16.12.2006
Odra Brzeg - Włókniarz Pabianice
Na ten mecz planowaliśmy jechać większą grupą już od początku sezonu. Mając w pamięci przeszkody jakie napotkałem przy organizacji wyjazdu do Poznania akcję zbierania chętnych na ten wyjazd rozpocząłem juz prawie miesiąc temu. Poraz kolejny okazło się że zebranie kilkunastu osób które chciałyby pojechać na wyjazd i dopingowac jest bardzo ciężkie. Sytuacja zaczęła sie klarować tydzień temu, gdy
PAN PREZES JACEK STĘPNIEWSKI OBIECAŁ ZASPONSOROWAĆ NASZ WYJAZD!!!! W tym tygodniu pozostało tylko załatwienie busa, odebranie pieniędzy od Prezesa i skompletowanie składu. Około czwartku jeszcze zanosiło się że pojedziemy tylko w 7-8 osób, gdyż kilka pewniaków się wycofało

. Jakimś cudem w ostatniej chwili udało się jeszcze znaleść kilka osób i pojechaliśmy w 12 osób. Wyjazd z Pabianic o 13. Po drodze, (już niemal tradycyjnie) w Dobroniu zabieramy Belfra, który stawił się z wielką torbą podróżną i na wstepie zaznaczył by ostrożnie się z nią obchodzić żeby "nie pognieść". Okazuje się że chodziło mu o plastikowe kubki (pozdro Mati

) które natychmiast wyjmuje a zaraz potem naszym oczom ukazuje się butelka z wódeczką

. Zabawe czas rozpocząć, jednak uznajemy że trzeba zrobić małą korektę składu na tyle busu więc zatrzymujemy się na krótki postój. Po kilkunastu minutach ruszamy dalej i atmosfera w busie zaczyna być coraz bardziej luźna i wesoła. Kolejny nasz postój organizujemy tradycyjnie w Tumidaju gdzie pierwszą czynnością jaką robimy jest "zaliczenie pewnego obiektu" PDK

. Później rozpoczynamy nasz "obrządek" pasowania na kibica. Młodzi kibice otrzymują na cztery litery pasy od starszych i doświadczonych wyjazdowiczów. Oczywiście otrzymują również lufę gorzałki. Po zakończeniu pasowania ładujemy się do busu i jedziemy w dalszą drogę. Powoli zaczynają się śpiewy jednak ich kulminacja następuje po kolejnym postoju w Wieruszowie. Następuje wówczas cały przegląd naszego repertuaru, ćwiczone są także nowe kawałki. Przez nasze częste postoje w Brzegu lądujemy dość późno, dlatego nie idziemy (jak zwykle) na miasto tylko udajemy się na halę. Pod halą spotykamy się z Don Igłatą (pozdro), który wyraźnie jest zawiedziony, że nie wzieliśmy sobie do serca jego ostrzeżeń i jesteśmy pod wpływem alkoholu

Wbijamy się na halę, załatwiamy wszelkie formalności dotyczące naszych biletów. W międzyczasie okazuje się że są już trzy osoby od nas a mają dojechać jeszcze dwie. Lądujemy w końcu na sektorze gdzie po krótkim czasie pojawia się kilku kibiców Moto Jelcza Oława i wypytują się o starych kibiców Włókniarza, którzy w latach osiemdziesiątych jeździli za Włókniarzem. Hmm.... musieli się wtedy dobrze znać i musiały panować jakieś przyjazne stosunki

choć szczerze mówiąc, to nigdy nie słyszałem o jakiejś oficjalnej zgodzie między Włókniarzem a Moto Jelczem
Zbliża się godzina rozpoczęcia meczu, szykujemy naszą oprawę na prezentację (zimne ognie i "race tortowe"). Niestety, pojawia się natychmiast ochrona i mówią że nie wolno

Idę z nimi na stronę i tłumaczę że przecież nic się nie stanie, że na opakowaniach jest napisane że "produkt nadaje się do użycia w pomieszczeniach zamkniętych". Pojawia się też w naszym sektorze Zbyszek Grzanka i prosi byśmy nie odpalali gdyż będą kary, że nas wyprowadzą itd.itp. Nie daję tak łatwo za wygraną i idę do kierownika Brzegu, który mówi że jemu jest wszystko jedno, ale że komisarz się nie zgadza

Startuję więc do komisarza, który jest wyjątkowo niegrzeczny i niekuma o co chodzi

W końcu nie wytrzymuję nerwowo i puszczam mu wiązankę i zapraszam go do Pabianic (heh.... koleś stwierdził że jak u nas będzie komisarzem i odpalimy zimne ognie to wyrzuci wszystkich ludzi z hali

) A swoją drogą, może ktoś się orientuje czy istnieje jakiś oficjalny zakaz używania zimnych ogni na hali

Czy może był to głupi wymysł komisarza Trojańskiego
Rozpoczyna się mecz. Jedziemy z dopingiem. Po wyeliminowaniu zimnych ogni w zanadrzu zostają nam jeszcze balony w barwach klubowych, które oczywiście używamy. Nasz doping przez cały mecz, w końcówce gdy jest już po mecu nie zwalniamy tempa a wręcz przeciwnie, zaczynamy się coraz bardziej nakręcać (przynajmniej ja

) nieźle wychodzą nowe melodie, które myślę że udanie wprowadziliśmy do naszego repertuaru.
Kibice Odry bez dopingu

Da się tylko słyszeć bluzgi na sędziów ( pierwsza połowa) i skandowanie uprzejmościowe "Włókniarz" itp. Oczywiście rewanżujemy się skandując "Stal Brzeg" i inne.
Po zakończonym meczu koszykarki przychodzą nam podziękowac za doping, śpiewamy jeszcze trochę, po czym zdejmujemy flagi i wychodzimy z hali. Udajemy sie pod wyjście, robimy szpaler i czekamy na koszykarki. Gdy dziewczyny wychodzą z budynku klubowego odpalamy całą "pirotechnikę" i zaczynamy śpiewać jedną z nowych melodii. Wyglądało to chyba nieźle.
Chwilę się jeszcze kręcimy i w końcu pakujemy się do busu i ruszamy w drogę powrotną. W pojeździe poczatkowo humory niezaciekawe, ale z upływem kilometrów i po małym "napełnieniu baków" atmosfera znów się rozluźnia. Są śpiewy, śmiechy. Na kolacje zatrzymujemy sie w Wieruszowie i nastepnie ruszamy w dalszą drogę. Heh... śmiechu jest co niemiara, docinki do każdego po koleji

. Najbardziej sie chyba oberwało Gienkowi, który w końcu się narąbał

Podróż powrotna mija bardzo szybko. Ni stąd a już jesteśmy w Pabianicach. Kierowca rozwozi ludzi po drodze, największa grupa wysiada na Bugaju. Chwilę jeszcze postaliśmy pogadaliśmy i niestety się rozeszliśmy
W domu wylądowałem jakoś po 1 w nocy.
Wyjazd wypadł fajnie i z mojej strony WIELKI SZACUNEK DLA WSZYSTKICH KTÓRZY POJECHALI
A ci którzy nadal siędzą w domciu i wypisują na Forum brednie zamiast się ruszyć mówię tylko...... NA POHYBEL
P.S. WIELKIE PODZIĘKOWANIA DLA PANA JACKA STĘPNIEWSKIEGO ZA ZASPONSOROWANIE NASZEGO WYJAZDU!!!!!!!
P.S.2. Zdjęcia z tego wyjazdu wrzuci BasketFan
P.S.3. Na stronie plkk w wywiadzie z Agnieszką Pałką w tle słychać nasz śpiew pod halą