierwszego wygranego pojedynku, jednak nie możemy sobie pozwolić na porażkę, bo to oznaczałoby stratę punktów. A te przydadzą się w drugiej fazie rozgrywek, w której zagrają po cztery najlepsze zespoły z każdej z dwóch grup.
Przed wyjazdem do Swarzędza w białostockiej drużynie panowała atmosfera skupienia. Koszykarki były świadome własnej wartości.
- Jesteśmy dobrze przygotowane do tego meczu - tłumaczy Eliza Gołumbiewska, która w dwóch ostatnich meczach rzucała najwięcej punktów dla białostockiego zespołu. - W ekipie rywalek największą uwagę trzeba zwrócić na występującą pod koszem Monikę Borys. Nie boimy się o rezultat pojedynku, bo nasza forma jest stabilna, więc nie powinno być niespodzianek.
Unia będzie ostatnim tak wymagającym rywalem dla białostoczanek. Kolejni rywale będą zdecydowanie słabsi.
- Myślami jesteśmy już w drugiej rundzie rozgrywek, możemy do niej przystąpić nawet jako lider swojej grupy - dodaje Gołumbiewska. - Z drugiej grupy za groźnych przeciwników uznajemy ekipy z Leszna i Jeleniej Góry. Ale na razie rozmowy o ekstraklasie odłóżmy na bok. Okazuje się bowiem, że nie tylko umiejętności o tym decydują, także odpowiednie przygotowanie organizacyjne.
A ten element, niestety, szwankuje w białostockim klubie. Po ostatnim meczu z Unią Telkab Tczew okazało się, że wobec koszykarek i trenera PJG ma kilkumiesięczne zaległości. Taka sytuacja stawia pod znakiem zapytania nie tylko cel drużyny - jest nim awans do ekstraklasy - ale nawet samą możliwość dokończenia rozgrywek.
- Wyjaśniliśmy sobie z koszykarkami, że gramy na razie dla siebie - dodaje trener Bobka. - Ale taka sytuacja może mieć wpływ na postawę zawodniczek - jak mam od nich czegoś wymagać. Nie mam nad nimi bicza finansowego. Drużynę mamy na miarę ekstraklasy, a nie wiemy czy w ogóle dotrwamy do play off-ów.
- Jeśli wychodzimy na parkiet, myślimy tylko o wygranej, inne sprawy schodzą dla nas na drugorzędny plan - dodaje Gołumbiewska.
Artur Wnuk (Gazeta Wyborcza)
Koszykarki Włókniarza PJG już dziś czeka kolejny arcytrudny pojedynek wyjazdowy z Unią Swarzędz. Wygrana pozwoli podopiecznym Bogusława Bobki awansować na pozycję lidera
Dla białostockich koszykarek to już drugie w ostatnim okresie tak ważne spotkanie na wyjeździe. Dwa tygodnie temu podopieczne trenera Bobki pięcioma oczkami pokonały w Toruniu AZS - jednego z faworytów tych rozgrywek.
- Mecz z Unią będzie tak samo trudny - mówi trener Bobka. - Musimy rzucić na szalę wszystkie nasze umiejętności oraz konsekwentnie zagrać przez całe 40 minut. Tylko wtedy wygramy. Wprawdzie mamy nad Unią przewagę 13 punktów z pierwszego wygranego pojedynku, jednak nie możemy sobie pozwolić na porażkę, bo to oznaczałoby stratę punktów. A te przydadzą się w drugiej fazie rozgrywek, w której zagrają po cztery najlepsze zespoły z każdej z dwóch grup.
Przed wyjazdem do Swarzędza w białostockiej drużynie panowała atmosfera skupienia. Koszykarki były świadome własnej wartości.
- Jesteśmy dobrze przygotowane do tego meczu - tłumaczy Eliza Gołumbiewska, która w dwóch ostatnich meczach rzucała najwięcej punktów dla białostockiego zespołu. - W ekipie rywalek największą uwagę trzeba zwrócić na występującą pod koszem Monikę Borys. Nie boimy się o rezultat pojedynku, bo nasza forma jest stabilna, więc nie powinno być niespodzianek.
Unia będzie ostatnim tak wymagającym rywalem dla białostoczanek. Kolejni rywale będą zdecydowanie słabsi.
- Myślami jesteśmy już w drugiej rundzie rozgrywek, możemy do niej przystąpić nawet jako lider swojej grupy - dodaje Gołumbiewska. - Z drugiej grupy za groźnych przeciwników uznajemy ekipy z Leszna i Jeleniej Góry. Ale na razie rozmowy o ekstraklasie odłóżmy na bok. Okazuje się bowiem, że nie tylko umiejętności o tym decydują, także odpowiednie przygotowanie organizacyjne.
A ten element, niestety, szwankuje w białostockim klubie. Po ostatnim meczu z Unią Telkab Tczew okazało się, że wobec koszykarek i trenera PJG ma kilkumiesięczne zaległości. Taka sytuacja stawia pod znakiem zapytania nie tylko cel drużyny - jest nim awans do ekstraklasy - ale nawet samą możliwość dokończenia rozgrywek.
- Wyjaśniliśmy sobie z koszykarkami, że gramy na razie dla siebie - dodaje trener Bobka. - Ale taka sytuacja może mieć wpływ na postawę zawodniczek - jak mam od nich czegoś wymagać. Nie mam nad nimi bicza finansowego. Drużynę mamy na miarę ekstraklasy, a nie wiemy czy w ogóle dotrwamy do play off-ów.
- Jeśli wychodzimy na parkiet, myślimy tylko o wygranej, inne sprawy schodzą dla nas na drugorzędny plan - dodaje Gołumbiewska.
Artur Wnuk (Gazeta Wyborcza)