Dorota Gburczyk
: 09 sierpnia 2007, 11:03
Dorota Gburczyk: Dostarczać jak najwięcej emocji
Wśród zawodniczek przebywających na zgrupowaniu reprezentacji Polski w Szczyrku jest kapitan Wisły Can-Pack Kraków. Dorota Gburczyk opowiada o pierwszym z meczów sparingowych ze Słowacją, losowaniu fazy grupowej Euroligi i wyzwaniach na nowy sezon, ale nie tylko tych sportowych.
Sporej wielkości okład z lodu na Twoim kolanie. Co się dokładnie dzieje?
- Jestem po dwóch operacjach kolana. Po rekonstrukcji więzadeł, a teraz bardzo dużo pracujemy na kadrze i kolano daje o sobie znać. Muszę mieć wtedy dzień odpoczynku i jest już wszystko w porządku, co było widać dzisiaj podczas meczu.
Przeciwnik dał wam możliwość dobrej gry, ale trener kilkakrotnie był niezadowolony z poczynań zespołu…
- Tak. Miałyśmy dziś do zrealizowania kilka założeń w tym meczu. Ćwiczyłyśmy kilka elementów taktycznych w obronie. Domyślam się, że nie wszystko udało nam się zrealizować. Dlatego trener miał do nas dużo pretensji. Myślę, że z każdym meczem będzie co raz lepiej i wkrótce będziemy realizować wszystkie założenia taktyczne.
Pełna realizacja założeń będzie niezbędna również w Eurolidze. Uważasz, że Wisła Can-Pack miała dobre losowanie?
- Na pewno zawsze mogło być lepiej. Mamy znacznie lepszą grupę niż zawodniczki Lotosu. W tym sensie, że rywalki są chyba nieco słabsze. Na pewno jest szansa, by zająć lepsze miejsce niż w zeszłym sezonie.
Może to być miejsce pierwsze w grupie?
- Myślę, że byłby to dla nas wielki sukces. Ostatecznie miejsce w Final Four byłoby znakomitym wynikiem.
Kibice znają Cię jako znakomitą zawodniczkę i kapitan zespołu Wisły Can-Pack. Od niedawna jesteś menedżerem sportu. Recenzenci mówią, że napisałaś bardzo dobrą pracę dyplomową. Jaka była jej tematyka?
- Ewolucja roli menedzera sportowego w drużynie koszykarek w latach 2000-2007, oczywiście na przykładzie naszej drużyny. Wyznaczyłam kilka modeli managera sportowego, w tym jego roli w marketingu. Jaki ma wpływ obecnie i jak to będzie wyglądać w przyszłości.
Jakie są główne wnioski z tej pracy?
- Na pewno znaczący wpływ roli menedżera, gdy do klubu przyszedł sponsor strategiczny, gdy trzeba było postawić silny nacisk na marketing i promocję zespołu. Zwłaszcza wizerunek drużyny koszykarek Wisły Can-Pack Kraków.
Mówi się, że klub musi być przygotowany na sukces nie tylko od strony sportowej, ale zwłaszcza organizacyjnej i marketingowej. Co jest najważniejsze, by zachęcić kibiców do oglądania meczy koszykówki kobiet?
- Przede wszystkim wizerunek klubu, aby był akceptowany przez społeczeństwo, by przekonać kibiców piłki nożnej i nie tylko, że warto przychodzić na mecze koszykówki.
Zapewne widzisz spory potencjał, który można wykorzystać w najbliższym sezonie?
- Jest on bardzo duży. Zwłaszcza w zakresie przyciągania kibiców, na mecze na hali. Piłkarze przyjęli jakiś status i nie rozwijają się tak dynamicznie. Zwłaszcza tak, jak koszykarki, w szczególności Wisły Can-Pack. Było to widać w ostatnich meczach sezonu, zwłaszcza w frekwencji kibiców. Myślę, że podobną liczbę kibiców moglibyśmy zgromadzić na meczach wcześniejszej fazy. Nawet w fazie zasadniczej, czy rozgrywkach Euroligi.
Czyli kibice nie muszą się obawiać o atrakcyjność meczy już od początku sezonu?
- Będziemy się starać zrobić wszystko, aby byli zadowoleni i dostarczać im jak najwięcej emocji i rozrywki.
Rozmawiał Krzysztof Zakrzewski.
wislacanpack.pl
Wśród zawodniczek przebywających na zgrupowaniu reprezentacji Polski w Szczyrku jest kapitan Wisły Can-Pack Kraków. Dorota Gburczyk opowiada o pierwszym z meczów sparingowych ze Słowacją, losowaniu fazy grupowej Euroligi i wyzwaniach na nowy sezon, ale nie tylko tych sportowych.
Sporej wielkości okład z lodu na Twoim kolanie. Co się dokładnie dzieje?
- Jestem po dwóch operacjach kolana. Po rekonstrukcji więzadeł, a teraz bardzo dużo pracujemy na kadrze i kolano daje o sobie znać. Muszę mieć wtedy dzień odpoczynku i jest już wszystko w porządku, co było widać dzisiaj podczas meczu.
Przeciwnik dał wam możliwość dobrej gry, ale trener kilkakrotnie był niezadowolony z poczynań zespołu…
- Tak. Miałyśmy dziś do zrealizowania kilka założeń w tym meczu. Ćwiczyłyśmy kilka elementów taktycznych w obronie. Domyślam się, że nie wszystko udało nam się zrealizować. Dlatego trener miał do nas dużo pretensji. Myślę, że z każdym meczem będzie co raz lepiej i wkrótce będziemy realizować wszystkie założenia taktyczne.
Pełna realizacja założeń będzie niezbędna również w Eurolidze. Uważasz, że Wisła Can-Pack miała dobre losowanie?
- Na pewno zawsze mogło być lepiej. Mamy znacznie lepszą grupę niż zawodniczki Lotosu. W tym sensie, że rywalki są chyba nieco słabsze. Na pewno jest szansa, by zająć lepsze miejsce niż w zeszłym sezonie.
Może to być miejsce pierwsze w grupie?
- Myślę, że byłby to dla nas wielki sukces. Ostatecznie miejsce w Final Four byłoby znakomitym wynikiem.
Kibice znają Cię jako znakomitą zawodniczkę i kapitan zespołu Wisły Can-Pack. Od niedawna jesteś menedżerem sportu. Recenzenci mówią, że napisałaś bardzo dobrą pracę dyplomową. Jaka była jej tematyka?
- Ewolucja roli menedzera sportowego w drużynie koszykarek w latach 2000-2007, oczywiście na przykładzie naszej drużyny. Wyznaczyłam kilka modeli managera sportowego, w tym jego roli w marketingu. Jaki ma wpływ obecnie i jak to będzie wyglądać w przyszłości.
Jakie są główne wnioski z tej pracy?
- Na pewno znaczący wpływ roli menedżera, gdy do klubu przyszedł sponsor strategiczny, gdy trzeba było postawić silny nacisk na marketing i promocję zespołu. Zwłaszcza wizerunek drużyny koszykarek Wisły Can-Pack Kraków.
Mówi się, że klub musi być przygotowany na sukces nie tylko od strony sportowej, ale zwłaszcza organizacyjnej i marketingowej. Co jest najważniejsze, by zachęcić kibiców do oglądania meczy koszykówki kobiet?
- Przede wszystkim wizerunek klubu, aby był akceptowany przez społeczeństwo, by przekonać kibiców piłki nożnej i nie tylko, że warto przychodzić na mecze koszykówki.
Zapewne widzisz spory potencjał, który można wykorzystać w najbliższym sezonie?
- Jest on bardzo duży. Zwłaszcza w zakresie przyciągania kibiców, na mecze na hali. Piłkarze przyjęli jakiś status i nie rozwijają się tak dynamicznie. Zwłaszcza tak, jak koszykarki, w szczególności Wisły Can-Pack. Było to widać w ostatnich meczach sezonu, zwłaszcza w frekwencji kibiców. Myślę, że podobną liczbę kibiców moglibyśmy zgromadzić na meczach wcześniejszej fazy. Nawet w fazie zasadniczej, czy rozgrywkach Euroligi.
Czyli kibice nie muszą się obawiać o atrakcyjność meczy już od początku sezonu?
- Będziemy się starać zrobić wszystko, aby byli zadowoleni i dostarczać im jak najwięcej emocji i rozrywki.
Rozmawiał Krzysztof Zakrzewski.
wislacanpack.pl