Dwa słowa o kulisach tego spotkania :>
Dwaj bracia D. pilnie wezwani przez menadżerów obu drużyn w sobotni wieczór, stawili się w Poznaniu punktualnie o godzinie 9 w niedzielę. Odebrali ich z Dworca Głównego dwaj zawodnicy zespołu gospodarzy. Zaprowadzili ich na przystanek, po czym nakazali im wejść do wehikułu czasu, który z sobie tylko znanych przyczyn nazwali tramwajem. Następnie zaprowadzili braci na posterunek Policji... Wcześniej jednak cała czwórka udała się do pobliskiego sklepu spożywczego by tam dokonać zakupu tzw. prowiantu. Zawodnicy z Poznania, będąc przekonani, iż bracia D. zasilą szeregi zespołu gości, zezwolili im na kupno raptem czterech suchych bułek. Na dodatek - po jednej mieli zjeść przed meczem, drugą ewentualnie po spotkaniu, oczywiście gdy to zostanie rozstrzygnięte na korzyść gospodarzy. Niestety, grający treneiros (pan "migrena"

) nie był w stanie wyjść na boisko, stąd też zapadła decyzja o brutalnym rozdzieleniu obu braci! A więc na boisku mieliśmy taki a nie inny układ...
resztę już znacie
