Olimpia Poznań - MUKS Poznań 67:53!!!
: 05 grudnia 2004, 17:23
Właśnie wróciłem ... lekkie maty, głos został na sali, mieszane uczucia ze względu na problemy organizacyjne, ale najważniejsze - WYGRAŁY!!!! Super mecz, jeeden z ciekawszych w ostatnich dwóch latach. W sumie to nie tylko mecz, ale prestiżowa walka dobrych znajomych. MUKS przed sezonem jak zwykle szukał wzmocnień kosztem Olimpii, przekonując do przejścia trzy młode zawodniczki - Dominikę Nawrotek, Magdę Ignasiak i Żanetę Durak. Nie ma co się wgłębiać w kulisy tego przejścia, było - minęło.. w każdym razie dziś dostały szansę pokazania się na "starych śmieciach". Popularny "Jabol" również jak zwykle miał wiele do udowodnienia... Tym razem jednak skończyło się na chęciach
Olimpia zdecydowanie pokonała ograne w pierwszej lidze zawodniczki MUKSa 67:53 (17:19, 15:16, 20:14, 15:4!!!). Już przed meczem okazało się, że organizacja oprawy i dopingu napotka spore problemy - skład personalny zmniejszył się o 50%
Niestety kolegów dotknęły "uroki" życia codziennego - m.in. delegacja i choroba dzieci
Mimo to prezentacja na początku meczu wyszła niezle - tradycyjnie spiker wyczytywał imiona Olimpijek, a my odpowiadaliśmy nazwiska, były też race i confetti. Mogło być lepiej, ale w sumie nie ma na co narzekać.
Od pierwszych minut meczu widać było wielkie zdenerwowanie zawodniczek obu zespołów. Presja dość sporej, jak na mecz juniorek publiczności, oraz stawki meczu sprawiła, że dużo akcji kończyło się błędami. Niestety więcej w początkowych fragmentach strat popełniały koszykarki Olimpii. Szwankowała gra w ataku - za wcześnie oddawane rzuty z nieprzygotowanych pozycji, i niestety również obrona, gdzie ciężko było Basi Iwanowskiej i Karolinie Budeń zatrzymać pod koszami wyższe i silniejsze rywalki. Początek drugiej kwarty to zupełnie zagubienie naszej drużyny - przez kilka minut ciężko było zdobyć jakiekolwiek punkty, w tym czasie rywalki nie prezentując nic wielkiego, ale jednak od czasu do czasu punktując, uzyskały aż 11 punktów przewagi. Koniec kwarty to na szczęście lepsza gra, zawodzącej do tej pory, Marty Urbaniak i wszystkich Olimpijek w obronie, i przy gorącym dopingu zniwelowanie strat jedynie do trzech punktów.
Ten dobry fragment upewnił nasze koszykarki w tym, że dziś mogą wygrać i druga połowa była już zupełnie inna. Dość dodać, że MUKS w ciągu całych 20 minut zdobył jedynie 18 punktów, w tym tylko 4 w ostatniej kwarcie (dzięki pomocy sędziów zresztą). Dobra obrona Olimpijek i w końcu mądrzejsze rozgrywanie akcji, szukanie czystych pozycji i wyeliminowanie strat pozwoliło Olimpii dość wyraznie wygrać trzecią kwartę i wyjść na prowadzenie. Ostatnia kwarta to już kompletna bezradność koszykarek MUKSa, którym nie pomogło nawet wyzywanie przez trenera Jabłońskiego od "pałek" itp. Świetna gra w obronie naszych zawodniczek kilka razy doprowadziło rywalki do rzutów, które nawet nie dotykaly obręczy. Z gry MUKS uzyskał jedynie dwa punkty - pozostałe dwa dorzucił po dziwnej decyzji sędziów, którzy ukarali ławkę Olimpii faulem technicznym (nikt nie wiedział za co) i kompletnie pogubili się nie wiedząc ile rzutów wolnych bez gry mają podyktować. Nic to jednak nie pomogło kompletnie pogodzonym z porażką zawodniczkom MUKSa. Oczywiście cały mecz trwał gorący doping dla naszych zawodniczek - szkoda tylko, że musieliśmy dziś "walczyć" w okrojonym składzie, jednak i tak był to jeden z naszych lepszych "występów" w ostatnim czasie!.
Wielkie BRAWA należą się wszystkim naszym koszykarkom - naprawdę pokazały, że niczym nie ustepują pierwszoligowym rywalkom i szkoda byłoby, gdyby za rok zostały bezrobotnymi. Sorka, za trochę chaotyczna relację, ale emocje + piwo + zmęczenie... trochę padam
"Do boju OLIMPIA, do boju OLIMPIA... "
Od pierwszych minut meczu widać było wielkie zdenerwowanie zawodniczek obu zespołów. Presja dość sporej, jak na mecz juniorek publiczności, oraz stawki meczu sprawiła, że dużo akcji kończyło się błędami. Niestety więcej w początkowych fragmentach strat popełniały koszykarki Olimpii. Szwankowała gra w ataku - za wcześnie oddawane rzuty z nieprzygotowanych pozycji, i niestety również obrona, gdzie ciężko było Basi Iwanowskiej i Karolinie Budeń zatrzymać pod koszami wyższe i silniejsze rywalki. Początek drugiej kwarty to zupełnie zagubienie naszej drużyny - przez kilka minut ciężko było zdobyć jakiekolwiek punkty, w tym czasie rywalki nie prezentując nic wielkiego, ale jednak od czasu do czasu punktując, uzyskały aż 11 punktów przewagi. Koniec kwarty to na szczęście lepsza gra, zawodzącej do tej pory, Marty Urbaniak i wszystkich Olimpijek w obronie, i przy gorącym dopingu zniwelowanie strat jedynie do trzech punktów.
Ten dobry fragment upewnił nasze koszykarki w tym, że dziś mogą wygrać i druga połowa była już zupełnie inna. Dość dodać, że MUKS w ciągu całych 20 minut zdobył jedynie 18 punktów, w tym tylko 4 w ostatniej kwarcie (dzięki pomocy sędziów zresztą). Dobra obrona Olimpijek i w końcu mądrzejsze rozgrywanie akcji, szukanie czystych pozycji i wyeliminowanie strat pozwoliło Olimpii dość wyraznie wygrać trzecią kwartę i wyjść na prowadzenie. Ostatnia kwarta to już kompletna bezradność koszykarek MUKSa, którym nie pomogło nawet wyzywanie przez trenera Jabłońskiego od "pałek" itp. Świetna gra w obronie naszych zawodniczek kilka razy doprowadziło rywalki do rzutów, które nawet nie dotykaly obręczy. Z gry MUKS uzyskał jedynie dwa punkty - pozostałe dwa dorzucił po dziwnej decyzji sędziów, którzy ukarali ławkę Olimpii faulem technicznym (nikt nie wiedział za co) i kompletnie pogubili się nie wiedząc ile rzutów wolnych bez gry mają podyktować. Nic to jednak nie pomogło kompletnie pogodzonym z porażką zawodniczkom MUKSa. Oczywiście cały mecz trwał gorący doping dla naszych zawodniczek - szkoda tylko, że musieliśmy dziś "walczyć" w okrojonym składzie, jednak i tak był to jeden z naszych lepszych "występów" w ostatnim czasie!.
Wielkie BRAWA należą się wszystkim naszym koszykarkom - naprawdę pokazały, że niczym nie ustepują pierwszoligowym rywalkom i szkoda byłoby, gdyby za rok zostały bezrobotnymi. Sorka, za trochę chaotyczna relację, ale emocje + piwo + zmęczenie... trochę padam
"Do boju OLIMPIA, do boju OLIMPIA... "